a z krowami to ponoć jest tak, że jako ze jest ona podobno krótkowidzem, widząc coś co jest daleko obniza nieco głowę, przybierając charakterystyczną postawę, dla krowy normalna zeby cos zobaczyc co jest za daleko, a koń odczytuje tą postawę jako agresywną. Tak mi kiedyś to wytłumczono. Dlatego konie przyzwyczajne do widoku krów i tak sie ich boją, bo któras nagle opuści łeb, i koń myśli ze go bedzie atakować...
Ale to prawda- koń nie przyzwyczajony do uprzęży, nie ma podogonia, a widać, że jest pasek do jego przypięcia. No i wóz... Jak patrzę na te filmiki, to się boję swojego do dwukółki zaprząc... Niby oponę ciąga. Ostatnio taką dużą, od ciągnika Ursus- ze mną, bo samej opony nie chciał ciągnąć, a ze mną już tak. Ale do zaprzęgu- boję się. Że poniesie, że się wywróci (koń, albo dwukółka na ostrym zakręcie)...
Witajcie.Mam pytanie,jak bezpiecznie dopiąć konia do pary?Przypięcie wędzidłami za pomocą linki nie wydaje mi się bezpieczne.Chodzi o to że jedna jest obyta z zaprzęgiem a druga zupełnie zielona w tym temacie,nie chce żeby ciągnęła ale chce żeby po prostu nie zostawała w stajni lecz towarzysko z nami gdzieś podreptała.Dziękuję za wszelkie rady i wskazówki z góry.
doroto Jeśli chcesz dorosłego konia zabierać na spacery bryczką ale nie chcesz aby ciągnął możesz go tylko przywiązać na uwiązie z tyłu za bryczką. Z boku przy koniu ciągnącym przypina się tylko żrebię do klaczy z prawej strony( uwiąz kantarka zrebięcia przywiązuje się do naszelnika klaczy ,nie do wędzidła!). Nie przypina się dorosłego konia do pary bez uprzęży ,bo nie będzie można kontrolować jego ruchów i będzie szarpał tego zaprzężonego konia i niszczył uprząż. Jest to niebezpieczne i bez sensu całkowicie. Najlepiej przyucz go do zaprzęgania i zaprzęgnij do pary po prawej stronie normalnie jak należy w uprzęży na lejcach parowych z krzyżakiem tak jak trzeba prawidłowo. Albo wlecz go przywiązanego za bryczką na dość długim uwiązie. Nie przywiązuj z boku bryczki bo koń może wierzgać i wsadzić nogę w szprychy koła! Takie wleczenie nie jest przyjemne szczególnie dla młodego konia i na dłuższą metę bezcelowe kompletnie.
PĘDZIDEŁKO bardzo dziękuję za rady.Klacz ma 7 lat i nigdy nie była zaprzęgana,chociaż raz założyłam jej uprząż i było ok ale w lejcach chodzić nie umie, bo i skąd.Sam półszorek nie robił jej problemów.Wiem że zapinanie do wędzideł to głupota ale tak mi ktoś radził ale na mój prosty łeb to nie jest mądry pomysł.Chcę ją nauczyć chodzenia w parze i tak pomyślałam że tak powoli to by się troszkę wdrażała.Pomysł z lejcami krzyżowymi jest dobry ale czy od razu zaprzęgać?Mam pomysł że tak ale zamiast pasów ciągowych użyć czegoś(grubszej linki) i zawiązać do orczyka bezpiecznym węzłem z długimi końcami,które trzymać w ręku i w razie czego jednym pociągnięciem je rozwiązać.Będę trenować małymi kroczkami nie chce jej zrazić.Co do przywiązania z tyłu coś myślę że bym ją w końcu łapała 😉To klacz,która dominuje i zanim bym ruszyła już by jej nie było.Dziękuję jednak za wskazówki,kurcze jak człowiek mało wie mimo że wie.Pozdrawiam.
