Forum konie »

Baby, ach te baby.....


A czy zauważyliście różnicę w ofercie sposobu prowadzenia treningów/ jazd/ rekreacji ze względu na to, że większość klientów to dziewczyny?

Tak na przełomie ostatnich 10-20 lat?

Według mnie np. to, że pojawił się natural - to efekt właśnie przewagi kobiet w jeździectwie.
_Gaga, oj tam. Do kina mamy 40km, koni nie zostawimy. Do restauracji czasem chodzimy, ale trzeba szybko wracać do koni. A jak się jedzie w teren można się wyluzować i porozmawiać.
Potem randka przenosi się do domu 😉. Ale co tu pisać o randkach, kiedy już się z kimś mieszka 😉

A tak dla równowagi to w w mojej wsi jeździ 4 facetów i ja.
nie znam zadnego "ulana", ktory nie bylby zadetym burakiem albo umial jezdzic. a czasem jedno i drugie.


oj ja też nie znam żadnego który umie jeździć. oni nie jeżdzą, nawet nie mają zamiaru sie uczyć - oni szaleją, popisują się, wyżywają ... i piją ...dużo. jak to mi jeden z takich ułanów powiedział (calkiem poważnie) "to idealny pretekst żeby wyjść z domu i sie napić. do tego koledzy do popisów i klubowiczki do romansów. zamknięty/obcy(np na wyjazdach) krąg- rodzina si enei dowie. do tego szabelki i inne niespełnione zabawki z dzieciństwa. można być jak nieodpowiedzialny nastolatek do konca zycia ;] "

a chłopców(dzieci/mlodych nastolatków) w stajniach też jest mniej bo to takie "niemęskie", kucyki, opiekowanie się zwierzątkiem, kizi-mizi, ale też skupienie na nauce - to domena dziewczynek w tym wieku 🙂 chlopcy jak juz -jak się nie boją, to tylko "heja!" i zero ambicji opieki czy treningu-doskonalenia. *
*tzn. generalizując...wyjątki się zdarzają - i te wyjątki potem widzimy za zawodach wysokiej rangi 🙂
[quote author=kudłaty_durnowaty link=topic=72702.msg1176202#msg1176202 date=1320410816]

Jak wiemy, konie to bardziej sposób na życie niż zawód, dlatego wymaga poświęcenia
i dostosowania swojego życia. Kobiety bardziej skłonne są poświęcić się rodzinie,
niż koniom, dlatego też z czasem się 'wykruszają'.
Ja np. żeby połączyć studia, a teraz pracę zawodową z końmi musiałem do minimum
ograniczyć życie prywatne, zredukować liczbę znajomych itd 😉
Wracam z pracy, idę do stajni. Do domu wracam w nocy. Czy któraś z obecnych tu
dziewczyn zrezygnowała by tak dobrowolnie z randek, znajomych i zakupów? 😉

Z pozdrowieniami dla płci pięknej 🙂
[/quote]

Ja zrezygnowałam, całe moje życie od lat dziecięcych po dzisiejsze ( 30 + ) jest podporządkowane koniom. Dni powszednie,  często także i święta były spędzane w stajni, ubrań wyjściowych mam jeden zestaw za to całą szafę bryczesów, bluz, kurtek, sztybletów itp. Rodziny własnej nie założyłam bo zawsze było coś ważniejszego do zrobienia przy koniach. Ale z perspektywy czasu - teraz wielu moich "niekonskich" znajomych podziwia za upór i pozostanie przy swoim.

