Dziś spotkałam miłe małżeństwo, które "zarezerwowało" sobie mój obornik. Niedługo zacznę go rozprowadzać, ale za darmo. Jak powszechnie wiadomo, klienci trafiają się różni, więc nie chce kombinować z ceną - niech biorą i to jak najwięcej. Przynajmniej nie będzie to leżeć i... leżeć.
U mnie też niezła góra, więc się cieszę ze "stałych klientów". A tak sympatyczne małżeństwo, że tym bardziej niech dzwonią, niech biorą. Oni problemu nie widzą, że brać do bagażnika auta i jechać z tym "śmierdzioszkiem" przez miasto. Ja jeszcze wywieszę tabliczkę na płocie.
Mehari gdybyś mieszkała blisko mnie to chętnie bym ci posprzątał. Nie ma lepszego eko-nawozu jak koński . Mój już dawno rozwieziony i przyorany i rośnie na nim owies. Pozdro.
Dziewczyny wspaniałe są te wasze stawki, górki i stajenki, a konisie takie wypieszczone, tylko do kochania 💘 Nleżycie do tych szczęśliwców, którym się udało 😀 Ja też zachwycam się swoim skromnym konisiowem i cieszę się wiosną :kwiatek: Właśnie zgromadziłam materiał na nowy lonżownik, będzie solidny, cały z drewna. Myślę też o innych inwestycjach, ale nie będę zapeszać.
esef gratuluję pomysłu i operatywności 😉 napisz co wójt postanowił?
Być u mnie także obornik znika jak ciepłe bułeczki 🤣, wpadnie nam trochę grosza na otręby i owies. Nawet mój mąż złożył rezerwację, bo po ostatnim kliencie spanikował, że mu zabraknie pod ogórki 🤣
Mehari a ogłaszałaś się, że masz na zbyciu takie "złoto"? Teraz nawozy są tak pioruńsko drogie, że ludzie powinni to brać z pocałowaniem ręki. Spróbuj jeszcze zadziałać. Przecież wszędzie są jakieś ogródki działkowe, czy gospodarstwa.
Pamiętam doskonale czasy, gdy musiałam wręcz błagać, żeby ktoś ode mnie wziął obornik koński. Góra pod stajnią rosła i rosła i raz na pół roku czy rok udało się kogoś wyprosić. Pod dużym miastem nikt nie nawozi wielkich pól naturalnie - wszyscy dają chemię. A teraz na wsi... ledwo wyrzucę ze stajni, już przyjeżdża rolnik, zabiera, sprząta do czysta. On zadowolony i ja tym bardziej. Fakt, że oddaję to za darmo. Ale nauczona poprzednimi doświadczeniami, wolę nie zarobić, ale mieć pewność, że obornik na bieżąco będzie znikał.
ranczolodzierz, dawałam ogłoszenie, zgłosiła się jedna osoba, zwodziła trzy razy i obornika nie wzięła. Ja oddaję za darmo, dla mnie najważniejsze, żeby się go pozbyć...
Mnie nadal nawiedzają dziki, co noc rozwalają mi calutki obornik, dziś też były i zostawiły jednego małego w tym oborniku, jest martwy 😵 wygląda jak by spał 🙁
u mnie też wysyp dzików. Podchodzą pod sam płot i ryją. W stajni mam jednego histeryka, więc zawsze wiem kiedy są 😉
kurcze, wiecie co ale lipa :/ zaraz przy stajni mam las, bardzo często sobie do niego jeżdżę i zawsze bezstresowo a teraz boję się jak nie wiem :/ ktoś chodzi tam i strzela. Czasem rano, czasem wieczorem, w dzień. Nie ma polowań, nie wiem co jest grane. Wczoraj była policja i wypytywali o te strzały. Kurde, jest taka piękna pogoda a ja się kiszę na 'placu", no boję się i już, a ja wiem czy tam nie biega jakiś świr i koniowi śrutu w tyłek nie zapakuje? 🙁
Gillian no to nieciekawie, bo z tego co wiem to teraz nie ma polowań, więc prawdopodobnie to może być jakiś świr 🤔wirek: i lepiej nie jedz do lasu tak w razie W. Ja też mieszkam blisko lasu i słyszę często strzały, ale to są wtedy polowania i zwykle w nocy czy nad ranem.