My robimy o takie coś: ale najpierw koń musi byc przyzwyczajony do samego półszorka i do pracy w lejcach na wędzidle. Ja też najpierw zakładam do opony a dopiero potem zabieram jako "dodatkowego" konia przy wozie-jak w lejcach ma się już zupełnie dobrą kontrolę nad koniem
No niby to wszystko wiem,to pierwsze zdjęcie super,właśnie o czymś takim myślałam.Koń jest u mnie od niedawna,wspaniała właścicielka wcześniej super ja wychowałą i wytrenowała,tyle że sama nie mogę sobie poradzić teraz z tymi długimi lejcami,kobyłka po prostu nie łapie tematu i odwraca się do mnie przodem,chyba potrzebuję pomocnika kogoś kto ja potrzyma na lonży a ja z tyłu.Lejce to dla niej też ląża.No nic powoli się coś wypracuje,ważne że ona jest chętna do pracy tyle że ona jeszcze nie wie o co mi chodzi.Tak też pomyślałam że obok drugiej załapie o co mi chodzi.Podoba mi się to pierwsze zdjęcie i tak właśnie sobie i ja wymyśliłam,bo i jest kontrola i jest luz w razie W a jednocześnie jestem z tyłu koń obok idzie wiec n ie ma powodu odwracać się do mnie przodem bo i nie ma kiedy trzeba iść.Ciekawe jak w praktyce.Przepraszam za słowotok i literówkę.
Ale to bezdyskusyjnie musisz to przerobić najpierw "solo" z tym koniem. Jak masz problem to idź z nią na ogrdzony plac (najlepiej okrągły) zapnij lejce i najpierw ją tak jakby lonżuj tylko luźno te lejce trzymając. A jeśli koń odwraca się do ciebie to tak jak przy lonżowaniu-odganiasz bacikiem. A potem stopniowo zaczynasz przyzwyczajać do działania zewnętrznej lejcy, najpierw w stępie i przy zawracaniu. czyli ztrzymujesz konia ale zewnętrzną lejcą pilnujesz żeby stanęła prosto-czyli tak jak szła. I zawracasz konia "na płot" działaniem zewnętrznej lejcy.
PS Absolutnie nie próbuj wziąć tak konia nie nauczonego posłuszeństwa w lejcach. To może być niebezpieczne! Wyobraź sobie, że ten "dodatkowy" koń wpakuje ci się między te konie zaprzęgnięte. i co wtedy?
Ja bym zaczął od lonżowania na dwóch lonżach (każdego swojego tak przygotowuję przed zapięciem do opony), łatwiej zmiany kierunku koń załapuje i potem wszystko jest prostsze i łatwiejsze 😉
Ja to odebrałem trochę inaczej, lonża(lejca) nie może być luźno, musi być w odpowiedni sposób umocowana, albo do kółka przy nagrzbietniku tam gdzie się pasy ciągowe zapina, albo puszczona przez strzemię przypięte do popręgu jeżeli lonżujemy z siodłem.
Magda Pawłowicz Bardzo fajny pomysł na tym pierwszym zdjęciu. Wymaga dwóch powożących.Pierwszy raz widzę taki sposób 😀. Jednak jeśli ja bym miała tak robić to tylko w otoczeniu dobrze znanym dla tego konia i tylko z koniem posłusznym o małym temperamencie ,bo wydaje mi się ,że jakby nagle wyrwał do przodu to jego kierowca pofrunął by za nim jak ptak 🤣 Dorota lepiej poczytaj poprzednie strony tego wątku o tym jak krok po kroku przyuczać do pracy na lejcach i ciągnięcia opony. Rób tak jak robią ludzie już obeznani z tematem .Nie wymyślaj nowych technik ,bo to zawsze niesie ryzyko popełniania błędów. Napisałaś ,że chcesz zapiąć klacz na długich postronkach z jakimś węzłem, który chcesz rozwiązywać jednym pociągnięciem jak tylko klacz się wystraszy czy zdenerwuje... W ten sposób nauczysz konia tylko tego ,że gdy się szarpnie natychmiast zostanie uwolniony. W konsekwencji możesz doprowadzić do tego ,że nie zapanujesz nad koniem ,bo on zapamięta że gdy się wyrywa to zostaje uwolniony. A przecież chodzi o coś odwrotnego - o to żeby koń trwale przypięty przyzwyczaił się do ciągnięcia ładunku i wiedział że takie zniewolenie krzywdy mu nie zrobi. Jak koń będzie posłuszny na komendy to najpierw spróbuj samego obciągania postronków( pomocnik idzie za koniem i ciągnie postronki). A przy ciągnięciu opony (ciężka opona od ciągnika) pomocnik może asekurować trzymając konia na lonży na małym placu. Wtedy nawet jak koń się szarpnie to się go da zatrzymać i uspokoić. Nagradzanie każdej pozytywnej spokojnej reakcji przyspiesza naukę i przełamuje strach konia.
