Magda, ta różnica się zmienia w trakcie roku, ale Zembria pisała o ponad godzinie. No ni chu.
Co do braku słońca, to wstawiam foteczkę naszych wieczornych jazd w tym tygodniu. Zimna sauna. 🤣
Za to dziś udało mi się po roku pojechać w teren z drugim koniem, a nie samej lub z rowerem. Koń mam wrażenie, że zadowolony z towarzystwa, zupełnie inaczej mi się jechało. Niby umie sam i lubi chodzić w tereny nawet sam, ale ewidentnie z kolegą mu raźniej.
EDIT: Pati, uwielbiam takie ścieżki, jak na Twoich zdjęciach, kocham hałasować tymi liśćmi. 🤣 I robić taki lodołamacz w tych liściach.
Sivrite ja też bym powiedziała że to ok godziny różnicy w długosci dnia nad morzem i na południowym końcu Polski. Za każdym razem jak jestem nad morzem to mi się to potwierdza (latem). Wieczór trwa dłużej nad morzem, jest to dla mnie mocno odczuwalne.
W mojej okolicy nadal jesiennie. Zimy nie widać, ale w przyrodzie czuć, że nadchodzi. W lesie panuje absolutna cisza, aż dziwnie tak. Cicho. Zwykle o tej porze roku było widać dużo łosi i stada jeleni, a teraz pusto jakoś. Dziś zaliczyłam nawet namiastkę słońca, tyle co na fotce widać, ale to już i tak sukces, po ostatnim zgniłym tygodniu 😉
Blondas się doskonale maskuje w takim lesie, koń kameleon 😅
Dziś najkrótszy dzień w roku! Od jutra będzie tylko lepiej. W tv właśnie mowili, że różnica długości dnia między pónocą, a południem kraju to 1 godzina i 5 minut, to tak apropo niedawnej dyskusji w tym temacie 🙃
Wrzucam dziś leśnego łośka, słabo widać bo zoom i ciemnawo już było.
Zembria, to byłam ja i zwracam honor, w trakcie przesileń ponad godzina.
Mój błąd.
Ja niestety na razie bez terenów, bo jakaś zaraza w stajni i mój też złapał... A dawno nie był, więc na pewno będzie się cieszył i się zmęczy, a nie może.
Może się uda w Nowym Roku.
Wczoraj byłam pierwszy raz od września w terenie i jestem załamana. Większość dróg jest nieprzejezdna bo kładą gazociąg, inne są nieprzejezdne bo wycinka lasu… pech chciał że w okolicy sama średnia wieku drzew to 115 lat więc tną na potęgę. Pozostają tylko twarde wysypane żwirem drogi. I jak tu żyć? 🙃
Patkahm, co wiosnę, wyjeżdżając po przerwie, znajduję nowe nieprzejezdne drogi... Żwir, gruz, kamienie, koleiny 15-20cm po zrywce. W tym roku w końcu kupiłam buty, żeby móc dojechać do dalszego fragmentu lasu szybciej niż w 40 minut, żebym nie musiała stępować większości drogi. Myślę, że jeśli będę miała kolejnego konia, to ten koń już nigdy nie zobaczy terenu w mojej okolicy. <facepalm> Dlatego go pewnie nie będę mieć... Znam stajnię, w której "w teren" jeździ się jednym polem w tę i z powrotem, bo inaczej do przekroczenia z każdej strony drogi krajowe. Albo w ogóle nie ma żadnego wyjazdu, bo z jednej strony miasto, a z dwóch pozostałych autostrady, bo stajnia przy węźle. A od groma ma "tereny" takie, że sobie możesz na stępa pojechać po poboczach asfaltów. :/
Ja mam stajnię na zadupiu, do miasta to jest ponad 30 kilometrów. Ja mieszkam już pod miastem i i tak mam dość daleko, więc to naprawdę nie to. Po prostu pod miastami rosną teraz domki jednorodzinne. Sama widzę, jak dosłownie wsiury zabite dechami w 10 lat zmieniają się w "dzielnice" domków. To niby nadal jest wieś, a normalnie masz asfalty, żwiry i nawet oświetlenie uliczne. Jedną trasę w teren zniszczyła mi obwodnica, on ona też nie idzie pod samym miastem, tylko w polu przecież. 😆 A dwie piękne drogi w lesie po 1,5 kilometra mam wyłożone kamieniami właśnie przez zrywkę, a nie bliskość miasta. A w lesie mam ścieżki rowerowe wyrzucone tłuczniem, ogromny las, stanowczo nie na granicy miasta. Po prostu koniarze, rowerzyści, biegacze i spacerowicze mają inne potrzeby.
