mówiłam, był wet, ma komplet badań z przed kilku miesięcy. Ogólnie jest to koń "z polecenia" ponieważ moja siostra trzyma w tej stajni swojego konia, a ten "mój" jest tam właśnie od 5 czy 6 lat, więc przez ten czas na pewno "coś by się działo".
Czy jest kilka rodzajów umów czy jedna i dla każdego taka sama? Mam gdzieś się zgłosić? Do jakiegoś urzędu czy coś? I czy stary właściciel ma obowiązek zgodzenia się na "okres próbny" czy nie?
Umowa musi zawierać takie informacje:
kto kupuje od kogo (dane tych osób) i co kupuje (opis zwierzęcia, wzmianka o paszporcie nr itd) i za jaka kwotę i formę płatności oraz datę zawarcia umowy
Wszystko inne jest do uzgodnienia i ew. wprowadzenia do umowy tych dodatkowych ustaleń, jak np. "okres próbny" o ile sprzedający zgodzi sie na ten okres próbny czy na inne ustalenia.
Zastanawiam się nad kupnem drugiego konia. Mam na oku wałaszka- 150-152 cm w kłębie, energiczny, do przodu,ale ma 14 lat. Co prawda stary nie jest,ale zastanawiam się czy takiego konia da się czegoś nauczyć? Głównie chodzi mi o skoki. W tym sezonie pracowałam z wałachem w tym wieku, był wręcz masakryczny do jazdy,ale szybko progresował i nie wiem czy na poważnie nad nim pomyśleć czy odpuścić?
Teraz też z nikim nie jeżdżę...jedynie jak wyjadę za 2 lata na studia to tam są instruktorzy i przeszkody nawet mają- w sumie jedyny taki prawdziwy ośrodek w IS... ja nie mówię tu o skakaniu nie wiem- chociaż 120 cm,ale tak do metra, żeby nie zapomnieć ,a Frigg na skoki mówi kategorycznie nie- poza tym lubię jeździć w dłuugie tereny,a z 2 końmi lepiej,bo zmienić można 🙂 Kiedyś na obozie dziewczyna miała klacz- właśnie 14-to letnią i instruktor powiedział,że konia w tym wieku niczego się nie nauczy... no i tata jak był młodszy to u kuzyna jeździł i czasem chciałby sobie pojechać na przejażdżkę,a na Frigg niestety jest za wysoki... szczególnie,że ona jest drobniutka
Sczerze, jak masz na myśli za jakiś czas się zabrać porządnie za skoki, to ja bym kupiła dużego konia- małe nawet jeśli bardzo się starają i mają możliwości, to w wyższych konkursach jest im już po prostu ciężko, a Ty coraz mniejsza i lżejsza raczej nie będziesz 😉
Większa też już nie urosnę 😀 A tutaj uwierz mi- o większego konia ciężko- same islandy w tym kraju... dlatego też na niego zwróciłam uwagę,bo islandy o wzroście powyżej 150 cm chodzą po min. 25.000 zł... zresztą i tak nie wiem czy finansowo wyrobię,więc póki co to wszystko można rzec - czysto hipotetycznie
ekuss, mowisz, ze zabierzesz sie za jazdy z instruktorem za 2 lata, to kon bedzie mial 16 lat, potem wypracowywanie techniki, miesni... zanim ta jazda stanie sie sensowna, przyjemna, prawidlowa, to ten kon bedzie mial 17-18 lat, a w tym wieku to juz stopniowo daje sie koniowi troche na luz. Ja bym do skokow w twojej sytuacji nie kupowala
Ekuus - nie lepiej sprowadzić coś fajnego? Iralndię masz blisko (na tyle na ile coś może być blisko wyspy w środku Atlantyku), prom chyba chodzi jakiś? A tam teraz konie są tanie i te irish sports horse potrafią być naprawdę niegłupie, tylko trzeba pojeździć się porozglądać trochę.
Chyba zapominacie, że ekuss mieszka w Islandii i tam żadnego konia nie da rady sprowadzić. Jeśli Islandzki koń wyjedzie za granicę to już nie może wrócić.