Z tego co wiem od znajomego z koła łowieckiego to w nocy nie polują jedynie nad ranem- o świcie lub wieczorem jak jeszcze coś widać, po ciemku nic nie widać. W nocy polują jedynie kłusownicy, oślepiają zwierzynę reflektorami i walą w zwierzynę jak na talerzu. U nas szczały słychać cały czas bo są nie daleko stawy hodowlane i odstraszają tam czaple i inne zwierzaki kradnące ryby.
No właśnie nie, jest ze trzy razy tańszy niż kliniec, zwłaszcza jeśli rzeka nie daleko. nie mówiąc już o tym, że (przynajmniej w okolicznych gminach) jest tak, że każdy na swój użytek może taki kamień brać - byle nie przemysłowo koparką i tirem tylko osobówką z przyczepką.
ansc, popatrz po allegro i lokalnych ogłoszeniach, może ktoś w okolicy jednak taki sprzedaje? A składy budowlane sprawdzałaś? Taki kamień często w wylewki betonowe się ładuje, więc na pewno mają. Z resztą, nie trzeba tego jakoś strasznie dużo, nam na sam przepęd który ma jakieś 7 m długości poszła jakaś tona, resztę władowałam pod bramki. Tona takiego kamienia na allegro to 50 - 80 zł + transport.
Dziewczyny mam pytanie :kwiatek: Czy trzeba gdzieś zgłosić padniecie małego dzika na mojej posesji, czy go po prostu zakopać, leży biedak od rana a nigdzie nie mogę się dziś dodzwonić w sprawie tego małego warchlaczka? U nas dziś była burza, lało, grzmiało i też mam pytanie czy wprowadzacie przed burzą [ czy podczas] konie do stajni czy zostawiacie na pastwisku, bo ja już sama nie wiem co robić, każdy mówi co innego, a ja panikuje i strasznie boję się o konie, czy są w stajni czy na pastwisku, przyznam że często jak się burza zaczyna to za chol... nie można ich sprowadzić z pastwiska 🤔wirek:
Moje są ciągle na dworze więc wyboru nie mają 😉 Chłopaczysko trochę boi się burzy ale daje radę 🙂 Po klaczy to spływa. Jak mocno leje daje im worki z sianem pod wiatę i klacz siedzi tam dopóki jest siano, chłopak jest dziwoląg i woli stać na deszczu i gapić się czy coś podejrzanego się nie pojawi 🤔wirek: Właśnie oglądam kruszywa na allegro i zastanawiam się nad dolomitem do utwardzania dróg, to samo mamy wysypane na drogach leśnych więc mogły by się hartować 😎
Ircia, wydaje mi się, że nawet jak uda Ci się gdzieś zgłosić tego padłego malucha (chyba najodpowiedniejsze byłoby koło łowieckie), to i tak usłyszysz, żeby go zakopać samemu, bo oni nie mają czasu / nie opłaca się do Ciebie jechać itp. Ale głowy nie dam, bo jeszcze się z taką sytuacją nie spotkałam.
A co do chowania koni w czasie burzy - ja swoich przeważnie nie zabieram. Jak mocno pada i wieje obracają się tyłkami do wiatru i jedzą trawę dalej. Gdy widzę, że warunki są naprawdę fatalne (w sumie niezależnie od tego czy to burza, deszcz, śnieg czy inna zaraza) i konie wyraźnie chcą iść do stajni - wtedy chowam. Ale to im się bardzooo rzadko zdarza.
ibmoz pojechałam do leśniczego wczoraj i kazał zakopać, no to zakopałam biedaka 🙁 Zwykle podczas burzy chowałam konie, wczoraj musiałam zostawic bo mnie olały, ja się boję żeby piorun nie zabił mi któregoś konia na pastwisku, choć z drugiej strony w stajnię tez może walnąć , ale podzwoniłam po znajomych którzy też trzymają konie i nikt nie zabiera, więc będą zostawać na dworzu. Jednak i tak będę sie denerwować, bo znam przypadek gdy piorun zabił konia.
