Słuchajcie, w poniedziałek wieczorem ugryzł mnie niezidentyfikowany owad. Musiał mi wlecieć w rękaw, zabolało, zrobiło mi się nawet trochę ciemnej przed oczami, ale ogólnie było to chwilowe, wiec olałam temat. Po jakichś 5 godzinach zaczęło lekko puchnąć, a następnego rano opuchlizna rozlała się prawie na całe ramię po wewnętrznej stronie (prawie od pachy do łokcia). Wzięłam Allegrę i zaczęłam smarować fenistilem. Dzisiaj, czyli po prawie 2 dobach dalej jest bardzo duża opuchlizna, która kieruje się ku dołowi i bardzo mnie to swędzi, poza tym nic. Czy powinnam zacząć się tym martwić, czy po prostu jeszcze poczekać?
Bo koleżanki w pracy usilnie wysylają mnie do lekarza a ja nie lubię zajmować kolejek u lekarzy z byle powodów.
Edit, jak jestem w domu to staram się przykładać wodę z sodą i chłodzic to miejsce ale zero efektów...
Nie wiem co się z tymi owadami dzieje, bo żądlą mnie conajmniej raz w roku, a taką reakcje mam pierwszy raz w życiu... 🙃
No i żadnego żądła też nie było...
Szaaman, to że Cię pożądliły niejednokrotnie nie znaczy, że za którymś razem nie wystąpi u Ciebie ciężka reakcja alergiczna. Szkoda że nie udało Ci się zidentyfikować owada. Jeśli opuchlizna się nie powiększa, to bierz dalej antyhistaminowe i czekaj aż zejdzie. Jeśli nie zacznie schodzić do 7 dni od użądlenia albo się powiększa, idź do lekarza.
Szaaman, fenistil zamieniłabym na maxicortan, bez recepty a przyniósł mi ogromną ulgę po pogryzieniu przez meszki gdy miałam takie objawy jak opisujesz.
U mnie z każdym użądleniem objawy sa coraz większe.
Po ostatniej osie, ktora dziabnęła mnie w kolano miałam ponad pół roku wielka, czerwona plamę (wielkości męskiej dloni), ktora niemiłosiernie siedziała. Drapałam sie druciana szczotka do włosów, myślałam, ze oszaleje. 😆
JARA, to mnie teraz nastraszyłaś 😐
Będę jutro dzwonić do przychodni bo generalnie to opuchlizna się dalej powiększa, tyle że trochę wolniej...
Jak ma mnie teraz tak po każdym owadzie karać to ja dziękuję za takie lato... 😅
Mugga i Farnam są grane ale niewiele to daje przy konikach
Szaaman, ja 2-3 dni temu zasnęłam przy otwartym oknie i włączonym świetle 🤦 Użądliła mnie osa w tylną część uda. Mam ogromną opuchliznę (w wąskie spodnie się nie mieszczę), twardą, czerwoną, gorącą i swędzącą. Też schodzi w dół. I ogólnie też się czuję rozbita. Wczoraj byłam u dentysty to mi przepisała augmentin.
Bo mam tyle różnych zarazków w środku, że ostatnio zwykły ropień na nodze skończył się martwicą. Jest duży stan zapalny i antybiotyk powinien pomóc, a akurat ten stosuje się po zakażeniach po ukąszeniach.
Przyszła koza do woza, medyk pyta o radę 😅
Mam świeżo rozpoznaną astmę, indukowaną ciążą lub lekami immunosupresyjnymi. Jak miałam 14 lat to pierwsza wzmianka o astmie ale zlałam to bo bez objawów, resztę życia spędziłam w kurzu stajennym, sianie i nigdy nic. No i o, znalazłam się w sytuacji kaszlu i duszności. Oczywiście ze względu na ciążę nikt nie będzie mnie leczył, dostałam budezonid w mini dawce i tyle (spoiler alert - nie pomaga).
Ale nie o tym. Chciałam dopytać kogoś kto zmaga się z astmą czy takie objawy są normalne? Cały czas klucha w gardle, której nie idzie ani odkaszlnąć ani przełknąć, to raz. Dwa, poranny festiwal mokrego kaszlu z ogromną ilością wydzieliny. Po trzy, wieczorem kaszel suchy który przechodzi w mokry wraz z trwaniem kaszlenia. I po cztery, cały czas wrażenie zatkania nosogardła.
Oczywiście poszłam do pulmonologa w tej sprawie ale dowiedziałam się tyle, że mam przyjść na wizytę jak już urodzę. Spirometrii też nie mam zrobionej bo „nie ma sensu” 🙃 No i tak sobie siedzę, kaszlę i dumam.
Gillian, nie znam się na astmie totalnie, ale też miałam problemy z górnymi drogami oddechowymi tak jak opisujesz i jeśli mogę ci coś poradzić to możesz spróbować nebulizacji/inhalacji np. solą fizjologiczną żeby rozrzedzić wydzielinę żeby było łatwiej ją odkrztusić.
