Forum konie »

naturalna pielęgnacja kopyt

na blogu Wiwiany [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url] . dyskusje o wplywie zywienia na kopyta [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty) . roznice miedzy szkolami [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url] . buty, a la buty [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url] . sprzet (tarniki, noze, inne) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url] _________________________________________________________________ . artykuly j. polski [url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego Koniec z chorobą linii białej Zrozumieć podeszwę j. angielski Articles by Pete Ramey Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick [url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url] _________________________________________________________________ . przydatne strony j. polski [url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany Naturalne kopyto czyli rzecz o bieganiu boso j. angielski Swedish Hoof School Lars Pala Marjorie ANHC all-natural-horse-care The Naked Hoof Iron Free Hoof Case Studies Oskar’s hooves HealthyHoof _________________________________________________________________ [url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url] _________________________________________________________________ kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania?  planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie. BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów. fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
Wyszukiwarka mi nie działa i nie wiem, dlaczego nie polecasz książki Gołębia 😕
Mnie się podobała i bardzo pomogła mi poukładać sobie tę wiedzę, którą mam z forum 🙂


Ja z niej nic nie wyniosłam.  A zapożyczenia, które Dea tak delikatnie nazwała, to po prostu zerżnięte fragmenty z innych publikacji bez żadnego powołania się na ich autorów czy cytowania źródeł.  Jak dla mnie dyskredytuje to książkę (nie posłużę się mocniejszym określeniem, które mi się ciśnie na klawiaturę).

Poza mało literackim językiem (literackim jako przeciwieństwo potocznego języka mówionego, nie jako język dzieła literackiego) jest to język na tyle specyficzny, że nie zawsze zrozumiały dla ludzi, którzy bezpośrednio u Gołębia się nie uczyli. Pisząc mało zrozumiały nie mam na myśli, że nie rozumie się treści jako całości, ale że nie rozumie się znaczenia tej treści, czyli odniesienia do tego, co można zobaczyć w kopycie. Oczywiście, to tylko moja opinia. Zdaję sobie sprawę, że większość to jednak entuzjaści tej książki, chociaż jak jednej entuzjastce zadałam konkretne pytanie co do fragmentu, którego nie rozumiałam, nie wyjaśniła tego, o co prosiłam (gdyby tu była, jeszcze raz bym zapytała  🙂 ). Więc tak naprawdę nie wiem, czy entuzjaści faktycznie wszystko rozumieją czy jest to tylko ich ogólne wrażenie.  Ja czytałam tę książkę podczas urlopu, czyli gdy miałam dużo czasu, przez co próbowałam wgryźć się w niuanse, ale nie byłam w stanie. Natomiast gdybym czytała ją pobieżnie, w jeden wieczór czy w metrze w drodze do pracy, w dodatku be znajomości tekstów źródłowych, pewnie powierzchowne wrażenie było inne.

Tak czy owak do tej pory rozśmiesza mnie stwierdzenie „trawa rośnie od dołu”.  🤣

Edit:  przypomniał mi się przykład na niejasność języka.  Gołąb posługuje się określeniem „punkt przełamania”, które jest kompletnie mylące dla osoby, która wcześniej nie zetknęła się z innymi materiałami.  Zresztą ta niejasność ma dwa źródła: nieprecyzyjne wyrażanie/brak umiejętności przekazania pojęć oraz dosłowne tłumaczenie z angielskiego, jak w tym przykladzie.

Archeo, bardzo, bardzo chętnie o ile powiesz mi, jak mogę sprawdzić czy to ten rozmiar?  :kwiatek:
A mnie w książce "Bez kopyt nie ma konia.." denerwują błędy (nie wiem czy wynikają z tłumaczenia czy w oryginale też były).

Książka Gołębia jak dla mnie porządkuje wiedzę, której choć odrobinę już należy mieć, "bez kopyt.." to raczej taki wstępniak do tematu kopytowego...


