Forum konie »

Laicy o koniach

to wtedy trzeba stwierdzić "a dałaby mi pani pojeździć swoim autem?" i po problemie.
Następnym razem wymyśl historyjkę o koniu mordercy dzieci i o tym jak jedno chciało się przejechać i je ledwo odratowali- wtedy juz nie będą prosić o przewiezienie dzieciaczka 😁
[quote author=queridiculomasgrande link=topic=1046.msg1405597#msg1405597 date=1337359231]
a ona sadza dzieciucha na grzbiet (koń bez siodła, przywiązany tylko do myjki)


Że tak tylko spytam: baba zdążyła wsadzić dziecko na konia, który ma 175 cm, więc musiała trochę się natrudzić, żeby tego dzieciaka podnieść, a Ty zareagowałaś dopiero wtedy, kiedy już to dziecko na nim siedziało?  🤔wirek:
[/quote]  wiesz, nie patrzę non stop na grzbiet koński, czyściłam akurat kopyta, więc wiesz :p
ja jak ktoś z kilometra mi "śmierdzi" to mówię żeby nie podchodzić bo koń gryzie i kopie. A jak ktoś sympatyczny to i pogłaskać dam :P, jakoś nie ma reguły, ale niektórzy ludzie - spacerowicze samym swoim jestestwem/wyglądem/sposobem bycia działają mi na nerwy...

najlepsze jest jak lezą do stajni a wszędzie na wejściach "proszę nie wchodzić" albo temu podobne (ja już na czerwono wydrukowałam i jak na razie skutkuje)... jak się zapytasz "a czytać to Państwo umieją?" to już wielkie zdziwienie jest...
Pewna dziewczynka, ktora przychodzi regularnie pobyc z moimi konmi, w koncu w trosce o klacz przelamala sie i zapytala:" pani Beato, a dlaczego temu koniowi wystaje kość z nogi?" Chodzilo jej o sarkoid🙂
Relacja z wczorajszego filmu "Czarny książę" który leciał na tvn7
Koń nocą pędzi przez las, przewraca się i kaleczy na nadgarstki, rano patrzy na nie i mówi "czy moje kolana kiedykolwiek się zagoją?"  😵
oj, te kolana to tam wiele razy się przewinęły 😉 a rodzice mi nie chcieli uwierzyć, no bo "koń chyba wie lepiej, co go boli" 😂 słyszeliście może, czy tak było w oryginale, czy to tylko nasze tłumaczenie?
Wątpię, żeby w tym filmie, który raczej wielką produkcją nie jest, przejmowali się takimi szczegółami, skoro 99 % oglądających nie zwróci na to uwagi.
Ja ostatnio w Twoim Stylu bodajże czytałam o jakiejś kobiecie, której pasją są konie, bla, bla, bla, oczywiście jej konkurencja to ujeżdżanie.  😉  Tak samo w Reader's Digest - artykuł o tym, jakie dyscypliny olimpijskie powinny zniknąć - ujeżdżanie! Nawet się pofatygowałam i napisałam do nich, że porywają się z motyką na słońce chcąc zlikwidować nieistniejącą dyscyplinę.  😎  Czy w takich wielkich czasopismach nie ma nikogo, kto sprawdza te artykuły? Jak piszą coś o windsurfingu albo wspinaczce wysokogórskiej, to chyba sprawdzają, jak się nazywa sprzęt, nie mogą przy koniach też zweryfikować?  🙄
i tak dobrze, że obojczyków nie połamał 😎
A mnie dzisiaj głupota pewnej pani naprawdę przeraziła!  😵