Ja to odebrałem trochę inaczej, lonża(lejca) nie może być luźno, musi być w odpowiedni sposób umocowana, albo do kółka przy nagrzbietniku tam gdzie się pasy ciągowe zapina, albo puszczona przez strzemię przypięte do popręgu jeżeli lonżujemy z siodłem.
Można pracować mając same lejce i oprócz tego gołego konia ale jest to mniej wygodne i w sumie trudniejsze zarówno dla konia jak i dla człowieka. Natomiast to nie da efektu przyzwyczajenia konia do uprzęży, a mi chodziło o całość. Dokładnie to ja najpierw przyzwyczajam konia do uprzęży mając go na lonży, potem do samego wędzidła w pysku (zakładam konia całkiem surowego) potem do obecności lejc (jeśli koń jest problemowy to przypinam sobie lejce najpierw do pierścieni lejcowych a konia prowadze dalej na lonży) i dopiero na końcu zakładam lejce normalnie czyli przez pierścienie i do pyska.
Pędzidełko Dlatego najpierw zakładam konia do opony a dopiero potem "na trzeciego" do wozu. Bezdyskusyjnie wymaga to dwóch powożących:-) I z reguły najpierw chwilę ten koń idzie za wozem, potem obok wozu i dopiero na koniec, jak jest dobrze, to obok koni. I konie powinny się znać, żeby nie było kopaniny:-)
Dzięki za wszelkie rady.Czytałam wątek,wiem jak i co niby robić,problemu z uprzężą nie ma co prawda z samym założeniem itp.do opony nie podpinałam bo nie przeskoczyłyśmy tego chodzenia w lejcach,tak załozonych normalnie.Próbowałam powoli w ruchu ustawiać się za koniem prawie i to wywołało reakcję odwracania się jej do mnie przodem.Chyba jest też jeden mały problem,chyba za miękkie serce a twarda d..a moja bo ja do niej z prośbą a nie z bacikiem 😉No dobra wszystkie podpowiedzi przyjęte z pokorą i będą wdrażane,dziękuję i będę dalej czytać gdyby jeszcze ktoś coś chciał dorzucić.
dorota Miękkie serce i bacik mogą iść w parze. Bacik nie powinien służyć do wymuszania siłą na koniu ruchu na przód. Ma on zastępować łydki jezdzca. A miękkie serce jako umiejętność zrozumienia zwierzaka jest potrzebne. Trzeba jednak wiedzieć czego się wymaga i nauczyć konia reagowania na czytelne sygnały i konsekwentnie ale spokojnie bez pośpiechu wymagać. Jeśli koń odwraca się do ciebie przodem to znaczy ,że nie rozumie czego ty od niego chcesz i podejmuje sam decyzję w ,którą stronę się poruszać. Dodatkowo naturalne jest że jak ty dajesz kroka do tyłu próując cofać się za konia zachęca to konia do podążania w twoim kierunku. Jednak nadal skupia na tobie swoją uwagę. Musisz z koniem popracować. Czy ten koń reaguje na twoje komendy kiedy chcesz go przesunąć dotykiem ręki na bok lub do tyłu przy codziennym oporządzaniu? Jeśli tak to powinien szybko nauczyć się podporządkowania twoim komendom. Zacznij tak- najpierw prowadzaj konia w uprzęży przy głowie. W pozycji stój ustaw się przy jego głowie bokiem równolegle do konia patrząc przed siebie nie na konia , powiedz głośno ,,dalej" i cmoknij. Nie ciągnij go za łeb. Jeśli nie ruszy na przód to to powtórz komendę ale wzmocnij ją trzymając w zewnętrznej ręce bacik skieruj go za plecami i dotknij boku konia. Jak ruszy na przód natychmiast daj smakołyk. Zrób to samo z prawej strony konia. Jak dobrze będzie reagował rób to stojąc dalej w tyle przy brzuchu konia. Jak i tego się nauczy wydawaj komendę stojąc za koniem. Jeśli wtedy będzie się obracał niech pomocnik prowadzi go przy głowie a ty za koniem wydawaj komendę. Koń szybko zrozumie ,że za dobrą reakcję dostaje nagrodę a za niewłaściwą dostaje tylko monotonną presję i nacisk ze strony człowieka. Pamiętaj ,że jak ty się cofasz w kierunku zadu to koń będzie kierował przód tułowia w twoją stronę . Natomiast jeśli dasz kroka w kierunku głowy i łopatek wskazując jednocześnie bacikem w te stronę i patrząc w oko konia spowodujesz ,że koń skieruje się na zewnątrz.