Chociaż to, co piszesz także jest prawdą.

oj ja też nie znam żadnego który umie jeździć. oni nie jeżdzą, nawet nie mają zamiaru sie uczyć - oni szaleją, popisują się, wyżywają ... i piją ...dużo.....
[/quote]

Nie o tym wątek, ale jak już - to powiem, że nie wszyscy. Naprawdę nie można generalizować. Znam sporo osób jeżdżących ze środowiska odtwórczego i to bardzo sensowni i z pasją ludzie. Wiele pozytywnego mogłabym o nich powiedzieć. Warto na nich spojrzeć bez uprzedzeń. Zapewniam.
A ja czytając temat wątku myslałam, że chodzi o baby - klacze (bo ja tak mówię na swoje moje kochane BABY 😀)
nie napisalam, ze zaden w ogole- napisalam, że żaden którego znam*. a mamy i klub taki na miejscu, i na zawody czasem jezdze i obserwuje (czesc nawet dobrze jezdzi ale to nie poziom "L" nawet (z tego co widzialam podkreślam);], dziewczynki z rekreacji napewno jezdzą technicznie lepiej, a i konie mniej cierpią. o pasji nie pisze - bo to inna sprawa 🙂
i to wlasnie na temat jest!- dziewczynki chętniej sie uczą, chcą doskonalić, niż większość chlopców. dlatego jest ich więcej. bo instruktorki nie dają sie wyżywać tylko uczą.
*chodzi mi o "ułanów" -innych grup rekonstrukcyjnych nie znam.

baby górą!  🏇
Zgadzam się z Elą. Postawmy przed nastolatkiem fajny motor i rewelacyjnego konia. Ciekawe co wybierze...


Ja bym nigdy motoru nie wybrał :P

oj ja też nie znam żadnego który umie jeździć. oni nie jeżdzą, nawet nie mają zamiaru sie uczyć - oni szaleją, popisują się, wyżywają ... i piją ...dużo.....

Nie o tym wątek, ale jak już - to powiem, że nie wszyscy. Naprawdę nie można generalizować. Znam sporo osób jeżdżących ze środowiska odtwórczego i to bardzo sensowni i z pasją ludzie. Wiele pozytywnego mogłabym o nich powiedzieć. Warto na nich spojrzeć bez uprzedzeń. Zapewniam.


I tu się zgadzam, bo znam wielu ludzi z tego środowiska (zresztą od niedawna sam do niego należę) i chociaż spotyka się wariatów, którzy psują opinię, to jednak nie jest ich więcej niż w wescie, sporcie, czy innych zajęciach jeździeckich.

[quote author=damarina]Znajomy trener (mężczyzna) kiedyś mi powiedział, że kobiety częściej garną się do koniarstwa od mężczyzn, ponieważ zależy im bardziej na budowaniu relacji ze zwierzęciem niż na dominacji, podporządkowaniu konia. Mężczyźni (chłopcy) z reguły starają się ustawić hierarchię, pokazać swoje na wierzchu. Dziewczyny są zadowolone z osiągnięcia porozumienia, współpracy. I to im wystarczy.
Zbyt mało na wysoki sport.[/quote]

Tu się zupełnie nie zgadzam. Z moich obserwacji wynika, że dziewczyny bardzo często jako priorytet stawiają sobie dominacje co gorsza częstym środkiem do osiągania tego jest agresja. Zwłaszcza młode dziewczyny w wieku szkoły podstawowej i gimnazjum traktują konie bardzo przedmiotowo. Jak droższą, bardziej 'sweetaśną' lalkę.

I jeszcze jedno spostrzeżenie. Dziewczyny znacznie częściej dają się złapać na haczyk komercji zwanej 'natural' :]
Kupują karot stiki i inne paści, a jak przychodzi, co do czego, to działają impulsywnie i z agresją.
(za to mi się pewnie zaraz nieźle dostanie 😉 )

