Eee, bush, przypominam, że ja CIę widziałam na żywo, nie wiem gdzie ty masz te kilogramy...
Poza tym nie ma co się przejmować tak kilogramami - mam koleżankę, co waży jeszcze ze 4 kg więcej niż ja, a w ciuchy wchodzi jakiś rozmiar-dwa mniejsze. Jest baardzo nabita i przez to ciężka. Za to ja zrzucam 5 kg i to baaardzo widać 🙂 - jakaś choć pozytywna strona 😉
epk- problem w tym, że wszędzie. W dodatku mój organizm zaciekle walczy o każdy kilogram. Nie wiem, jak bardzo jestem nabita, ale we wrześniu wchodziłam w spodnie 2 numery mniejsze, niż obecnie - a waga mi wrednie pokazywała 66,6 kilo 😁
Zatonia - jak się wyprostuję, to jakieś 170cm będzie 😀
Magda ja ostatnio jestem nie na bieżąco- co jest z Chonsu?
My z Liblem wracamy do pracy po miesiącach lenistwa 😅 I coraz lepiej zaczyna nam się współpraca układać. Tylko jej trzeba przywrócić mięśnie a mi kondycje 🙄
Co do wagi- ja odkąd mniej siedzę w stajni przytyłam 5 kilo 😵 od 4 lat nie ważyłam tyle co teraz.... I u mnie te 5 kilo widać niestety... I właśnie od tygodnia mam silne postanowienie poprawy 😀 Z koniem na spacery wychodzę, z psem też staram się częściej.... I słodyczy nie jem (a dla mnie to nie lada wyczyn 😁 ). Także do boju 😀
o kurna, wieczorem go złapało? bo w południe wyglądał dobrze. Współczuję i trzymam kciuki, mam nadzieję, że już wszytko dobrze
edit. Sierra, mnie to serio nie rusza. Wiem, jakiego konia mam i jestem dumną właścicielką 🙂 My się też dobraliśmy i kiliogramowo, i z charakterów. Szybko chudniemy, łatwo się zapalamy, nerwy mamy na wierzchu i obydwoje jesteśmy kawałami skurczybyka 😀iabeł: do tego upartymi. Nawet jego autyzm jakoś dziwnie jest mi bliski 😉
busch to ja mam identycznie 65 to marzenie, najczęsciej 67-69 👿 i ani deka mniej , ale babę do wożenia mam rosłą więc dajemy sobie radę. Co do charakteru posiadanego konia to coraz częściej zauważam wielkie podobieństwo. Czy może być tak, że koń "uczy się charakteru od nas"?
Ja mam podobnie jak Sierra - wszystko idzie mi w pupę i uda. I wahania wagi tez mam 😉W pierwszej klasie liceum ważyłam 48 kg, juz w trzeciej 62. Dlaczego? Po kuracj hormonalnej. Od tamtej pory walczę z wagą - znaczy diet nie stosuje niby ale ... Waga jaka miałam teraz przez kilka lat 55 kg była "magicznym" punktem którego minąć jakoś nie mogłam - czy żarłam czy nie. Aż nagle 3 lata temu z powodu różnych okoliczności schudłam do 50. I to była moja waga idealna 😉 Uwielbiałam siebie taką. Potem wróciło. A teraz to już w ogóle sie nie będę wypowiadać 😉Tyje na okrągło. Jestem pewna że za parę miesięcy będę taka okragłą beczułką 😕
A ja chyba nie mam takiego charakteru jak Rubin 🙄 Ale jedno nas łączy - uwielbiamy jeść. 😜
Sierra-dzieki, dobrze wiedziec ze maja taka mala rozpietosc lekowa 🙄 Bede musiala sprawdzic jak to sie ma do plecow mojego konia.
A co do wagi to ja tez sie ciut zapuscilam zima-ale to przez to, ze byla taaaka dluuuga i dla poprawy chumoru jadlam duuuzo slodyczy 🤬 Teraz jestem zdeteminowana by wrocic do moich 52 kg (czyli3-4 kg do zrzucenia) zeby kuca nie zadusic 😁 Ale idzie wiosna, robi sie cieplej, czlowiek jest aktywniejszy wiec latwiej o chudniecie 🙂 Ja za godzinke np wybywam by ruszyc kilka czworonogow, posprzatac stajnie, przygotowac obiadek siersciuchom i sprzatnac wybiegi-jak tu nie schudnac? 😜 A potem na drugi etat do domu 🍴
No to my z Lukasem absolutnie wagowo sie nie dobraliśmy 😉 On pączuś a ja całe 50kg 😉 Ale trzeba mu przyznać, że tak jak ja trzyma jedną wagę czy pracuje czy ma wakacje (bo obecnie czekamy na nową diagnozę) 😁
U mnie jak zwykle dużo za dużo się dzieje- w dużym telegraficznym skrócie: Skary po ostatnim swoim wyczynie stulecia (wmontował stajennego w ścianę hali, bo się maluszek spłoszył trąbnięcia ciężarówki- chyba już zapomniał jak kilka lat temu bywało że spacerował sobie wzdłuż Katowickiej 🙄 ) od dzisiaj zaczyna marsz w karuzeli- bezdyskusyjnie, bez względu na to co kto o tym myśli. Podobnie jak jest to kolejny dowód na to, że wsiadać zacznę wtedy, kiedy dostaniemy zgodę na padokowanie, żeby koleżka mógł się wyszumieć. Po rozmowie z weterynarzem prowadzącym mam zgodę na karuzelę i na kłusy na lonży. Lonży jeszcze nie próbowałam, poczekam aż będę mogła wyjść na zewnątrz z tym tematem- i jak mój mąż będzie trzymać lonżę 😎
Parkan rewelacyjny, jak zawsze chyba zresztą 😉 Teraz dopiero widzę jaki to luskus mieć konia, który nie reaguje na otoczenie niczym na pikującego meserszmita.
