Forum konie »

Interpretacja zdjęć- koń+jeździec :)

EDIT: Nie chce mi się z Wami już kłócić >.<
Ale teraz właściwie ja nie rozumiem... Napisałam o tym co mogłabym zrobić aby się nie garbić(a mam to tylko jak próbuję się skupić na jego głowie). Temat chyba zszedł na inną stronę...

Temat zszedł, bo to nie garb jest Twoim największym problemem i najwyraźniej sobie nie zdajesz z tego sprawy. Tak samo jak z tego, że pisanie CAŁYCH ZDAŃ CAPS LOCKIEM to w Internecie krzyk.
Pisałam Ci w pierwszym poście co możesz zrobić, żeby pozbyć się garba, ale mnie olałaś.
I odnoszę wrażenie, że nie chcesz się niczego nauczyć, a tylko pozbyć się garba i dalej robić swoje. Przykro. Zatem powiem Ci tak: wyprostuj się! I już nie będziesz mieć garba. Zadowolona?
kasiak h.m.. gdze ja napisałam, że masz jecgac 100km na trening? wręcz przeciwnie poleciłam książki i filmy na youtube, a ze skupianiem się też napisałam wlasnie nie za duzo bo jak sie za bardzo chce to sie nie uda... skupić się dziś na jednej rzeczy JEDNEJ i przez całą jazdę jej pilnować, na kolejnej skupić się na drugiej i jej pilnowac i w koncu uda się połączyc dwie na raz. Przecież wszyscy jeździmy i wiemy jak to jest, nie od razu wszystko wychodzi a tymbardziej jesli masz doświadcoznego konia to mozesz skupić się właśnie na sobie więc problem mniejszy.. Ja już się pogubiłam zadałaś pytanie jak zebrać konia i się nie garbić i chcesz prostej odpowiedzi? To raczej nie jest proste zadanie do zrobienia ot tak.. a jeś,li już bardzo chcesz no to wyprostuj się zamknij w łydkach, dojedź do ręki i tyle i koń będzie na pomocach a od tego do 'zebrania' jeszcze długa droga... bo nie wiem czego innego wymagasz/...
No to czego sie chciałas dowiedzieć? Jak się nie garbić? Chyba z 5 razy już Ci dziewczyny pisały co zrobić z garbem...
Ściągnij łopatki i sie pilnuj, broda do góry i patrz przed siebie. To chciałaś wiedzieć?
Magdzior, ja zasugerowałam, że mogłaby pojechać na weekend do, jak ona to nazwała, stajni sportowej 100-200km dalej. Pomyślałam, że skoro nie ma możliwości jeżdżenia tam regularnie, to mogłaby pojechać chociaż na weekend - znam parę osób, które tak robią, mieszkają gdzieś daleko, a do stajni jadą na weekend i tam też śpią, jeśli jest możliwość. Wg mnie to jest lepsze rozwiązanie, niż narzekanie na swoich instruktorów i szukanie pomocy w internecie, no ale skoro kasiak nie ma takiej możliwości, to nie.
PS: Kasiak, mogłaś o tym powiedzieć na spokojnie, a nie Caps Lockiem. Bo ja nie wiem jaka jest Twoja sytuacja i czy możesz sobie na taki wyjazd pozwolić, po prostu taki miałam pomysł i Ci go podsunęłam. Wystarczyło zwyczajnie powiedzieć, że nie masz takiej możliwości i już, krzyk był niepotrzebny.
EDIT: Nie chce mi się z Wami już kłócić >.<

I potwierdziłaś tym wpisem, że nie masz totalnie pojęcia, co robisz i zabierasz się za to od du*y strony. Nie masz czucia w ręce, więc Ci koń ucieka spod kontaktu. Zostaw jego łeb w spokoju, skup się na sobie, bo robisz zbyt wiele błędów, żeby jakkolwiek zajmować się ustawieniem konia. W jaki sposób masz się sobą zająć - już Ci tu wiele osób napisało i ja nic więcej nie mam do dodania. Jeździj sobie dalej bez ganaszowania, popraw dosiad i czucie, wtedy z pomocą instruktora spróbuj konia ustawiać.
A tak właściwie to "głowa zwieszona jak pies" czasami jest wręcz pożądana  🤣 Chociaż wtedy nie chodzi wyłącznie o głowę, ale cóż - nie będę o tym pisać, bo przecież Ciebie to interesuje, po co pogłębiać wiedzę, Ty chcesz tylko zganaszować konia...
Moje pytanie brzmiało tak. Gdy próbuję bawić się w zebranie(Taggggg zaraz będą hejty) więc napiszę inaczej... Gdy próbuję zganaszować konia pojawia mi się garb. Nie mam go gdy jeżdżę normalnie bez ganaszowania.


