Sankarita, byc może. ale w warszawie to nawet kowali nie brakuje. wiem, że czesc z nich to idioci, ale mimo wszystko - sporo jest tu takich, którzy moga konia podkuc i nie schrzanic 😉 a z całą pewnością więcej niż jeden 😉
caroline u nas w stajni jest jeszcze jeden kowal, z którym kontakt jest bdb i robi tanio, ale w momencie, gdy postanowiłam mu dać ostatnią szansę po tym, jak zawsze źle mi konia robił to... rozczyścił go tak, że się w efekcie podbił i miał zapalenie stawu 😤 Więc już wolę żeby mi ten drugi robił łaskę, ale żeby koń miał wreszcie normalnie zrobione kopyta.
To znaczy, że robi prawie wszystkie konie i mieszka koło stajni. POza tym jest jeszcze 2, gdzie jeden dojeżdża do 2 koni na raz, a drugi do 1 konia. To chyba dosyć logiczne, że do setki koni dojeżdża kilkunastu kowali, a do 20 3, prawda?
No pewnie tak, jak komuś nie pasuje ten kowal, który jest w stajni, to się umawia z innym - teoretycznie. Bo praktycznie jest tak jak napisałam wyżej. Widocznie tylko mi i 3 innym osobom nie pasuje ten kowal.
Obawiam się, że na tego ogra to nie podziała. Ja go w ten sposób nie karmiłam i ochota do tego mi przeszła, gdy zobaczyłam jego zachowanie. Kompletny brak szacunku dla człowieka. Już nie wiem, co z nim robic. 😵
ja mam pytanko na temat kantara sznurkowego, czy taki kantar to dobre rozwiązanie na padok? Nasze konie w trakcie zabawy cały czas łapią się za kantary, te końcówki się niszczą, potem kantary się rozpinają i spadają. Padok jest duży i aktualnie strasznie błotnisty więc taki kanarek szlag trafia. W stajni jest zasada że każdy koń na padoku ma mieć kantar. Wiem że te sznurkowe mają takie węzły, które oddziałują w jakiś tam sposób przy odpowiednim pociągnięciu więc powiedzcie czy to jest dobre na wybieg? 🙂
Martika kantar sznurkowy nie jest wstanie się rozwiązać ani zerwać dlatego właśnie nie wolno w nim wypuszczać konia bez kontroli.
Zbrodnia jesli chodzi o to gryzienie to np. celowym karaniem bardzo łatwo doprowadzić do sytuacji, że koń zaczyna z nami po prostu grać. Jesli się zamachniemy aby go uderzyć on doskonale czuje nasze emocje, naszą reakację i zaczyna się gra "kto szybszy" - zazwyczaj to on się szybciej uchyli i wygrywa. To często prowadzi tylko do wzmocnienia nawyku. Najlepiej więc jest sprawić, że koń "sam" wpadnie na nasz machający łokieć przy próbie podgryzienia a my udajemy, że wogóle nie uczestniczymy w tej scenie, nie patrzymy na niego. On ma miec wrażenie, że sam się natknął na łokieć, czyli winić może tylko siebie, nie nas. Podobnie jak z pastuchem - dotykanie ma być nieprzyjemne, zabranie np. nosa z pastucha ma przynieść komfort. Po paru razach skuma 😉
Podsumowując, ja bym go mówiąc kolokwialnie olewała, zajmowała się swoim a w momencie podgryzania pstryknęła w nos, zamachnęła łokciem itp. No i jak mówiła Caroline nie karmić wogóle z ręki - ja w taki sposób oduczyłam konia machania głową (w taki sposób prosił o smakołyka). Najpierw to było "słodkie" a później stało się niebezpieczne - jak mi raz przydzwonił "trociniakiem" w mój "trociniak" to wszystkie gwiazdy zobaczyłam 😉 Teraz zdarza się to bardzo sporadycznie, innych również proszę o niedokarmianie go z ręki.
dzięki Dziewczyny za odpowiedzi! w sumie tak myślałam, ale wolałam się upewnić 😉 chwała temu kto założył wątek dla żółtodziobów 🙂 to może macie jakieś pomysły na ten kantar?
