Forum towarzyskie »

Kto/co mnie wkurza na co dzień?

byłam oglądać pralki.

I wiecie co? boże, jakie to wszystko brzydkie.
A jak już jakieś takie "ładniejsze" to cena ogromna a nie idą za tym inne "dodatki" poza tym, że wygląda ciekawiej.
oglądałam też te ładowane od góry. szczerze mówiąc - koszmarki. tylko i wyłącznie warunki mieszkaniowe (totalny brak miejsca na pralkę) mógłby mnie zmusić do tego czegoś. w dodatku klapa wieeelka, ale "wsad" maluśki, otwór przez który się wpycha pranie po otwarciu bębna jest tyci tyci, nie wiem jakim cudem wepchnąć przez tą szparkę sweter!

Isabelle, ja mam właśnie LG - pisałam wcześniej. Nigdy więcej!


znajomy nasz (30 letni historyk, atrakcyjny, w trakcie rozwodu :P ) pracuje w Saturnie. i wysłał nam taką hiper ultra super pralkę. Bo LG to zaraz po Miele - najlepsze! i ta jego ultra super pralka nie ma tego, czego chcę, więc jej nie wezmę.
Isabelle ja mam boscha, tyram niemiłosiernie, łachami końskimi, swoimi, dziecięcymi, pościelami, łachami z siłki i pracy i jest taka jak nowa 😜

a co do tematu to mnie dziś wkurza (delikatnie mówiąc) WSZYSTKO 😤
Patrząc po doświadczeniach w rodzinie teraz brałabym Bosha albo Hoovera. Boshe od lat kompletnie bezawaryjne, ciche, dokładne, z niskim zużyciem wody. Hoovery ponoć niezniszczalne - z opinii znajomej, która z pralkami też ma do czynienia 🙂
U nas Bosh jest tyrany od dobrych 10 lat i nigdy nic się z tą pralką nie działo, a pierze dużo i wszystko. Także jakbym miało cokolwiek kupować to tylko pralkę tej firmy.
mój dziadek elektryk też uznaje tylko Bosha  😎
Pralek otwieranych nienawidzę. Raz zapomniałam otworzyć lekko klape by był dostęp do powietrza. Zostało tak na weekend. Smród w pralce koszmarny. 😵 Nigdy więcej.


Miałam taką z wsadem od góry przez parę lat (trudno wyrzucić jak już się kupiło) i nigdy więcej.
To zostawianie uchylonej doprowadzało mnie do szału.
Jakiś badyl miałam w łazience, żeby to badziewie podpierać - inaczej i tak się zamykała.
Jak się zapomniało uchylone zostawić, to śmierdziało stęchlizną.
Fuj
[quote author=Notarialna link=topic=20214.msg2175416#msg2175416 date=1409921833]
Pralek otwieranych nienawidzę. Raz zapomniałam otworzyć lekko klape by był dostęp do powietrza. Zostało tak na weekend. Smród w pralce koszmarny. 😵 Nigdy więcej.


Miałam taką z wsadem od góry przez parę lat (trudno wyrzucić jak już się kupiło) i nigdy więcej.
To zostawianie uchylonej doprowadzało mnie do szału.
Jakiś badyl miałam w łazience, żeby to badziewie podpierać - inaczej i tak się zamykała.
Jak się zapomniało uchylone zostawić, to śmierdziało stęchlizną.
Fuj
[/quote]

Też zawsze byłam przeciwniczką pralek otwieranych od góry.. do momentu, aż zepsuła mi się taka otwierana z boku i zalałam całą łazienkę przy otwieraniu drzwiczek  😉
Aaaa, nie wiem co mńie wkurza na codzień ale dzisiaj posyłał mi sie cały dzień....
PKP - 120 min opóźnienia Eurocity z Berlina, z wywieszonym językiem łapie inter-regio...
Nie mam biletu. Siedzę w Warsie na podłodze.
Posypal sie fryzjer w Warszawie, bo mam spóźnienie ok 1,5 h...
Eeeee, siedzę teraz na dworcu juz w wawce i staram sie odzyskać kasę za bilet ten za to Eurocity.
Jestem w dżinsach, nie byłam w hotelu, ale okazało sie ze nie ma tam mojej walizki z ciuchami... Miała dojechać dziś z koleżanka....
Fryzjer szybko załatwiono byle jaki na dworcu...
Dupa kwas, za 3 h wchodzę na wielka galę i nie mam w czym
Dodofon, ominęło mnie chyba coś. Ze zdrowiem już wszystko w porządku?  :kwiatek:
Wkurza mnie niesprawiedliwość sędziów i fakt, że złamałam nogę 😕
Dodofon, ominęło mnie chyba coś. Ze zdrowiem już wszystko w porządku?  :kwiatek:


