katija nie chodzi o smak sam w sobie, tylko raczej o zapach. Jak są mokre to ładnie pachną i koniom to wystarczy, żeby myślały, że te wędzidła dobrze smakują (to tak jak u ludzi z kawą, która smaku jako takiego w ogóle nie ma 😉).
Just Cherry, one nie pachna, nie maja smaku, to jest bujda na resorach. jedynym mykiem w tych wedzidlach jest to, ze sa z plastiku, co niektorym koniom odpowiada. i tyle.
Tak, zgadzam się. Podobnie jak Jasnowata, sama próbowałam Happy Mouth'a i nic nie czułam. Zapachu też to to nie ma, a przynajmniej ja nie zauważyłam żeby miało. ash zdjęcie (o ile dobrze kojarzę) jest ze strony Decathlonu, więc ja bym radziła tam pojechać i sprawdzić czy mają (jeśli nie mają na stanie a mają w ofercie to spokojnie można zamówić 😉)
No więc ja mam pytanie co do drągów. Nigdy nie znam odległości 🙁 W internecie są zapisane, ale często się od siebie różnią i nie wiem, które wymiary są odpowiednie. Ustawienie dla konika polskiego z arabem (75% oo) o wzroście ok. 150cm. Ustawienie drągów do przejazdu: stęp, kłus, galop. Ustawienie drągów do skoku w kłusie i w galopie - i tu nie wiem czy różni się jakieś ustawienie drągów do danych wysokości przeszkód?
Anetkis, mam konia o podobnym wzroście (152 cm) i chodzi drągi jak duże konie, tzn. na kłus 1,4 m, na galop 3 m (w stępie nie trenuję na drągach). Najlepiej przyjrzeć się, jak koń chodzi i ew. próbować różne ustawienia. 😉
żaczkowa (w stępie nie trenuję na drągach). - ja też nie, ale często się zdarza, że jakieś dziecko wsiądzie na chwilę na Demona i mają wielką frajdę jak przechodzą przez drągi 🙂 Najlepiej przyjrzeć się, jak koń chodzi i ew. próbować różne ustawienia. 😉 - no zazwyczaj tak jest, że ktoś mi ustawia, a później się sprawdza czy zmniejszyć czy zwiększyć odległość pomiędzy drągami 🙂 Ale warto mieć zapisane w pamięci odległość taką mniej więcej, bym nie ustawiała drągów na galop w odległości 5cm - co jest możliwe 😜 Ale dziękuję bardzo za odpowiedź 🙂😉 Teraz muszę zapamiętać te odległości 😀
A co z odległościami drągów do skoków? Czyli drąg, przeszkoda. Dwa drągi, skok i trzy drągi i skok.
Anetkis, wskazówka na galop u nas ma zawsze: duże konie na 3 m, kuce na 2,5 m. Na klus kolejno: 2,5 m i 2 m. Kiedyś skakałam linię wskazówka z galopu - stacjonata - 3 foulee z drągami - okser i było wszędzie 3 m. 😉
Nie wiem czy w dobrym wątku to pisze ale nie chce znowu zostać wysmiana więc pisze tu:
Przeczytałam (albo usłyszałam - nie pamiętam), że są różne opinie na temat tego czy konia należy podnosić, ruszać gdy ma kolkę. Zawsze mnie uczono, że gdy ma kolke należy kazać mu chodzić stępem. No i ta informacja, że właśnie nie, że może to spowodować coś tam - chyba rozwaleniem jelit pod wpływem zbyt dużego ciśnienia podczas wstawia. Nie pamiętam dokladnie czy o to chodziło ale coś w ten deseń. Wiec należy kazać ruszać się koniu czy nie?
Dlaczego konie w górach są tak podkute? Domyślam się, że chodzi o rozłożenie ciężaru, bo raczej nie o amortyzację, ale proszę o więcej szczegółów. Czy ma to związek ze zróżnicowaniem terenu (pagórkowaty) czy też bardziej chodzi o twarde podłoże?
