Forum towarzyskie »

Kącik WEGE :-)

rul owsianka na bazie mleka tak, weganska podobno nie.

demon skus sie!pyszne to jest  😀

Edit; Glupi smartfon 😎
Skoro pyszne to sie nie krzyw 😀

Wlasnie wrocilam z dzialki, nazbieralam porzeczek czerwonych i czarnych, juz sa zblendowane i robie wlasnie do tego racuchy takie o:
http://www.jadlonomia.com/2013/07/racuchy-z-malinami-i-konkurs.html
😀
Przyszłam się pożalić  🙁

Miałam dziś imprezę integracyjną mojej firmy (która notabene nadal trwa w najlepsze zapewne). Wszystko było super, obiekt ogromny i naprawdę fajnie zagospodarowany, mnóstwo atrakcji itp. Nas była grupa ponad 100 osób (czułam się jak na kolonii  :hihi🙂, a i tak nie byli to wszyscy. Z domu wybiegłam w pośpiechu jedząc małe śniadanko, bo autokary spod firmy wyjeżdżały już o 10. Zgłaszałam jeszcze tydzień przed imprezą, że fajnie by było, jakby była opcja wege. Za drugim razem zaznaczyłam nawet wyraźnie, że ryba również ODPADA. Wszystko przyjęte, będzie zgłoszone i załatwione. I dziś jak tylko przyszło do obiadu to cholerni, gburowaci kelnerzy z niejakiego Folwarku C. spod Rz-wa serwują mi cholerną rybę. Nie dociera do nich, że nie jem ryb i chciałabym coś wegetariańskiego. Po długich perturbacjach (co poniektórzy patrzą na mnie, jakby co najmniej niebieskich migdałów żądała) przynoszą mi ziemniaki z surówką  🤔 Tak się wściekłam, że podziękowałam za ten "posiłek" i ok. 16 pojechałam autobusem do Rze, mimo że miałam zostać całą noc. Tylko kuźwa siedź niemal 16 h o suchym pysku. Nawet piwa bym nie wypiła, bo by mnie po jednym poskładało jak paragraf. Jest mi KOSZMARNIE szkoda tej imprezy, bo od początku było kapitalnie i miałam okazję spróbować mnóstwa nowych rzeczy (m.in. strzelania z łuku), ale mówi się trudno...

Aha, panowie z firmy (o paniach nie wspominając) zostali pokonani przez ściankę wspinaczkową (raptem kilku się wdrapało)... A taki słaby roślinożerca jak ja za drugim podejściem znalazł się na szczycie  😎
Aha, i na mechanicznym byku pobiłam rekord - grubo ponad minuta, co inni spadali po kilkunastu sek. Opłaciły się lata jeździectwa, zwłaszcza na kolegach zrobiłam wielkie wrażenie  😁

Podsumowując - partactwo i ignorancja ludzi, którzy pracują w gastronomi w Polsce jest porażająca. Ja nie wymagam, żeby Kowalski, co żre co niedziela schaboszczaka wiedział, że wege nie jedzą ryb. Ale kuźwa - robisz w tej branży i wegetarianinowi potrafisz zaserwować jedynie ziemniaki z surówką (bo na rybkę czubek wybrzydza?). ŻENADA.
No niestety tak w wielu restauracjach jest... Moja mama byla szefem kuchni naprawde dobrej restauracji, i tez poki nie zaczela myslec pode mnie to byla opcja pierogi, camembert albo warzywa zapiekane w serze. Co i tak jest duzo w porownaniu do co niektorych, gdzie nie ma ani jednej opcji.
Szkoda, ale nie martw sie, kiedys moj wlasny kuzyn na swoim weselu o mnie zapomnial...  🙄 🤣
Meise Masz przygody, jak teraz moja mama. Byla w Szczyrku na tydzien na takim czaro-marowym wyjedzie, gdzie bylo zgloszone zapotrzebowanie na kuchnie wegetarianska i weganska. I uwaga, w pierwszy dzien WEGANIE dostali rybe i oczywiscie zolty ser na sniadanie  😎 A hotel niby jakis fiufiu czterogwiazdkowy. Na szczescie okazalo sie, iz w okolicy jest knajpka serwujaca raz dziennie prawdziwe weganskie danie. Nic wymyslnego- zupa z ciecierzycy itp. Teoretycznie hotelowa kuchnia bez zadnego problemu poradzilaby sobie z wykonaniem takiego jedzenia (zwlaszcza, ze organizator sie o to dopominal), a tu lipa.

