Ciężko będzie mi wypić kawę z każdym sołtysem na Dolnym Śląsku 😉 To dobry sposób jak ma się jakąś konkretną okolicę na uwadze, ja natomiast dopiero sprawdzam jakie są oferty w ogłoszeniach, za ile, no i czy w ogóle ludzie taką drobnicę sprzedają. Na kawę z sołtysem jeszcze przyjdzie pora 🙂 Mam już trochę upatrzonych ofert spełniających moje kryteria, teraz siedzę na geoportalu i szukam tych działek po numerach. Na sprzedajemy pl. było trochę ofert, których wcześniej nie widziałam, jutro będę dalej ryła w internetach. Dziękuję za odpowiedzi :kwiatek:
Pomocyyyy... Dwa dni, a raczej nocami u nas pada. Przed długim weekendem miałam czyszczoną studnię i wymieniany filtr w pompie. Stan w studni od tygodnia ten sam. Dziś nabrałam ze studni wody dla koni do stajni, a ona szarawa, mętna i z pianką. Na razie jej nie piją (zeszły dopiero a mają wodę na padoku, więc możliwe, że nie są spragnione) woda nie śmierdzi, nie zmieniła smaku (choć próbowałam ją z pewną dozą nieśmiałości i obrzydzenia) ale co to może być? Czemu tak się po tych deszczach zmieniła? Ktoś spotkał się z czymś podobnym?
Oj dzięki, bo już się martwiłam. A długo to będzie trwać? 😵 Pamiętacie jak pisałam o wielkim kołtunie w ogonie kilka miesięcy temu? Zastosowałam wtedy olejki, odżywki i inne preparaty.... i rozczesać jednak nie mogłam. Poza tym były muchy i kobyła wyrywała mi ogon, bo był jej potrzebny, więc odpuściłam spisując piękny, gruby ogon na straty 😉 zostawiłam więc ten ogon do dziś (teraz raniutko much brak) i wycięłam cały ten pukiel 😂 ogon zrobił się chudziutki, ale ze 2 kg lżejszy 😂
Megane, to może potrwać nawet i dobę. Moja woda też taka jest po deszczach mija kilka godzin i jest ok. Konie zazwyczaj wolą jeśli woda jest odstana, takiej świeżej nie bardzo chcą pić.
Ja mam też pytanko. Mam konia, mam uprząż i mam kupę drewna już pociętego do przewiezienia. Bardzo długo szukam już coś w rodzaju małego wózka, który można do konia przyczepić, nic wielkiego. Kupować bryczkę dla nas nie ma sensu, bo nie ma tutaj nawet gdzie się przewieźć. Chodzi tylko o przemieszczanie większych rzeczy z punktu A do punktu B. Od zeszłego roku poluję na coś takiego i kurcze znajduję tylko same bryczki. Jeszcze może jakiegoś dokarta dałoby się wykorzystać. Lub się nawet zastanawiałam nad przeróbką czegoś, jakiegoś wózka. Kojarzycie może jakiś wózek, którego by szło w miarę łatwo przerobić do tego celu?
Poszukaj na wsi, może ktoś nie ma już konia a ma np wóz. U mnie dwa lata temu ktoś za 200 złotych sprzedawał. Nie miałam jednak jak przeciągnąć (konie nie chodzą w szorach 😉 ) bo chciałam sobie kupić jako przewoźny paśnik 😉
Kupiliśmy dwie owce. Trochę przedwcześnie, bo planowaliśmy inne niż konie gatunki zwierząt wprowadzać jak już się nam uda wybudować stodołę. Była okazja: sąsiad likwiduje hodowlę - to skorzystaliśmy.
Od zeszłego piątku całą rodziną dzień w dzień harowaliśmy nad takim upgradem ogrodzenia naszego padoku dla ogiera, żeby i owce stamtąd nie wyszły. To jeden z naszych najmniejszych padoków: ma raptem ok. 8 tys m2. I już wcześniej miał solidne ogrodzenie: trzy linie pastucha, na długich odcinkach - gęsta zeriba z gałęzi. Uzupełniliśmy i podwyższyliśmy zeribę, dodaliśmy od wewnątrz plastikową siatkę, w najsłabszych, naszym zdaniem miejscach - żerdzie lub deski. Zeszedł na to cały mój tegoroczny urlop.
I co..? I kwadrans po wypuszczeniu z boksu - owce były już na zewnątrz.
Tyle dobrego, że - codziennie oswajane - dały się łatwo złapać.
Nie będzie hodowli owiec. Będzie duuużo baraniny...
Nie no, pastuch, ale dwie linie nisko - i mocny, bo wełna izoluje. Owce nie są specjalnie skoczne. Na początku może być ciężko, zanim przystrzygą trawę na obrzeżach. No i zmyślny owczarek byłby nie od rzeczy. Chyba, że ktoś może pasać 😉, najlepiej na szetlandzie albo osiołku - nogami po ziemi, taki ruchomy stołek, czasem dość szybki. Bo owce są szybkie i zmyślne. Owce najlepiej wypasa się kwaterami, przenośnym pastuchem.
Koleżanka ma dla kóz tą siatkę pastuchową i to je trzyma na miejscu. Ze zwykłego pastucha by wylazły od razu 😉 A dla owiec pastuch o mocy "extra strong" musi być, bo przez runo nie wiele przechodzi.
Czy orientujecie się może jak wygląda sprawa odbioru bardzo dużej ilości odpadów z posesji. Będzie potrzebny kontener. Mamy możliwość kupna posesji (w przyszłości planujemy coś przydomowego otworzyć) jednak cały problem w fakcie, że cena jest o tyle niska, że na posesji i w stojącym tam domu jest po prostu jeden śmietnik i tych odpadów wyjdzie bardzo dużo. Czy wówczas dostarczam do gminy jakieś zaświadczenie, że był wywieziony kontener odpadów, czy zlecam sprzątanie prywatnej firmie i nie muszę tego nigdzie zgłaszać.
dowiedz się w gminie.My tez planowaliśmy kontener, ale koszt ok 2000. Zadzwoniłęm do gminy i tak mi powiedzieli, że wystarczy przywieźć i do odpowiednich pojemników wrzucić. Za darmo. Więc wozimy sami przyczepką do punktu odbioru, stoja tam wielkie kontenery, kazdy do innego rodz. odpadów( elektrośmieci, opony, dywany styropiany). I po problemie.
Tylko w większości przypadków trzeba być zameldowanym w danej gminie aby móc takie śmieci zostawiać za darmo. Warto dopytać, żeby się na miejscu nie okazało że mamy rachunek do opłacenia 😉
Słuszna uwaga Megi007. U mnie w gminie w gminny punkcie selektywnej zbiórki odpadów komunalnych (bo tak to się oficjalnie nazywa) 😉 pytają o imię, nazwisko i adres zamieszkania. Panek sprawdza coś tam i potem otwiera bramę i może selektywnie śmiecić do woli 😉
Sezon na jusznice u mnie już jest. Ehh... są to okropne robaczki, koń dostaje dosłownie szału jak gryzie, ja właściwie też na samo uczucie chodzenia po ciele brr...