Dla mnie stada Państowe powinny być tak prowadzone aby były trampoliną dla prywatnych hodowców. To są miejsca dla utrzymania i koni linii rodzimych ale powinny próbować pozyskiwać ogiery ciekawe. Powinny organizować regularne wykłądy i seminara dla hodowców. powinny użyczać infrastruktury na akcje i eventy.
marzeniem jest uczynić ze stadnin państowych takie "huby" hodowlane, skupiające i hodowców i potencjalnych klientów.
Pati2012, Pati, a byłaś w tych stadninach z zabytkami? Ja w zeszłym roku małam zajęcia w państwowych stadninach na studiach i nocowałam m. in w Racocie i Walewicach. Mosznej nie liczę, bo to prywatna spółka. To jest dramat jak to jest utrzymane i zarządzane (ale jak ma być zarządzane jak hotelem zarządza spółka zajmująca się hodowlą koni i rolnictwem?). Obsługa i posiłki jak w PRL, o urządzeniu hotelowych pokoi nie wspomnę.
A co do rolnictwa, nikt w publicznych stadninach nie ukrywał, że cały zysk z rolnictwa idzie na pokrycie kosztów i strat z hodowli koni, zarządzający chwalili się, że mają swoje własne hektary pod siano i paszę dla koni. Tylko, że gdyby oddać te tereny w dzierżawę rolnikom, to nagle by sie okazało że to jest rentowne. A tak to jest przejadanie pieniędzy podatników. No i w jakim celu? Ile koni państwowej hodowli osiągnęło sukcesy w sporcie (albo w wyścigach) w ostatnim dwudziestoleciu? O jakim banku genów rozmawiamy? Rozumiem araby, czy nawet ślązaki, ale cała reszta, ta "do sportu"? Już nie wspomnę o Prudniku i ich koniach "sportowych", po wizycie tam potrzebowałam się napić wina. Zuzu., Nikt nie każe sprzedawać, można wydzierżawić pod rolnictwo albo prowadzić działalność rolniczą. Zresztą to są tereny rolnicze, sprzedane nie zmienią swojego statusu tak łatwo. A gdyby te pałace i parki przejęli źli deweloperzy to jednak miałyby większe szanse na renowację i przetrwanie.
Jak dla mnie to nie widzę tu konkurencji dla sektora prywatnego (no może koni rekreacyjnych), ale nie widzę też sensu prowadzenia tego w ten sposób. https://www.nik.gov.pl/najnowsze-informacje-o-wynikach-kontroli/panstwowa-hodowla-koni.html
Ja sie zgadzam w 100% z tym, co jest w tym poście napisane. Imho zostawienie 1-2 stadnin panstwowych (gdybym miala typować to Janów i Książ) i Łacka jako stada wystarczyłoby na potrzeby rynku i ochrony tradycji.
Co do stadnin: Rasy "specjalne" stanowiace w pewnym sensie dziedzictwo historyczne, jak araby i slazaki - ok, rozumiem dotowanie z kasy panstwowej. I tez nie 3 stadnin arabskich zamiast jednej. Ale reszta? Skoro panstwo zajmuje sie hodowla koni do sportu to czemu nie produkcja nart albo odzieży sportowej? Moze trzeba 4F znacjonalizowac dla dobra wspólnego? A tak na serio, psują rynek na maksa, hodowle koni wspierają inna produkcja rolna (glownie bydlo) i sprzedaja po cenach, przy ktorych prywatny hodowca odnosi straty probujac byc konkurencyjnym.