Zdrowie, hmmm, intensywna rehabilitacja, ćwiczenia. Jest o wiele lepiej. Nadal boli, nadal są dńi do luftu, nadal cały czas na płaskim obcasie, zero noszenia itd.
Daje rade. 80% rzeczy nie robię.
Eterowa! Strasznie współczuję. Trzymaj się, niedługo się zrośnie. Jedz nóżki w galarecie  😀  A mnie strasznie wkur...a moja beznadziejna znajomość angielskiego. Kiedyś nie miałem problemów z tym językiem, niestety przez lata nieużywania, całkowicie zapomniałem jak się składa sensowne zdania. Rozumiem większość tego co się do mnie pisze, mówi, znam ortografię (całkiem, całkiem) a sam nie potrafię nic powiedzieć. Teraz, kiedy mi to niezbędne, muszę posiłkować się tłumaczem. Żeby wysłać głupiego maila, muszę zapłacić tłumaczowi za parę linijek tekstu.  😤
Wkurza mnie niesprawiedliwość sędziów i fakt, że złamałam nogę 😕

Złamanej nogi szczerze współczuję, ale co mają do tego sędziowie? 🤔

edit: literówka
Pralkosuszarka sprawdzała się w Irlandii, gdzie nic nie schło. Ale połowę prania trzeba wyjąć, wysuszyć jedną część najpierw a potem drugą. Nie gniotą się ubrania, dosusza dobrze, ale prąd żre.
Small Bridge, ale... wkurza Cię to czy co?? 🤔
Znów to samo: pies latający luzem.
Państwo przyszli z dziećmi na plac zabaw w stajni a z nimi parszywy kundel z ogryzionym uchem.
I rzucił się na naszego kota. Kot po wypadku nie do końca sprawny. Ledwie uszedł z życiem.
Pogoniłam kundla a ten do mnie usiłował wystartować z zębami. Dzieci patrzyły, głupio było psu wypłacić należność, na którą zasłużył. Pani oczywiście się ciężko obraziła za prośbę uwiązania lub zabrania psa.
Tydzień wcześniej przyłapałam go jak gonił i podgryzał osły. Wtedy udało mi się mu "wytłumaczyć", że się brzydko zachowuje.  😉 Oj.... jeszcze raz i się wkurzę na dobre.
A tabliczki z zakazem nie możecie założyć?
Dla niewinnych psów może być to 'kara', ale skoro jednej kobiecie przemówić się nie da...
[quote author=Być. link=topic=20214.msg2176574#msg2176574 date=1410157036]
A tabliczki z zakazem nie możecie założyć?
Dla niewinnych psów może być to 'kara', ale skoro jednej kobiecie przemówić się nie da...
[/quote]
Tak trzeba będzie zrobić. Na zawody przyjeżdża wiele osób z psami. I nigdy nie było z tym kłopotu.
A tu nagle taki łobuz nam kotka by zeżarł.
I druga sprawa, też już sto razy wałkowana:
- znów mi wykonano mnóstwo weselnych zdjęć.  😵
Ja rozumiem, już się pogodziłam, że jak idę z koniem to robią. Bo koń. Ale jakiś pan mi napstrykał jak siedziałam pod stajnią. Protestowałam, to mi pstrykał plecy jak myślał, że nie widzę. Nie znoszę tego.  👿
I trzecia: dzieci na weselu. Puszczone samopas. Małe dzieci. Plac zabaw im się nudzi w pięć minut i gonią wśród maszyn rolniczych, koni, wszędzie. Podchmielone mamusie człapią kulawo na gigantycznych obcasach a pijani tatusiowie reagują agresywnie. Wrr.
Tania to gdzie to wesele, że obok pełno maszyn rolniczych i koni?  😎
Eterowa! Strasznie współczuję. Trzymaj się, niedługo się zrośnie. Jedz nóżki w galarecie  😀   A mnie strasznie wkur...a moja beznadziejna znajomość angielskiego. Kiedyś nie miałem problemów z tym językiem, niestety przez lata nieużywania, całkowicie zapomniałem jak się składa sensowne zdania. Rozumiem większość tego co się do mnie pisze, mówi, znam ortografię (całkiem, całkiem) a sam nie potrafię nic powiedzieć. Teraz, kiedy mi to niezbędne, muszę posiłkować się tłumaczem. Żeby wysłać głupiego maila, muszę zapłacić tłumaczowi za parę linijek tekstu.  😤

nie masz zadnego znajomego, ktory moglby Ci pomóc? Placic tlumczowi za napisanie maila to juz takie... ekstremum troche 😉
Misiek69, może dziecko zatrudnij? Ja mojej mamie czasem sprawdzam/tłumaczę maile pracowe, jak do kogoś ważnego wysyła. Warto sobie spisać kilka, kilkanaście najpotrzebniejszych zwrotów, potem będzie z automatu pisał.
Tania to gdzie to wesele, że obok pełno maszyn rolniczych i koni?  😎