Chuda, kolkujacego konia nalezy oprowadzac stepa. absolutnie nie mozna pozwolic mu sie tazac, niedobrze tez zeby lezal. nie nalezy klusowac takiego konia. tylko stepa. nie raz i wiele godzin.
Tristia, to podkowy warszawskie, zwarte z grubą gumą przymocowaną do poprzeczki. Pierwotne założenie jest takie, żeby zwiększyć amortyzację podczas pracy na bruku. Co do rozłożenia ciężaru - w tej podkowie podniesienie piętek na tak grubej podkładce (jak na każdej klinowej zresztą) powoduje, że więcej ciężaru konia schodzi na przednią ścianę, przeciąża i ją i aparat listewkowy i rozwala pracę układu ustaleniowego. O pracy strzałki w kontakcie z podłożem mowy również nie ma. IMHO więcej z tego minusów dla kopyt niż korzyści z amortyzacji.
...ale, przynajmniej w górach, te konie za długo nie pracują - po sezonie albo dwóch idą na przemiał, więc nikt się nie cacka z ich kopytami. Za wzór bym ich nie brała 🙄 Na trasie do Morskiego Oka, którą przecinałam ostatnio jak w górach byłam, widziałam 3 wyraźnie kulawe konie. Wszystkie raźno kłusowały z tramwajem wyładowanym stonką 😤
Postępowanie przy kolce: jak koń leży i nie chce z własnej woli wstać, to nie podnosić na siłę, jeśli jest zimno, przykryć derką i być z nim. Raczej nie pozwalać się tarzać (zagazowane jelita mogą się przemieścić i może być skręt), chyba że jest duża szansa, że już ma skręt jelit - wtedy czasem tarzanie może uratowac życie, słyszałam o takich przypadkach. Jeśli podniesie się o własnych siłach bez dużego zmuszania, to oprowadzanie stępem, najlepiej też w derce (chyba że jest środek lata). Absolutnie nie ganiać kłusem albo galopem.
I dzwonić po weta nie czekając do ostatniej chwili - minuty mają znaczenie.
bez sensu z ta amortyzacja, przeciez od amortyzacji jest strzalka
Uwaga, złośliwa zołza 😀iabeł: Oczywiście, że od amortyzacji jest strzałka, ale ona musi najpierw w kopycie BYĆ i działać. Jak wygnije albo ktoś ją szczodrze wyrżnie po całości, żeby ładna była, albo żeby koniś nie kulał, bo od strzałki konie kuleją, to co ma tam temu biednemu koniowi amortyzować...? Że nie wspomnę o dawaniu podparcia strzałce na płaskowniku metalowym. IMHO znacznie lepsze podparcie i rozkład ciężaru uzyskuje się w bosym kopycie, ale przecież wszyscy wiedzą, że bose konie na bruku nie mogą...
Bardzo medialne słowa, to podparcie i ochrona, bardzo 😀iabeł:
Dziękuję za odpowiedzi :kwiatek: Spodziewałam się bardziej pozytywnych względem końskich kopyt. Wyszło na to, że takie kucie to więcej szkody niz pożytku, bezsensu 🙄 (A tak na marginesie- te konie ze zdjęcia były właśnie przy Morskim Oku.)
jak dla mnie to takie kucie, niestety oglądam je również u nas w Świnoujściu, to mniej więcej jak kazać lekkoatlecie biec maraton w szpilkach. Biedny czubek kości kopytowej przejmuje cały ciężar konia i wali przy każdym kroku. Ciekawe by było badanie RTG koni użytkowanych w takim kuciu...
