Przeżyłam dwie końskie śmierci „na kolanach”, czekają mnie dwie kolejne… ta pustka po koniu jest nie do opisania słowami. Nic tak nie bolało. Uciekam pamięcią bo ryczeć mi się chce za każdym razem. Ilekroć widzę ten wątek podświetlony to wspomnienia powracają 🙁
Trzymaj się kobietko i wypłacz się ile serce potrzebuje. A synek wie, one zawsze wiedzą :-(
_Gaga, dużo siły i obyś odnalazła się szybko w nowej rzeczywistości. Bardzo mi przykro, rozumiem ten ból aż za dobrze... Gillian, to prawda, nic tak nie boli. Po śmierci mojej celi (a to już prawie 1,5roku) boję się jakiegokolwiek odejścia zwierzaka, bo nic mnie tak w życiu nie zmiotło... Po koniach boli jakoś.. bardziej.
_Gaga bardzo, bardzo mi przykro i ogromnie współczuję. Nie ma słów, które mogą pocieszyć i chyba wszyscy tu zdają sobie z tego sprawę. To jest tak trudna sytuacja, że serce pęka.
Mozii, z Salinero to jak z Over to You, zima zbiera żniwo wśród seniorów 🙁 za to mega szkoda Iron, szykowała się top kariera pod Catherine Dufour a tu skręt jądra i koniec 🙁
Moja klacz umarła nagle. Z normalnie zachowującego się konia, jedzącego i ciekawskiego w ciągu 1,5h nie była w stanie wstać. Po walce przez cała noc musiałam ja w czwartek nad ranem uśpić. Krwotok wewnetrzny być może spowodowany guzem śledziony lub wątroby.
Nie potrafię sobie tego poukładać w głowie.
Nevermind, widzialam info w kilku miejscach, że było 9, właściciel zdołał wyprowadzić tylko jednego.
Dlatego za żadne skarby, jakbym miała stajnie budować to nigdy drewnianej, żadnego strychu na siano.
Koni było 9. 8 spłonęło. Właściciel ratował rodzinę w pierwszej kolejności, bo byli w socjalu na piętrze. Niewyobrażalna tragedia. Między tymi końmi licencjonowane ogiery huculskie. Nie wyobrażam sobie co oni teraz czują...