A propos pana Henryka- rozczyszczał Skarego w okolicach lat 2003/2004- za bardzo go na piętkach zostawiał, ale poza tym żadnych uwag i zastrzeżeń nie miałam.
o kurcze dziewczyny! Normalnie jak się was czyta, to człowiek od razu ma potrzebe się skontrolować. Ja najmniej ważyłam 49, ale już mi żebra tak sterczały, że doszłam do wniosku że przeginam. Najgorsze jest to, że mi też wszystko idzie w tyłek i w biodra... a cycki małe. Teraz staram się utrzymywać na poziomie max 52kg mój koń wygląda czasem jak sarna więc chyba wagowo nam nieźle 🙂 zen zazdroszczę, że mąż ci będzie lonże trzymał serio 😜 mój facet to jak ma jechać do stajni, to musi być uprzedzony miesiąc wcześniej, coby się mógł psychicznie przygotować
Hermia, mi nie będzie trzymac lonży, ale koniowi 🤣 A poważnie mówiąc- mój mąż raczej nie przepada za wizytami w stajni, ale na tyle na ile może mi pomóc z gnojowatym Skarym, to mi pomaga. Nawet jeśli jest to na zasadzie wizyty z marchewką, przejechanie szczotką.
Dodam, że jak Skary był w klinice, to mój mąż był tam częściej niż ja. Tym sposobem koń miał odwiedziny codziennie 😉
Ja tylko na chwilkę. Siwy wygląda już całkiem ok, chociaż mieliśmy z nim niezłe przeboje. 10l kroplówek, leki rozkurczające, badania rektalne co jakiś czas... Wet wyjechał o 4 nad ranem a koń i tak miał ciągle objawy kolki. Spałam w boksie, bo zabronił mi go zostawiac, wróciłam do domu o 7:30. Na szczęście nad ranem w końcu zrobil kupę, i obudził mnie przeszukując mi kieszenie, wesoły i wygłodniały 😉 Zostawiłam go na padoku i zaraz tam wracam, bo niby zrobil jeszcze drugą kupę, ale nigdy nie wiadomo... . Spałam dzisiaj całe 2 h i ogółem padam🙁
Alice, fajnie, że już wszystko ok, weź się dziewczyno teraz kimnij zen, mój jak już koniecznie trzeba to też przyjedzie, ale minę robi wtedy... bezcenną
Hehe, a myślałam, że tylko ja mam tak "dobrze" z mężem. Generalnie uprzedzam dwa dni wcześniej, przygotowanie psychiczne musi być aaa i oczywiście obiad przed tym wyjazdem do stajni. Wtedy jest szansa, że nie będzie marudził po 40 minutach. Ale tylko szansa...
Alice, trzymaj się! Chonsu ma naprawdę wspaniałą opiekunkę.:kwiatek:
ja tak miałam z jedną taką miłością życia.😉 Jego konie nie obchodziły, raz zabrany do stajni marudził, co chwilę zerkał na zegarek i pytał, kiedy idziemy... Prośbę o pomoc z przyniesieniu kostek słomy i siana zupełnie zignorował, a liczyłam, że mi pomoże, poprosiłam go o to głośno i wyraźnie. Kiedy wyjechał, przez internet [a jakże, na żywo się nie dało] zasugerował mi że powinnam patrzeć tylko i wyłącznie na studia oraz zrezygnować z jeździectwa. Fakt, że on ma nawet nie jedną, a dwie pasje oprócz studiów jakoś w ogóle go nie obchodził. No, niestety, po tym zdarzeniu chłopak został zepchnięty na najniższy "szczebel zainteresowania". Nie wymagałam od niego, żeby zaczął być końskim miłośnikiem i jestem w stanie zrozumieć, że nie wszystkich kręcą zwierzęta, ale jakiś stopien zrozumienia i nie przeszkadzania przecież też musi być. Sugestię "rób co do ciebie należy" odebrałam bardzo nieprzyjemnie i nawet jak o tym rozmawialiśmy, nie zmienił zdania. Skoro ja mogę szanować jego pasje, to niech on uszanuje moje. ( a swoją drogą - mój koń rzucił się na tego chłopaka z zębami przez kraty, co mnie rozwaliło na łopatki po prostu 😵 ) Z moim obecnym [prawie mężem 😁 ] jest inaczej. Pomoże, przywiezie, przytrzyma.... pytał się ostatnio co to jest lonżowanie i po co to, chce, żebym się rozwijała jeździecko, także, jest fajnie. Niestety, koń był przed chłopem.