Pędzidełko,dziękuję za jasne wskazówki,są pomocne.Jak ją biorę na lejce i ona chodzi jak na ląży ja powoli staram się zostawać coraz dalej z tyłu tak by w końcu być na końcu niemal lejcy i próba pociągnięcia za zewnętrzną lejcą jest dla niej nie jasna i odwraca się do mnie przodem staje i patrzy,podchodzę kieruję ją za uzdę w danym kierunku i znowu jak na ląży.Próbowałam też idąc przy jej niemal brzuchu i na zewnętrzna lejce reaguje tak samo czyli na "przeciw w panią patrz"Tu mam właśnie problem.Przeskoczyć to i dopracować to myślę że dalej pójdzie prościej.Myślę że ona ma bardzo "wpracowane"lążowanie.Co do ustępowania w stajni czy na padoku wszystko jest ok to grzeczna dziewczynka i bardzo zaborcza,uwielbia zainteresowanie sobą lgnie do ludzi i szanuje.Na pewno zastosuję Twoje rady jestem pewna że w końcu przekaże jej o co mi chodzi bo fajnie się z nią bawić w takie różności.Nawet jak się trochę przestraszyła postronka,który się obsuną na ziemię i ona na niego staneła to nie było szału paniki,lekka dezorientacja spojrzenie na mnie i spokój bo pani mówi że to nic takiego więc to i prawda.Kurcze jak ja kocham to zaufanie koni do ludzi.
Jeśli masz problem z dawaniem niejasnych dla konia sygnałów w prowadzeniu na lejcach to nie możesz tego przeskoczyć i dopracować póżniej. Przywiąż lejce do uprzęży i zostaw je na razie i naucz konia od podstaw reagować na komendy ,,dalej" i ,,prr" Jak będzie szedł do przodu i zatrzymywał na komendę do dopiero rób to na lejcach i zacznij uczyć zmiany kierunku. Chcąc skręcić np. w prawo nie ciągniesz prawego lejca tylko trzymasz go lekko napiętego a luzujesz lewy i bacikiem dotykasz prawego boku brzucha konia .Ruch batem musisz wykonać nadgarstkiem tak aby nie szarpać lejcem. Okulary zaprzęgowe mogą pomóc koniowi skupić się na sygnałach a nie na twojej postaci. Tak jak pisze Magda ja też przyzwyczajam osobnymi ćwiczeniami do dotyku postronków. Biorę grubą linkę i dotykam zadnich nóg konia stojąc przy brzuchu żeby mnie nie kopnął. Potem przekładam linkę pod wewnętrzną stroną nogi konia nad stawem skokowym. Trzymając oba końce linki taką bezpieczną pętlę ciągnę delikatnie do siebie. Koń przeważnie podnosi nogę i chce się uwolnić .Jak postawi nogę dostaje nagrodę. Dążę do tego żeby koń ustępował od nacisku liny. Więc jak ciągnę i koń ustąpi w moją stronę zadem to jest super i nagradzam. Potem ciągnę do tył do przodu i koń się cofa lub do przodu. Jesli spokojnie poddaje się naciskowi linki to na pewno nie będzie panikował z postronkami. Ale trzeba uważać na konie łechliwe.