A teraz  🚫
Ponownie pozdrawiam córkę jednego z kowali, który przyjeżdża do nas do stajni, a która namiętnie śledzi moje wypowiedzi na tym forum.
Dziecko, nie wiem nawet jak wyglądasz ale pozdrów tatę🙂 I szkoda mi cię, że w tak młodym wieku nie masz nic lepszego do roboty - jak widać zaiste miejscowość, w której mieszkamy to musi być zadupie skoro aż tak się nudzisz.
A teraz jeszcze b. dosadnie napiszę: Usług kucia koni nie polecam - bez względu na to kto jest ich autorem. jak to z tatą zrozumiecie to może przestaniecie siać ferment dookoła mojej osoby. Życzę wam wszystkiego dobrego i wielu zadowolonych klientów.

Koniec  🚫
Lewy przód. Kowal wyhodował sztorca. Walczymy, ale potrzebuję też paru dobrych rad.



Być.- moja rada jako właścicielki jednego sztorca i strugaczki drugiego- zainwestuj w zdjęcie rtg, będziesz wiedzieć na ile jest źle. Nie pozwól nigdy dotknąć nożem podeszwy z przodu kopyta, za to z tyłu zbieraj ile się da! Koń musi zacząć obciążać strzałkę (o ile tak nie jest). Koryguj jak najczęściej, najlepiej raz w tygodniu. W takim kopycie piętki szybują w górę jak grzyby po deszczu, a przodu przybywać nie chce....Pamiętaj, że w kopycie sztorcowym kość kopytowa nurkuje czubkiem w podłoże więc staraj się ze wszystkich sił (buty??) chronić pazur- czyli ruch od piętki i najlepiej unikaj asfaltów i twardych, ściernych podłoży szczególnie jeśli koń palcuje.....
pozdrawiam i powodzenia
Sierra poniżej rozmiarówka

Mierzysz długość od piętek do pazura i szerokość w najszerszym miejscu kopyta

Ale i tak lepiej przymierzyć. Czasami okazuje się, że wg tabeli powinnien pasować rozm. 4 a  rzeczywistości dobry jest rozm. 3

Edit: i o ile dobrze pamiętam: jeśli szerokość i długość wskazują na różne rozmiary to najpierw należy sugerowac się szerokością
kasik
Strugam już prawie 2 miesiące, co tydzień. Nawet dwa razy w tygodniu. Stopniowo jest lepiej, ale to kopyto wygląda najgorzej. Strzałka pracuje, kiedy podłoże jest bardziej piaszczyste, ma kamienie itd. Na twardym, nie. Młoda ma taki padok, że strzałka non stop pracuje. Problem widzę właśnie w tych piętkach. Były konsultacje, sztorc nie jest wielki, ale (powiedzmy) są jego pozostałości. Podziękowałam kowalowi w odpowiednim momencie. Klacz zaczyna chodzić od piętki, coraz częściej. Tym kopytem również. Zdarza się, że idzie od palca, ale reaguje tak na twardsze podłoże, chociaż rzadko.

Nie mogę odpuścić asfaltu, bo abym doszła do lasu muszę go przejść i niestety, każda droga to ponad 5 minut takiego marszu asfaltem. Później mamy drobną posypkę z kamieni, a później twarde podłoże piaszczyste. Co zaobserwowałam? Młoda nie szuka wygody, nie ucieka na miękkie podłoża. Jak idziemy asfaltem i ma obok piasek (interpretacja chodnika po naszemu) to coś Ty, woli iść po twardym. To samo tyczy się z kamieniami, pcha się na kamienie i hardo idzie do przodu. Na ubitym podłożu to mi nawet galopuje i nigdy nie widziałam, aby kulała bądź przejawiała coś na wzór tego.

Z wetem konsultacje były, nogi oglądał. Na razie ok. Dzisiaj też je zobaczymy, także będę znowu "mądrzejsza".
A mnie w książce "Bez kopyt nie ma konia.." denerwują błędy (nie wiem czy wynikają z tłumaczenia czy w oryginale też były).

Książka Gołębia jak dla mnie porządkuje wiedzę, której choć odrobinę już należy mieć, "bez kopyt.." to raczej taki wstępniak do tematu kopytowego...


