ile za taką przyjemność zapłaciłaś? 👀 Ja byłam z przerejestrowaniem na Służewcu, bo to folblutka jest. Gdzie w takim razie miałabym się zgłosić z takim 'problemem' ? :kwiatek:
kakaduu, ja grzecznie napisałam do pierwszego (i ostatniego wpisanego) właściciela, hodowcy zresztą, przesyłając mu formularz oświadczenia (na stronie ksiąg xx takie mają), on wiedział co i jak się z koniem później działo, przysłał mi wypełniony przez siebie i już. Wpis w paszporcie potem miałam u pani K. w 5 min. Fakt, na pomysł pomaszerowania na Służewiec z umową z "nikim" nie wpadłam, więc nie wiem, jak pani K. może zareagować, ale ona chyba po prostu lubi mieć porządek w papierach, fakty powinny ustąpić.
Co zrobić w przypadku, kiedy umowa kupna konia jest nieważna 🤔 tzn w związku okazało się, że poprzedni właściciel konia ( z którym, sporządzono umowę) wcale nie jest ostatnim właścicielem- i prawnie nigdy nim nie był. 🙄 tak więc nie jest zachowana ciągłość właścicieli i nie można przepisać konia na nowego właściciela na podstawie takiej umowy
Też tak miałam, osoba z którą podpisywałam umowę, nie była wpisana w paszport. Musiałam znaleźć poprzedniego właściciela, on podpisał mi oświadczenie, że koń taki a ataki nie jest jego własnością. To plus paszport i umowa poszły do związku. Wszystko załatwiałam listownie.
Czyli najlepiej skontaktować się z poprzednim właścicielem, czyli jak dla mnie Panem "x" Myślicie że Pani. K udostępni mi dane kontaktowe do takowego człowieka?? 🤔 Wiadomo, postaram się to załatwić. Ale z czystej ciekawości... Co jeśli bym się tym nie zainteresowała i kobyła nie byłaby prawnie moja? jakie są tego konsekwencję i tak na dobrą sprawę do czego jest mi to potrzebne? Pytanie być może nadaję się do kącika żółtodziobów, ale skoro już tu jesteśmy w temacie to myślę że się nie obrazicie :kwiatek:
O, ja też mam pytanie "paszportowe" przy kupnie. A co jeśli kupuję konia, urodzony u obecnego właściciela, ale nie był opisywany przy matce i paszportu nie ma. Przy okazji nie ma też świadectwa krycia, więc to całkowity NN. Jak udowodnić, że urodził się u tego właściciela i jest jego własnością? (bo póki co to koń wg. prawa nie istnieje).
kakaduu, żeby dysponować rzeczą (w obrocie handlowym koń jest rzeczą) trzeba być jej właścicielem - konia wyhodować lub wejść w posiadanie na drodze kupna/darowizny/spadku. Spisana umowa ułatwia dochodzenie prawa własności, ale nie jest konieczna, żeby zbycie prawa własności nastąpiło (jak się zastanowić, to wcale nie kupujemy konia, czy czegokolwiek, ale prawo dysponowania, użytkowania i zbycia 🙂 ). Jeżeli kolejne zbywanie własności odbywało się zgodnie z prawem (choć słabo udokumentowane) to jesteś właścicielem konia. Jeżeli zbycia dokonał ktoś, kto wszedł w posiadanie nieprawnie (np. koń kradziony, albo - sprzedała żona, i oświadczyła, że to jej koń, a koń był męża, a oni się rozwodzą itd.) - to nie jesteś. Właścicielem jest ostatni legalny posiadacz. Pozostali, zdaje się, mogą dochodzić wyrównania strat od oszusta. Jeśli coś nie tak napisałam - sprostujcie biegli w prawie 🙂
a co powiecie na temat tego konia? znam go, stoi w stajni nie daleko mnie, w której jeździłam, więc konia widuję co jakiś czas, niegdyś prawie codziennie. stoję właśnie przed decyzją kupna konia i mocno się nad nim zastanawiam. mogę zrobić pełny wywiad środowiskowy od obecnego właściciela i poprzedniej właścicielki a także trenerki konia, znam wszystkich osobiście.