Co do stad: Podejście w Łacku w tej chwili jest bardzo dobre i wzorowane na stadach niemieckich - sa sprowadzane dobre jakosciowo ogiery i pokazywane w sporcie. Moze nie na top poziomie (ktory kosztuje) ale wystarczajacym do potwierdzenia wartosci uzytkowej. Nie inaczej robi Celle czy Moritzburg. Warendorf wybitnie rokujace ogiery (Zoom, teraz Diamantenglanz) daje pod Helen Lagenhanenberg i podobnego modelu współpracy mozna by chciec i u nas w przyszłości. Ale ogolnie maja solidne ogiery w bardzo przystepnych poeniadzach, wspierajac hodowle prywatna. Natomiast wystarczy jedno stado, skonsolidowac, zostawic najlepsze ogiery, reszta wypad. Łack jest centralnie polozony i ma dobra infrastrukture do treningu tych ogierów.
Odróżnijmy też kwestię zabytków od kwestii hodowli. W Kadynach funkcjonuje hotel ze spa, wlasciciel wsadzil milion monet w remont folwarku i palacu. Stadnina nie funcjonuje, w sensie nie ma hodowli na duza skale nastawionej na sorzedaz. Sa konie jako uzupelnienie działalności hotelowej - jest rekreacja, bryczka, sekcja sportowa. Jedno od drugiego nie jest zależne i prywatyzacja hodowli nie oznacza przyzwolenia na niszczenie historycznych budynków czy parków.
Zgadzam się z karolina_. Posiadanie państwowych stad i stadnin nie ma żadnego sensu, a na pewno nie w tej ilości, może właśnie jakieś jedne araby, jedne ślązaki. Choć z arabami też mam wątpliwości, kiedyś to była "nasza" marka, robiliśmy to inaczej niż reszta świata, obecnie rodowody polskich arabów nie różnią się od zagranicznych, nie trzymamy swojej marki, a dolewamy na potęgę wszystko, co modne, w zasadzie jak leci. Także jak państwowe araby mają działać na tej samej zasadzie co prywatne (z tą tylko różnicą, że w państwowym nikt za nic nie bierze odpowiedzialności i nie robi tego za własne pieniądze, więc z lekkością podejmuje głupie lub niekompetentne decyzje), to to nie ma najmniejszego sensu, bo prywatne zawsze będzie zarządzane efektywniej.
kotbury, nie wszedzie jest upolitycznienie. W stadninach arabskich bylo bo temat dotyczył konkretnych osob z opcji rządzącej wiec sie akurat zainteresowali. Panstwowa hodowla to jest ogolnie relikt czasów słusznie minionych, dawno juz konie nie maja strategicznej roli ani w armii ani w rolnictwie.
Co do stad i stadnin jako hubow hodowlanych, to taka funkcje jak piszesz wyzej spelnia po części łąck, sa zawody, sa MPMK. Byłam tez kiedyś na ciekawej konferencji w SO w Książu. Jesli chodzi o eventy to trzeba wziac pod uwage inny relikt czasów słusznie minionych w postaci PZHK jako molocha prowadzącego całą masę ksiąg stadnych i zadnej do konca dobrze (bo ciezko adekwatnie odpowiedziec na potrzeby producentow koni miesnych i sportowych naraz). Na dzis trudno, zeby państwowy osrodek otworzyl sie na eventy hodowlane dostępne dla koni niezależnie od ksiegi stadnej do ktorej sa wpisane bo bedzie krzyk. Z kolei wykluczenie tych koni wyklucza spora grupe potencjalnych uczestnikow