Nie mówię, że w "Bez kopyt ... "  błędów nie ma. Ja ich po prostu nie zauważyłam. Co oczywiście może wynikać z tego, że moja wiedza jest ma tyle miałka, że nie mogę tych błędów widzieć. Jakie błędy na przykład? Jestem ciekawa.

Wg mnie nie jest to wstępniak do tematu kopytowego, ale wstępniak do tematu, czego koniowi potrzeba i jako taka przydatna jest każdemu właścicielowi koni, nie tylko samodzielnie zajmującego się kopytami.  Kopyt nie da się oderwać od reszty.     

Zastanawiałam się, czy w książce Gołębia jest coś, czego nie ma w artykułach tłumaczonych przez Wiwiane i Deę. Jest? Bo to istotny element polecania książki.   
Być. Podłoże, które daje oparcie kopytu jest dobre, bo czubek się nie zapada. Co do twardego i kamienistego podłoża- mój Smyk chodził po wszystkim super (nawet przed okuciem), także chętnie do przodu, po rozkuciu, gdy kopyto pozbierało się  po wyżynaniu też było dobrze (no nie do końca, bo od palca) dopiero gdy poważnie wzięłam się za obniżanie tylu, to zaczął unikać twardego, nierównego podłoża (szczególnie ostrych kamieni). Jego strzałka nie była przyzwyczajona do takiego obciążenia, a strzałka gąbczasta raczej nie istniała w ilości, która dałaby koniowi komfort. Powrót do "sprawności" następował etapami- unikanie kamieni- tolerowanie ustępujących kamieni- tolerowanie coraz większej ilości kamieni ale tylko przez krótki czas, inaczej koń zaczynał się spinać i palcować. Obecnie znowu możemy po wszystkim chodzić bez spinania mięśni....jeszcze "tylko" rtg kontrolny nas czeka. Aaaa, moje rude miało zdiagnozowany przykurcz ścięgna 🙁 Namówienie go do chodzenia od piętki było nie lada wyczynem 😵 Początkowo była to jazda z górki 😉 Dodatkowo rozciąganie i nieco amatorski masaż ale daliśmy radę 😉
A z tym asfaltem, to raczej dmuchanie na zimne i szczególnie istotne, gdy koń palcuje na takim podłożu. Smykowi zakładałam buty, bo inaczej pazur sam sobie od dołu potrafił zetrzeć. Mój drugi podopieczny sztorc dorobił się ochwatu mechaniczneg i dlatego wolę ostrzec :kwiatek:
Wstaw fotki jeśli możesz, ogromnie jestem ciekawa czy mamy do czynienia z "podobnymi" przypadkami. Moje znajdziesz tutaj:http://re-volta.pl/galeria/album/2054 (fotki po pierwszym struganiu), http://re-volta.pl/galeria/album/1435, a tu ciąg dalszy rehabilitacji Smykowej: http://re-volta.pl/galeria/album/1472. Trochę się tego uzbierało 😉
Uświadomcie mnie proszę jakoże raczej nie miewałam problemów z kopytami a teraz po "obciachaniu" szukam i czytam różne rzeczy i znalazłam coś takiego jak: Taśma smołowa do kopyt

co to jest, jak to się stosuje? Jaki jest cel?

z góry dziękuję 🙂
trzeszczki, O ile dobrze kojarzę - na gnijące strzałki. 😉 W ramach izolacji od czynników zewnętrznych. 😉 Nie wiem tylko jak ze stosowaniem. Istnieje przecież zwykły dziegieć.
ale jak się to stosuje dokładnie? zakleja się strzałkę 🤔  ❓
brzmi jak ośrodek letniskowy dla beztlenowców 😉

