Zawsze proszę koleżankę o żarcie dla ptaków, a tym razem poszedł kupić jej mąż. No i sprzedawca mu dał mieszankę, zamiast słonecznika samego. Z kukurydzą. U mnie chyba żaden ptak nie jada kukurydzy.
Ja widziałam wczoraj żurawia, leciał gdzieś. Mam nadzieję, że dobrze się zadekował, bo dziś sypie!
U mnie też pojawił się grubodziób, do tego czyż, i jer, a dzwońców, to mam teraz 3 x więcej, niż w styczniu, lutym i marcu. Rano jak sypałam pokarm, to jedna sikorka, nawet nie odleciała na mój widok, tylko dłubała ziarenka z ziemi, wczoraj wywalone przez mazurki z karmika. Licho wyglądała. Ta zima stanowczo za długo trwa, zwierzaki powoli mają dosyć 🙁 Wczoraj czapla siwa, która jest bardzo płochliwa, nawet nie ruszyła się z miejsca, jak zobaczyła konie w terenie, tkwiła na swoim stanowisku obok krzyżówek, 20 m od drogi.
U nas ptaki zajadają się czarnym słonecznikiem w łuskach, karmę taką jak ze zdjęcia Titiny jedzą mniej chętnie, grube ziarna wyrzucają z karmnika i albo czekają aż rozmiękną albo... ziarenka kradnie mysz 😁 Z karmnika korzystają głównie sikorki, mazurki i dzwońce (te zasiadają w karmniku i opychają się na maxa, jak już nie mogą zjeść więcej to siedzą i czekają aż znowu będą mogły w siebie coś wepchnąć 🙄 ). Sójki zaglądają, czasem coś spod karmnika skubną, sroki obserwują co się dzieje a na pergoli nad karmnikiem siadają dwie sierpówki, wyglądają jak sępy bo szyjkę mają szczupłą a pióra na reszcie ciała nastroszone 😁
Jest też ptaszek na którego mówimy Urban Legend bo widziała go tylko mama i zawsze krzyczy "o, przyleciał!" a zanim zdążymy się odwrócić to jest "oooo.... uciekł" 😎 Podobno jest mały i ma czerwonawe gardło/ pierś
Mój karmnik zaatakowała armia czyżyków - są śliczne ale przez nie inne ptaki boją się podlecieć. Nawet bezczelny kowalik skapitulował po tym jak rano chmara rzuciła się na niego z dziobami strosząc skrzydła 😁 Wypatrzyłam też coś wyglądającego bardzo podobnie do czyżyków tylko jest większy i ma grubszy dziób.
Po weekendowo melduję zobaczone ptaszyska. wczoraj dwa żurawie, leciały nad stajnią i darły się straszliwie, dziś dwa łabędzie i najprawdopodobniej samotna uhla(?) albo jakaś inna czarna kaczka (czernica?) - niestety widziałam ją od tyłu i z pociągu więc nie zarejestrowałam dokładnie.
Wczoraj byłam w parku i obserwowałam sobie wrony siwe, sójki, kowaliki, pełzacze, przemarsze kaczek krzyżówek (najbardziej podobały mi się przemarsze po gałęziach drzew :P ) i kurka wodna się zplątała (pamiętacie tą grę? )
A dzwoneczek na szyi? U naszego kota chyba poskutkował, bo kiedyś ciągle znosił ptaszki z odgryzioną głową.. a teraz niby nie, ale możliwe, że to też kwestia wieku. Tak czy siak uważam, że to fajne rozwiązanie, dzwoneczek jest lekki jak piórko i w ogóle kotu nie przeszkadza, a może czasem ostrzeże jakiegoś ptaszka i uratuje mu życie.
Meise, ja bym wychodzącemu do ogrodu/ogólnie poza dom/ kotu nigdy nie założyła obroży na szyję. Nawet jeśli by ratowało ptasie życie to zagraża kotu bo jak będzie gdzieś łaził i się zaczepi np o siatkę to może się udusić. A szkoda bo to jedyny sensowny sposób na to żeby w jakiś sposób ograniczyć mordercze zapędy futrzaków. Jednak wolę chyba sprzątać raz na jakiś czas piórka z tarasu niż płakać za kotem...
W zeszłym roku próbowaliśmy zabezpieczyć budki przed Krokietem i Żółtym żeby nie właziły. Ojciec zrobił takie coś z drutu co przypominało kształtem piramidę /|\ <- o tak to mniej wiecej zamontowane na drzewie wyglądało. Po jakimś czasie okazało się że to świetna półka do siedzenia dla kota. W tym roku chce zrobić takie same cosie tylko z blachy żeby kocie łapy nie miały punktu zaczepienia. Może tym razem się uda.