Tristia, ano niestety. Taki sposób podkucia wymyślono w czasach, kiedy jeszcze niewiele było badań nad biomechaniką, a o amortyzacji w kopycie nikt u nas nie słyszał. Podkowę się przybijało i do pracy rodacy, nikt się nad długofalowymi skutkami jej działania nie zastanawiał. Za czym należy go traktować jako przeżytek. Niestety, sporo koni jest jeszcze w ten sposób podkuwanych, ale mam nadzieję, że dożyję czasów kiedy świadomość kopytowa koniarzy wzrośnie na tyle, że takie łobrazki będzie się oglądało na archiwalnych fotkach tylko.
Jak uda mi się upolować gdzieś w rzeźni nogę z taką zajebiaszczą podkową, to zsekcjonuję i zrobię fotki. Sama jestem ciekawa jak tam kość kopytowa wygląda po paru latach takiej ochrony i amortyzacji...
Odnośnie kolki. Dea,to nie do końca jest tak, że koń nie powinień sie tarzać.Jeśli koń ma taka potrzebę to należy mu to umożliwić,zapewniając odpowiednio duży, wyscielony boks lub na hali ,łące. Koń próbuje sobie w ten sposób sam pomóc.Nie jest prawdą ,że od tarzania skręcają sie jelita.To bajka. Jeśli zaobserwujemy kolkę należy zmierzyc temperaturę,prowadzać konia w tempie wolnym,zawiadomic lekarza, obserwować zachowanie konia.Co do oprowadzania,nie należy tego robic za długo i liczyc ,że samo praejdzie ,zwłaszcza jeśli mamy konia podatnego na kolki.
Świetny artykuł o kolce znajduje sie w Reiter Revue 2/2009
Tak mi powiedzieli w klinice. Z drugiej strony jak nasza kobyła była z kolką na obserwacji (ale stół był tuż obok jakby co) to pozwolili jej się wytarzać i obserwowali kamerą co potem będzie robiła.
Koniowi CZASEM lekarze pozwalają się tarzać, ale TYLKO w klinice po szczegółowym badaniu i mając zespół w gotowości.Jest taki rodzaj kolki ze skrętem w który tarzanie się konia może spowodować "odwinięcie" się skręconego jelita.
Nie jest prawdą ,że od tarzania skręcają sie jelita.To bajka.
nie wiem czy taka bajka... Wczoraj wysłuchałam opowieści z pierwszej ręki, gdy koń tarzający się w boksie zatkał się kompletnie i po kilku h wylądował w klinice. Został otworzony i \niestety od razu uśpiony z powodu przejścia jelit przez krezkę na drugą stronę brzucha i zw. z tym martwicy. Nigdy nie mów nigdy. Ja tam wolę stępować.
Z kolką problem polega na tym, że to wszystko zależy GDZIE się coś zatkało - czy gdzieś na początku, czy w jelicie ślepym, czy w jelicie grubym, jest też tzw. kolka moczowa... Wnętrzności konia mają około 30 m długości i nie da się jednoznacznie powiedzieć co robić a czego nie robić. Tylko wet może to stwierdzić. Najczęściej tylko oprowadzać stępem, ale nie zawsze.
No właśnie, jakiś czas temu pewien weterynarz mówił, że właśnie trzeba pozwolić koniowi się tarzać, bo on w ten sposób próbuje sobie ulżyć. Z tym, że mówił również, żeby nie bawić się w oprowadzanki tylko od razu zapakować biovetalgin [który powinien być w każdej stajni], a jak nie przechodzi, to pakować konia do bukmany i do kliniki. Pytanie jak z tym w praktyce.
Zależy jaka kolka i gdzie skręt. Są takie skręty, że całe dwa pokłady okrężnicy przemieszczają się z fizjologicznego ułożenia po lewej stronie konia całkowicie na prawą stronę. Są skręty, gdzie te same pokłady idą w górę jamy brzusznej, skręcają i zahaczają się na śledzionie... Nie ma reguły.
Jest taki fajny programik "The Glass Horse. Horse owner's guide to colic" - niektóre filmy kolkowe można ściągnąć z netu. Polecam 😉