W ośrodku, gdzie stacjonuję z koniem. I nie obok i nie pełno, przeciwnie. Jest restauracja, hotel, plac zabaw, alejki, placyki nawet fontanna jest. Maszyny są w miejscu na maszyny, a konie na wybiegach lub w stajni. Znudzone i pozbawione kontroli dzieciaki zapuszczają się w miejsca, gdzie ich być nie powinno.
wendettaDzionka  Dzięki za rady. Niestety znajomego, który mógłby mi pomóc napisać sensownego maila w "końskich" sprawach, nie mam. Córka pomaga mi jak może, jednak ja należę do tych ludzi, którzy nie cierpią ciągle prosić kogoś o pomoc. Nie mam czasu pójść na kurs. Pracuję do późna, a jedyne wolne kilka godzin w weekend spędzam w stajni.  Nie skarżę się, ale mnie to strasznie wkurza.  😤 😤  Liczę jednak po cichu na to, że spędzając coraz więcej czasu w GB, czytając do tego dużo stron, maili i zwykłej korespondencji w j. angielskim, moje dawne umiejętności "odrdzewieją" na tyle, że będę mógł się swobodnie porozumiewać. Najgorsze będzie z mailami, gdy mówię i popełniam jakieś błędy, ktoś albo poprawi, albo zrozumie kontekst tego o co mi chodzi. Natomiast pisząc wiadomości do stowarzyszenia, lub korespondując z ludźmi wstydzę się pisać z błędami. wrrr...
mnie ostatnio wkurzają nieogarnieci kierowcy, płci obojga, przynajmniej raz dziennie mi sie zdarza - stoję na podporządkowanej, z lewej  z pierwszeństwem, nadjeżdża pojazd ( oprócz nas nikogo na drodze nie ma ) widzi ze czekam tylko na jego przejazd więc radośnie 1 m przed skrzyżowaniem włącza prawy kierunkowskaz i sobie skręca  🤬 , czy to tak cięzko wcześniej zasygnalizować  - skręcam, możesz jechać .
blucha  Mnie to już tyle lat wkurza, że się nawet przyzwyczaiłem  😀
Meble miały być za 2 tygodnie a będą dopiero za 4-5. Kurde flak, dupa jaś.
Misiek69, pisz najprościej jak się da. Nie próbuj każdej myśli (po polsku) zmienić w poprawną formę. Myśl po angielsku i to zapisuj.
Halo Dzięki za radę, wierzę że w końcu zacznę się w miarę poprawnie porozumiewać.  🙂 
Bardzo dziękuję też Karino1998, która bezinteresownie zgłosiła się do mnie oferując pomoc w tłumaczeniach.  :kwiatek: :kwiatek:
oj , do rozpaczy doprowadza mnie każda wizyta u mechanika z samochodem , jak już kiedyś w wątku o samochodach pisałam , mamy z mężem to ,,szczęście,, że każdy mechanik naprawiając coś z czym samochód mu sie podstawia psuje coś innego  😤 w tamtym tygodniu przy okazji wymiany oleju w skrzyni biegów zrobili gdzieś zwarcie w instalacji ,  pierwszy objaw zlekceważyłam , pomyślałam ze po prostu akum. dawno nie ładowany to słaby , ale jak mi po jednej dobie niejeżdżenia padł całkowicie, to sprawa ewidentna. oczywiście mechanik zapiera sie że nie, to nie jego wina, napewno inna przyczyna, elektryk ma kupę roboty, więc sprawdzi dopiero w czwartek, i znów latanie od jednego do drugiego, prawie jak z lekarzami , pójdż z głupstwem a wynajdzie 100 innych chorób i juz sie od nich ( lekarzy) nie uwolnisz  🙄
Wkurza mnie to, że już któryś miesiąc z rzędu nie starcza mi wypłaty i ostatni tydzień jadę na bułkach z masłem  😤 długi rosną, ale wygrałam troszkę kasy na zawodach i już chciałam najgorsze oddać - przyplątała się kolka, 500zł w plecy. Od faceta brać pieniędzy nie chcę. Do kitu. Ech.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się