karolina_,kotbury,lhp, pozwolę sobie mieć trochę odmienną opinię. zacznijmy od PZHK - jest wiele w Europie podobnych wielorasowych związków - skuteczność ich działania zależy od ludzi, mniej od struktury. Chociaż przyznam, ze co do struktury to optowałbym za likwidacją struktury federacyjnej PZHK - skuteczniejsza byłaby struktura jednego związku zrzeszającego hodowców a nie 18 związków zrzeszonych w jedną federację z 19 budżetami i odrębnymi strukturami organizacyjnymi. Co do dawnych i istniejących stad i stadnin to jestem zdania ze powinna pozostać sieć 4 ośrodków równomiernie w Polsce rozlokowanych tak by odległość między nimi wynosiła ok 300 km służących do prób dzielności klaczy i ogierów oraz jako ośrodki kształcenia i doskonalenia kadr zawodników, trenerów luzaków i co tam kto chce (tak by stanowić źródło fachowej kadry (w kontrze do zalewu wszelkich bioenergoterapeutów i innych hochsztaplerów). Do tego jedna stadnina dla rasy małopolskiej jedna dla śląskiej, jedna dla konika polskiego i jedna dla hucułów oraz jedna dla koni trakeńskich. Rasy te wymagają pewnego rdzenia hodowlanego. pozostałe obiekty powinny funkcjonować na zasadach komercyjnych jako spółki prawa handlowego - rynek zweryfikuje ich działalność. Co do stadnik koni arabskich to temat pewnie powinien zostać takim jak jest. Sprawa utrzymania stada arabów wg kategorii "polish pour". jest chyba już stracona, choć nie mam tu kategorycznego zdania.nie siedzę w temacie. Jeśli w Polsce mamy hodować dobre konie do sportu to bez zorganizowanej i sformalizowanej selekcji nie uda się tego zrobić. Co do działania zagranicznych ksiąg , to nie ma przeszkód żeby korzystały z tej infrastruktury, nie sadzę żeby dziś ktoś robił problemy z próby dzielności klaczy oldenburskich w Łącku.
melehowicz, jasne, ze sa zwiazki wielorasowe, ale ich ksiegi stadne sa znacznie bardziej autonomiczne - osobne eventy, osobna selekcja, osobny personel. Tak jest na pewno w przypadku OLD, OS i Weser-Ems. W PZHK jest wszystko w jednym worku, zebrania OZHK wspólne dla mlp, sp, grubasów. Nawet eventy nie do końca sa przemyslane - Imho wspólna np selekcja dla ogierów mlp (obecnie grupa C) i skokowych nie stawia tych pierwszych w dobrym świetle, mimo że cześć z nich moze sie kiedys super sprawdzic w wwkkw. Ale u 3 latka w korytarzu tego nie widac.
Co do wspólnych eventow roznych ksiąg, to opór jest z kazdej strony 😅 Mateusz robi czempionat, ktory daje możliwość opisu np w old czy han ale nie jest liczony jako premiowanie zwiazkowe. Panstwowy osrodek moze i ma infrastrukture ale nie ma raczej możliwości zeby cos pod tym wzgledem zmienic - dalej wspolny event bedzie trudny.
PS. Prowadzenie panstwowej hodowli trakenskiej, jeszcze w ksiedze wlkp, w momencie jak jest zwiazek jest imho bez sensu. Sporo tych koni wlkp/trak podpada pod POZG, co nie pomaga utrzymać jakosci w prywatnej hodowli w ramach wlkp/trak - jakosc ratuja tu Liski. Do tego to jest stosunkowo mala ksiega, dzielenie jej jeszcze to gwóźdź do trumny - ostatni traken z PL z dobrymi wynikami w sporcie to byl Adorator. Od tego czasu troche minęło i jakos nie widac nastepnych.
karolina_, Nie znam wspólnych eventów hodowlanych nigdzie w Europie kilku ksiąg na raz poza Polską PZHK. Sprawa OS jest trochę nietrafiona, miałem na myśli np związek Westwalski gdzie są grubasy, kuce, haflingery, półkrewki w trzech grupach użytkowych, podobnie jak w KWPN tyle że bez grubasów. To że w jednym ośrodku odbędzie się test dla klaczy sp a za tydzień dla OS to nie jest problem bawet dziś. Przywołany przykład od Mateusza nie ma nic wspólnego z firmą własności. Racot robi imprezy handlowe dla wielu ras, SK Bielin podobnie
Nie wspomniałem o księdze wielkopolskiej ani słowem. Liski powinny hodować trakeny a nie udawać poznaniaków. Jak jacyś hodowcy chcą jadę od UE za konie wielkopolskie to niech sobie hodują, ale w prawdzie i bez naciągania.
