wiorek jeśli myślę o tym, o czym Ty myślisz to jest to oddzielny styl jazdy: francuski stworzony przez Jean`a d`Orgeix.
Wygrzebałam ostatnio gdzieś, jak robiłam porządki właśnie książkę d`Orgeix "Skoki przez przeszkody" i też mnie nurtowało pytanie o właśnie "anglezowaniu w galopie" i się okazuje, że to nie jest tak do końca anglezowanie. Jeszcze się nie wczytałam dokładnie w to, bo brak czasu (klasa maturalna...) ale może kiedyś znajdę chwilkę.
Witam, może to nie jest pytanie o podstawy a nie chcę tworzyć nowego wątku, mam pytanie co zrobić z koniem, który nie da się podkuć? Prawdopodobnie był kiedyś solidnie zagwożdżony i teraz mam problem bo mam go w dzierżawie a sami wiecie że bez kopyt nie ma konia.
[quote author=Zygzak link=topic=1412.msg219522#msg219522 date=1238699945] wiorek jeśli myślę o tym, o czym Ty myślisz to jest to oddzielny styl jazdy: francuski stworzony przez Jean`a d`Orgeix. [/quote]
Nie wiedziałam ze to nalezy do jakiegos innego stylu, musze o tym poczytać
"Jakiegoś innego" to dobre określenie.😉 Jean d'Orgeix wydał książkę, ale jego naśladowców prawie, że brak, bo styl się w praktyce nie sprawdza. Btw, czy to anglezowanie w galopie nie jest czasem czymś w rodzaju "klepania tyłkiem w galopie"?
Ja tam myślę (a książkę z 5 razy przeczytałam), że J. d'O. miał indywidualne kłopoty z dosiadem i stąd część jego teorii. Chociaż... skrajny dosiad fotelowy wymusza zaciskanie łydki 🤣 (bo inaczej się spada) a to w skokach - bywa przydatne 😁
[quote author=bursztyn_ka link=topic=1412.msg219769#msg219769 date=1238709669] Witam, może to nie jest pytanie o podstawy a nie chcę tworzyć nowego wątku, mam pytanie co zrobić z koniem, który nie da się podkuć? Prawdopodobnie był kiedyś solidnie zagwożdżony i teraz mam problem bo mam go w dzierżawie a sami wiecie że bez kopyt nie ma konia. [/quote]
Jeśli musi być kuty to rada prosta - przyzwyczaić do kucia. Opukiwać kopyto, no i jeszcze jedna rada - mieć dobrego kowala, z dobrym podejściem do konia. Miałam kiedyś pod opieką kobyłę, która na kowala reagowała histerią, samo struganie to był koszmar, kowal nie chciał do niej przyjeżdżać, aż trafił mi się taki, że wziął krzesełko i podkuł, kobyła ani drgnęła, bez pomocnika, bez szarpaniny i przede wszystkim bez dutki.
[quote author=bursztyn_ka link=topic=1412.msg219769#msg219769 date=1238709669] Witam, może to nie jest pytanie o podstawy a nie chcę tworzyć nowego wątku, mam pytanie co zrobić z koniem, który nie da się podkuć? Prawdopodobnie był kiedyś solidnie zagwożdżony i teraz mam problem bo mam go w dzierżawie a sami wiecie że bez kopyt nie ma konia. [/quote] Może rozważ opcje butów dla konia, jest tu taki temat poczytaj. Myślę że znacznie przyjemniejsze rozwiązanie . Ja sie właśnie zastanawiam nad zakupem butków.
Generalnie to powinien być kuty bo ściera kopyto pukając w podłogę zresztą u nas jest piasek na ujeżdżalni co przyspiesza ścieranie, przy werkowaniu zero problemu, podkowa plus młotek= szał, mało tego koń rzuca się ciałem na człowieka nie kopiąc i nie gryzac a kowal? spędził przy nim 3 h i ani głosu nie podniósł, delikatnie i spokojnie. Nie wiem czy jest sens inwestować w odczulenie go bo to podejrzewam minimum 2 lata solidnej pracy, a buty lub klejone podkowy to tez inwestycja...
nie iwedziałam gdzie umieścic to pytanie i wstawiam je tutaj: co myślicie o anglezowaniu w galopie? :/
ja się z tym spotkałam, nie wiem tylko, czy można to do końca nazwać anglezowaniem. po prostu w galopie co foulee robiło się coś na kształt półsiadu, po czym znowu wracało do siadu pełnego. to było całkiem fajne, raz, że dosyć przyjemne, dwa, że wyrabiało nawyk robienia płynnych przejść i na dłuższą metę eliminowało kłapanie o grzbiet przy przejściu do pełnego siadu. poza tym trzeba się trochę postarać, żeby utrzymać łydki w jednym miejscu. mnie się to osobiście bardzo podobało, ale raczej jako urozmaicenie jazdy 😀
Ja też się spotkałam z "anglezowaniem" w galopie. W GB się często to robi, ba... nawet się trzeba uczyć na niektórych kursach instruktorskich w UK. Tak jak kucyk pisze to jest jedno foule w półsiadzie, a drugie w pełnym i tak na przemian. Stosowane przez skoczków.
to wiem, ale chodzi mi o to dlaczego ona powstaje, czy coś jest źle pozrastane, kości za miękkie, ścięgna za słabe? Bo raczej bez przyczyny nie powstaje 😉
racja, ale nie dostałam satysfakcjonujacej odpowiedzi. rozumiem, tu chodzi raczej o wrazenia empiryczne, a wzrokowe sa mniej wazne, ale... :P jeżeli widac do czy świadczą o tym banany, czy to nie jest wyznacznik. caro- co gorsza ta wiedza nie jest mi absolutnie do niczego potrzebna, a kieruje mną zwykła, męcząca dociekliwość 😉
cieciorka Naprawdę wrażenia wizualne / założenia konstrukcyjne mogą być bardzo mylące. Powiedzmy, z powodu długości uda decydujesz się na siodło 1/2 cala większe - i już "orto" wcale orto nie będzie 🙄 Łatwiej w drugą stronę: nowe! siodła, których jest "mało" (close contact etc.) na pewno "orto" nie będą. xyz Układ genów po prostu. Ludzie też miewają krzywe nogi np. I to i dziadek, i ojciec, i syn 🙁. Natomiast skutek miękkiej pęciny jest do przewidzenia: bardziej narażone na kontuzję ścięgna, bo dłuższe i mocniej "wygięte".
Ja też się spotkałam z "anglezowaniem" w galopie. W GB się często to robi, ba... nawet się trzeba uczyć na niektórych kursach instruktorskich w UK. Tak jak kucyk pisze to jest jedno foule w półsiadzie, a drugie w pełnym i tak na przemian. Stosowane przez skoczków.
my to robimy w ramach cwiczenia uczącego lepszego półsiadu, spokojnego siadania w siodło i uniezależnienia ręki. Co dwie, trzy foule, zależnie od fantazji osoby prowadzącej jazdę 😉
Jakie ćwiczenia polecilibyście totalnemu beztalenciu na ćwiczenie oka? Drążki w galopie? "Trafienie" na pojedynczy drąg? Dodam, że "drobnym" utrudnieniem jest to, że ja teoretycznie mam robić tylko pracę ujeżdżeniową, więc skakanie czegokolwiek powyżej koperty nie wchodzi w grę 🙁