Nie wie nikt czy może w mazowieckim, warmińsko-mazurskim, lubelskim, podlaskim nikt nie sprzedaje kuca? 135-150cm w kłebie. 4-8 lat. Chodzącego pod siodłem, do 5 tyś. Zdrowego
Kurczę, dziewczyna pyta grzecznie a wy już zaczynacie " ąę " 🙄. Przecież jesteście na forum o tematyce jeździeckiej ( chyba pytanie zadała w odpowiednim wątku i na temat? ) i może wiecie coś na temat jakiegoś fajnego konika w tej okolicy... Troszkę więcej serdeczności na przyszłość życzę...
Ale czasem ktoś sprzedaje konia, ale nie robi ogłoszenia w internecie. I pewnie o takie wieści dziewczynie chodzi. Są stajnie które sprzedają konie albo "drogą pantoflową", albo mają własną stronę, która nie zawsze wyskoczy na frazę: sprzedam konia.
Może przejedź się po stajniach? Tak najłatwiej ocenisz, czy to Ten koń, czy nie 😉 kadyksowa wygląda to tak, jakbyśmy my mieli znaleźć konia dla Haffek i przesłać jej milion linków..
Nie, nie macie mi przesyłać linków do iluś tam koni. Jeżeli jest jakiś koń w internecie to sobie znajdę. Ale chodzi mi o to że może ktoś sprzedaje konia ale nie umieścił ogłoszenia w internecie.
Haffek, wybacz, że zadam takie niemiłe pytanie: ale kto o zdrowych zmysłach wypuści nastolatkę(masz 12-13 lat? z tego co pamiętam) samą w teren? Znajdź sobie konia do dzierżawy, kupno to ostateczność, biorąc pod uwagę twój staż jeździecki, wiedzę teoretyczną i praktyczną.
W lutym kończę 14 lat 🙂 Tu nawet nie chodzi o to żebym ja sama jechała w teren bo jest to jednak duże ryzyko, ale osoba pełnoletnia dlaczego by nie? Dlatego szukam konia chodzącego samego w tereny żeby nawet ktoś inny mógł sam sobie pojechać czy nawet żebym mogła sobie pójść sama z nim na spacerek do lasu w ręku i żeby mi nie robił problemów że nie ma innych koni.
Sprawami kowala zajmowała się ona, jednak często byłam przy tych wizytach, wiedziałam co ile powinien on być. Sprawami jedzenia i weterynarza zajmowała się ona, jednak chodziło mi o to że miałam bliski kontakt z koniem, że i sprzątałam u niego, karmiłam, czyściłam, wyprowadzałam itp. Przy dzierżawie prawdopodobnie też zajmował by się tym właściciel.
ale przecież to rodzice będą utrzymywać konia, a nie Haffek, . więc skoro w ich mniemaniu stać ich na to-wolna droga. kupa młodzików ma swoje zwierzaki. i albo trafią na ogarniętą stajnię i ogarniętego trenera albo po kilku miesiącach konik pójdzie w świat. taki lajf, nic tego nie zmieni. ba, mało znam 13 latek, które na propozycję "kupimy Ci konia" powie :" nie mamo, nie czuję się gotowa, brak mi wiedzy, muszę się jeszcze dużo nauczyć", każda by piszczała z radości, odsuwając odpowiedzialne mysli na dalszy plan. taki wiek 😉
Trochę marudzicie. Dostałam kuca mają 12 lat i był zdecydowanie bardziej wychuchany niż mój obecny koń 😉 To zależy od stosunku do zwierząt w większości a nie od wieku. Wiadomo, odpowiedzialna do konca nie byłam i głupie rzeczy się robiło, ale nie na tyle żeby zrobić zwierzakowi krzywdę bo zawsze jego dobro było na pierwszym miejscu. Jak tylko zaczęłam jeździc w szkolce w wieku 9 lat to czytałam mnósto książek na ten temat, zatem nawet w wieku 10 lat można mieć już dostateczną wiedzę. Są i dorośli którzy mimo posiadania własnego wierzchowca wiedzą o nim tyle zeby zalozyc siodło, ogłowie i pojechac do lasu. 🙄
Wiedza płynąca z książek jest pozbawiona emocji, ta praktyczna nadaje tempo działań, kiedy pojawiają się nerwy. Też mogłabym się pochwalić znajomością wielu tytułów, ale żaden z nich nie stawia mnie w konfrontacji z problemem realistycznie.
Heh, ja zawsze miałam farta trafiac na konie, które były wyjątkiem od tego, co piszą w książkach 😀
Cóż, jeżeli dookoła są KUMACI dorośli, to czemu nie - znałam wiele córek instruktorów, czy też zawodników, które bardzo fajnie zajmowały się końmi. Jeżeli dookoła będzie ktoś, kogo w razie czego można poprosic o profesjonalną pomoc, to pomysł nie jest taki zły.
Jednak dla mnie szkoda by było, aby dziecko jeździło na jednym koniu, dobrze by było, żeby czasem mogło wsiąśc na coś innego - żeby nie zarobiło "syndromu jeźdźca jednego konia" 😉