osobne związki to są dodatkowe koszty, każdy zwiazek musi mieć obsługe biurową , księgową i osoby do przegladów, opisów, czipowania , plus koszty utrzymania biur. i tam np. w Wawie, Poznaniu, Wrocławiu byłoby po 5-6 biur a w takim Wałczu, Zielonej Górze nie byłoby żadnego . w dodatku zwiazek koni Małopolskich byłby powiedzmy w Krakowie i taki mały chodowca z 2-3 sysakami, matkami z pod Szczecina jechałby na drugi koniec Polski na opis i zaczipowanie ?
a to juz teraz wszyscy narzekają ze hodowla nie jest opłacalna 🙂
pięknie zaczełyby sie mnożyć miksy nieprzemyślane, ale jak najtańsze do ,,wyprodukowania,,
melehowicz, W DE bywają wspólne premiowania zrebiat kilku zwiazkow. W Polsce jest z tym problem bo zaden grunt nie jest wystarczająco neutralny zeby kazdemu pasowal i tu myślę ze panstwowa wlasnosc osrodka nie pomoże, beda raczej kojarzone z PZHK. Chyba, że Racot i Bielin sa jako premiowania zwiazkowe? Jesli tak to moj błąd, myślałam ze nie.
Co do Lisek sie zgadzam, ze powinni hodować trakeny, ale jako spółek prywatna. Tak samo nie widzę sensu państwowego wkładu w huculy, mlp, itp itd. Docelowo moim zdaniem funkcje zachowania rasy powinny spełniać dopłaty POZG dawane w prywatne ręce hodowcow. Moze warto rozważyć zostawienie w okrojonym zakresie stadniny przy SO w Ksiazu i najcenniejszymlch koni oo w Janowie, jako dobro kulturowe po prostu.
blucha zeby przy tych obecnych kosztach odchowu patrzeć na "najtańsze do wyprodukowania" to trzeba jednak nie miec mozgu i takim zaden zwiazek nie pomoze
karolina_ ty patrzysz przez swój pryzmat, producenta koni sportowych, uwierz mi ze jest to mały procent produkcji końskiej, a takich dla których każde wydane 100 zł sie liczy jest masa
blucha, wiem że sa, mam takich sąsiadów. I nadal twierdzę, ze zaden związek tej mentalności nie zmieni i nie sprawi, ze zaczna myslec. Do nich musi po prostu dotrzeć, ze to sie nie oplaca. Do jednego z moich sąsiadów w koncu dotarło, niestety kon w międzyczasie zostal kaleka - od osdada nie wychodziła z szopy, gdzie stala na glebokim gnoju, bez kowala, szczepien i odrobaczania. Jak miała 3 lata chcial pokryć, ale z niesmakiem przyjal info ze nie mamy ogiera, a koszty transportu do ogiera dalej albo inseminacji go na szczęście zniechęciły do rozmnazania nieszczęścia.
ale pomiędzy twoimi ,,białym,, sportami a ,,czarną,, kaleką sąsiada jest jeszcze ogromna rzesza ,,szarości,, a jak ona zniknie to nie wiem co będzie chodziło w szkółkach w przydomowych stajniach itp rekreacjach.
blucha, gdzie ja mowie ze ma zniknac? 1) Te konie dostarczaja w wiekszosci prywatni hodowcy, nie stadniny panstwowe o których rozmawiamy. 2) Dlaczego rozdzielenie na osobne zwiazki kucy, goracokrwistych i ziemniaków miałoby spowodować problem z dostępem do zwiazku? Wystarczy umożliwić opis przez weterynarza i zorganizować 4-5 przeglądów w różnych częściach kraju. Co do osobnych pracownikow, itp. Zgadzam sie, dlatego zeby dostac paszport imho powinno sie płacić składki członkowskie. I nie przekonuje mnie to, ze to jest taki wielki koszt. Składka rzędu 500 zl rocznie to 5 balotow siana.