w zakresie zależności stanu strzałek od ogólnej kondycji konia, to u nas też ona występuje. koń dostawał futra i miał leciutkiego gila i w strzałkach zrobił się mariański... po tygodniu prawie regularnego ( 😡 ) smarowania Trzema Królami zarosło się to co najgłębiej, a ja znów stanęłam przed dylematem - ile farfocli mogę wyciąć ze strzałki, żeby jej nie upośledzić  na amen.
jadę dzisiaj strugać, więc obfotografuję i wrócę z materiałem porównawczym po poradę.
Perlica, Pewnie się zawija/zakleja. Pewnie ma działać lepiej niż dziegieć, ale wolałabym w takim wypadku jednak ten dziegieć. Chyba, że cynk, który jest w tych bandażach ma więcej do powiedzenia, ale nie wiem, nie stosowałam czegoś takiego.
To ja jeszcze napiszę, żeby była jasność: w tym wątku nie zalecamy dziegciu do terapii strzałek. Jest dużo lepszych i skuteczniejszych środków. O ile siarczan w pewnych okolicznosciach może pomóc, to pomocy od dziegciu żadna uświadomiona* osoba chyba nie doświadczyła - mylę się? Jesli jest ktoś taki, zapraszam do tablicy 🙂 Najlepiej ze zdjęciami before&after.

* chodzi mi o kogoś, kto potrafi odróżnić chorą strzałkę od zdrowej strzałki, a nie cieszy się, że spalił wierzchnią warstwę strzałki na kamlota, bo "jest dobrze jest suche" 😉
Skoro temat strzałek powraca uparcie to ja sie pochwalę moim leniwym patentem 😉
Obecna pogoda sprawia, że strzałki lubią robić się miękkie i podatne na infekcje, coś zaczyna się strzępić, babrać. Dla mnie jest to sygnał, że sierściuchowi więcej ruchu po kamyczkach trzeba...To nie muszą być jakieś super ostre kamienie ale wystarczy szuter, który zadziała jak pumeks.. Po takim spacerku wszystko piękne i na powrót gładkie lub też odstaje widocznie to, co wymaga podcięcia😉 Oczywiście nie jest to sposób na totalnie zgnite i zababrane strzałki ale za to fajny patent na utrzymanie tych całkiem przyzwoitych w dobrej formie mimo niesprzyjającej aury...
No właśnie przecież to bzdura - jak zawiniesz kopyto tym bandażem (a'la but jak się robi z rivanolu i otrębów jak ropa w kopycie) to, oprócz wierzchniej ochrony w sensie niedotykania bezpośrednio do podłoża, robi się inkubator wszelakiego g***a. Swoja drogą jestem ciekawa jakie sa zalecenia producenta - jak długo stoswać i co ile wymieniać. Z resztą wydawalo mi się, że już dawno się odeszło od dziegciu na rzecz chociazby CTC czy sinego kamienia. Stąd też moje zdziwienie takowym  "sprzetem". Ponieważ nie miałam już dawno problemów ze strzałkami, pomyślałam, że może jestem nie w temacie.
Raczej nie odeszło się od dziegciu. W sensie, nie na "globalną" skalę, że tak powiem.

dea, Wiem. Przecież zrobiłam tylko porównanie. Trzeszczki zapytała o produkt.
Tak swoją drogą - skąd te wiadomości o dziegciu? W sensie, interesuje mnie główne źródło. Takie najchętniej naukowe.

trzeszczki, Tam jest niby napisane, że "działa 8 tygodni" czy coś takiego. Czyli, że 8 tygodni to ma być zawinięte? Tak kompletnie bez czyszczenia kopyt to trochę makabra.
Skąd jakie wiadomości o dziegciu? Jeśli to było do mnie - że działa, czy że nie działa? Że nie działa to z obserwacji 😉 sama nie dziegciuję, ale obserwuję wysiłki w stajniach różnych i nie widziałam nigdy skutecznego leczenia dziegciem. Jeśli gdzieś się komuś udało, to - właśnie dlatego, że tego nie widziałam - chętnie zobaczę efekty (może się przekonam, nie mówię z pozycji wszechwiedzącej bądź stuprocentowo niezmiennie przekonanej o tym konkrecie, tylko z obserwacji praktycznej właśnie, no i "zdroworozsądkowo" - skoro dziegieć robi skorupę, to pod nią mogą sobie w najlepsze brykać beztlenowce, w miłej, odpowietrzonej i wilgotnej atmosferze).