moje główne pytanie brzmi tak: czy koń nie będzie dla mnie za wysoki? podobają mi się giganty, teraz jeżdżę na koniach które mają co najmniej 173cm w kłębie, ale czy 176cm to nie przesada? wsiadałam wcześniej na tego konia z ogrodzenia, wyglądało to bardzo komicznie 😉 ja mam zaledwie 163 💃
Wstaw większe zdjęcie (bo z tych małych nic nie widać..). Mi się tam wstępnie podoba. Pytanie czy jest zdrowy😉 i żeby to wet potwierdził, a nie właściciel, czy trener, bo mogą być "ustawieni" 😉
bandofhorses, wywiad od "osobiście zaangażowanych" nic Ci nie powie! Konik na pierwszy rzut oka fajny, ale konieczne są zawsze badania przed kupnem! Co do wzrostu, jak dla mnie wzrost ma fajny,a mam 165cm. Niektórzy wolą mikrusy, inni wielkokonie 😉 Sprawa gustu.
pojedź, wypróbuj, wybadaj sama szczególnie że masz blisko. Jak dla mnie taki koń byłby za duzy (też mam mniej więcej tyle co ty wzrostu) ale może akurat nie jest jakiś zwalisty i ciężki ale ma elastyczny ruch.
Nie bierz do razu weta, bo to bez sensu. Najpierw wypróbuj sama pod siodłem i zobacz jak się rusza na lonży, obadaj nogi pod kątem ew. zgrubie ścięgien. Potem dopiero wzywaj weta.
ElaPe - wsiadałam już, jeździłam ale głównie stępa/kłusa, na oklep też miałam okazję wsiąść pojadę teraz znowu to wsiądę i pojeżdżę " konkretniej " mam możliwość wypróbowania go pod siodłem kilka razy a nie raz, więc ryzyko że kupię kota w worku jest mniejsze
i fakt, wypadałoby go wziąć na lonżę, bo jeszcze nie widziałam jak pracuje
a co do wzrostu.. strasznie podobają mi się wielkokonie, wiem że będę miała małe problemy z czyszczeniem i siodłaniem na przykład ( na drabince 😁 ) ale jakoś mnie to nie odstrasza 😉
Na drugim zdjęciu widać że tylna noga jest opuchnięta i nie podoba mi się lewy przód ( na obu zdjęciach ) a tak konik fajny , zależy do czego chcesz tego konia .
monia - zdjęcia nie są już takie super aktualne, to do góry było robione rok temu, to niżej jakieś pół roku temu, ostatnio jak byłam w stajni to nie widziałam niczego " niepokojącego " na nogach a użytkowanie.. ambitna rekreacja z elementami ujeżdżenia z udziałem mojej trenerki oczywiście
bandofhorses, ja też pasjami kochałam wszystko to, co duże (mój siwy miał ze 174 cm), ale się z tej wielkiej 😉 miłości z czasem uleczyłam. Dużo lepiej mi się jeździ na koniach nidużych, pasujących do mnie gabarytami. Te duże konie są często wolniejsze w reakcjach, sztywniejsze, dłużej się rozgrzewają - takie titaniki - bo to jednak znacznie większa masa i dłuższa droga dla impulsów nerwowych 😉 To oczywiście nie jest reguła i z miejsca mogłabym pokazać kilka naprawdę dużych koni, które ruchem i lekkością mogłyby zaskoczyć niejednego kurdupla 160 cm 😉
Na pewno jednak musisz zwrócić super baczną uwagę na nogi konia. Warto, żeby był bardzo poprawnie zbudowany, bo duży i co za wzrostem idzie ważący bardzo dużo koń jest znacznie bardziej predysponowany do wszelkich możliwych problemów nożnych. Chrząstki, stawy, ścięgna - to wszystko będzie poddawane stale dużo większym obciążeniom i będzie się intensywniej zużywać. U mnie w stajni jest koń 188 cm, bardzo ciekawy zwierz, świetnej budowy (prawie same nogi), z bardzo dobrym ruchem, utalentowany skoczek, super miły w obsłudze itd. Co wieczór spędza kilka godzin siedząc na na parapecie w boksie. Tak, dosłownie siedząc - opiera zad o parapet (akurat na odpowiedniej wysokości) i w ten sposób odciąża sobie tylne nogi. Po zdjęciach to ja bym super bacznie sprawdzała lewy przód, tyły nie są za suche (spora różnica w rozmiarze przedniej i tylnej nogi) plus koziniec. I wiesz, jednak zawsze mi się włącza lampka alarmowa, jak widzę hasło "pilnie sprzedam w atrakcyjnej cenie". Wyjazd wyjazdem (i znowu przypadkiem akurat nagle teraz wypadł?), a dobry koń się zawsze obroni i sprzeda w dobrej cenie...