w lubuskim związku składka roczna to 120 zł, i nawet ,,grożby,, za dodatkowe opłaty za dojazd do opisów itp nie podnosi statystyk wpłat, która od lat utrzymuje sie na ok 60% zrzeszonych hodowców 🙂
rozmowa zaczeła się od stadnin i stad ale zeszła na kurs - związki rasowe i wielorasowe, i tylko do tej części sie odnosze
blucha, imho wtedy składka powinna byc doliczana do opłaty za paszport. Tak robią inne zwiazki - nie ma kasy, nie ma paszportu. No i w wielu zwiazkach nie ma innej opcji niż bycie hodowca zszeszonym, jak chce sie tam opisywać. Nie mozna oczekiwac, ze zwiazek bedzie pracowac za darmo, jeszcze najlepiej robic eventy - przeglady, aukcje, itp.
I tu znowu wracamy do rozgraniczenia przynajmniej ziemniaków od koni goracokrwistych - hodowcy pkz nie potrzebuja od zwiazku przeglądów, srednio ich tez interesuje ile pkt ogier, ktorego używają dostal za probe w zaprzegu. Za same papiery i czuwanie nad ich i interesami nie chcą płacić wysokich składek i tez sens tego jest dla nich zaden bo ich konie ida na kg. A ze jest ich sporo, to przy wspólnym zwiazku trudno zeby nie mieli znacznego wpływu na działanie tego zwiazku.
karolina_, Wydaje mi się, że zapominasz że w Polsce wszystkie czempionaty grupują dwie lub trzy księgi, co jest rzadkością w Europie. Uważam ze jest to błąd merytoryczny -albo działanie upraszczające - wszelkie czempionaty powinny być rozgrywane w kategoriach księgi stadnej - oceniana grupa musi być jednorodna.
Księga małopolska może dziś istnieć tylko jako stado matek do hodowli koni półkrwi o kierunku wkkw - bez ośrodka "matecznego" to nie jest możliwe. Hucuły wymagają do utrzymania odpowiedniego poziomu hodowli specyficznego terenu. Nie da się tego zrobić hodując hucuły na Podlasiu. Hodowla trakenów nie może zależeć od chciejstwa prywatnego inwestora, który po dwóch latach postanowi skasować stado i zamienić Liski w centrum konferencyjne, a konie w kabanosy. Obecny POZG ma sens w odniesieniu do koni huculskich, koników polskich. Sztumy i sokulaki powinny być wyłączone do oddzielnych ksiąg i prowadzone w oparciu o ściśle określone programy hodowlane (być może jako księgi zamknięte z opcja czasowego przemyślanego dolewu innych ksiąg.W przypadku angloarabów , slązaków POZG przynosi tylko szkody. Hodowli koni w Polsce tu nie zbudujemy, ale podyskutować mozna.
moje stanowisko co do zagranicznych ksiąg znasz - działają nielegalnie i ze szkodą dla hodowców,ale na ich wyraźne i uzasadnione zapotrzebowanie.. po trochu się to trochę poprawia, bo zaczyna się selekcja klaczy i to jest ok, ale hodowcy nie są reprezentowani wobec "świata zewnętrznego" Póki co hodowcy cieszą się kolorem paszportu - na jak długo to wystarczy?
melehowicz, gdybym byla w kuj-pom np. to 3 razy bym sie zastanowiła, czy jest sens opisywać w zachodnim zwiazku. Nie o kolor paszportu chodzi, a o dostęp do rzetelnej oceny klaczy, doradztwa hodowlanego przez osoby ogladajace setki koni rocznie i eventow (ten jest dla mnie akurat kiepski z racji odleglosci, ale juz ze Szczecina czy Wrocławia bardzo przyzwoity). Zmieniałam związek w ostatnich latach wlasnie dlatego, ze zrobil sie problem z przyjazdem i ocena mi odpadła, doradztwo do danej klaczy odpadło i został tylko paszport, co moim zdaniem w ogole nie bylo warte tej kasy.