Tak,próbowałam i nie podobało się jej to ale nie było aż tak zle,bez paniki.Wczoraj zgodnie z radami trenowałyśmy ruszanie i stawanie na głos,łapie bardzo szybko i było dobrze z małym ale...przy stawaniu odwraca ode mnie zad i jest znów na przeciwko,więc robiłam to wzdłuż ogrodzenie żeby nie miała gdzie tego zadu schować.Jak złapię dzisiaj odrobinę pogody bez deszczu to znowu lekcję zrobimy tak do perfekcji bez uciekania zadem żeby to robić.Z linkami i dotykaniem odpuszczam aż będzie chodzić w lejcach ewentualnie w miedzy czasie samo dotykanie.Dziękuję za wszelkie podpowiedzi i sugestie,jesteście na prawdę pomocne bo mimo jakiejś tam mojej wiedzy,nigdy nie robiłam tego osobiście a szkoda marnować czas na błędy,które dłużej się eliminuje niż uczy nowego.
Doroto mam nadzieję ,że przy takim zatrzymaniu z obrotem nie nagradzałaś konia...? Cwiczenie tego przy ścianie nie da trwałego efektu. Koń ma zachowywać żądaną pozycję w każdych warunkach. Jak on się tak odwraca do ciebie to co ty robisz? stoisz? Musisz pamiętać ,że koń cię cały czas obserwuje i ty jeśli chcesz kierować musisz dawać mu czytelne sygnały cały czas i robić to szybko adekwatnie do sytuacji zanim koń zdecyduje za ciebie w którą stronę się poruszyć. Pisałam ci wcześniej o tym. Kiedy dajesz komendę do zatrzymania i przeczuwasz ,że koń po zatrzymaniu będzie próbował odwrócić się przodem to spojrzyj mu w oko i zewnętrzną ręką wskaż bacikiem przed jego głowę obracając się nieco frontalnie do niego. Jeśli stoisz nieco dalej na poziomie brzucha bacik kierujesz naszyję i łopatki i możesz dać kroka do przodu. Koń uległy będzie naturalnie reagował na takie sygnały .Jesli będzie napierał w twoim kierunku to jest koń który rządzi i trzeba uważać i ustalać hierarchię. Takie wskazówki możesz ćwiczyć z koniem najpierw stojącym w miejscu, wówczas na taką presję powinien obracać przód na zewnątrz i być nagrodzony. Również ćwicz stanie w miejscu. Kiedy stoi w miejscu i nie obraca się kiedy ty gładzisz grzbiet i dalej zad to go nagradzasz i tak do momęty kiedy stał będzie jak ty przechodzisz za zadem i nagradzasz z drugiej strony. Jak coś się nie udaje to znak ,że trzeba wrócić do podstaw i naprawiać. Nie jestem dobra w opisywaniu i robie ortografy ale mam nadzieję że ci choć trochę wytłumaczyłam metody ,Którymi ja pracuję. Pracuj regularnie i staraj się zrozumieć konia. Z twojego opisu koń chętnie współpracuje ale potrzebuje twojej pewności siębie i pełnej aktywności ,żeby mółgł poprawnie wykonywać zadania i dostawać pochwały i nagrody a wież mi ,że koń pragnie tego i jeszcze czuć się bezpiecznie z przewodnikiem zdecydowanym ,pewnym. Właśnie w sytuacjach stresowych koń będzie spokojny jeśli pewny przewodnik okaże spokuj i nie zareaguje na straszydło.Przewodnik nie zdecydowany zostanie w tyle za uciekającym koniem ,bo koń nie powierzy mu swego bezpieczeństwa. Poradzisz sobie,bo jesteś otwarta na sugestie. Powodzenia.