horse_art: Chyba znasz jakichś dziwnych "ułanów", bo ja znam ich wielu, w tym sportowców, instruktorów, hodowców i weterynarzy, którzy naprawdę znają się na koniach. Zresztą nie chciała byś widzieć, jak się traktuje na imprezach kawaleryjskich osoby, które zaniedbują swoje konie.  😀iabeł:
Profesorowie AWF-u informowali, że młode kobiety we wszystkich dyscyplinach "masowo" tracą zainteresowanie sportem ok. 16 roku życia. Zjawisko na tyle powszechne, że jeszcze niedawno uważano, że "sportowy" rozwój kobiety kończy się wraz z dojrzewaniem - potem najwyżej "kontynuacja", nawet nie prowadzono badań wyników sportowych u "starych bab" - zakładano, że ich nie ma 🙁 Dziś, gdy powszechne stało się uprawianie sportu w dojrzałym wieku - już wiadomo, że to nieprawda, że dojrzała 30-latka w wielu dyscyplinach (np. w uważanym za "juniorskie" pływaniu) osiąga rezultaty lepsze - bo jest właśnie dojrzała. O ile nadal sport uprawia/wróciła do sportu. Nadal jednak "gap" pomiędzy 16 a 26 (?) rokiem życia jest powszechny. Mężczyzn to zjawisko nie dotyczy: kto uprawia sport jako młody człowiek, uprawia go stale aż do zakończenia kariery (jeśli sport traktuje poważnie).
kudłaty_durnowaty  no wlasnie niestety znam tych "zlych" ktorzy sobie wręczają odznaczenia za przejechanie np rajdy na poranionym kulawym koniu - "ze taki bohaterski i dzielny, ze dal rade" no patologia przecież  😕
oszolomy nie koniarze. no i opinia idzie.... ci naprawde porzadni rzadko z nimi się spotykają, bo to nie ich klimat- ale ci za "prawdziwych ulanow" nie są przez kolegow uważani. i dobrze. eh... oni mowią jak to kochaja i szanuja swoje konie - z teorii brzmi super, gorzej z praktyką jak zobaczy ktoś znający sie na rzeczy.
ale nie przeczę, że i porządni ludzie się zdarzają (bo i o nich pisze)- i oby jak najwiecej, żeby te negatywne opinie zwalczać, pietnować złych.

wlasnie..ostatnio byłam na spotaniu/rajdzie polsko-niemieckim, i też kilku panów bylo (młodzież -same dziewczyny oczywiscie 😉 ). świetna jazda, swietne podejscie. mądre i dojrzałe. był pan który w wieku ok 60 lat zaczął sie uczyć! miesznak awieku byla od lat nastu do 60-ciu kilku.
Czy któraś z obecnych tu
dziewczyn zrezygnowała by tak dobrowolnie z randek, znajomych i zakupów?


Tak, ja zrezygnowałam i całe swoje nastoletnie życie "zmarnowałam" na konie. Nie miałam potrzeby się stroić i wychodzić z koleżankami do kina, na randki czy szaleć na zakupach. Po szkole w bryczesy i do stajni. I tak przez  6 lat, czy żałuję? Zależy. Bywa, że żałuję, bywa, że nie. Na studiach troche odetchnełam od koni, spędzałam "tylko" weekendy i każdy możliwy wolny swiateczny czas (troche tego sie zawsze uzbieralo :hihi🙂.Czy tego żałuję? Nie, bo poznałam swietnych ludzi, przyjaciol i swojego obecnego chlopaka. A jesli teraz miala bym zrezygnowac znow calkowicie z babskich zakupow, znajomych? Jesli bylaby taka koniecznosc to tak,  bo zdrowie i dobro konia dla mnie najwazniejsze, to on jest narazie moją "rodzina". Aktualnie jakoś w swoj grafik wcisne babskie ploty, czy wypad na shopping raz na jakis czas wiec nie narzekam tym bardziej ze dla mnie radoscia jest mozliwosc obcowania z konmi, a nie mozliwosc wybierania butow w sklepie.
Taki mały 🚫
halo No i trzeba przyznać, że dziewczyny, które przetrwały ten ciężki wiek i pozostały przy koniach, wiele osiągają. Zasadniczą rzeczą jest tutaj oparcie w rodzinie.