trusia - są błędy w tłumaczeniu "Bez kopyt..." na pewno, ktoś wypatrzył "kolano" zamiast nadgarstka, ja pamiętam nadpięcie jako nazwa nadpęcia, miałam ogólnie notatki poprawkowe w moim egzemplarzu - ale ów egzemplarz został porwany i już do mnie nie wrócił 😉
A co do błędów w "kopytach doskonałych", to mi się jeszcze na kursie w oczy rzucił i podobno nikt poza mną tego nie zauważył - na grafice z rozrysowanymi kościami okolic pęciny "cień nogi" zupełnie nie pokrywa się z tymi kościami. Ostroga jest gdzieś na wysokości stawu koronowego bodajże - ale to też z pamięci piszę, mogę nie pamiętać dokładnie miejsca. Na pewno spoooooro za nisko się narysował staw pęcinowy w nodze względem kości. A rysunki "podeszwowe" zerżnięte chamsko z Rameya (konkretna część tekstu też).
Czyli, że 8 tygodni to ma być zawinięte? Tak kompletnie bez czyszczenia kopyt to trochę makabra.


bez czyszenia to jedno a drugie trzymac konia 8 tyg. bez werkowania. Moja po 7 tyg. grzebie sobie kopytem w nosie bo jej tak szybko rosną.  Człowiek uczy się całe życie  😵  do tego stosowanie 8 tyg dziegciu to przecież strzałka i podeszwa zupełnie spalona. Chciałabym zobaczyć to w praktyce.
Dea Aha, na tej zasadzie. No właśnie, chciałabym sprawdzić czy ten dziegieć sam z siebie na serio robi takie szkody; jeśli tak, to w jakich warunkach, jeśli nie, to w jakich warunkach, a może niezależnie od warunków robi szkody. Mam ochotę przeprowadzić eksperyment tylko, kurde, nie ma na czym. 😁

Trzeszczki No, fakt, jeszcze jak ktoś struga naturalnie to już w ogóle. Czyli co - zawijać, a do strugania odwijać? I tak bez sensu.  🤔wirek:
Sankaritarina może Ci pomogę. 12 lat temu jak stałam w pensjonacie w jednej z dużych warszawskich stajni, gnój byl wybierany raz na 3 miesiące, ścielone konie miały, jak sobie "ukradłeś" słomę. Wiele koni miało problem ze strzałkami (my także, jedyny okres). Jeden z koni miał tak straszne strzałki w 4 kopytach, że czasem ledwo szedł. Na początku robiłam dziegciem: waciki, wpychanie, mazanie itp. NIE BYŁO ŻADNEJ POPRAWY oprócz wielkiej suchej skorupy i wielkiego kanionu na piętce.  Potem wet dał nam siny kamień i poprawa była znaczna. A potem to już wyprowadziłam się (jak spora częśc pensjonariuszy) i miałam czysto w boksie 🙂  Więc tesując na kilku koniach oba specyfiki, stwierdzam, że dziegieć do gnijących strzalek jest  🤬
trzeszczki, Sama mam zgoła inne doświadczenia, bo wyleczyłam gnijące strzałki dziegciem + siarczanem miedzi i to w dosyć krótkim czasie. Tylko że, oprócz takich zabiegów, kupowałam własną słomę i mocno pilnowałam czystości w boksie. I zmieniałam kowali. Po kilku miesiącach przestałam dokupować, dziegciu nie stosowałam, bo już nie było po co i gnicie wróciło, więc wtedy nie sądzę, żeby to była wina samego dziegciu, a braku czystości po prostu. I rzadszych wizyt w stajni - nie było nikogo, kto wyczyściłby te kopyta. Potem miałam epizod z antybiotykami, ale bardziej w ramach eksperymentu, efekty były podobne, a teraz wszystko się trzyma w ryzach, bo koń ma czysto w boksie, kopyta ma czyszczone 2 razy dziennie. Profilaktycznie używam Kubatolu, który,.... jest na dziegciu 😉 ale i na kopolimerze akrylowym i to wygląda jakby robiło taką powłokę, ale nie wiem na ile to wina tego dziegciu, a na ile tego "akrylu".
W sprawie dziegciu -wklejałam juz tu zdjęcia. Moja strzałka po dziegciu  po prostu uschła, wyglądała jak ogryzek jabłka włożony na kilkanaście "zdrowasiek" do pieca. Tam, gdzie powinna byś strzałka - zostala czarna dziura do poziomu podeszwy w rowkach.
Może mozna byłoby go stosować -ale w bardzo specyficznej sytuacji, na bardzo krótko i po uprzednim wyczyszczeniu zgnilizny do zera. A praktycznie jest to niemozliwe.
Ale wiem, o co chodzi: o konkretny "przepis prawny" zabraniający dziegciu, a nie -o odczucia strugaczy na powyzszy temat 😁
Dea Aha, na tej zasadzie. No właśnie, chciałabym sprawdzić czy ten dziegieć sam z siebie na serio robi takie szkody; jeśli tak, to w jakich warunkach, jeśli nie, to w jakich warunkach, a może niezależnie od warunków robi szkody. Mam ochotę przeprowadzić eksperyment tylko, kurde, nie ma na czym. 😁