Jeśli ekuss będzie tam mieszkać i chce jeżdzić to nie ma specjalnego wyboru. Jeśli koń fajny, skoczny, nadaje się na rodzinnego i nie jest koszmarnie drogi to bym się zastanowiła 🙂
A ja cały czas uważam, że kupowanie tego konia to zły pomysł. Ekuss, ja wnioskuję po twoich postach, że musisz być bardzo nieszczęśliwa w tej Islandii. Skoro desperacko chcesz się rozwijać, a tutaj nie ma gdzie, to dlaczego po prostu nie wrócisz do Polski bądź pojedziesz do innego kraju? Widać, że się miotasz, kombinujesz na lewo i prawo. Na prawdę, bo skończy sie na tym, że wpakujesz kasę i siebie w jakiegoś konia, a potem się okaże, że tak na prawdę nie da się już zajść dalej, a wtedy żal będzie jeszcze większy. Masz wiec wybór - albo zaczynasz krakać jak inne wrony, albo podejmujesz jakaś konkretną decyzję co z tym fantem zrobić.
ja bym tego konia nie kupowała. I z powodów o jakich mówi Ikarina, ale też z powodu, że... przecież to będzie "kalka" z Frigg. Nie lepiej na Frigg coś robić? Chyba, że chodzi jedynie o wzrost.
Mam do Was dziewczyny ogromną prośbę.. To jest tak jakby ogłoszenie grzecznościowe 😡 Szukam konia, mam na oku fajnego wałaszka z okolic Radomia. Niestety jestem z drugiego końca Polski i szukam osoby, która za opłatą sprawdziłaby wstępnie konia za mnie czy warto wgl jechac 😡 Albo weterynarza z tamtych okolic, ktory ma pojecie o koniach zeby od razu badania zrobic 😡 Bardzo prosze o kontakt.. Jeśli znacie jakieś koniki zajezdzone do 8 tyś i 8 lat to takze prosze o kontakt 😡
Chyba zapominacie, że ekuss mieszka w Islandii i tam żadnego konia nie da rady sprowadzić. Jeśli Islandzki koń wyjedzie za granicę to już nie może wrócić.
Nie wiedziałam o tym. W takim razie, ja też na Twoim mmijescu, Ekuus, wybrałabym się za granicę (za 2 lata na studia?) i tam się zabrała za porządne treningi, ta jak pisze Ikarina.
ekuss myślę, że powinnaś się zastanowić czy zamierzasz na stałe zostać w Islandii, czy raczej planujesz wyjazd i życie w innym kraju, bo jeśli już teraz planujesz wyjechać to bez sensu kupować drugiego konia, bo już z jednym jest problem. Jeśli jednak zostajesz na studia w Islandii, nie będzie problemu z opłaceniem dwóch pensjonatów, a ten drugi konik ma być bardziej rodzinny (dla taty na spacer) i ma być w stanie ot coś tam sobie rekreacyjnie kicnąć, to dlaczego nie? 😉 Jeśli oczywiście nie planujesz jakiś startów wielkich i ogólnie pojętego dużego sportu.
ja bym tego konia nie kupowała. I z powodów o jakich mówi Ikarina, ale też z powodu, że... przecież to będzie "kalka" z Frigg. Nie lepiej na Frigg coś robić? Chyba, że chodzi jedynie o wzrost.
Przecież napisała, że Frigg nie chce skakać, więc po co zmuszać konia do czegoś, czego nienawidzi? A nad koniem to trzeba się dobrze zastanowić, bo wiek już nie ten, ale te konie długo żyją.
No ale można zaimprowizować korytarz przed kupnem - to już da jakieś pojęcie o pojęciu. Bo jeśli 14 letni koń sam z siebie nie lubi skakać, to bym go z myślą o skokach nie kupowała - i tyle. A jeśli luzem skacze chętnie - to można się pobawić - dziwniejsze rzeczy ludzie robią.
Umieść cytat A ja cały czas uważam, że kupowanie tego konia to zły pomysł. Ekuss, ja wnioskuję po twoich postach, że musisz być bardzo nieszczęśliwa w tej Islandii. Skoro desperacko chcesz się rozwijać, a tutaj nie ma gdzie, to dlaczego po prostu nie wrócisz do Polski bądź pojedziesz do innego kraju? Widać, że się miotasz, kombinujesz na lewo i prawo. Na prawdę, bo skończy sie na tym, że wpakujesz kasę i siebie w jakiegoś konia, a potem się okaże, że tak na prawdę nie da się już zajść dalej, a wtedy żal będzie jeszcze większy. Masz wiec wybór - albo zaczynasz krakać jak inne wrony, albo podejmujesz jakaś konkretną decyzję co z tym fantem zrobić.
