Dzięki wszystkim :kwiatek:
margaritka, nie wiem kiedy i czy, bo nie wiem kompletnie... po co. Ja w ogóle nie jestem nakręcona na starty moich koni niezależnie od jeźdźca.
No i tak realnie, co ja osobiście miałabym wynosić z zawodów? Wiedzę, co robię lepiej, a co gorzej? Tak się składa, że od tego mam na co dzień osobę, która stoi na ziemi i mi to dosadnie wyłuszcza 😉
Z tych startów to właściwie poza satysfakcją kogoś, kogo kręci rywalizacja, to zbyt wiele nie ma - to znaczy ani prestiżu, ani sławy, ani nawet nagród 😁 No i dobija mnie sędziowanie, z różnicami w ocenie przejazdów sięgającymi nawet i 7-9% :zemdlał: - dla jednego sędziego przejazd był bardzo dobry, dla drugiego słabiutki... Coś tu nie gra 🤔wirek:
Zdecydowanie wolę zbierać złotówki w śwince skarbonce i zrealizować np. wyjazd do Niemiec w fajne miejsce szkoleniowe, niż objeżdżać po kolei zawody koło Wawy 😉
Może kiedyś dorosnę i mi się zmieni, w najbliższym czasie na pewno nie 😉
epk, wszystkie konie tak działają i zawsze praca to sinusoida, a nie wykres wzrostowy. No i dobrze, bo można się na spokojnie zastanowić, gdzie jest coś do ponownego przerobienia albo zmiany. Naprawdę jazda na koniu, który zawsze wszystko robi równie dobrze musiałaby po miesiącu wiać bezdenną nudą. To jest właśnie fajne, że mamy żywego zwierzaka i dialog, i trzeba się nakombinować, żeby ten dialog żył.
zen, ja też mam konia z głową specjalnej troski, do niektórych rzeczy muszę się po prostu przyzwyczaić. Skwarek notorycznie widuje duchy w stajni, co owocuje arabską szyją, nafukiem, a w skrajnym przypadku podniecenia ucieczką z uwiązem. Duchem może być woda (w dowolnej postaci, rozlana, nalewana, na myjce, w wiaderku, nie ma oczywiście to żadnego związku z tym, że koń jest codziennie myty po jeździe, każda woda jest przecież inna), opakowanie po maści do kopyt, wiaderko z gumkami do grzywy, jeden ze słupków ogradzających plac (to nic, że jest 40ci jednakowych, białych słupków - jeden wybrany jest duchem i już) albo po prostu zwyczajnie nic (albo przynajmniej moje ograniczone ludzkie zmysły nie są w stanie wytypować żadnego powodu, dla którego koń nafurcza się i stoi bokiem na korytarzu i za Chiny ludowe nie da się go przestawić). Różne rzeczy się dzieją w końskich głowach.
Na szybko jedna Ruda w prezencie z Ebaya (szkoda, że światła już cokolwiek zgasło) i lecę do stajni 🙂