Tak ładnie to tylko wygląda gdy konia mam przy sobie bez uwięzi jakiejkolwiek,mogę i pod brzuchem chodzić,tak go nauczono.Gdy jest uwiąz,wodze, lejce cokolwiek to jej się kojarzy z pracą.Trudno mi to przeskoczyć ale powoli łapie.Jak ona przy zatrzymaniu zaczyna się odwracać to ją ruszam do przodu i rak jest ok raz nie.Za dobre nagradzam za złe nie.Pędzidełkonie martw się bykami,też je robię,ważne są wskazówki,które pomagają a jak czegoś nie rozumiem to czytam tyle razy aż mi do pustej mózgownicy wejdzie.Jestem niezmiernie wdzięczna WAM wszystkim za cierpliwość do mnie i mam wrażenie że możecie w ten sposób pomóc nie tylko mnie.Wiem że w jeden dzień tego nie opanujemy,ale nie od razu.....z Twoją i innych pomocą do lata będziemy śmigać wozem po trawkę dla kobył na paliwie zaoszczędzę 😀
Koń powinien kojarzyć założenie uzdy z pracą i posłusznym wykonywaniem zadań bez fantazjowania. Piszesz ,że zatrzymujesz konia i kiedy on się odwraca to ruszasz z nim do przodu aby mu to uniemożliwić...czy tak? Otóż popełniasz duży błąd. Dajesz w ten sposób sprzeczne sygnały i koń nie załapie o co ci chodzi. Jeśli dałaś komendę do stój czyli ,,prr" to masz spowodować zatrzymanie konia i w miejscu korygować jego postawę a nie ruszać do przodu. Koń nie będzie kojarzył prr z zatrzymaniem. Wyobraż sobie ,że ktoś mówi do ciebie po chińsku żebyś się zatrzymała a ty przecież nie rozumiesz ale on cię zatrzymuje ręką więc się zatrzymujesz i odwracasz do niego przodem.Wtedy chińczyk niezadowolony ciągnie cię do ruchu na przód.... Dwa sprzeczne sygnały -werbalny stój a język ciała mówi na przód. Za Chiny ludowe nie zrozumiesz. W kierowaniu koniem w zaprzęgu najważniejsze jest idealne zrozumienie sygnałów ,bo inaczej będzie kierował koń. Tak więc jak stój to ma stanąć jak stanie odwracając się to wskaż mu swoją postawą i pomocami w jakiej pozycjii ma stanąć kierując jego przód na bok ale nigdy do przodu! Koń się nie domyśli daj mu proste czytelne sygnały głosem i swoją postawą. Patrzysz mu w oko, bacikiem wskazujesz przed głowę dajesz jednego kroka w jego stronę- wywierasz w ten sposób presję i koń to rozumie ijeśli jest podporządkowany to ustępuje a zmotywowany nagrodą zapamięta po kilku razach. Staraj się stać w takiej odległości od konia aby mieć pole do manewru i nie nadziewać się odrazu na konia. Taką samą presją tylko skierowaną na inną część konia przestawiasz zad konia na bok, cofasz go na zad lub ruszasz do przodu. Na początku możesz wzmacniać presję dotykiem bacika lub ręki -tej od bata. Najważniejsze ,że ty musisz to zrozumieć. Nie przejmuj się ,że od razu nie wychodzi bo ja też musiałam się tego nauczyć i zreformować moją pustą ,nieświadomą pałę ale miałam szczęście ,że mi to tłumaczono ''ręcznie" 😀
Pędzidełko Ty lepiej przyjedz do mnie i łopatologicznie mi to wytłumacz,mam łopaty jak by co 😉 a tak poważnie to robię dokładnie jak każesz i raz wychodzi raz nie.Bacik to ona ma gdzieśi takie manewry jak piszesz jeszcze nie wychodzą,nic na siłę powoli to opanujemy i ja i koń.Samo prr załapała ale jak idę obok a jak troszkę tak bliżej brzucha to już nie koniecznie.Dobra zawracam dupsko,jak coś to jeszcze się odezwę,teraz treningi i jak będzie czym to się pochwale,teraz Twoja teoria a mój wysiłek.Powodzonka pa.
Robert Gadziemski - czy ktos slyszal o powozacym o takowym imieniu ? Wedlug mojej kolezanki osoba powozaca na szczeblu ogolnopolskim w latach 90. Pytalam wojka google, ale nic nie wyplul :/
Sześcioletni konik (prawie śląski) pierwsze zaprzęganie i początki pracy w bryczce. Kilka filmików do obejrzenia myślę, że zwierzak całkiem dobrze sobie radzi.
Wygląda na solidnie zrobioną, a pytam z ciekawości, bo pierwszy raz widzę coś takiego i zastanawiałam się nad ogólną użytkowością tego. Dzięki za odpowiedź. 😉