Bardzo mądrze piszesz. Myślałam już nad Polską,ale po LO nic nie zawojuję,a Frigg na pewno gdzie ja pojadę to pojedzie i ze mną (o ile będę pewna,że za rok nie wrócę z podkulonym ogonem),a w innym kraju też nie wiem od czego zacząć-wiadomo, trzeba gdzieś zarabiać, studia też by warto jakieś zrobić... po prostu boję się ,że zrobię głupotę której będę potem żałować...
ja bym tego konia nie kupowała. I z powodów o jakich mówi Ikarina, ale też z powodu, że... przecież to będzie "kalka" z Frigg. Nie lepiej na Frigg coś robić? Chyba, że chodzi jedynie o wzrost.
Frigg nie lubi skakać-ona ma poza tym fobię na punkcie czegoś co się znajduje na ziemi,bo jak miała ok. 8-12 miesięcy to wpadła w jakiś drut i do tej pory ma nawet bliznę na przedniej nodze,a nie będę jej zmuszać do czegoś czego nie lubi. Dla niej mam w planach ,,ujeżdżenie" ,bo łatwo jej przychodzą chody boczne, a poza tym to lubi.
ekuss myślę, że powinnaś się zastanowić czy zamierzasz na stałe zostać w Islandii, czy raczej planujesz wyjazd i życie w innym kraju, bo jeśli już teraz planujesz wyjechać to bez sensu kupować drugiego konia, bo już z jednym jest problem. Jeśli jednak zostajesz na studia w Islandii, nie będzie problemu z opłaceniem dwóch pensjonatów, a ten drugi konik ma być bardziej rodzinny (dla taty na spacer) i ma być w stanie ot coś tam sobie rekreacyjnie kicnąć, to dlaczego nie? Jeśli oczywiście nie planujesz jakiś startów wielkich i ogólnie pojętego dużego sportu.
Jego i tak bym nie mogła zabrać ze sobą jakbym wyjeżdżała,bo nie można wywozić koni pow. 15 roku życia,a za 2 lata będzie miał 16. Z pensjonatem problemu nie będzie, poza tym wałach mógłby zostać tutaj-gdzie jest o niebo taniej i tata by sobie na nim jeździł. Dużego sportu na pewno nie planuję- skoki do MAX metra- głównie po to,żeby ćwiczyć półsiad,a do tego więcej mi nie trzeba-wiadomo, może za rok będę na srebro zdawać czy jak po tej szkole bym chciała wyjechać za granicę to dobrze umieć też coś skoczyć,a na Frigg niestety tylko albo kłody,albo mur z kamieni (teraz nam niestety rozebrali,więc same kłody zostały),bo nic innego nie chce skakać- ostatnio przez 15 min skłaniałam ją do skoku przez białego drąga 😵
Przecież napisała, że Frigg nie chce skakać, więc po co zmuszać konia do czegoś, czego nienawidzi? A nad koniem to trzeba się dobrze zastanowić, bo wiek już nie ten, ale te konie długo żyją.
Islandy dosyć długo dojrzewają i nie znajdziesz tutaj 3-latka chodzącego pod siodłem,bo najwcześniej zajeżdżają 4-ro latki (Frigg miała prawie 5 lat jak zaczynała pod siodłem chodzić),a konie 20-to letnie chodzą w sporcie,a śmigają jak błyskawice. Zazwyczaj do 25-go roku życia są w super formie.
Dementek, a wiadomo czy ten 14 letni koń będzie skakał? Na moje oko to nie wiadomo. Może się okazać kolejnym koniem z rzędu "nie chce skakać"....