martika rozwiązaniem jest kupienie porządnego kantara 🙂 U nas w stajni konie też uwielbiają bawić się w kantarki, a co jeden to większy drań. U mnie dobrze sprawują się kantary, które mają szlufki na te wystające końcówki od nachrapnika i naczółka. Zgubienie kantarka raz na sezon zimowy to niestety ryzyko, z którym trzeba się liczyć 😉
właśnie dostał ostatnio nowy kantar ze szlufkami i jeszcze końcówkę zawsze wtykam w te kółka i niestety to żaden problem do zwinnych koniowatych 🙂 więc chyba przyjmę strategie, że na dwór będzie zwykły najzwyklejszy żeby mi szkoda nie było, a za jakiś czas zainwestuje w ładny stajenny 🙂
halo ja np mam nawyk puszczania koni na padok (bo na wieksze pastwiska juz nie) w kantarach po kilku latach w szkolkach. Nie kazdy kon da do siebie podejsc i kantar zalozyc, problem jest szczegolnie jesli trzeba 'odłowić' jednego czy dwa na jazde. Juz nie mowie o tym, ze wiekszosc szkółkowców ucieka, ale na widok kantaru zwiewaja jeszcze szybciej. Swoich koni w kantarach nie puszczam, no chyba ze wiem, ze wychodza tylko na chwile.
halo żeby potem sprowadzić konie na wieczór do stajni i zapakować je do odpowiednich boksów bez bawienia się w zakładanie 20 kantarów... Mój jak się obtarłto chodził na padok bez kantara, zdejmuję mu też na noc. Ale na padoku chodzi w kantarze.
Obawiam się, że na tego ogra to nie podziała. Ja go w ten sposób nie karmiłam i ochota do tego mi przeszła, gdy zobaczyłam jego zachowanie. Kompletny brak szacunku dla człowieka. Już nie wiem, co z nim robic. 😵
w przypadku mojego paszczaka podziałał bardzo energiczny i dość mocny "masaż" pyska. bez złych emocji, natychmiast po jego zaczepce. "chcesz się bawić maleńki? ok, to masz zabawę, ale na moich warunkach" 🤣. przestał po 2 dniach. aha - całkowity zakaz karmienia z ręki!!
Wielkie dzięki dla wszystkich. Musi byc na gniadą gnidę sposób, a ja lubię siebie w komplecie - bez kawałka, który próbuje mi najwyraźniej wygryźc czułabym się niepełna. 😎
No fakt - przy dwudziestu pojedynczo sprowadzanych - to rozumiem 🤣 Zwiewanie na widok kantara u szkółkowców - też rozumiem. Po prostu wszędzie gdzie bywałam konie były wypuszczane luzem bez kantarów. Fajny pomysł z tym "masażem" pyska 🙂
caroline, w Warszawie to niczego nie brakuje 🙂 Pensjonaty - co se człowiek zamarzy, kowale - są, weci - są, trenerzy - są, rekreacja - jest, sport - jest, kaskaderzy konni, ułani i inne dziwne stwory - są. Tylko miej człowieku pieniądze🙂
Może mi ktoś wyjaśnić po co kantary na padoku/pastwisku?
A jak konie uciekną(przerwą/połamią/skoczą ogrodzenie) z padoku to za co je łapiesz? Spróbuj rozochoconej gawiedzi pozakładać kantary 🙂
A propos kantarów to mam taką przypowieść na faktach: przywieźliśmy kidyś młodego ogiera, wprowadziliśmy do boksu, z rozpędu zdjęliśmy kantar... i co? 2 tygodnie zajęło nam założenie go z powrotem...🙂
Scootie, konie na wiekszych skokach bardzo skladaja podwozie, ze sie tak wyraze. Sa i takie, ze na metrze wciskaja sobie nogi w klate. Fartuch chroni przed hacelami. Bez fartucha kon przejechal by sobie nimi po brzuchu a tak cierpi tylko popreg.
Scottie, jak koń bardzo się składa w skoku i nie wiszą mu nóżki, to często bywa tak, że trochę kopie się w miejsce, gdzie ma popręg. Zwłaszcza jak ma hacele. Fartuch ochrania to miejsce.
wiorek, to jest faza odbicia, tak się wygląda w tej fazie. Zwłaszcza na wyższych przeszkodach. Oczywiście można się przyczepić do leżenia na szyi i odstawionych łydek, ale jakby to była stop klatka i puściłabyś dalej film, to zauważyłabyś, że koń odbija się od ziemi, jego sylwetka się zmienia, a jeździec nad samą przeszkodą nie ma już takiego półsiadu.
Pierwszy lepszy filmik z neta ( wyłącz muzykę, bo sie tego słuchać nie da)