Tylko dobrze pamiętać, że sól to jedynie chlorek sodu, a w elektrolitach są jeszcze inne składniki (potas, magnez, witamina E itd) 😉 Czyli to nie jest tak, że posolona woda zastąpi elektrolity. Lepsza niż nic, ale nie wystarczająca w pełni.
a spotkał sie ktoś z was z głosami o tym że NIE nalezy podawać koniom elektrolitów?
Mi ostatnio mignał post na fb, ale chyba mniej wiecej opisane jest to tu:
xxagaxx, - no cóż, imo jak ktoś się na coś powołuje to spoko by było podać linki do badań 😉 bo inaczej to rozprawka o niczym, a główny zarzut dotyczył past z elektrolitami, których raczej nikt nie stosuje na codzień.
Po swoim koniu widzę, że przy suplementacji elektrolitami nie ma takich spadków energii w lecie. Zresztą, przy obecnych uroczych 35 stopniach to on się poci stojąc w boksie, więc... 🙄
xxagaxx, Elektrolity są najczęściej nadużywane. 90% a jak nie więcej koni wcale ich nie bedzie potrzebowało. Wystarczy lizawka. Do tego w paszach gotowych też już jest najczęściej dodatek soli, składniki zawierają w sobie te jony. Owszem jak koń jest w serio ciężkim treningu i straty są faktycznie spore, nie do pokrycia z żarciem, to będzie wsparcia potrzebował. Tylko to wyjątki raczej są. Sporo ludzi daje bo, tak, bo lato, bo chce dobrze, a można bałaganu narobić.
A skoro mowa o używaniu elektrolitów to poratujcie mnie - jak się nazywa dolegliwość "tying-up"/azoturia po polsku?
Chodzi o to jak koń dostaje takiego skurczu zadniej części ciała, nóg, etc. i to się ratuje/zapobiega elektrolitami
Ktoś kiedyś na forum pisał (chyba Sivrite), że część koni po podaniu elektrolitów nie pije później normalnej wody, bo nie odczuwa pragnienia - zakładam, że chodziło o sytuacje, w której koń nie ma niedoborów.
Btw. tak, zawsze mnie zastanawiało jak to jest, że wszystkie konie prywatne w stajni pensjonatowej musiały dostawać w lato (nawet nie przy upałach) elektrolity, a rekreanty cisnące obozy, wiec sporo chodziły, nie miały niedoborów (sprawdzone, wet był do jednego konia kiedyś, któremu wyszedł niedobór elektrolitów w upały i sprawdził przy okazji resztę koni). :P
Oczywiście, nie mam tu na myśli koni w treningu faktycznie sportowym, tylko mniej lub bardziej ambitna rekreację, więc tutaj porównanie z typowymi końmi rekreacyjnymi nie wydaje mi się na wyrost.
Ja już elektrolitów nie podaję, bo w tym roku podałam bo były upały i kobyła pierwszy raz w życiu mi się przytkała i miała lekką kolkę. Podejrzewam właśnie, że dlatego że nie piła wystarczająco dużo wody. Na szczęście skończyło się na strachu, spacerach i wystarczyła interwencja weta w stajni, ale od tej pory na elektrolity patrzę z ostrożnością.
Dreamer113, Może ten koń miał więcej stresów w życiu, to się więcej pocił 😉
Nie no, żartuję trochę, chociaż też mnie ciekawi od czego to zależało... Może te rekreanty faktycznie nauczył się jakoś "energooszczędnie" żyć...?
Ale w sumie pewnie nie ma reguły...
Robiłam jednego lata badania tak "znikąd" mojemu niepracującemu i nieprzemęczającemu się emerytowi (był akurat wet, to poprosiłam) - no i "znikąd" wyszły niedobory, to dałam elektrolity.
zembria, Pod warunkiem, że koń raczy się tą lizawką zainteresować. Ten mój emeryt nie rusza lizawek, zawsze gardził (a próbowałam różnych -.-' czasem spróbował tych soli himalajskich, ale to też raz na święty czas....).
Sankaritarina, szczerze mówiąc, całkiem prawdopodobne. 😅 to był taki prywatny konik do ambitnej rekreacji, bardzo wysoki, ale właścicielka równie wysoka i bardzo otyła z niestety ciężkim charakterem (mówiąc łagodnie). U niego było widac duża roznice w zachowaniu i brak siły, stad wizyta weta, który jak stwierdził co stwierdził, to dostał nakaz sprawdzenia reszty stajni na wszelki wypadek.