Tego nie wiem,ale zauważyłam,że islandy,które bardzo mocno idą do przodu to przejdą, przeskoczą wszystko (oczywiście w granicach rozsądku),a nawet jeśli by nie chciał skakać to jak powiedziałam-byłby świetny dla mojego taty czy czasem jak moja koleżanka do mnie do stajni przyjeżdża to byłby od razu drugi koń (co prawda właściciel pozwolił mi na branie jego koni kiedy chcę,ale nie wszystkie są ,że tak powiem- dobrze ułożone).
ekuss, a jaki ty w ogole masz pomysl... na siebie? Gdzie widzisz siebie za 5 lat? Chcesz pracowac przy koniach, czy robic cos innego? Bardzo madre by bylo skonczenie jakichs studiow, a potem martwienie sie o konie - kto wie, moze bedziesz zarabiac duzo kasy dzieki dobremu zawodowi i dzieki temu moglabys sie wyniesc gdzie indziej, trenowac, posiadac konia-skoczka. Wiesz, tutaj snujesz plany o kupnie konia, o treningach itp, ale nie zapominaj, ze w zyciu nie kon powinien byc najwazniejszy, tylko TY. Jestes mlodziutka i tyyyyyyle masz zycia przed soba. Na prawde nie musisz robic wszystkiego na TERAZ. Jezeli mieszkasz w srodowisku, gdzie prawdopodobienstwo uprawiania sportu, ktorego chcesz rowna sie wygranej w totka to nie ma sensu walczyc z wiatrakami, sie zamartwiac, wpadac w dola. Ciesz sie z tego, co na razie masz, a potem po nitce do klebka powoli spelniaj male cele, aby po tym zdobyc ten najwiekszy. I na prawde, moim skromnym zdaniem kupno 14-letniego konia w twojej sytuacji zyciowej, w tych warunkach na prawde ci w niczym nie pomoze. Zamiast ukladac zycie pod siebie, bedziesz ukladac zycie pod konia, a w twoim wieku moze miec to na prawde destrukcyjny wplyw. Trzymam kciuki za Frigg, sama kiedys skakalam mini parkurki i mini krosiki na islandzie i wiem, jak to moze byc... ciekawie (szczegolnie jak najazd wychodzi z inochodu :hihi🙂 Wiem, jak to serce boli, jak czlowiek czegos bardzo, bardzo chce. Ale powiem ci pewna rzecz - pol roku temu spelnilo sie moje marzenie o posiadaniu konia. Marzenie to urodzilo sie w mojej glowce, jak bylam malenkim dzieckiem, a wrecz wybuchlo, gdy wsiadlam na swoja pierwsza lonze w wieku nastu lat. Wiesz ile lat mi zajelo, aby je spelnic? 10 lat. 10 lat martwienia sie, myslenia po nocach, ogladania gazetek, ogloszen, bladzenia myslami. I wiesz co? Dzisiaj stwierdzam, ze to zmarnowany czas. Zamiast myslec o rumakach i byc smutnym trzeba bylo wyskoczyc z dziewczynami do baru karaoke i sie dobrze bawic 😉 Ty nie marnuj swojego czasu. Baw sie dobrze, a za pare lat osiagniesz to, co chcesz osiagnac - tak, czy siak 😉
Bardzo mądrze piszesz, ikarina 🙂 Sama jestem na etapie marzeń i fantazji o własnym koniu. Rodzice w sumie mogliby mi go kupić i utrzymywać, nawet bardzo by chcieli widząc moje coraz to nowe nieudolne współdzierżawy (choć IMO obecne układy mam bardzo w porządku...), ale ja nie chcę. Uważam, że to za wcześnie. Za mało wiem, nie mówiąc już o umiejętnościach, nie wiem czy byłabym gotowa na taką odpowiedzialność. W dodatku od września idę do liceum, o którym wiem tylko tyle, że ma dobre opinie, 100% zdawalności matur i 18. miejsce w rankingu w Warszawie. A że jest ok 200 szkół, to bardzo wysoko - więc nie mam pojęcia, jak tam będzie, czy wyrabiałabym się z czasem, czy nie zawalałabym szkoły. Rodzice kiedyś wpadli na pomysł, że kupią mi zwierzaka na 18-stkę, ale po dłuższych refleksjach... też niet 🙂 Mam urodziny w lipcu - w wakacje - więc koń na 18-stkę równałby się koniowi prosto do klasy maturalnej, a to chyba najgorszy pomysł z możliwych. Ile osób nawet z tego forum przez maturę mogło bywać tylko 1-2 razy w tygodniu w stajni, a i tak ledwo dawało radę. Oczywiście nie generalizuję, bo jeśli ktoś dobrze umie gospodarować czasem, to zawsze mu się uda regularnie jeździć, ale ja do takich osób zdecydowanie nie należę 😉 Uznaliśmy więc, że konia kupimy najwcześniej po mojej maturze, czyli jak będę miała rocznikowo 19 lat albo i później. Moim zdaniem nie ma się co spieszyć. Jeszcze 2 lata temu operowałam pojęciem "zebranie" kiedy koń opuścił łeb, patenty uważałam za najlepsze co może być, bo same konika zbierają, w jeździe bez kasku czy ochraniaczy nie widziałam nic złego, nawet nie wiedziałam, że siodła się dopasowuje, podobnie jak masy innych rzeczy... 🙄 Teraz zreformowałam poglądy o 180 stopni i się z tego cieszę. Chcę mieć więcej doświadczenia i żeby nie było tak, że "umiem utrzymać się w trzech chodach, więc kupujemy konika".