horse_art Tak to jest, że niestety każde środowisko ma swój margines. :/

Lily No jeśli miałaś czas na poznanie ludzi, chłopaka itd., no to wcale nie było tak źle. 😉
a zabranie chlopaka do stajni to świetny pomysl na randke (szczególnie tę pierwszą😉 )
bo? bo przeciwieństwie to kawiarni czy spaceru zawsze można coś zacząć robić jak zapanuje ta "niezręczna cisza", poza tym, od razu można przetestować czy absztyfikant będzie podzielał nasze zainteresowania, czy nie będzie miał głupiego pomysłu bycia zazdrosnym o konie, nie każe wybierać "ja albo konie". bo wiadomo...jak zapyta znaczy że się z nim tylko czas marnowało...
nie uogólniajmy, że KAŻDA kobieta myśli tylko o randkach zakupach i imprezach, jakiekolwiek uogólnienie jest nie sprawiedliwe... ja nie randkuje, nie chadzam na zakupy i imprezy, wszystkie moje pieniądze i cały swój czas poświęcam moim koniom, znam też wielu mężczyzn, którzy od lat zajmują sie końmi i mówią o nich z czułością, doceniają ich piękno... w sumie to znam średnio pół na pół mężczyzn i kobiet w tym światku
nie uogólniajmy, że KAŻDA kobieta myśli tylko o randkach zakupach i imprezach, jakiekolwiek uogólnienie jest nie sprawiedliwe... ja nie randkuje, nie chadzam na zakupy i imprezy, wszystkie moje pieniądze i cały swój czas poświęcam moim koniom, znam też wielu mężczyzn, którzy od lat zajmują sie końmi i mówią o nich z czułością, doceniają ich piękno... w sumie to znam średnio pół na pół mężczyzn i kobiet w tym światku


Skoro piszemy o statystyce, to ten temat z góry zakłada uogólnienie.
Jeśli odnosimy się do jakiegoś zjawiska socjologicznego, to odnosimy się do jakiejś grupy, nie do 100%. 😉
O, to, to, zgadzam się z Hugoliną. 😉 Choć w nieco inny sposób.... Bo lubię ciuchy, kosmetyki, imprezy.... ale nigdy nie łażę po sklepach i drogeriach pół dnia, nie chadzam na takie eskapady z jakimiś koleżankami i nie przesiaduję w tym celu godzinami na mieście tylko.... wchodzę, kupuję i wychodzę. Często mam listę potrzebnych rzeczy, 10-30 minut i po sprawie. Albo zamawiam przez Allegro. Choć na imprezy ostatnio w ogóle nie wychodzę, bo przesiaduję w domu przy książkach albo w bibliotece przy książkach, no, ale to też czynności nie związane z końmi. Czas wolny jest zostawiony dla konia. 🙂

horse_art, Hehe, coś jest w sprawdzeniu stosunku faceta do koni. Ale nie zabierałabym na pierwszą randkę do stajni, bo się koleś zrazi.... Chyba, że miałabym wystąpić w pełnym, jeździeckim stroju. 😉
A doświadczenia mam nieco inne: zabrany do stajni chłopak był znudzony, naburmuszony i widać było, że chce stamtąd uciec. Pod koniec "wizyty", mój koń - oaza spokoju, przytulaśności i w ogóle - chciał chłopaka ugryźć i skutecznie go tym odpędził na odległość 5 metrów. Może to był znak....😎 😉

Odnośnie dominacji kobiet w jeździectwie.... Ja się zastanawiam czy sprawa nie leży też w tym, że konie kojarzą się jednoznacznie... i większości chłopakom wręcz niebezpiecznie. Dla ich, ekhem, genetycznych uwarunkowań do bycia chłopakami. 😉 Może w tym rzecz, że jest tak mało chłopców w rekreacyjnych stajniach...?
Sankaritarina - i widzisz?! test idealny! jak sie znudził po paru chwilach w stajni, kon go nie polubił (to już w ogóle masakra) to co ty byś z nim przez resztę życia robila??  😂