Nie zabieram bo nie chce iść (przynajmniej jeden, z drugim jeszcze burzy nie doświadczyłam) zresztą Drap deszcz uwielbia, nie ma wtedy much i można jeść w spokoju 😀
ja też słyszałam o 2 przypadkach porażenia konia piorunem i padnięcia , tu gdzie mieszkam. jak pioruny "uderzają" naprawdę bardzo blisko, to chowam, jak burza idzie bokiem, nie. taki pojedyńczy koń na dużej, wolnej przestrzeni, jest na pewno jakimś punktem ściągającym, więc co szkodzi zamknąć konie na tę chwilę, góra półgodziny, nawet dla swojego spokoju? 😉
taki pojedyńczy koń na dużej, wolnej przestrzeni, jest na pewno jakimś punktem ściągającym, więc co szkodzi zamknąć konie na tę chwilę, góra półgodziny, nawet dla swojego spokoju? 😉
U mnie nie ma dużej wolnej przestrzeni, pastwiska (zaledwie niecały hektar) to tak naprawdę jedyna wolna przestrzeń, a w koło wysokie drzewa, domy, słupy.
ja koni nie chowam. mam dwa stawy na posesji, sasiad, ktory ma dom na gorce ma piorunochron. sa atrakcyjniejsze miejsca dla pioruna niz kon 😉 delta, super dokumentacja 🙂
Ja zabieram do stajni, bo u nas na pastwiskach rosną pojedyncze wysokie drzewa, pod którymi konie chowają się przed słońcem czy bardzo intensywnym deszczem i wolę nie kusić losu. Jak burza idzie bokiem albo pada sam deszcz to oczywiście zostają na pastwiskach.
delta, super zdjęcia, gdzie macie stajnię? U nas też wszystko w południe śpi, nawet nowe kozy, które muszę w końcu obfocić 😀
BTW mam nadzieję, że dzisiaj jednak burzy nie będzie, wystarczy że wczoraj już musiałam jazdy odwoływać 🤔
Być. u mnie kury dzielą pastwiska z kurami, maja część wytyczoną tylko dla siebie zaraz przed kurnikiem, żeby mogły uciec w razie czego, ale bez problemu chodzą na jednym pastwisku.
A ja się pochwalę,wreszcie idziemy na swoje 😅 wstawiam kilka fot stajni- może macie jakieś rady co jeszcze by się przydało,coś można poprawić? Jest to stajenka na dwa konie,mają być cały dzień otwarte i zamykane tylko na noc i w razie ewentualnej potrzeby dlatego też bez sensu byłoby dzielenie na dwa boksy.Konie się uwielbiają więc bez problemu będą razem sobie żyły😉 Docelowo stajnia będzie ocieplona,chcemy już wstawić konie i ocieplać sobie na spokojnie jak już będą. Będzie jeszcze dobudówka po lewej stronie gdzie będzie słoma i siano używane na bieżąco(mamy budynek do składowania ale jest on po drugiej stronie domu i bieganie co chwile po każdą kostke siana jest bez sensu). Teraz jest tam słoma która pójdzie na pierwsze ścielenie. Mamy poprowadzoną wodę i w środku poidło automatyczne,siano będzie w siatkach w środku i na padoku.. Co sądzicie?Jakieś rady? :kwiatek:
ja też nie miałam problemu z obornikiem. Jak rzuciłam hasło na wsi, że oddam każdemu kto go sam zabierze, to na drugi dzień rano miałam traktor pod bramą 🙂 A teraz świeże kupy z padoku i codziennego sprzątania boksów od razu workuję, tyle mam chętnych. Rodzina, różni budowlańcy co u mnie robią itp. Już też się powoli wystraszyłam że dla mnie nie będzie :P Oddaję za darmo oczywiście.