Udowodniłaś nam właśnie, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Przeczytaj jeszcze raz to co napisałysmy ci i przemysl to.
Ja was dziewczyny podziwiam że się wam jeszcze chce z takimi ludźmi dyskutować... Bo ja rozumiem nie wiedzieć, ale kulturę i jakikolwiek poprawny styl wypowiedzi to już zupełnie inna bajka.
xxagaxx, niestety jestem z tych ludzi, co to nie potrafią odpuścić i mam misję zbawiania świata (z pominięciem siebie, co jest jeszcze bardziej przerażające). Paskudny ze mnie charakter, udział w takich dyskusjach jest silniejszy ode mnie  😵
xxagaxx,  Powinnam sie uczyć, ale mi sie nie chce, więc to chyba dlatego 😀
EDIT: Nie chce mi się z Wami już kłócić >.<
kasiak pierwsze co mi przyszło do głowy czytajac twój ostatni wpis to po co ty właściwie chcesz tego konia ganaszować… i dlatego dziewczyny piszą żebyś lepiej się za to nie zabieała bo musisz zrozumieć, że zganszowanie konia nie jest celerm samym we sobie i nie powinno byc szczytem marzeń… powinnaś dążyć do luźnego konia, czekającego na sygnał a jak ty będziesz w równowadze, rozluźniona i ze spokojną ręką to koń do tej ręki przyjdzie. Inna sprawa, że tak jak pisałam to Ci ktoś musi pokazać bo trzeba wiedziec do czego dążyć, wiedziec jak i kiedy przytrzymać wiadomo ze troszkę metoda prób i błędów na początku tu wychodzi dlatego ważne by był ktos sensowny i patrzył na to. Inaczej możesz konia zniechęcić w ogóle do ruchu na przód jak zaczniesz tylk na ręce jechać.

Ale dobra, z racji, że robię dziś wszystko byleby nie pisać magisterki to spróbuję coś tam Ci odpisać na ostatnie pytanie.

Więc tak mamy sytuację taką jak na zdjęciu ty siedzisz w miarę prosto, koń niesie głowę gdzie chce, ale wodze są napięte, delikatny kontakt zachowany.

I teraz tak ty go tak jak piszesz ganaszujesz - ale co dokładniej robisz? zaczynasz rtuszać rękami? 'memlać' nimi, 'piłować'? do momentu aż koń opuści głowę? bo jeśli tak to ja się nie dziwię, że się garbisz bo wówczas skupiasz sie na rękach, musisz włożyć większą siłę w działanie nimi od razu barki się zaopkrąglają i robi się garb. A i też sprawa jak ty to piszesz zbyt napiętych wodzy - skąd wiesz, ze ona są zbyt napięte? Przy spokojnej ręce i stabilnym kontakcie mocno napięte wodze a nawet spory ciężar na ręce w początkowej fazie jest zupełnie normalny i lepszy niż wahania typu luźna-napięta wodza. Więc może po prostu bnoisz się tej napiętej wodzy bo myślisz, żę to za dużo?

A teraz druga sytuacja, prawidłowa. Czyli dalej wyjściowy jest stan jak na zdjęciu i zacząć to 'ganaszowanie' (wrr nie cierpię tego słowa..) powinnać od zadu, trzymając kontakt tak jak na zdjęciu, odrobinę wzmocnić działanie zewnętrznej wodzy ale tylko trochę - ręka w tej samej pozycji a jednocześnie mocniej popędzić zad wewnętrzną łydką. I nie rozumniem jak w tej sytuacji miałby się zrobić garb skoro jedyną rzeczą któ®ą zmieniasz jest wzmocnienie zewnętrznej wodzy i aktywizacja zadu wewnętrzną łydką, eentualnie delikatne zachęcenie i rozluyźnienie wewnętrzną ręką. I potem cały czas czym mocniej koń wymaga przytrzymania na zewnętrznej wodzy bo czasem owszem wymaga tymbardziej jak dłuższy czas mógł chodzić z głową w chmurach to musisz pamiętać iż zawsze równocześnie działa wewnętrzna łydka, im mocniej ręka trzyma tyum mocniej łydka jedzie. Wówczas koń przy stabilnej ręce opiera się na kontakcie i jest jak to piszesz 'zganaszowany ale też jadąc łydką ta zewnętrzna wodza musi na początku nawet mocniej a stabilnie przytrzymać bo inaczej koń tylko przyspieszy  lub zagalopuje.

