Lubuszanka, tylko "hodowla" to raczej ma konie młodziutkie albo starsze matki hodowlane raz na jakiś czas. Najczęściej odsady czy surówki. W niektórych konie są zagrywane na zawody, ale raczej jednak hodowla to hodowla a nie sprzedaż koni po sporcie. Jesli chcesz profesora, sprawdzonego, bezpiecznego i doświadczonego to (ja bym tak zrobiła) przejrzyj ogłoszenia na rv, znajdz konie, które Ci odpowiadają i zapytaj tutaj o to, czy ktoś o danym koniu/jezdzcu/wlascicielu coś wie. Są osoby (niekoniecznie hodowcy) "zaufane" od których nie kupuje się odpadów, tylko porządne zwierzaki. Najlepsza (wg mnie) opcja to kupno konia PO kimś doświadczonym. Nie zrobionego w celu handlowym, a normalnie kilka lat użytkowanego i sprzedawanego np z racji wieku, sytuacji, zmiany planów jeździeckich.
Moja klacz trochę w innych kryteriach kupowana, bo ze względu na rasę, walory charakteru i plan rozrodowy, więc też nie musiałam jej sprawdzać pod siodłem, bo wystarczy mi, że jest oazą spokoju i przyjemna w obyciu, natomiast o predyspozycjach sportowych nie ma mowy przy jakiś 800 kilo wagi 😉
Nic ponad to co jest w ogłoszeniu nie wiem. Napisałam. Czekam na odpowiedź. Pierwsze co mi nie pasuje to wzrost, ale jakby mała dawała sobie radę to da się to przełknąć. A druga rzecz jakiej się obawiam - filmy są stare, koń nie jest obecnie w treningu więc podejrzewam, że być może ze zdrowiem może być już coś nie tak - ale to tylko moja opinia.
Wybaczcie pytanie i mam nadzieję że mnie nie zlinczujecie-czy warto kupować konia z sarkoidem w uchu? Wiem,że to w większości zależy ode mnie,mam przydomową stajnię więc regularne smarowanie to żaden problem.. Szukam konia do ambitnej rekreacji,w zasadzie sarkoidy o ile nie są w niekorzystnych miejscach to raczej w pracy nie przeszkadzają. Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Koszt maści,weta itp nie przewyższy później samej wartości konia? czekam na opinie i uciekam czytać wątek o sarkoidach 😉
iskierkowa ja mam konia z sarkoidem w każdym uchu. W niczym to nie przeszkadza, nie rośnie, nie paprze się. Nasza wetka powiedziała, że dopóki nic się z tym nie dzieje, to nie ruszamy, bo to delikatny obszar i nie ma sensu bez potrzeby grzebać, a jeśli by się zaczęły uaktywniać, to wtedy trzeba będzie pomyśleć o wycięciu.
iskierkowa, Ja miałam konia z sarkoidem, wyleczyłam, nie było problemów. Ale zawsze jest ryzyko, że się rozsieje, chociaż ja na żywo jeszcze nigdy nie widziałam, takiego sarkoida, który by przeszkadzał w użytkowaniu.
unawen, nasza Gabi ma - pomiędzy przednimi nogami "od paszki do paszki" - przeszkadza, bo większość pomocy do lonżowania wypadałoby tamtędy poprowadzić
iskierkowa, jak ma sie konia i się sarkoid zrobi-trudn. Jak koń już jest i zakuleje - trudno, leczymy. Ale... kupiłabyś już kulawego? Koni fajnych, zupełnie pełnowartościowych, z takiej średniej, rekreacyjnej półki jest od groma i ciut ciut i nie trzeba kupować od razu takich z "defektami". Chyba, że koń jest wybitny i jest na średniej półce cenowej przez tego sarkoida to warto przeanalizować, ale jeśli taki sam jak multum innych tylko ma sarkoida - po co?
Isabelle to zależy. Jak to jest zakup rozumem, to masz rację. Ale ja kupiłam konia z sarkoidem i ani przez chwilę nie zastanawiałam się, czy to jest powód, żeby jej nie kupić. Bo poza tym nic jej nie było. A ja wiedziałam, że to jest TEN koń, z sarkoidami w uszach czy bez. 😉
iskierkowa, jak faktycznie nie przeszkadza to okej, ale.... przewidzisz czy nie będzie przeszkadzał? 😉 Te maści na sarkoidy są potwornie drogie (ta xxterra - 400 zł za 50 ml?), wycięcie też do tanich nie należy (z resztą nie wiem czy z uszu można tak łatwo wyciąć 🤔 ), a sarkoidy lubią odrastać. Ale... jesteś pewna, że to sarkoid? Może to coś innego? Np. czerniak? albo jakaś inna zmiana skórna? Jeśli to nie jest jakiś ukochany, znajomy koń do którego ma się duży sentyment, to ja bym nie kupowała. No chyba, że naprawdę wszystko inne w porządku, koń ma żelazne nogi, znasz tego konia etc .
Mam paru znajomych, którzy kupili naprawdę świetne, utalentowane konie za grosze - bo sarkoid. A później jeździli na nich wysokie zawody, wygrywali, te konie żyły, miały się świetnie i wiodły życie normalnych, niczym nie zmartwionych koni.
Tylko, że - tutaj w grę wchodzi ucho. Gdyby to było gdzieś na nodze, na szyi - to ok, ale ucho jest bardzo wrażliwe i nie chciałabym czegoś takiego ryzykować.
Jak dla mnie Orawa to taki koń zmęczony życiem, można z nim zrobić wszystko (w tym złym sensie ) nadaje się do nauki dzieci starszych ( jak ja na niej jeździłam jakiś czas temu to musiałam się nieźle wysilić by przejść do galopu czy kłusu. Ale fakt faktem że jak chcesz konia do nauki skoków to Orawa nigdy mi nie wyłamała przed przeszkodą ( ale żeby zaczęła skakać trzeba ją naprawdę dobrze rozgrzać)
Jak dla mnie Orawa to taki koń zmęczony życiem, można z nim zrobić wszystko (w tym złym sensie ) nadaje się do nauki dzieci starszych ( jak ja na niej jeździłam jakiś czas temu to musiałam się nieźle wysilić by przejść do galopu czy kłusu. Ale fakt faktem że jak chcesz konia do nauki skoków to Orawa nigdy mi nie wyłamała przed przeszkodą ( ale żeby zaczęła skakać trzeba ją naprawdę dobrze rozgrzać)
Dziękuję bardzo za opinię. Zaoszczędziła mi drogi. 😀
no i co z tego, że handlarz. nie ma zakazu bycia handlarzem, a większość koni w prywatnych rękach pochodzi właśnie od handlarzy. co jest złego w byciu handlarzem?
Stereotyp handlarza jest podobny do stereotypu rolnika, który ma konia o imieniu Baśka.... i też mnie wkurza takie wrzucanie wszystkich do jednego worka. To samo tyczy się sportowców i "sportowców" .