nerechta Twoja Mama moze miala serowo-standardowe poczatki jako szefowa kuchni, ale kochana na waszym weselu pobila sama siebie  😉 😉 !
a ja się trochę zawiodłam na vedze. Tzn jedzenie smaczne, ale wybór nie powala. Po wegańskiej kanjpie spodziewałabym się czegoś więcej, np czegoś, co trudno jest zrobić w domu lub kupić składniki. Liczę, że złe mięso będzie spełniało oczekiwania.
Rul, piona 🙂  Ogolnie musze przyznac, ze knajpy wege/wegan sie troche... nie wysilaja 🙂 Mi by sie chcialo zjesc cos, czego w domu sie nie chce robic, albo ogolnie cos nowego, wymyslnego. A zazwyczaj wszystko jest oklepane... ryz/kasza, jakis kotlet, salatki jak wszedzie, sosy jak wszedzie. Troche szkoda 🙂
Dziewczyny chodzą słuchy że jak dobrze pójdzie to niedługo latająca kuchnia kapitana chilli będzie otwierać stacjonarną miejscówkę więc trzymajmy kciuki  💃
a ja nie znam tego pana, zaraz wygooglam 🙂

edit. Nooo, to sie nazywa polot w kuchni!!! Mniam...!
Noo, mam ich polubionych na fejsie. Wstawiaja niesamowite menu za kazdym razem 😉)!!
Dziewczeta, a co myslicie w temacie wody? Jaka pijecie? Filtrujecie?
Juz dlugo nie kupuje wody butelkowanej, nie chce "produkowac" wiecej plastiku niz to potrzebne, a i woda ze sklepu wiele sie od kranowy nie rozni (chyba ze od chlorowanej w miescie) Mam w domu Brite, a teraz trafilam na takie cudo - butelka na rower/spacer z filtrem. Mozna sobie wlac jakakolwiek kranowe czy wode z rzeki w gorach i pic spokojnie - dla mnie bomba. Mysle, czy sobie nie sprawic 🙂

http://domposwojemu.blogspot.com/2013/05/butelka-z-filtrem-weglowym-zestawienie.html

W ogole wysledzilam fajny profil na facebooku
https://www.facebook.com/CzarnaListaZakupow?ref=stream
a ja nie znam tego pana, zaraz wygooglam 🙂
edit. Nooo, to sie nazywa polot w kuchni!!! Mniam...!


ja się ostatnio objadam z nimi codziennie  😡
nie musisz sie wstydzic, tez bym chciala 😀
Piję kranówę bez żadnego filtrowania itd. Na wyjazdach nabieram wodę ze strumieni, proszę ludzi o uzupełnienie bidonów. Żyję, mam się dobrze 😉 Butelkowaną wodę zdarza mi się kupić w wypadku nagłego napadu pragnienia jak nie mam innego wyjścia albo żeby mieć butelkę 🙂
niemozliwe ze zyjesz!! na pewno jestes zombie  🤣
Piję kranówę bez żadnego filtrowania itd. Na wyjazdach nabieram wodę ze strumieni, proszę ludzi o uzupełnienie bidonów. Żyję, mam się dobrze 😉 Butelkowaną wodę zdarza mi się kupić w wypadku nagłego napadu pragnienia jak nie mam innego wyjścia albo żeby mieć butelkę 🙂

ja też w domu rodzinnym pije kranówkę ale już we Wrocławiu mi ona nie smakuje. Natomiast w górach butelki uzupełniam zawsze kranówą😉 Ze strumienia też pijałam ale jak sobie przypomnę jak mój tata siusiał do strumienia z którego kilka metrów (może kilkanaście) niżej piły dzieciaki na wycieczce... Nie wiem czy to powtórze😉
picia ze strumieni nie polecam. A nóż widelec wyżej rozkłada się martwe zwierzę...
W domu kupuję filtry (tańszy odpowiednik britt), kranówa mi smakuje więc piję. W sklepie kupuję tylko wody mineralne wysoko zmineralizowane (np. o wys zaw jnów magnezu) lub lecznicze. Źródlanych lub średniozmieral. moim zdaniem nie warto kupować.
Wróciłam do pracy i umieram z głodu... NIe mam siły gotować po powrocie do domu. Na samych ogórkach, pomidorach i innych "ready to eat" długo chyba nie pojadę.
Rozważ pieczenie: wrzucasz wszystko do piekarnika i samosię robi. Rozdrobnienie minimalne, polać oliwą, posypać solą i wystarczy. Tylko jeśli po pracy padasz na nos, to czas pieczenia będzie minusem...