Macie rację, czas chyba pomyśleć trochę o sobie. Najbardziej i tak się cieszę z tego,że w sierpniu zeszłego roku udało mi się spełnić moje największe marzenie i po 11 latach jazdy-kupiłam własnego kopytnego 🙂 W sumie skoki wystarczy sobie podszkolić na jakimś kursie,obozie itd.- skoro brąz zdałam nie skacząc od kilku lat,a wcześniej też raz na ruski rok coś baardzo małego to nie będzie chyba tak źle.
ekuss, a jaki ty w ogole masz pomysl... na siebie? Gdzie widzisz siebie za 5 lat? Chcesz pracowac przy koniach, czy robic cos innego? Bardzo madre by bylo skonczenie jakichs studiow, a potem martwienie sie o konie - kto wie, moze bedziesz zarabiac duzo kasy dzieki dobremu zawodowi i dzieki temu moglabys sie wyniesc gdzie indziej, trenowac, posiadac konia-skoczka. Wiesz, tutaj snujesz plany o kupnie konia, o treningach itp, ale nie zapominaj, ze w zyciu nie kon powinien byc najwazniejszy, tylko TY. Jestes mlodziutka i tyyyyyyle masz zycia przed soba. Na prawde nie musisz robic wszystkiego na TERAZ. Jezeli mieszkasz w srodowisku, gdzie prawdopodobienstwo uprawiania sportu, ktorego chcesz rowna sie wygranej w totka to nie ma sensu walczyc z wiatrakami, sie zamartwiac, wpadac w dola. Ciesz sie z tego, co na razie masz, a potem po nitce do klebka powoli spelniaj male cele, aby po tym zdobyc ten najwiekszy. I na prawde, moim skromnym zdaniem kupno 14-letniego konia w twojej sytuacji zyciowej, w tych warunkach na prawde ci w niczym nie pomoze. Zamiast ukladac zycie pod siebie, bedziesz ukladac zycie pod konia, a w twoim wieku moze miec to na prawde destrukcyjny wplyw. Trzymam kciuki za Frigg, sama kiedys skakalam mini parkurki i mini krosiki na islandzie i wiem, jak to moze byc... ciekawie (szczegolnie jak najazd wychodzi z inochodu )
Za 5 lat? No cóż- niestety moi rodzice powiedzieli,że jak wyjadę z IS to mi nie będą w stanie pomóc,a o PL nawet słyszeć nie chcą bo uznali ,że ,,imprez sponsorować nie chcą" (córka ich znajomych zamiast się uczyć to imprezowała i teraz skończyła w tym kraju i to z dzieckiem)... Myślałam o wyjechaniu za 2 lata do pracy przy koniach (studia mogę też w innym kraju zrobić) -nawet niech będą islandy, ważne żeby nie w tym kraju (po prostu go nie lubię- najpierw na kilka ładnych lat ,,zabrał" mi rodziców- potem mnie zburzył cały mój dotychczasowy świat,a teraz mimo,że islandzki znam dosyć dobrze to nie umiem się tu odnaleźć )... a jak nie wypali to studia turystyczne- nic innego w IS nie ma co by mnie interesowało, tutaj szybciej by było powiedzieć co jest niż czego nie ma... Najgorsze to właśnie podjąć decyzję o swojej przyszłości kiedy jest się młodym i głupim...
No nic-dziękuję wszystkim, chyba właśnie trzeba mi było takiej obiektywnej opinii,bo mogłam się wpakować w niezłe bagno i z niego nie wyjść...