U mnie też pada 😀 Chociaż jak czytam co u Was, to u mnie aż takiej tragedii nie ma. Konie wypuszczam na jakieś 4 h dziennie od mn 3 tyg. Wprawdzie trawa mała, ale konie coś tam sobie podjadły. Te dwie kwaterki gdzie chodziły to tam trawa i tak słaba zawsze jest, więc stwierdziłam, że niech jedzą. Z dużym pastwiskiem jeszcze czekam. Zawsze denerwowało mnie, że u mnie pastwiska raczej miękkie i mokre, a tu okazuje się, że mój teren wcale taki zły nie jest. W tym roku ma to swoje plusy 🤣
tarisa, ja mam teren na wzniesieniu, przepuszczalne, lekkie gleby. Nie trzeba wiele deszczu i przez 9 lat na weekend majowy miałam trawy po kolana, błota nigdy nie ma bo przepuszcza. W tym roku dramat i trawa buta nie zakrywa. Nie puszczę koni, bo nawóz dałam na koniec marca i bez deszczu muszę i tak jeszcze 2 tyg zaczekać, żeby nie zatruć koni. Poza tym liczę że jak by popadało jednak kilka dni to trawa się wzmocni i bujnie, a tak tylko zniszczę to co mam. Efekt będzie taki, że zamiast do października konie w czerwcu zakończą sezon pastwiskowy. Stwierdziłam, że nawet jeśli je jeszcze miesiąc przetrzymam ale zyskam trawę to i tak lepiej na tym wyjdą.
bera rozumiem. Wolałabym mieć lepsze ziemie, żeby mniej mokro było, ale w sumie z perspektywy tego roku nie ma u mnie tragedii. Szukam plusów 😉 Na duże pastwisko też nie puszczam jeszcze koni, bo tak jak piszesz- nie chcę, żeby trawa szybko się skończyła. Ale tamte dwie kwaterki wypasałam, bo są to nieużytki sąsiadów, wcześniej trochę zaniedbane, więc trawy jakiejś super dotychczas tam nie było. Ale i tak trawy, nawet na tych słabych kwaterach, było na wysokość trochę powyżej buta. U mnie pada cały dzień. Mam nadzieję, że trawa ruszy porządnie.
Pada! Pada! Pada- już 3h pada- jest cudownie... rozważam pójsć na bosaka w trawę! 💃
... teraz mogłoby tak ze 3 dni padać. Susza jest sakramencka. trawa nie rośnie- bo wysycha. Drzewa maja kwaity ale nie ma liści... Oby ten deszcz coś ruszył.
U nas w mieście trzy kropelki (dobre i to...), jutro sprawdzę jak u futer, ale nie spodziewam się rewelacji 🙁 Od jutra prognoza na "piękne słoneczko" 👿
U nas do południa siąpiło, potem padało porządnie a wieczorem przyszła burza ze zlewą 😜 Cały czas siąpi i podobno to nie koniec. Jako, że popadało solidnie całą noc w święta to może nie będzie tragedii... Wschód Lubelszczyzny, między Chełmem a Włodawą.
No i to by było na tyle :/ 1 cm mokrego z wierzchu, konie przybiegły na śniadanie w trochę mniejszym tumanie kurzu. Dobry i ten 1 cm, trawie może wystarczy, ale raczej nie na długo. Więcej deszczu w prognozach niet...
Zamówiłem - w akcie rozpaczy - cztery beczkowozy rozwodnionej gnojówki. Na deszcz nie ma co liczyć: specjalnie zostawiłem wczoraj taczkę tak, żeby do niej napadało. Po połowie dnia i całej nocy - ledwo dno przykryło. Dobre chociaż to, że ciągle mgła i wilgotne powietrze. Przynajmniej pod drzewami coś jeszcze się skropli...
U mnie noc baaardzo ulewna. Na padoku mam jezioro. Łąki dziś zamknęłam, bo wszystko się zapada + boję się o tą moją rudą kalekę. I ciągle , bez przerwy pada. Noooooo, deficyt wody chyba solidnie nadgoniony 😅 Jestem ciekawa jak trawa odżyje.
Nocą zaczęło na zmianę padać i siąpić. Ciekawe co zastanę w miarce na pastwisku. Poprzednie opady to tak ledwie ledwie. Teraz wydaje się, że trochę wody będzie.
Wczoraj cały dzień ogarniałam ogrodzenia: wkręcałam, walczyłam z różami na łące od sąsiada i podpięłam przednią łąkę pod prąd. Konie pół dnia na trawie, treściwego potem nie dojadły. Wieczorem padłam na twarz, ale w zasadzie wszystko gotowe na dzisiejszy przyjazd nowego członka stada. Jeszcze tylko wsadzę nowy balot w siatkę. Uff! Dziewczynki mi wczoraj przypomniały, żeby chwilę wyluzować, pierwszy raz od nie wiem kiedy poleżałam sobie na łące 😀
U mnie 20 km od Poznania 6 litrów /m²... Niby nie tak źle, ale teraz znowu słońce i na dalsze deszcze się niestety nie zapowiada 🤔 Już powoli zaczynam na zmianę wypuszczać konie na ogród przy domu. Tu nawadniam to rośnie, więc korzystają, bo łąka sucha jak wiór 😕 Ale wypasać 6 koni na ogrodzie też za długo nie da rady, a na siano już kręcą nosem 🙁
25 km od Olsztyna popadało trochę-trochę, dno taczki przykryte (ale wyparowało szybciej, niż napadało :/ ) dobrze, że chociaż coś spadło - zamknęłam duże pastwisko i trzymam konie na mniejszym, żeby chociaż trochę trawy uratować przed stratowaniem przy tej suszy (duże pastwisko jest przy okazji na sporej i stosunkowo stromej górce, także potrzeba nieco więcej, by to "podlać" ). Może jeszcze popada i trawa w końcu odbije. Dobrze, że mi chłopaki jeszcze nie kręcą nosami na siano, bo już w ogóle by było słabo 🙂
dolny śląsk, mniej więcej 20 km od granicy z wielkopolską - od wczorajszego popołudnia do wieczora padało, słabo, ale równiutko, dziś jak obudziłam się o 5 to padało i padało aż do 11 🙂