Co do huculow, trakenow - fajnie, tylko nie widze sensu, zeby panstwo w to inwestowało. Poza paroma klaczami trakenskimi w Graditz nie inwestuje w DE a to ich dobro kulturalne uznane przez UNESCO. Jesteśmy tak bogatym krajem ze nasienie stac na fanaberie? Jak Liski zlikwidują, to najlepsze klacze kupią inni, tak jak konie z Rzecznej pojechały do Sokolnika np.
karolina_, Ciągle nie brak racjonalnego myślenia w PZHK w zakresie zadbania o hodowców. Bez wnikania w szczegóły winę ponoszą za to hodowcy na pół z pracownikami wszystkich związków sfederowanych w PZHK i samego PZHK. Nie widać szans na zmianę, mamy kryzys przywództwa polegający na braku dyscypliny i podporządkowania myśli strategicznej - w każdej dziedzinie życia społecznego. Wydaje cie nam, że można wszystko ropieprzyc lub sprzedać bez ponoszenia konsekwencji , bo ktoś tam będzie za nas to zlepiał do kupy. ktos nas oszukał wmawiając ze demokracja to sposób sprawowania władzy , gdy w rzeczywistości to system wyboru władzy,
Właśnie w tym rzecz, są pasjonaci huculow i oni będą je hodować, tak samo ze Ślązakami, gdzie coś mi się wydaje najlepsze egzemplarze już od jakiegoś czasu hodowane są przez prywatnych właścicieli. A jak jest rasa, która nie przetrwa, to należy się zastanowić czy w kraju, w którym ochrona zdrowia leży i kwiczy, chcemy publiczne pieniądze inwestować (a raczej topić) w relikty hodowli koni. Wszystko pozostałe lepiej zrobi hodowca prywatny. A PZHK, no brak komentarza 🤡
lhp, imho państwowe stado powinno miec rozne ogiery - ziemniak, slaskie, huculskie, pony, wlasnie wspierajac w ten sposob prywatna hodowle. Natomiast co do utrzymywania klaczy i prowadzenia hodowli to nie widze tu roli panstwa na większą skalę niż symboliczna.
lhp, na pewno jest przydatne. Traktowalabym to w tej samej kategorii co dopłaty dla rolników, ulgi covidowe dla turystyki i tego typu formy wsparcia przedsiębiorczości. Z punktu widzenia hodowcy stada to jest super sprawa. Korzystałam z oferty Celle - ogier GP, wsrod potomstwa liczne konie GP w tym medalistka olimpijska. Stanowka €1200, czyli tak połowę tego co bym zaplacila w prywatnej stacji za ogiera tej klasy. W Moritzburgu z kolei ogier mlody, modny (zamawiałam z wyprzedzeniem bo byl czesto wyprzedany), zdobywca glownej premii oldenburskiej za top potomstwo - €800. Za podobnego ogiera w prywatnej stacji w zeszlym roku placilam €1000, czyli o 1/4 wiecej.
Ok, stada nie maja takiego marketingu jak duże prywatne stacje i jakies wybory typowo pod handel zrebaka to moze nie tam, chociaz sa wyjątki typu Secret stojący w Celle w zeszlym sezonie. Ale dla siebie? Taki Fürst Belissaro ma masę potomstwa chodzącego, super jezdne konie, a kosztuje psi grosz.
Traktowalabym to w tej samej kategorii co dopłaty dla rolników, ulgi covidowe dla turystyki i tego typu formy wsparcia przedsiębiorczości. karolina_, jak dla mnie dalej to samo pytanie, czyli czy to jest potrzebne 😉 ale to już jest inna dyskusja i coś czuję, że lepiej jej nie zaczynać 🙃
Constantia, na pewno Lacku (to akurat stado) i w Bialce jest ta sama ekipa juz dluzszy czas, niezmieniona przy wyborach. Pewnie jakies jeszcze by sie znalazly. Nie pamietam od kiedy jest obecny hodowca w Liskach, ale tam chyba tez nie bylo nowego rozdania.