Przepraszam bo się znowu rozpisałam i pewnie nieco chaotycznie jest, ale to trudno tak pisemnie.. dlatego widzisz jak nieocenione jest by ktoś był i patrzył i mówił kiedy odpuścić a kiedy przytrzymać a kiedy napięcie wodzy jest za duże a kiedy z amałe a kiedy koń w ogóle nie idzie do przodu itd itp.

edit: widze dopisane posty, kasiak to skoro się zawiesza to przecież nikt ci nie każe trzymać tej wodzy ile sił wlezie byle mocniej ale właśnie impulsami, mocniejsze dojechanie łydką i nieco mocniejsze prrzytzymanie na zew wodzy i za chwilę znowu, oczywiście cały czas aby nie tracic kontaktu a przy okazji mnóstwo przejść, rozluźniania, zgięć, jazda w odwrotnym ustawieniu. Ja po prawie roku pracy z obecnym koniem mogę powiedzieć, ze są fajne momenty jazdy na stabilnym kontakcie a ile ja się go przez ten czas narozluźniałam na wszystkie możliwe strony to wiedzą Ci co widzieli, gdybym zaczęła od obniżenia głowy to by pewnie teraz drobił ze sztywnym grzbietem....
EDIT: Nie chce mi się z Wami już kłócić >.<
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnmute.gif[/img] wielokrotna calkowita edycja postow
Nic nie będzie ok, dopóki nie zrozumiesz, że koń NIE rozluźnia się od zganaszowania, tylko zganaszowanie jest jednym z objawów rozluźnienia i giętkości.
Zrozum - koń i jeździec tworzą całość, to są naczynia połączone: jest drive od zadu, wędruje przez ciało konia i ciało jeźdźca - do pyska, tworzy obieg energii, napięć i odpuszczeń. Stawy obojga to usztywniają się (działaniem mięśni, ścięgien, więzadeł) to luzują. Tyle ile trzeba.
Pewne jeździeckie ułożenia części ciała wcale nie są oczywiste dla ludzkiego układu nerwowego, w zasadzie każdy ma z czymś kłopot.

Opowiem o swoim przypadku: trener domagał się ode mnie dużo krótszych wodzy. Ja protestuję - bo gdy wezmę krótsze "jakoś" usztywnia mi się cała ręka, usztywnia się koń. Drę się (poważnie), że mi rąk nie wystarczy, że żeby sięgnąć tam, gdzie ponoć mam trzymać rękę, przy długim tułowiu Muszę się zgarbić, że to jest geometrycznie niemożliwe. Trener spokojnie pokazuje w Eurosporcie: zobacz, na jakich krótkich wodzach jeżdżą i nic im się nie usztywnia. No faktycznie, co jest? Zaczynam dociekać. I co się okazuje? Że na skutek różnych zdarzeń z różnych treningów i na skutek huk wie czego wyrobiła mi się opaczna reakcja - nie jestem w stanie unieść ugiętej ręki bez napięcia barków i dużego napięcia bicepsów - garbię się, żeby uzyskać jakikolwiek luz, elastyczność. Okazuje się, że inni spokojnie potrafią. Co jest - po raz drugi? Dochodzę do tego, co. Które mięśnie przy łopatkach pracowały mi tak, że uniesienie ramienia usztywniało całą rękę. I jeszcze sporo wody upłynie, zanim stary nawyk zostanie zastąpiony nowym 🙁
kasiak, weź odpuść już, ludzie próbują Ci pomóc a Ty się obrażasz, że chcą Ci pokazać więcej rzeczy niż tylko to, o co pytasz. Kilka osób odpisało na Twoje pytanie, więc o co robisz aferę.
Starają się wskazać Ci dobrą drogę i tylko po głowie przez to dostają.
+Przecinki są bardzo fajne, może zaczniesz ich używać? I o wiele łatwiej by się czytało, gdybyś nie używała na przykład "tagg" zamiast "tak".

Jeśli chcesz tylko pogłaskania po głowie i powiedzenia "wszystko wiesz, jak Ty się znasz na koniach, wow!", to nie tu pisz.