Rekreanty o których mowilam za to miały dostęp do lizawek, stałe lub co jakie czas, jazdy raz bardziej wymagające, raz mniej, ale jednak dosyc lajtowe, wiec tej energii wcale tak dużo nie zużywały. No i to były ex-sporty. Natomiast dobrych kilka godzin dziennie chodziły plus w miarę wolnego padok.
Bardziej mnie to bawi, bo nagle wszystkie konie prywatne MUSIAŁY zdaniem właścicieli dostawać elektrolity, bo przeciez one porządnie pracują. :P
Sankaritarina, taaa, mój książę też lizawek żadnych nie rusza 🤦 ma już kolejną, która wisi i się kurzy, znowu dojdzie do tego że podaruję tę sąsiadowi i kupię nową, w sumie nie wiem po co… 😤
O niedawaniu elektrolitów dla wrzodowców to nie chodziło o cukry jako nośnik tylko o wysokie stężenie jonów na raz, które to mają zmienić drastycznie pH w żołądku. Podawane rozcieńczone w wodzie już miały być ok bo nie są taką jednorazową bombą. Jak odkopię artykuły to dorzucę.
Ja wrzodkowi dodaję po faktycznie mocno potliwej jeździe dodatkowo elektrolity w meszu w formie zupy. Normalnie ma w boksie lizawkę i ostatnio faktycznie więcej jej schodzi.
Edit. znalazłam na blogu Hippovetu [[a]]https://sklep.hippovet.pl/blog/czy-konie-wrzodowe-powinny-dostawac-elektrolity%e2%80%a8/[[a]]
Edit 2. Nie ogarniam linkowania w tej wersji forum 🤦
Mój liże jak wściekły 😅 Zostawić go na dwa dni bez soli to kara. Ma w boksie jabłkową i himalajską, woli himalajską. Średnio co 3 miesiące kupuję nową, a potrafił mieć takie fazy, że w miesiąc zlizał.
Co do rekreantów to one często owszem, nabijają km, ale rzeczywistej pracy, wysiłku, w tym nieraz mało. Większość to "se coś człapie" i nawet z 2-3h roboty realnie wykorzystuje ten organizm mniej niż godzina faktycznego treningu.
keirashara, nie no, ja się z rekreantami w 100% zgadzam, jeszcze im wpadną jakieś lonże czy jazda w dwóch chodach czasem, to w ogóle. Też nikt zdrowy na umyśle nie tyra tych koni w upał faktycznie.
Bardziej mnie śmieszy, że każdy tuptak pensjonatowy po tej akcji dostaje elektrolity, chyba już od maja. :P takze tez wierze, ze elektrolity sa namiętnie nadużywane przez właścicieli koni.
Dzień dobry, czym zmyć żywicę z sierści konia? woda i szampon nie pomogły, znaczy się troczę zeszło, ale jeszcze sporo żywicy zostało przyklejone do sierści. Będę wdzięczna za każdą radę :kwiatek:Z ludzkich rąk schodzi ... masłem. Nie wiem jak z końskiej sierści a na pewno nie szkodzi, najwyżej samo masło usuniesz szamponem. SzalonaBibi, wiem, że odpowiadam na post z 2016 r. Jednak zostałam dzięki niemu uratowana, a dokładniej końska sierść i grzywa.
Masło na żywicę w sierści działa.
Glupie pytanie... czy konie jadają oset? Moja kobyła opycha się ze smakiem kiedy ma okazję (rośnie przy padoku i kiedy jestem zajęta zamykaniem bramki zawsze pakuje sobie do ryja nie tylko te miękkie górne części, ale całą roślinę. Wyciągam je, bo oczyma wyobraźni już widzę powbijane w całej paszczy i przewodzie pokarmowym kolce 😑 ona w ogole sie nimi nie przejmuje i teraz jak już ogarneła, że zabieram, to nawet wpieprza je na wyścigi. Wyniki krwi ma wzorowe, poł dnia stoi na trawie. Nie wiem czy się przejmować, czy ona po prostu lubi "pikantne"😒
azzawa, mój koń od kilku lat żre namiętnie. Pastwiska są zmieniane rotacyjnie w sezonie więc zawsze na którymś trafi oset. Skutków ubocznych nie zaobserwowałam
Zdaje się że ma nawet jakieś działania przeciwzapalne. Moja emerytka miała okres, kiedy można powiedzieć, że żywiła się wyłącznie ostem. Nic innego nie chciała, a jak przyssała się do ostu to potrafiła stać przez godzinę i wyjadać miejsce po miejscu. Od czubka roślinki aż po korzonki.