koniarze-kobiety to w oóle ciężki przypadek jest (pomijając lanserki) - na modzie sie nie znaja, po sklepach, fryzjerach, imprezach, itd nie łażą ... tylko te konie i konie... śmierdzące. cała kasa zamiast na jakieś ładne tipsy to na wielkiego potwora (śmierdzacego).
moja rodzina od lat mych dziecinnych nie może przeżyć ze zamiast sobie cos kupić (w sensie do wystrojenia się np.), to jakieś proszki dla konia ciągle, albo rzeczy dla niego, ...jak jeszcze jakieś śliczne i niepotrzebne zupełnie - to jeszcze jakaś nuta zrozumienia jest. ale funkcjonalne rzeczy to absolutnie bezsensowny zakup dla nich.
heheh 🙂
horse_art,  Hmmm.... Wiesz co, coś w tym jest! 😉 Bo się jakiś czas później dowiedziałam, że ów chłopak to tak w sumie koni nie lubi.... tzn, nie przeszkadzają [taa... na początku], ale on by sobie konia nie kupił, on by na konie nie chodził, on by nie jeździł.... a w ogóle, to po co mieć konia, jaka z tego przyjemność, przecież to wielkie kupy robi, to większe niż pies i kot, a nie da się z tym dogadać... etc. Pewnie byłyby w końcu same burczenia o konia.
Tak.... mogłam wcześniej wysyłać konia na zwiady. Mój koń to jest dopiero znawca ludzi! Jak będę się starała o pracę to wcześniej pokażę koniowi zdjęcia pracodawców... 😉

Tak sobie jeszcze myślę.... że w westernie to chyba dużo więcej facetów, co? Może to się wiąże trochę z "ułańską fantazją"?
kudłaty_durnowaty ja tam statystyke dopiero na magisterce mam 😉 
powiem szczerze, wkurza mnie przeświadczenie, że kobieta to tylko by się stroiła, kupowała co się nawinie i latała za facetami 😤  studiuje hodowle zw i na co dzień ja, jaki i moje koleżanki z roku, spotykamy sie właśnie z takim traktowanie przez męską cześć ciała pedagogicznego... co w ogóle kobieta robi na Rolniczej??? przecież ona się nie znaaaaa.... sorki za 🚫  ale musiałam odnieść sie do tego konkretnego zdania Kudłatego 😁  feministką nie jestem... raczej
Z moich obserwacji wynika, ze kobieta, dziewczyna praktycznie zawsze rezygnuje z pasji, zainteresowań, hobby gdy się wiąże z facetem. Ślub, dzieci. Widzę po moich kolezankach nie- koniarach. Gdy wychodzą za mąż wszelkie hobby zostają wysłane w kosmos. Obojętnie czy łaska chodziła na taniec czy rysunek czy inna formę spedzania czasu i realizacji siebie - pojawia się dziad- pasja idzie się walić.
Facetów jakoś to nie dotyczy - nadal jeżdżą na np quadach, realizują pasje i maja gdzieś czy laska to akceptuje czy nie... Albo się dostosuje, albo są inne chetne. To oczywiście tak w uproszczeniu.

Laski jeżdżą albo twardziele, albo malolaty, którym się szybko nudzi, bo nie ma szybkich wyników,albo starsze Panie, które idą pod prąd i ku oburzeniu gminu jeżdżą (jak taka stara zamiast krzatac się w domu na koń siada)
chlopy? Bida z nimi... Albo panowie rekreanci po 50- tce, albo mlodziaki którym się szybko nudzi - bo trzeba ćwiczyć i nauka jazdy nie jest jak rower... Trzeba się przyłożyć...
Facetów jakoś to nie dotyczy - nadal jeżdżą na np quadach, realizują pasje i maja gdzieś czy laska to akceptuje czy nie... Albo się Facetów jakoś to nie dotyczy - nadal jeżdżą na np quadach, realizują pasje i maja gdzieś czy laska to akceptuje czy nie... Albo się dostosuje, albo są inne chetne. To oczywiście tak w uproszczeniu.dostosuje, albo są inne chetne. To oczywiście tak w uproszczeniu.

jak najbardziej się zgadza

mało która laska jest w stanie się postawić facetowi który nie akceptuje jej pasji i wymaga albo jej zarzucenia albo ograniczenia do minimum bo jeśli się postawi i postawi w 100% na konie to najczęściej facet zabiera du.. w troki

już dawno wiele razy w stajni zastanawialiśmy się nad tym tematem "gdzie znikają kobiety w trakcie rozwoju jeździeckiego, dlaczego na podium jest więcej mężczyzn?"
1. W pewnym wieku dziewczęta zmieniają zainteresowania z koni na "konie"