176 cm to jednak bardzo duży koń. Dla mnie minusem byłaby też kwestia obsługi - jestem mała, i siodłanie, pakowanie na konia wielkich i ciężkich zimowych derek, nawet samo wsiadanie byłoby jednak bardziej uciążliwe, niż u konia na mój size 😉
Dokladnie😉 tez mialam kiedys parcie na duze konie, przeszlo mi z tysiecznym siodlaniem/derkowaniem/czyszczeniem/wsiadaniem. na codzien to wcale nie jest takie wesole, zwlaszcza jak kregoslup daje sie we znaki😉
faith, dokładnie tak - pamiętam, jak kiedyś krzątałam się koło Rota i mi taka trochę starsza trenerka mówiła, że kiedyś kochała duże konie, ale jej przeszło, bo jednak niewysokiej osobie nie jest łatwo z ich obsługą. Tak w duchu się uśmiechałam z politowaniem, bo co mi tu będzie takie głodne teksty wciskać 😉 Ale zwracam honor - jednak codzienne przepakowanie konia w zimie z mokrej derki padokowej XXL-size, która jest super ciężka, i zarzucenie na wyciągniętych rękach nad głowę kolejnej ciężkiej, ocieplanej dery o powierzchni takiej, że mogłabym sobie z niej zrobić dwupokojowy namiot 😉 to nie jest takie hop-siup, jak się ma metr sześćdziesiąt z ogonkiem 😁 Takiego Skwarka przebieram sobie raz-dwa, a z wielkokoniami to jednak się musiałam trochę umordować 😉
Yup-Yup 😉 i stawy nie bola jak sie zeskakuje i wsiasc latwiej nie?😉 mam 165cm i jezdze kobylke 160cm mniej wiecej, czuje sie optymalnie, przy obsludze i w siodle🙂
I wiesz, jednak zawsze mi się włącza lampka alarmowa, jak widzę hasło "pilnie sprzedam w atrakcyjnej cenie". Wyjazd wyjazdem (i znowu przypadkiem akurat nagle teraz wypadł?), a dobry koń się zawsze obroni i sprzeda w dobrej cenie...
quantanamera - to nie do końca tak. to ogłoszenie jest stare, skusił się na nie właściciel stajni - i dobrze trafił. ja będę ( o ile będę ) odkupywać konia od tegoż właśnie właściciela po cenie którą on sam sobie wyznaczył 😉
ja z mojej wielkiej, jak to Quanta napisałaś, miłości nie potrafię się wyleczyć. taka jestem niska i drobna że chcę, żeby koń był wysoki i potężny i swoim wyglądem/budową wręcz odstraszał niechciane towarzystwo 😉 fakt faktem - siodłanie Dura to chwilami koszmar 😵 szczególnie jeśli idzie o założenie siodła, poprawienie czapraka/padu, uciągnięcie popręgu.. ale to wszystko jest tego warte, bo koń chodzi jak marzenie 😜
Ha a ja mam odwrotnie przesiadlam sie ze 164 na 173 i dziekuje bogu,ze mam Pole,bo plecy mnie przestaly drobic,wreszcie czuje co to galop,nie boje sie,ze nie dolece nad okserem,triplem...a derki tak samo latwo zakladam,zdejmuje to tylko jeden rozmiar roznicy. Wsiadam na kazdego z krzeselka,zsiadam tak samo-ostatnio spelzam...czyli co kto lubi. Ehhh i chcialabym zeby maly mial choc w polowie takie przewodnictwo nerwowe jak Polcia🙂😉) Wracajac do konia z oglo to tak jak juz wszyscy pisali nogi ma bardzo nie teges...