Czytam wątek regularnie, żeby się czegoś nauczyć a tu się ciągnie dyskusja, gdzie wszyscy starają się być pomocni, a osoba, która o pomoc prosi, obraża się. Chyba nie o to tu chodzi.
Kasiu, piszesz, że pytałaś o "jedną, małą rzecz", i inne uwagi re-voltowiczek już Cię nie interesują.
zauważ jednak, że czasami potrzeba naprawdę bardzo wiele by tą jedną małą rzecz poprawić.
oprócz tego sądzę, że Dziewczyny zwracają uwagę na wszystkie Twoje błędy ze względu na swoją ambicję. chcą, abyś wyniosła od nich jak najwięcej, nawet więcej niż to, czego chciałaś się dowiedzieć pisząc w tym wątku. pamiętaj, że żadna z nich nie prawi Ci złośliwości, a jedynie chce Ci pomóc! a Ty się nie wściekaj, wyluzuj i przemyśl ich opinie 🙂

co do Twojej jazdy - podpisuje się całkowicie pod postami Dziewczyn. myślę, że najpierw powinnaś popracować nad sobą i nad dosiadem, a dopiero później myśleć o pracy z koniem. poza tym nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale ujeżdżenie nie polega wyłącznie na zebraniu, a zebranie w żadnym wypadku na zganaszowaniu! mi samej dawno, dawno temu wydawało się, że wystarczy zrobić 2 ruchy nadgarstkiem, koń obniży łepek (wszystko oczywiście w stój) i w tym momencie stanie się "zebranym koniem sportowym"  😁
na jazdę konną składa się naprawdę bardzo dużo czynników. dosiad i łydki są równie ważne, o ile nie ważniejsze niż ręka i o tym trzeba pamiętać 🙂

jeśli napisałam coś nieprecyzyjnie, niezrozumiale bądź w pewnej kwestii nie mam racji, bardzo przepraszam  :kwiatek:
p.s. Kasiu, znam tą stajnię od kilku lat i co nieco o niej wiem. więc jakbyś potrzebowała jakiejś porady i sądzisz, że mogłabym Ci pomóc, napisz 🙂
kasiak ale wiesz ja jakbym swojego na początku chciała zganaszowac i rozluźnbić to kiepsko by było.. bo rozluznienie przynajmniej dla mnie to coś do czego się dąży, owszem wraz z rozwojem i konia i jeźdźca jest coraz lepsze od początku ale to nie jest moim zdaniem cos co ma byc od początku jazdy przeciez po rto sie konia rozpręża by sie wlasnie rozluźnił miedzy innymi.

A co do tego, że ma nie miło w pysiu to wiesz wiaodmo ze kon woli sobie isc z głową w chmurach a jak to stary wyga doświadczony to możliwe też że dobrze wie kto na nim siedzi i czego oczekuje i jak wymaga pociągnie raz i ma spokój. A ty też powinnas momentami mocniej przytrzymac, wiadomo ze mu sie to niespodoba ale potem jak kontakt będzie stabilny razem z łydką to zrozumie, że tak jest lepieju. A jak sie wiesza na zewnetrznej wodzy to przeciez nie jedzzi sie w kółko non stop mozna porobić przejścia duużo przejść, pojechać sobie w odwrotnym ustawieniu przytrzymać na wew wodzy a zewnetrzną pobawić się rozluźnić, bo jak będzie sztywny to pociagnie wodze jeszcze sztywną szyją najlepiej i będziecie się siłować, a tu trochę siłą ale więcej sposobem trzeba🙂

oook ja tez juz koncze bo mogłabym tak bez końca ale i tak nie ma to jak pokazać więc nie chcę by do jakichś nieporozumień doszło bo jednak napisać coś jasno i zrozumiale nie zawsze łatwo