2. Te , które umiały zainteresowanie koni z "końmi" pogodzić i tak po pewnym czasie idą do "hodowli".

Sama bym pewnie panną była, ale mój mąż miał okazję malować stajnię i tak się poznaliśmy :P
to mój syn jakiś inny jest...
obecna kobyła jaka ma to jego hmm kobieta...
gada z nią, siedzi w boksie, martwi sie o kopyta, o jej zdrowie, czy nie kuleje, zawsze postępuje jak z jajkiem, marcheweczki, chlebuś , nie to co mama...
ale cenie go za spokój, opanowanie i zrozumienie konia, za samozaparcie gdy usłyszał że ta kobyła to łach i udowodnił że pójdzie zawody w skokach na czysto, że opanuje gorącą głowę i nauczy konia szacunku do człowieka i samego siebie
tak patrzę z boku na niego i jestem cholernie dumna, bo jako syn matki-instruktorki zawsze miał pod górkę, trudne konie, wyzwania wymagające rozumu i umiejętności ale może to co najważniejsze, moje zaufanie i pomoc...
ech kurcze własnie zdałam sobie sprawe z tego że mam świetnego dorosłego syna...

U nas w stajni same baby.
Okazjonalnie jeździ jakis facet po 30-stce.
A jak się jakis chłopak pojawi, to nie patrząc czy fajny, czy nie wszystkie latają głupie.
Są też minusy babskiego towarzystwa, bo później każda, każdej tyłek obrabia  🙄
Są też minusy babskiego towarzystwa, bo później każda, każdej tyłek obrabia  icon_rolleyes


no taaa, faceci tacy święci i nigdy nikomu nic nie obrabiają  😉
Jako zdeklarowana i czynna feministka miałam się nie odzywać ale no nie mogę.

Czemu bab w "profesjonalnym jeździectwie" jest mniej?
Bo są głupie!
Jako nastolatki są niby bardziej dojrzałe od facetów ale to jest fikcja. Owszem potrafią się "bardziej zając" konikiem ale to jest spowodowane narzucaną im społecznie rolą. Zadaniem kobiety jest się dostosowywać, negocjować, mediować, opiekować się. Strach przed byciem odrzuconym (przez niewpasowanie się w swoja rolę) jest wszechobecny i wszechwpajany.
I do 16-go roku życia obowiązki związane z "konikami" pasują do roli jaką się wymaga od panien ale potem zaczynają kolidować.

Dobra kobieta ma być zawsze piękna, pachnąca, z ładnymi włosami do tego w dzisiejszych czasach musi się dobrze uczyć (bo musi sama zarobić na to aby być piękna, bo to kosztuje). Dobra kobieta nie stawia swoich potrzeb samorozwouj na pierwszym miejscu. Będąc z facetem łazi tam gdzie on żeby przy nim być i go wspierać i dodawać mu prestiżu (mecz piłki nożnej gdy on gra- ona stoi i kibicuje oczywiście, samochody jego hobby - ona musi kojarzyć co i jak itp.itd.). W przedziale wiekowym 16-25 (mocno uśredniam) baby przede wszystkim chcą się "wpasować w role" - chcą uczestniczyć w "cudzych życiach pełną piersią" a nie jedynie budować swoje. Swoje budują przy innych.

baby chcą się wpasować w narzucane role żeby nie zostać odrzucone przez facetów ale i przez inne baby. faceci opinią bab się w tym czasie nie przejmują aż tak- liczy się co najwyżej wybrane przez nich męskie towarzystwo. Nie ma darmo się mówi o męskich przyjaźniach.
wielu facetów ma przyjaciela z dzieciństwa do końca życia. Nie ważne czy jeden z nich jest całe życie magazynierem a drugi profesorem. Nie przeszkadza im to, że każdy z nich spełnia inne role społęczne. Baby natomiast otaczają się głownie innymi babami ze swojej "sfery".

To dziwne ale tak naprawdę przez stulecia to baby były strażniczkami ról i regulacji, które im "związują ręce".