Ja eksperymentuję to dam Ci znać w najbliższym czasie. A mianowicie strugam raz w miesiącu konia z b. wysokimi piętkami (ale nie zawężonymi o dziwo ) które za chiny nie chcą się obniżyć bo strzałka jest w stanie rozkładu, po raz pierwszy doznałam szoku gdy tylko dotknęłam strzałki u tego konia nożem żeby usunąć zgniliznę natychmiast pojawiła się krew - na samej powierzchni  😲 a koń wysłał mnie w kosmos. Na początku potraktowałam jego strzałki dość agresywnie tzn. siarczan rozcieńczony + CTC, minął jeden miesiąc i jakby lepiej ale krew nadal się pojawia a kąty wsporowe dalej wysokie o jakieś 1,5cm pod (nad) strzałką więc zaryzykowałam poprosiłam właścicielkę aby upychała waciki nasączone w dziegciu w najgorsze/ najgłębsze i najbardziej bolące dziury ale tak aby nie rozsmarowywać tego dziegciu po innych częściach strzałki i tak aby waciki rozpychały dziury. Za ok. 2 tyg. mam wizytę i zobaczymy co się dzieję z tymi strzałkami.
http://sklep.bergo.pl/absorbinehooflexdostrzalki-p-1672.html

a to jako profilaktyka ktoś używał?
Perlica- mi to coś wyżerało zniszczone fragmenty strzałki. A oprócz ewidentnie zniszczonej, zainfekowanej, wyżerało także tę nie do końca zniszczoną. Poza tym miałam wrażenie, że wyżera też tę całkiem zdrową.
W związku z tym sprzedałam koleżance, która tym mazia całą strzałkę jak popadnie i ponoć jest zadowolona.
Ja tak chciałam tylko cihco przypomnieć, że klasycznie i tradycyjnie dziegciu używało się rozcieńczonego, bo tak trochę rozmawiacie jakby analogicznie "o be klasykach, co tylko kopią i szarpią konie".
Dzięki Tunrida
dżizas 😜 zwariuję z tymi strzałkami
Zaleczają mi się, w niedzielę strugam to wytnę zbędne farfocle i mam nadzieję nie mieć problemów potem,ale chcę od razu zakupić coś co można uzywać profilaktycznie jak tylko zacznie się coś strzępić.
Bądź tu mądry i pisz wiersze 😂
Profilaktycznie na pewno możesz smarować preparatami EM- czyli pozytywną florą bakteryjną, licząc na to, że zasiedli zdrową tkankę i w ten sposób utrudni namnażanie się chorobotwórczych bakterii.
A czy działa?   😉

Wiesz, nie ma lepszej profilaktyki niż : bardzo czysty boks, suchy padok, bardzo duża ilość ruchu, najlepiej od piętki. A najlepiej jeszcze mieć konia z prawidłowo zbudowanym i rozwiniętym, pracującym kopytem.
Każdy by chciał, żeby tak można było posmarować preparatem XYZ i mieć profilaktykę z bani. Niestety....nie ma czegoś takiego. Moim zdaniem.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się