Odnośnie wagi - huh, w tej chwili ważę najmniej z całego, swojego życia 😁 Przez ostatnie 3 lata z prawie 80kg zrobiło mi się...eee.... chyba z 55 i jak na razie zamierzam się tego trzymać [chociaż babcia skrzeczy, że wyglądam jak miotła 😁 ]
Alice uff! Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia! :przytul:
Bush ale przy twoim wzroście wcale nie ważysz dużo! Ja mam 160cm i dla mnie ta waga 68kg była ogromna wręcz. BMI miałam osoby ze sporą nadwagą (mimo iż nie było tego widać, w ramach posiadania jakichś tam mięśni i specyficznej budowy), teraz ważę tyle ile ważę i dalej nie jest to idealna waga. Wg kalkulatora BMI moją idealną wagą pewnie będzie 52-55kg, a dla Ciebie taka waga - przy twoim wzroście - to będzie już Oświęcim i prawdopodobnie komunikat o niedowadze.
Zresztą pewnie się narażę, ale nie jara mnie rozmiar "zero" ani "sub-zero" (pierwszy wykreowany przez topowe anorektyczni Hollywood, ten drugi wykreowany przez Keire Nightly) i wolałabym do końca życia wyglądać jak nawet nie specjalnie lubiana przeze mnie J Lo czy inna Beyonce niż przez tydzień wyglądać jak Keira. Idealna waga to idealna waga, plus trochę formy złapanej na konikach i można podbijać świat, a nie pieprzenie typu: "oh jaka jestem gruba, od lat jem tylko serek wiejski light i trzy plasterki zielonego ogórka dziennie i wciąż jestem gruba" - mówi jedna czy druga lalka zakładając przy mnie bryczesy 32 lub 34, ewentualnie rozmiarówkę dziecięcą, coby były obcisłe i nie odstawały w biodrach.
Hermia mam tak samo. Mam naprawdę mały biust i naprawdę szerokie biodra. :/ Ratuje mnie wąska talia (też rodzinna), ale i tak jakoś smutno się patrzy na te moje piersiątka, zwłaszcza, że jak człowiek się napatrzy na tą moja pupę i biodra opięte bryczesami. Mówię Ci: trauma. 🤣
Alice, na pewno już będzie dobrze! Teraz oboje wypoczywajcie.
Podobnie jak Malaaa poproszę o cudotwórcze re-voltowe kciuki. Na tych samych zawodach będzie debiutował nasz team. Oby udało się w miarę bez problemów pokonać te 70cm.
Temat wagowy - okropny. Złośliwce z Was. 😉 Piszecie ze zgrozą o dodatkowych kilogramach, a z Was zgrabne dziewuchy. A takie ludki jak ja wpadają w coraz głębsze kompleksy.
Ee nie to na szczęście mój mąż przez kilka lat mojego wożenia tyłka zdążył się ucywilizować - jeśli proszę o pomoc to zazwyczaj to robi. Że marudzi przy tym to inna inszość. Czasem kupi coś dla konia. Ale entuzjazmu nie ma 😉. Inna sprawa, że kiedyś to on zaproponował kupno konia i on tego teraz żałuje w chwilach słabości 😉. Koni nie lubi specjalnie, ale w sumie to cieszy się z moich sukcesów małych - gorzej, że nie może zrozumieć, że siedzenie z tym śmięrdzącym zwierzakiem w brudnej bądź co bądź stajni może być przyjemne 🙂
A co do tego łapania charakteru u konia od jeźdzca to mam podobne odczucia. Mój koń stał się podobny do mnie co mi się wcale nie podoba... jest leniwy, introwertyczny, nic mu sie nie chce a jak już wybuchnie to się jeździc nie da. 😵
Koni nie lubi specjalnie, ale w sumie to cieszy się z moich sukcesów małych - gorzej, że nie może zrozumieć, że siedzenie z tym śmięrdzącym zwierzakiem w brudnej bądź co bądź stajni może być przyjemne 🙂
Ale czasem w stajniach są też sliczne ,puchate i nieśmierdzące kotki 😎