Hermes Może "rain rot" od derki? Coś jak gruda, tylko w innym miejscu. Pod derką bakterie mają używanie, zwłaszcza, jak jest wilgotno. Przerabialiśmy coś podobnego na jesieni, rozsiane po całym ciele. Myłam manusanem i dołożyłam suple z cynkiem. Szybko przeszło.
_Gaga, - dzięki, ale myślę, że więcej nas ciotka od golenia nie wystawi, bo już wyraziła żal i skruchę 😁 Jakbym wiedziała jak to wyjdzie, to oczywiście, że bym kupiła i opitoliła sama, ale to już po frytach. Zostało mi czekać aż zarośnie.
Słuchajcie, w pudełku kartonowym w plastikowej torebce miałam smaczki dla konia. Dziś odkryłam, że dobrały się do nich.... myszki. Wygryzły sobie dziurę i powyciągały kilka smaczków + zasrały karton. Karton i wyciągnięte smaczki wywaliłam, ale potem zobaczyłam, że mysia kupka była też w torebce pomiędzy smaczkami 🙄
Czy to znaczy, że wszystko jest do wywalenia? Niby myszy są wszędzie, na pewno łażą po sianie w stodole, itd. Jak myślicie, podawać czy nie ryzykować?
I drugie pytanie. Dziś wzięłam konia po treningu na żer po okolicznych krzakach i słońce wpadło mu do ucha, a tam... armagedon 🤔 Wygląda mi to na grzyba albo jakiś świerzb. Wzywać weta (w sumie będzie w poniedziałek) czy już mu tam wkroczyć z jakimiś środkami?
Meise, pokaż foto, bo brzmi kosmiczne albo to grzybek jakiś?
mindgame, a po co się jej pozbywać?
Kiedyś miałam kobyłę, która była siwa, więc miała deliktaną skórę. Pogryzyły ją na wiosnę w uszach, miała całe uszy w strupach, a potem taki płaty skóry tam były i jakiś armagedon. Koń dostał klasyczneho HSS, nie dało się jechać, machała jak durna na jakikolwiek pyłek w powietrzu, więc jeździłam na hali, lub w maseczce, bo wtedy było ok. Minęło kilka miesięcy, uszy już dawno wygojone i kobyła zapomniała, HSS jak ręką odjął i nigdy już nie wrócił. Także z uszami trza uważać, bo można sobie konia zepsuć. mindgame, ja bym nie grzebała w tych uszach.
Perlica, skoro tak mówisz... Normalnie skóra powinna być gładka. Na razie nie udało mi się znaleźć rozwiązania żeby się tych strupów pozbyć więc z nimi żyjemy. Ale jakby ktoś znał dobrą metodę to chętnie się dowiem.
Perlica, skoro tak mówisz... Normalnie skóra powinna być gładka. Na razie nie udało mi się znaleźć rozwiązania żeby się tych strupów pozbyć więc z nimi żyjemy. Ale jakby ktoś znał dobrą metodę to chętnie się dowiem. Najprościej zdiagnozować przyczynę strupów, bo bez tego każde działanie będzie w ciemno. Jak to jakiś grzybek - antybiotyk go rozbuja. Jak bakteria - preparat p. grzybiczny nic nie da.
Zrobię zdjęcie, tylko potrzebuję do tego pomocy drugiej osoby, bo ucho trzeba rozchylić i poświecić. Nie będę tego zaczepiać, zapytam weta w poniedziałek co to za dziadostwo 😉
A słuchajcie, co z tymi myszami? Dawalibyście te smaczki czy nie?
_Gaga Wet stwierdził, że to nie grzyb, tylko sucha skóra. Dał jakiś olejek do smarowania, ale nie ma opcji żeby to smarować bo koń się buntuje przy próbie gmerania w uszach.
mindgame, No moja wtedy kiedyś miała długo tą skórę i takie jakby zwapnienia, w tych uszach po tych meszkach. Chyba ze 2 lata. Nie był to grzyb, a wyglądało jak grzyb „na oko”. Przestałam się tym intersować, hss zniknął, potem miałam ją jakieś ze 3 lata i nigdy już nie wróciło, a uszy ok.
Perlica - moja ma podobnie, tylko na oko nie widać jakiegoś specjalnego armagedonu. Przez kilka lat było podejrzenie HSS, pełna diagnostyka, łącznie z podejrzeniem uszkodzenia układu nerwowego.... po latach jeden wet stwierdził, że kobyła ma po prostu mało zarośnięte uszy i muszki w lecie jej wlatują, stała się przeczulona na tym punkcie. HSS minęło odkąd zaczęłam całą wiosnę, lato i jesień trzymać ją w nausznikach 24h na dobę... koń magicznie się uleczył
taggi, O kurcze, wtedy jak to bylo u mojej to jak potem opowiadałam to wszyscy patrzyli na mnie z niedowierzaniem 😉 fajnie, że się podzieliłaś, bo wychodzi,że nie jestem jednak wariatką 😂
Meise dokładnie tak to wyglądało u tamtej kobyły i nie był to grzyb, a pozostałość po meszkach.
Ale nie rozumiem, pozostałość po meszkach z lata? W jakim sensie? W drugim uchu tego nie ma. No i może z dwa tyg temu pierwszy raz mi tak zaczął machać głową. Krótkotrwale, myślałam, że to trochę z radochy, bo działo się to w galopie. A teraz myślę, że jednak go to zaczęło swędzieć.
Ja to nazywam pleśniawka, to najpewniej zmiana grzybowa. Mój folblut ma większe zmiany w jednym uchu, ale nie da sobie dotknąć, nawet mam problem z założeniem ogłowia. Raz mu to weterynarz przesmarował podczas robienia zębów. Jakby sobie dał coś przy tym zmajstrować to przecierałabym Imaverolem. Widzę, że samo nie zejdzie, będę musiała go powoli pacyfikować.
U mojej też najprawdopodobniej nie grzyb. Była szczepiona na grzyba i po szczepieniu miało jej to zejść A nie zeszło. Kobyłka tak darazliwa w okolicach uszu że nie ma mowy o pobraniu próbki do badań. Jedynie nauszniki 24 h pomagają.