Ja myślę, że koleżanka ma tryb "napalenia" na tego konkretnego konia i te delikatne sugestie, że koń może mieć coś z nogami nie do końca docierają 😉
Ja jestem na konie 170+ uczulona - sztywne to, masywne, silne jak cholera, nie rzadko karpiowate na grzbiecie... i zazwyczaj z nogami nie teges. A jak nogi siądą, droga koleżanko, to nie będzie już problemu z siodłaniem, a ewentualnie tylko z czyszczeniem i wymienianiem derek. Oczywiście jest to moje spojrzenie - tylko i wyłącznie, żadna reguła. :kwiatek: Ja mam wzrost 161, mój dotychczasowy koń był mniej więcej mojego wzrostu, super się czuję na 145, 155, 165... ale jak wsiadam na 170+... Ani to wsiąść w tego konia, ani się na niego wskrobać, przy galopowaniu kręgosłup boli jak cholera... A przy siodłaniu to nie dość, że siodło trzeba niemalże wrzucać na tego konia, to dopinanie popręgu jest katorgą! 🙂
Ja jestem coraz bliżej kupna konia. 🤣 Próbuję wypośrodkować moje wymagania do tego, czego chcę, a co faktycznie byłoby dla mnie najlepsze oraz to wszystko dopasować do budżetu 😉 I jak na złość, wszystkie konie, które by mi przypasowały... są SIWE! 😵 To jakiś wysyp siwych, czy co... :/ A jak już jakiś w miarę fajny wpadnie, innomaściasty, to albo z kozińcem, albo strychujący się, albo z klatką jak szczypioreczek. To się nazywa szczęście, co? 🤣
Też miałam ciśnienie na wielkie konie. Podzierżawiłam wałaszysko 176 cm w kłębie pół roku i mi się odechciało 😁 Jestem raczej średniego wzrostu (164-5 cm), wyglądałam na nim proporcjonalnie. Nie najgorzej się ruszał, miał miękkie chody. Na pomoce zasadniczo reagował dobrze, nie miał opóźnionego zapłonu 😉 Znam go od 3 lat, ani razu nie miał nic z nogami, jeśli nie liczyć kopa od padokowego kolegi na łopatce. Ale po prostu po pewnym czasie zrozumiałam, że obsługa konia, który ma kłąb ohohoho nad moją głową mnie nie urządza, zwłaszcza, że zwierzak mimo fajnej reakcji na łydki, rękę i dosiad miał mocny charakter, lubił postawić na swoim i powalczyć, a wtedy nie był wcale taki delikatny i milusi. Koniec końców zawsze ja wygrywałam, ale po co bić się z taką masą, skoro dookoła wiele mniejszych koni. Optymalnie czuję się na koniach mojego wzrostu (takiego obecnie jeżdżę i jest idealnie 🙂😉, górna granica to 170, dolna tak 155. Na mniejszych po prostu nie wiem co mam robić, ostatnio wsiadłam na konika polskiego 140 cm i pierwsza moja reakcja to było "o jaa, ale to małe, jak się na tym jeździ?". Mimo że konik miły i nierozwydrzony 😀
Maea - tu się z Tobą zgodzę bo mam niesamowity tryb napalenia na Durka 😀 a co do tych nóg.. zawołam weta, wet poczaruje i on mi powie, czy z nogami rzeczywiście coś nie tak, a jeśli już, to co. dzięki za sugestie 🙂
ps. wrzucam jeszcze dwa zdjęcia podwozia konia, zdjęcia z przed miesiąca ( to drugie może troszkę starsze )
Vanilka- uwielbiam takie duuże gniadoszki jak on. a szkoda konia, bo teraz jest odsunięty od treningów, solidnie dostaje jeść a jednym jego ruchem jest wyjście na pastwisko, więc brzuszek rośnie, a jeszcze trochę i smukła sylwetka zniknie 🙁
[quote author=Karla🙂 link=topic=1647.msg1465614#msg1465614 date=1342700574] Ha a ja mam odwrotnie przesiadlam sie ze 164 na 173 i dziekuje bogu,ze mam Pole [/quote] ja się właśnie przesiadam z 155 na 170 i jakoś nie mogę się znaleźć 🙄
bandofhorses, tylko nie ograniczaj sie do macania tych nozek i prob zginania, rob pelen zestaw zdjec RTG. wiesz w ogole czemu wlasciciel stajni go sprzedaje? dziwne, skoro to taki super kon jak w opisie (Twoim i ogloszeniowym).