Cały czas klucha w gardle, której nie idzie ani odkaszlnąć ani przełknąć, to raz. Dwa, poranny festiwal mokrego kaszlu z ogromną ilością wydzieliny. Po trzy, wieczorem kaszel suchy który przechodzi w mokry wraz z trwaniem kaszlenia. I po cztery, cały czas wrażenie zatkania nosogardła.
Nie masz jakiegoś nadkażenia? Po za tym z grubsza się zgadza, w zależności od pory roku 😎
Z tym, że u mnie przez pół roku akceptowalna, dopiero po pierwszym jesiennym przeziębieniu do marzec-kwiecień tak jak piszesz.
espana, tk w ciąży? No raczej nie. Gillian, masz aktualne szczepienie na krztusiec? Od 2022 jest coraz więcej przypadków... Zrób też test na covid - ja całkiem niedawno go przeszłam z podobnymi objawami, zupełnie inaczej niż za pierwszym razem 🙄 ile Ci zostało do porodu? Jak miesiąc to wcale mnie nie dziwi, że nie chcą leczyć, ale jak jesteś na początku, to ja bym robiła raban.
espana, nawet rtg nie chcą robić, szczególnie że to ciąża podwyższonego ryzyka.
W maju miałam kontakt z mycoplazmą. Może to jakieś pozostałości. Jeden dzień gorączki i przeszło więc nie wnikałam, a że byłam na mocnej immunosupresji to lekarz założył, że „no coś było”. Nie mam aktualnego szczepienia na ksztusiec. Zostało mi pół roku równo, jakoś to przekaszlę może ale kurde męczy to.
Krztusiec to bardziej suchy, duszący kaszel, bez odczucia kluchy/flegmy - przerabiałam. Bardziej brakuje tlenu, ale nic sie nie odrywa. Na pewno jednak nie dałabym się lekceważyć i zbywać, bo ja tam sobie pół roku żyłam z tym ksztuścem, zanim ktoś przestał mi wmawiać, że to tylko alergia... 🙄
Z górnymi mam lepiej jak regularnie łykam przeciwalergiczne, teraz dwa różne. Skoro budezonid nie działa, to może flutykazon? U moich pacjentów działa lepiej, ale ja nie muszę się przejmować ciążą i jako pacjent, i jako lekarz. Sam mam Duoresp, u mnie działa.
Gillian męcz o wszystkie badania, które da się zrobić w ciąży. Cherlanie od rana do wieczora na pewno nie pomaga.
Ja mam astmę wysiłkową. Lecę na minimalnej dawce Budesonidu teraz, ale lata temu start był z dużo wyższej. Skończyły się ciągłe zapalenia oskrzeli.
Moja ścieżka diagnostyczna wyglądała tak 🙃 lekarz POZ walczył dwa tygodnie, zjadłam antybiotyk i kaszlałam jeszcze gorzej. Wysłał mnie na oddział wewnętrzny. Na izbie śmiechli gromko bo co oddział wewnętrzny ma do kaszlu od dawna. Przyszedł internista, osłuchał i mówi, że nic nie słychać, może mały skurcz. Do ginekologa. Ginekolog podrapał się po głowie i orzekł - ale ja sie nie znam na kaszlu. No to do pulmonologa. Proszę przyjść po porodzie, na ucho brzmi jak astma. No i elo 😅
Na ucho, to można komuś coś szepnąć 😉 Proponuję innego pulmunologa.
U mnie znowu było: nie ma alergii, to nie ma astmy i się tak męczyłam kilkanaście lat.
Gillian, - no dobra, ale nawet w ciąży przecież idzie wsadzić potyczek do gardła i jakiś wymaz zrobić, osłuchać? Istnieją badania nie inwazyjne. Może inny lek, inny antybiotyk, może coś nie dobite.
Kaszel od dawna może być z różnych przyczyn, jak pisałam, łaziłam z kaszlem "alergicznym" pół roku i okazał się krztuścem z początkami zmian w płucach.
Poszłabym do innego pulmologa, przecież taki kaszel i brak możliwości normalnego oddychania to też w ciąży dobry nie jest. Może nawet to jest astma, ale jakiś inny lek pomoże? Przecież ludzie też różnie na leki reagują.
Cieżka sprawa, jeśli to krztusiec, z kórym też chodziłam killa miesiecy i zmiany w płucach mam nieodwracalne już to i tak tego nie naprawią, bo to mocne antybiotyki, ale wymaz przecież można zrobić nawet w ciąży.
Ja bym jednak coś z tym robiła i nalegała na badania, bo co zrobisz w 8-9 miesiącu jak będzie ci ciężko bez kaszlu ,a co dopiero z gulą w gardle.