Jasne, są stajnie pod samym miastem, ale są też takie daleko od miasta, w których już bardzo ciężko pojechać w teren.
Zembria, u nas już z 70% Łódzkiego Szlaku Konnego to asfalt i gruz, a na to naprawdę jakaś kupa kasy poszła. Mamy teoretycznie taką trasę z drogowskazami na różne stajnie. Tylko połowa z tych stajni już dawno nie istnieje, a drogi są nieprzejezdne lub wywalone tłuczniem. Ale reklamy nadal są. 😆
Dalej od miasta też wiadomo, że zależy od konkretnej lokalizacji, jak blisko drogi przelotowej to jest jak jest, ale ta droga też wpływa na realną wartość położenia stajni, mimo może większej odległości. Nie wiem jak w innych regionach, na Podlasiu nie ma problemu w znalezieniu stajni dobrej do wyjazdów w teren, tyle że trzeba się liczyć z odległością 30 km + od dużego miasta no i dojazd do stajni nie będzie drogą asfaltową w większości przypadków. Coś za coś. Ale nie jest tak, że się nie da, po prostu kwestia priorytetów.
Ihp, no dla mnie jakość terenów jest ważna, ale nie jest to priorytet przed dobrostanem konia. Już wystarczająco ciężko jest mi znaleźć stajnię, w której będzie zadbany, nie mogę sobie pozwolić na wybrzydzanie. Jeśli da się jakkolwiek pojechać w teren po czymś innym niż tłuczeń lub asfalt, to nie przehandluję dobrostanu konia za lepsze tereny, nie mam serca do tego. Więc nie, nie postawię nigdy konia w konkretnej stajni, żeby mieć fajne tereny, to jest zawsze drugoplanowa rzecz.
U nas problemem nie są drogi, tylko wszechobecne pastuchy elektryczne a w nich stada krów lub owiec .Kiedy przeganiają krowy na inne łąki, to pastuchy zostają do następnej zmiany. I też nie ma gdzie jeździć.
W mojej okolicy jest bardzo duża powierzchnia lasów i nie mogłam nigdy narzekać na brak ścieżek. Tylko teraz nie mam jak się dostać do tego konkretnego lasu bo wszystkie drogi sa nieprzejezdne. Albo trzeba jechać stępem po twardej drodze x czasu by móc potem znów natknąć się na wycinkę i zawracać. Mam nadzieję że latem już coś ruszy i znów będziemy mogli jeździć, bo teraz zostaje tylko mała pętla na rozstępowanie.
Sivrite, u nas akurat te dalej położone stajnie są bardzo fajne pod kątem opieki, bo zwykle i terenu mają więcej, i trawiaste pastwiska, i siana do oporu, tyle że brak np hali, kwarcowego placu no i nie każdy może sobie pozwolić na dojazd godzinę w jedną stronę
Udało mi się wybrać z koleżanką na emeryckiego stępa 💕
Mam nadzieję że w przyszłym roku będę mogła jeździć już regularnie 🤠
Bardzo mi brakuje włóczęg po okolicy.
W sobotę i niedzielę wyjątkowo wybrałam się w teren to też pochwalę się zdjęciami.
Zdjęcia z soboty. W niedzielę tak przeokrutnie wiało, że nawet telefonu nie wyciągałam.
Ach miałabym taką piękną zimę to i fotki bym wrzucała. Zazdraszczam dziewczyny 😍
U nas pogoda nie rozpieszcza, było trochę śniegu, ale równocześnie takie wichury i tuż potem deszcz, że nic nie zostało z tego co spadło. Leje, wieje, paskudnie ogólnie. Dziś lepiej, w nocy był przymrozek, nie wieje więc pojechałam na spacer. Dla odmiany inne uszka niż zwykle 🙃