Jak się ma tyle na głowie (jako baba) to się nie ma czasu i energii skoncentrować się (i odrzucić narzucane role i "rolki", które gra) to ciężko jest siedzieć popołudniami w stajni i olać "cały ten błyszczący świat" i trenowac, trenować, trenowac😉
Fajny temat ! Moja własna teoria na ten temat mówi następująco: faceci mają za duże EGO. Jak się pierwszy raz , i parę tysięcy kolejnych razy, wsiada na konia to trzeba trochę dupsko wyklepać, opanować własne ciało a tu jeszcze jest zwierz, który też ma własne widzimisię. Kobiety mają więcej pokory: nie muszą być od razu batmanami, żeby się dobrze bawić. A facetowi musi od razu wszystko grać, koń się podporządkować, własne cielsko zgrabnie opanować. Facet ma dużą trudność w zestawieniu z sytuacją kiedy to nie jest od razu Bondem. Siedzi na jakimś zwierzu, który ma go w d...., nie robi tego co facet od niego chce i generalnie facet myśli o tym, że wygląda głupio. No i szybko odpada. Dlatego faceci albo jeżdżą rzeczywiście dobrze albo wcale. Biedactwa  😕
mam 22 lata w koniach bez przerwy od 10 roku życia. czy facet czy coś się przydarzało konie i tak zawsze były pierwsze i będą pierwsze. na rodzinę i dziecko zdecyduję sie tylko pod warunkiem, że będę zabezpieczona na kwestię jezdziecką - czyli będę miała czas choćby 3 razy w tygodniu do stajni pojechać. Tak samo mam z pracą - rodzina czy dzieci dopiero kiedy moja praca będzie zabezpieczona. i mam gdzies schematy, mam gdzieś to, że powinnam być matką polką. życie ma się jedno i zamierzam w nim robić to co kocham i o czym marzyłam a nie wypełniać ulubowane przez kogoś schematy. jestem wyjątkiem w tej kwestii, że nie planuję dzieci i rodziny, nie zależy mi na tym, więc zwyczajnie nie mam dylematu.
Są też minusy babskiego towarzystwa, bo później każda, każdej tyłek obrabia  icon_rolleyes
no taaa, faceci tacy święci i nigdy nikomu nic nie obrabiają  😉


No jasne, że święci.... i do tego zawsze mają rację 😉

kudłaty_durnowaty ja tam statystyke dopiero na magisterce mam 😉 
powiem szczerze, wkurza mnie przeświadczenie, że kobieta to tylko by się stroiła, kupowała co się nawinie i latała za facetami 😤  studiuje hodowle zw i na co dzień ja, jaki i moje koleżanki z roku, spotykamy sie właśnie z takim traktowanie przez męską cześć ciała pedagogicznego... co w ogóle kobieta robi na Rolniczej??? przecież ona się nie znaaaaa.... sorki za 🚫  ale musiałam odnieść sie do tego konkretnego zdania Kudłatego 😁  feministką nie jestem... raczej


Z tego co piszesz wychodzę na szowinistę, a tak wcale nie jest. :| Piszemy o tendencjach, a takie są.

Co do wypowiedzi kotbury... Twoje rozumowanie wydaje mi się jakieś wewnętrznie niespójne... Nietze pisał, że normy społeczne są bronią słabszych jednostek, którą ograniczają te wybitne - tzw. nadludzi. On również motywował to strachem i jakoś ta Twoja wypowiedź strasznie mi się z tym kojarzy.

Twierdzisz, że Kobiet jest mniej w jeździectwie, bo inne kobiety narzucają im inną rolę społeczną. Tylko, co sprawia, że się temu poddają? Czy sam strach przed byciem odrzuconym może być wystarczającym motywatorem? Przecież zwłaszcza w czasie okresu dojrzewania faceci tak samo bardzo potrzebują akceptacji otoczenia. Co zatem wg Ciebie sprawia, że chcąc być akceptowanymi kobiety porzucają konie, a faceci kupują nowe zabawki? Skąd ta różnica?

