Dziś, w Nowy Rok w południe odeszła na zawsze Optima. Gdy to piszę widzę przez okno to co z niej zostało - martwe ciało leżące na trawniku, bo Święto, nikt nie przyjedzie zabrać zwłok... Święto, nikt nie chciał przyjechać do kolki, w końcu pomoc nadeszła za późno... Optimko, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, w Nowym Lepszym Świecie! Dziękuję, że byłaś ze mną tak długo, że miałam to szczęście, żeby dosiadać tak wspaniałego konia! Przepraszam, że nie potrafiłam uchronić cię od cierpienia tego ostatniego dnia w tym podłym miejscu ;(
Mój Boże, Gosia, strasznie współczuję 😕 Podarowałaś jej najpiękniejsze życie i najlepszą opiekę pod słońcem! W takich momentach bezradność jest dramatem nie do opisania 😕 Trzymaj się dzielnie!
gosiaopti, bardzo, bardzo współczuję! To chyba najgorsze, co może nas spotkać: bezsilność wobec cierpiącego zwierzaka i brak jakiejkolwiek profesjonalnej pomocy 🙁 🙁 Trzymaj się jakoś...
gosiaopti, to podwójny cios. Zawieść się jeszcze na ludziach. Ja odpukać do tej pory mogłam liczyć zawsze na weta, przyjaciela. Choć ma alergię na konie i zajmuje się małymi zwierzętami ale jak inni odmawiają to zawsze przyjedzie gdy wet potrzebny jest na już. A potem go leczymy z astmy.
gosiaopti, już pisałam na fb, powtórzę tylko: bardzo, bardzo mi przykro 🙁 A sytuacja tym bardziej wzmaga mój niepokój, związany z przeróżnymi świętami i niedzielami- zawsze się martwię, że zwierzakom akurat wtedy coś się przydarzy. I- o ironio- często tak się właśnie dzieje.
Watrusia, oj tak. Ale on wet z powołania typowy. Wiele razy przerywał wizytę towarzyską i jechał psa po wypadku składać. Ale wiadomo, że większość chce żyć jak inni a nie ambulans 24h pełnić. Dziwi mnie jednak, że duże miasta nie pokuszą się o dyżury, żeby jednak część wetow była dostępna w święta. A może ponieważ jest ich dużo w regionie to łatwiej odmówić licząc, że ktoś inny zajmie się chorym? A kolki lubią bywać w długie weekendy, niedziele i święta ;(
Niektóre miasta mają kliniki i część wetów po prostu wychodzi z założenia, że skoro szpital ma dyżur, to mogą odpuścić. Nam się przytrafiła kolka w Boże Ciało pod wieczór - koń pod Warszawą, nasza wet akurat na zawodach w innym województwie (tak to przyjedzie zawsze i wszędzie), więc dawaj dzwonić po wszystkich po kolei... Pierwszy wet z listy - u innej kolki, może być, jak skończy, ale jest ciężko i nie wie, ile to potrwa. Podać no-spę i dzwonić dalej. Kolka słaba, ot, koń się położył o nietypowej dla siebie porze, nie zjadł kolacji i trochę był mało zainteresowany otoczeniem, ale żadnych poważniejszych objawów. Po zastrzyku i łażeniu bez zmian, obdzwoniłam w sumie kilkunastu! wetów, wszyscy wyjechani albo już po %. Nie zadzwoniłam tylko do tych, którzy są kompletnie z drugiej strony Wawy i do tych, którym nie dałabym podać nawet pasty na odrobaczenie... W końcu przyjechał ten pierwszy, do którego dzwoniłam, na szczęście zanim dojechał, koń się poprawił. Bo już myślałam, żeby go jednak pakować w bukmanę i jechać na Służewiec - tylko koń nie mój, a właścicielka była zagranicą i średnio mogłam podjąć taką decyzję sama... Na szczęście po drugim zastrzyku, już od weta, go puściło. No i na szczęście jednak w razie W nie mamy daleko do szpitala. Jak ktoś mieszka w większej odległości, to masakra...
Odbierałam w zeszłym tygodniu konia po operacji skrętu, termin wypisu dostał 23.12 ale własnie z obawy, że po transporcie/stresie/zmianie siana itp mogą wydarzyć się jakieś niespodziewane akcje wolałam zrobić to pierwszego dnia po świętach. Mimo tego, że wetka nasza cudowna jest i jak tylko może zawsze przyjedzie (a jak nie może to podpowie gdzie dzwonić) to jednak bardzo trudno kogoś znaleźć w świąteczne dni 🙁
gosiaopti Straszne, współczuję. Koń, którego traktuję jak własnego, walczy o życie w klinice. Zakolkował właśnie w pierwszy dzień świąt. Tylko dzięki, temu, że udało się ściągnąć szybko weta i załatwić transport, koń cudem przeżył. Jego stan jest bardzo ciężki, miał operację, wycięli mu 8 metrów jelit. Potem doszły komplkację związane z zatruciem organizmu amoniakiem. Nie wiemy czy przeżyje. Niestety teraz jest bardzo zły czas dla koni. Gruda, nagłe zmiany pogody, konie mało się poruszają, to osłabia perystaltykę.