[quote author=budyń link=topic=18.msg2396915#msg2396915 date=1437845377] naovika, LOL te głosy w tle 😁 Czas pewnie niezły był, gratulacje. [/quote]
hihihihi dzięuje 💃 no trener mnie tam stopował, bo w lini było na 5 a nawet przy mojej małej fuli na 6 a rozjechałam na 4 🤦 ale zawsze miałam problem ze złapaniem tempa to teraz niech nie marudzi 😉 🥂
Sankaritarina, zależy na czym polega ten niespecjalny talent. Na pewno szkoda zabawy w 2 przypadkach: gdy koń nie lubi skakać, nie bawi go to ni w ząb (i daje temu wyraz) i gdy ma mikrą potęgę skoku, rozumianą jako kombinacja mocy i szybkości. Jeszcze płaski galop mocno zniechęca. I niektóre rasy, oprócz wyjątków. Z tym, że jeszcze trzeba zapytać czego docelowo oczekujemy od tego "niespecjalnego" konia. No bo tak poziom srebra może skakać chyba absolutnie każdy koń, chyba, że wet wyklucza.
halo, Wydaje mi się, że chęci ma - atakuje, podoba mu się, nawet "podgrzewają" go przeszkody. Tylko reszty nie umiem rzetelnie ocenić. Galopu "naturalnego" jakiegoś cudownego nie ma (choć poprawił się), chyba nie umiem ocenić jaką ma potęgę skoku - tzn, cudów nie ma, nie odbija się "mocno", raczej płasko, przebywa te przeszkody, ale też nigdy nie przeskoczył czegoś wyższego i nie umiem ocenić czy "coś" można byłoby wykrzesać. Czas się chyba pobawić w jakiś korytarz... Mogłam go wziąć wczoraj na parkur to bym się czegoś mądrego dowiedziała. Refleksje mnie naszły po swoich przejazdach na innym 5 latku, który tam swój talent pokazał (krótko w konkretniejszej pracy, pierwszy raz w życiu skakał cały parkur - i odmierzał sobie sam, i ładne skoki oddawał, i z chęcią skakał..... ).
Sankaritarina znam takich zawodników co do poziomu dużej rundy doprowadzili konie mało lub wcale predysponowane.
Bo przede wszystkim , trzeba umieć z koniem pracować . Jechać od zadu w dojeździe do przeszkody , nie pozwalać atakować przeszkód w przód , tylko do góry , uczyć skakać okrągło nad przeszkodą i pod żadnym pozorem się nie ścigać dopóki koń nie osiągnie pułapu który nas interesuje , dodam jeszcze proste najazdy i jazdę w parkurze na okrągło . Bardzo łatwo przerobić konia o kilka pułapów niżej niż ma faktyczne możliwości i w drugą stronę , odpowiednią pracą można wykrzesać to co zdawało by się niemożliwe. 😉 No i odpowiednie ćwiczenia .
[quote author=lusia722 link=topic=18.msg2396963#msg2396963 date=1437853896] Sankaritarina znam takich zawodników co do poziomu dużej rundy doprowadzili konie mało lub wcale predysponowane.
Bo przede wszystkim , trzeba umieć z koniem pracować . (...) [/quote] Nie no, to nie ulega wątpliwości. Tylko zastanawiałam się gdzie ta granica kiedy "można", a kiedy "nie warto".
To wszystko zależy kto tej granicy szuka. Profesionalny zawodnik szybko wyczuje czy warto , a laik wystarczy że się będzie bawił i na zasadach rzeźbienia , zawsze coś tam wyrzeźbi. Na takie tam L czy P to każdego konia zrobi nawet poprzez systematyczne męczenie rekreanta. Zawodnik wyczuje czy koń będzie na małą czy dużą rundę .
Moim zdaniem warto wysiłek każdego konia włożyć, chociaż czasem nakład pracy jest niewspółmierny do efektów jakie można uzyskać. Jednak zawsze łatwiej sprzedać jak zwierzę jest dobrze i rzetelnie zrobione. Są tak zwani przeze mnie zaklinacze trupów i tacy są w stanie z każdego konia jak beznadziejny by nie był wyciągnąć 150%.
Sankaritarina, to jest w sumie bardzo proste. Jeśli koń ma zwyciężać w rozgrywkach 160 to nie warto - bo będzie się mierzył z samymi talenciakami, a jeźdźcy też nie od macochy. Reszta - to zależy co chcemy i czego oczekujemy. Potęgę skoku (tę wrodzoną) można łatwo sprawdzić. Chęci lub ich brak też dość szybko się ujawniają. Cała reszta manewruje wokół jakości pracy, opłacalności, końcowych oczekiwań - a jeszcze szczęście (np. brak kontuzji) itd. Załatw podstawy: tempo/rytm/rozluźnienie, w skokach(!) i dopiero oceniaj konia. Dopóki się rzuca (a tak wynikałoby z opisu) nie można go uczciwie ocenić. Dobra - że nie jest urodzonym talentem na 160.
To pewno wydawało by mi się że coś wiem , tak jak tobie i nie był bym w stanie mieć prawidłowego poglądu na sprawę . 😉
Własnie wiele dobrych koni pozostaje na pułapie o 5 pięter niżej ,tylko dla tego że ich właściciele mają predyspozycje do L. Ścigają się w L klasie na koniach , które spokojnie można by przygotowa na Dużą Rubdę . I tak im zostaje . 😉
P.S Czy znasz lub słyszałaś o jakimkolwiek EKSPERCIE kryminalistyki , który byłby praktykiem ???? 😁 😁 😁 😁 Czy żeby zostać takim EKSPERTEM i mieć wiedzę praktyczną trzeba kogoś zamordować ???? 😁 Więc nie pisz mi żeby mieć pogląd na sprawę trzeba chociaż raz L przejechać 😉
Ale już do tego żeby być trenerem trzeba coś więcej niż jeździć L , P czy N kl.
Zależy kto co potrzebuje i kto co może... JEżeli koń ma możliwości do klasy P czy N to nie widzę problemu aby aby ścigać się i wygrywać w niższych klasach 😉 Po za tym dlaczego nie ? Jeźdzcy też nie wszyscy dają radę psychicznie na większych konkursach 😉 Wiadomo, że takim stylem jak ściga się w Lkach nie pojedzie się nawet na czysto Nki. Ale wszystko zależy od tego co kto potrzebuje 👍
Sankaritarina, ale że nie widzisz, żeby skakał z zapasem na 3 drągi? To akurat o niczym nie świadczy, ja zawsze słyszałam, że koń nie ma trzaskać w górę, tylko się "przelewać". Najlepiej oceni ktoś doświadczony, kto konia z boku zobaczy i wsiądzie. Kwestia też tego, dla kogo koń ma być - dla Ciebie jako jeźdźca, czy jako dumnego właściciela konia zapitalającego GP.
naovika, a po co się ścigać na parkurach 100, 110?
No jak to po co 🙂 Jakludzie startujący normalnie np. C klase i CC przyjeżdżają na zawody do N klasy to wiadomo po co przyjeżdżają (w większości wypadków): dla kasiory 😎 Odpalaja wroty, tną zakręty i zgarniają kasę tudzież nagrody - czasem na wakacyjnych regionach do Nklasy mozna zgarnąć calkiem niezłą pule nagród 🙂
Czasami przy okazji wiozą Swoich podopiecznych i maja udane zawody i pracę w jednym 🙂