Eksperymentuję sobie radośnie z sosami do sałat.

Dziś był ładny: morele + oliwa + cytryna + kapka sosu sojowego + troszkę musztardy + bazylia + kawałek cebuli i ząbek czosnku. Trochę jak z gotowcowych butelek, ale lepszy ;-)

Sos z tego przepisu mnie uwiódł:
http://www.radiancecentral.com/2014/06/30/asian-green-salad-with-mango-dressing-recipe-ep106/ Sos rybny zastąpiłam sojowym. I jeszcze użyłam jednak liści kolendry... Zajrzałam w korzenie doniczkowej, ale jakoś nie byłam przekonana - były bardziej amorficzne niż te z filmiku. W każdym razie: mrrrrrr... Tylko mango musi być dobre.
No ale żeby wstawić do piekarnika to trzeba najpierw umyć, obrać, pokroić itd. i normalnie czasu brak.
Wczoraj o 24😲0 gotowałam kapuśniak... a dziś wstać z łóżka rano nie mogłam...
Muszę sobie to jakoś lepiej poukładać..
Nie obieraj, myj tylko. I nie krój bardziej niż to konieczne.
Patat piecze się szybko (sól, oliwa, ew. cytryna i starczy).
Kalafior ręcznie połamany na mniejsze też. I brokuł.
Cykoria przekrojona na pół.
Mały ziemniak krojony najwyżej na ćwiartki.
Burak - jak Ci się chce - w łódki jak jabłko.
Cukinia ew. w grube plastry (albo co wyjdzie).
Czosnek i tak najlepiej wrzucić w nieobranych ząbkach.

PS

Smażyłam ostatnio groszek cukrowy - 2 minuty na średnim ogniu, dodać sos sojowy, jeszcze 2 minuty.
Bez krojenia. Można ciepnąć jeszcze czosnku, słonecznika - jeśli jest pod ręką
Teo Mmm, ten sos z morelami brzmi suuuper!! Zakladam, ze bralas swieze, a nie suszone?? Ja robie ciagle dressingi na bazie mango i jestem w nich totalnie zakochana!
Pandurska, pewnie że świeże!
A jakie masz swoje typy wśród mangososów? Podziel się 🙂
Ano wrzucalam juz pare postow wyzej ze zdjeciem mojej raw- michy. Do salat robie sobie troche lzejsze. Swietny sos jest np. z polowy mango, jednej wycisnietej pomaranczy, jakis tam ziol z parapetu (mam miete i rozmaryn) i np. lyzeczki musztardy francuskiej. Albo bez i tak dobre 😉) Oczywiscie wszystko trzeba zblendowac. Jesli ktos lubi ostro- slodkie smaki, to mozna dac troszke chilli.

Blendowalam tez mango z pomidorem- jest git! Wlasnie mnie naszla mysl, ze moge zrobic sos ze sliwek, bo juz sa u nas 😀!
mango i pomodor to super polaczenie. Mam fajna przyprawe indyjska amchoor - sproszkowane mango, rewelacja 🙂
Pandurska skuszę się na pewno, ale raczej w 2015 roku  😉. Na razie żadne z tych rzeczy nie mogę niestety jeść.
sosik z awokado, mango, odrobiny rukoli i soku z cytryny  boczniaki, kilka nerkowcow i platki kokosowe oraz gomasio.

kotbury, kup sobie zupy/dania SYS http://sklep-sys.pl/
Wrzucasz do gara z wodą, gotujesz 15-20 min i gotowe.
Polecam, wiele z nich nie ma glutenu i laktozy (chociaż tutaj trzeba dokładnie czytać skład). Bardzo smaczny jest barszcz ukraiński.
Upiekłam dziś pasztet jadłonomii z soczewicy z kuminem i brzoskwiniami  😜
kotbury, ja też polecam gotowanie dużych porcji - robisz raz, odgrzewasz następne 1-2 dni 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się