edit: doczytałam jeszcze wypowiedź halo i właśnie to samo miałam na myśli trzeba obserwować i siebie i konia i dociekać, a czasami fakt niektóre rzeczy łątwiej zgarbionemu zrobić, ja też długi czas jak chciałąm konia rozluźnić i zrobić rzucie z ręki to się garbiłam, tak było mi łatwiej rozluźnić swoje ciało, jak się prostowałam się usztywniałam i jednoczesnie koniowi się to nie podobało wiec głowę podnosił. Stopniowo zaczęłam najpierw od jazdy w tym zgarbieniu wtedy kiedy było ok dla konia i stopniowo się prostowałam starając jak najhmniej zmieniać napięcie bo gdybym wyprostowała się od razu zesztywmiałabym i rzeczywiście nic by z tego nie było.
Przeczytałam całą dyskusję i utwierdziłam się w przekonaniu, że jeździectwo jest jak media markt... i jak ktoś nie chce to mu nie pomożesz za Chiny ludowe.
kasiak siłowym ganaszowaniem, ustawianiem głowy rękoma nie rozluźnisz konia nigdy! Jak się zawiesza na wodzy to tym bardziej nie próbuj go ganaszować, bo tylko będziesz prowokowała do wieszania się jeszcze mocniejszego aż Cię zacznie z siodła wyciągać.
Zrozum, że dopóki Ty nie usiądziesz rozluźniona i w równowadze, dopóty koń będzie szedł sztywny. Zajmij się sobą i swoim dosiadem, a zobaczysz zmianę w koniu. I wbij sobie do głowy, że rozluźnienie konia zaczyna się od zadu, nie głowy i szyi. Koń musi iść aktywnie, pracować zadem by miał szansę się rozluźnić i przyjemnie cię nieść. Inaczej, to, że opuści Ci głowę, a Ty go rękami przytrzymasz niewiele da jeśli zad nie będzie aktywny. I to, że  koń niesie głowę w górze nie znaczy wcale, że ten koń jest sztywny czy spięty. Bo w takiej pozycji szyja może być luźna, koń nie musi jej zaraz opuszczać w dół i tak iść całą jazdę.
EDIT: Nie chce mi się z Wami już kłócić >.<
Szkoda, uwagi ludzi mądrzejszym od Ciebie powinny być dobrą lekcją. Ja bym słuchała, nie buntowała się. Nie zawsze jedna mała rzecz jest problemem, a ich ciąg, który Ty teraz pominęłaś. Dobrze, że inni to zauważyli i dali Ci stosowne wskazówki jak to przepracować, ale jak zwykle ukryta duma w tle się odzywa...
Po co?
EDIT: Nie chce mi się z Wami już kłócić >.<
To jak masz rozwiązanie to zmiataj stąd i już. Nie chcesz przyjąć słów krytyki, bywa.
kasiak, z Twojego opisu jednak wynika, że ganaszowanie było siłowe (2 razy za wewnętrzną, chwila przerwy i znowu? A poluźnienie wodzy = łeb w górze? To są objawy siłowej jazdy). No ale przecież Ty wiesz, że nie było, a poprzednimi postami udowodniłaś, jaką masz świadomość...
Jak to nie dostałaś odpowiedzi?! Dostałaś KILKA odpowiedzi m. in. dotyczących Twojego garba. Mam Ci tu wszystkie wypunktować?!
Skoro masz takie podejście do poszerzania wiedzy, to przykro mi, ale masz rację - może faktycznie sobie odpuść poważne jeżdżenie i zajmij się dupoklepaniem, bo w ten sposób daleko nie zajdziesz.
kasiak, a co to za dobre rozwiązanie?
EDIT: Nie chce mi się z Wami już kłócić >.<
kasiak, w ogóle nic nie zrozumiałaś. Nie jeździsz jak sierota, tylko brakuje Ci wiedzy i świadomości tego, jak się pracuje z koniem. Dostałaś odpowiedź na swoje pytanie, nie wiem o co się ciskasz. O to, że ktoś zauważył jakieś głębsze problemy i DOBRODUSZNIE I ŁASKAWIE chciał Ci POMÓC? Powinnaś być WDZIĘCZNA re-voltowiczom za to, że podzielili się z Tobą swoją wiedzą i doświadczeniem, zechcieli poświęcić te kilka minut na napisanie posta, bo chcieli, żeby lepiej Ci się jeździło!
kasiak, ja też nie mam trenera i nie jeżdżę sportowo. Najzwyczajniej w świecie mnie na to nie stać. I w sumie nie potrzebuję tego. Ale jeżdżąc nawet rekreacyjnie chcę by mojemu koniowi było ze mną wygodnie. Więc czytam, słucham bardziej doświadczonych, mam otwarty umysł na rady i krytykę jeśli jest konstruktywna. Bo to wszystko sprawia, że się uczę i staje się lepszym jeźdźcem. Nawet jeśli ktoś mi powie, że przez całe ostatnie pół roku jeździłam źle. Może i zaboli, ale komfort konia jest ważniejszy niż  moje ego.
I jeszcze coś tak na koniec. Wiesz co moim zdaniem jest najważniejszą cechą dobrego jeźdźca? - POKORA.
proszę o opinie  :kwiatek:
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się