W Twojej wypowiedzi wyczuwam ogólny wyrzut, że kobiety są kobiece, a faceci męscy. Trzeba pamiętać, ze w wieku 16 lat gwałtownie zmienia się bilans hormonalny. I to raczej tu szukałbym motoru tych różnic w zachowaniach. Jednak coś sprawia, że dziewczynki częściej sięgają po lalki, a chłopcy po karabiny. Nie rozumiem takiego feminizmu, który neguje uwarunkowania fizyczne. Owszem, zgadzam się, że niewłaściwe jest narzucanie danej płci określonej roli, bo każdy jest mniej lub bardziej męski/kobiecy i ma prawo samemu decydować jak pokieruje swoim życiem. Dlatego kiedy feministki mówią o konieczności wyrównania płac, czy szans w dostępie do stanowisk etc., to popieram je z całą siłą. Natomiast, kiedy krytykują inne kobiety za to, że są bardziej kobiece, że lubią się stroić, plątać w różne skomplikowane stosunki, ze wybierają gary, a porzucają konie to jestem przeciwny. Stawiam je wtedy w jednym rzędzie z tymi, które wywierają presję w stylu: „masz już prawie 30 lat a jeszcze nie masz gromadki dzieci, zostaw te konie i szukaj faceta”.

Polecę może przy okazji 2 książki...
"Płeć mózgu" - Anne Moir i David Jessel - popularnonaukowa o cechach i różnicach funkcjonowania układu nerwowego kobiet i mężczyzn
"Urzekająca" - John Eldredge, Stasi Eldredge - książka specyficzna, ale skłaniająca do refleksji i przemyślenia na nowo pewnych spraw

Przepraszam, miało być krótko, a wyszedł referat 😉

Iza Tylko powiedz mi jak do Twojej teorii ma się to, że znacznie wyższy jest stosunek zaczynających do odpadających u kobiet niż u mężczyzn?
😉 widzę ,że zamiast o koniach ,jezdziectwie, udziału kobiet w zawodach itp gadamy o feminizmie. 😉
Nigdy nie byłam i nie będę feministką, nigdy tez nie miałam problemów np zawodowych z tego tytułu ,ze jestem kobieta. Ba odwrotnie mocno wykorzystywałam fakt ,że jestem kobieta. Dzis jestem szefem małej firmy, firmy wydawałoby się "mocno męskiej" i naprawe nikomu nie przeszkadza fakt ,że jestem kobietą.
Ja poszłam tą droga, miałam wsparcie w rodzinie ale mocno szanuję i rzoumiem kobiety które bardziej niż w pracy realizują się w domu. Często takie kobiety nazywa się żartobliwie kura domowa , ja zas uwqazam ,że to jej wybór i jesli jest dobra w tym co robi niech bedzie sobie i kurą domową. Kazdy w zyciu cos robi i wazne jest żeby to co robi robił dobrze bez względu na płec.Niczego w swoim życiu nie żaluje, mocno dziwie się feministką walczocym...no własnie o co walczącym? O wieksze prawa od mężczyzn? A niby dlaczego? prawo i obowiązki powinny byc równe a ja widzę, czytam ,że kobiety chcą zapewnienia wiecej miejsc np w policji, wojsku itp. Niech same sobie to wypracują a nie korzystają z jakis tam przywilejów. Owszem pomóc trzeba ale raczej kobietom z małych miast i wsi gdzie mentalnosc ludzi i sterotypy są mocno utrwalone. I tyle. Ja sobie nie wyobrażam aby mój facet mógł mi w jakikolwiek sposob zakazac czy zmniejszac udział w moich pasjach.Np zawsze kochałam zwierzaki i zawsze były one w moim domu, gospodarstwie.Inna kwestia ,czy chetnie mi pomaga czy nie ale mi akurat udało się męza skutecznie zarazic swoimi pasjami. Mój maz pomimo wypadku i chorej ręki zaczął uczyc się jezdzic konno, a opiekuje się konmi jak mało kto.Warto wiec samemu wywalczyc sobie w życiu i swoją pozycję i dobrego faceta.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się