Przyszła na jazdę dziewczyna z 20 lat z mamą i ciotką. Była to druga lonża tej dziewczyny , przy czy pierwsza była z 2 lata temu.. Dziewczyna bardzo się bała więc na początku wymyślałam jej jakieś ćwiczenia w stępie żeby się oswoiła z koniem. Już po minucie jej matka zaczyna krzyczeć , że mam zakłusować. Oczywiście nic sobie z tego nie robiłam. W pewnym momencie matka się zaczęła drzeć na dziewczynę , że jest beznadziejna i że ma natychmiast zakłusować i zaczęła cmokać. Koń się lekko przestraszył , dziewczyna również. Naskoczyłam na nią że to ja prowadzę jazdę i że to ja decyduję czy ma jechać kłusem czy nie , pozatym dziewczyna się boi i ma na początku się oswoić. Na chwilę był spokój. Po jakimś czasie zaczęłyśmy robić krótkie zakłusowania. Matka w krzyk, że czemu ona nie anglezuje.  Jak już te zakłusowania w miarę wychodziły robiłyśmy dłuższe zakłusowania a matka, że co to ma być , że za co ona płaci, że mam zrobić zagalopowanie, bo inaczej ona się nie nauczy jeździć.  😵 Dziewczyna bardzo to przeżywa i w pewnym momencie stwierdziła, że to nie ma sensu i chciała zejść. Ja zaczęłam z nią rozmawiać żeby się nie przejmowała i spróbowała jeszcze raz na to matka , że ma racje , że jest beznadziejna , że tylko niepotrzebnie ją okłamuję.  😵 I że mam dać jej konia i ona jej pokaże jak się jeździ. Oczywiście powiedziałam , że nie ma takiej możliwości i poprosiłam ją o opuszczenie ujeżdżalni. Wkurzyła i poszła sobie wykupić jazdę. Oczywiście się nie zgodzili, bo powiedzieli , że nie wpuszczą jej pijanej na konia.  😵 Tragedia.... Kobieta niby jeździ całe życie.. Nie wiem skąd biorą się tacy ludzie..  😵
TRATATA, calore bo to kalka z angielskiego! Aktualnie mam przyjemność czytać Black Beauty w oryginalnej wersji językowej i tam cały czas są 'broken knees'. A że mogli się bardziej postarać przy tłumaczeniu fachowego nazewnictwa to już inna bajka 😉
Mnie bardziej wkurzało tłumaczenie 'bearing reins' na cygańskie wodze. Jak się w ogóle po naszemu nazywa checkrein?
Sonkowa, nie zazdroszczę sytuacji. Gdyby to była moja matka to nie dość, że spaliłabym się ze wstydu to jeszcze bym ją wyprosiła. Jak ja nienawidzę, kiedy jajko mądrzejsze jest od kury i wtrąca się jakby nie mogło być inaczej. Współczuje dziewczynie, a Tobie gratuluje cierpliwości.
Ja powrócę do sytuacji 'ujeżdżania'
Przeczytałam właśnie artykuł o królowej Elżbiecie w czasopiśmie ''Twój Styl'', który mama kupuje co jakiś czas, żeby się trochę "odmóżdżyć", haha. W każdym razie, czytałam artykuł i potem popatrzyłam na zdjęcia i dopiski oczywiście. I tu zacytuję:
18-letnia Elżbieta była już doskonałą amazonką. W 1944 roku podczas zawodów Royal Windsor Horse Show wygrała konkurs ujeżdżania.
Niby nic, ale mnie osobiście to trochę denerwuje. Chociaż przynajmniej napisali ''amazonka'', a nie np. dżokejka czy jeźdźczyni..
Kiedyś z ekipą stajenną robiliśmy szlogę na weselu syna stajennego, kilka osób na koniach,pozostałe w tym i ja tylko w strojach jeździeckich. Żeby było kolorowo,przebrałam się w stylu western,tak dla kontrastu z klasycznymi koleżankami(zdjęcie z imprezy mam w awatarze). Wszystko fajnie,przyjechaliśmy na miejsce,było jeszcze trochę czasu do wyjścia pana młodego z domu,to poszłam coś sprawdzić z koleżanką, ja w skórzanych czapsach,kowbojkach,kamizelce i kowbojskim kapeluszu,ona w przepisowym stroju obowiązującym na zawodach jeździeckich. Tak się złożyło,że przechodziłyśmy obok miejscowej elity koneserów tanich wyrobów alkoholowych.Na nasz widok jeden z żulików przetarł oczy i zakrzyknął do kupla "Patrz ku*wa Zdzisiek - Arizonki!" 😀
W jakimś filmie (chyba o niewidomym koniu, co potem wygrał zawody ujeżdżeniowe) było, że dziewczyna zakładała w boksie ogłowie. Lektor: ,,Spokojnie, to twój kantar!".
Mój tata ostatnio, gdy czyściłam konia:
T: ,,A co, on się gdzieś skaleczył? Obtarł? Na tylnej nodze".
Ja: ,,Gdzie? Tutaj?" (pokazuję jakiś mały strupek).
T: ,,Nie, wyżej."
Ja: ,,Ale gdzie? Tutaj?"
T: ,,No, no, tutaj."
Ja: ,,Tato, to kasztan..."
To ja też miałam tak ostatnio. Pojechałam sobie z mamą w teren. Ja na koniu, ona na rowerze. Moja mama jedzie za mną i nagle wpada w panikę "Paulina , on ma całe poobijane kolana!" Co prawda miał rankę na nodze więc powiedziałam jej, że sobie coś zrobił na padoku i że to nic. Ale ona, że on to strasznie wygląda i że on ma kilka tych ran i że to nie wygląda na małą rankę. W pewnym momencie zwątpiłam, pomyślałam, że może nie zauważyłam. Zeszłam szybko z konia, oglądam nogi a tu nic nie ma. Mówię jej żeby mi pokazała a ta mi pokazuje kasztana.  😁 No myślałam, że umrę tam ze śmiechu.  😁
To się często zdarza laikom,moja babcia kiedyś mi tak zrobiła,a że byłam wtedy niedoświadczona to jej uwierzyłam i dopiero jak się dokładnie przyjrzałam zobaczyłam,że to kasztan 😂.
Gratuluje cierpliwości przy prowadzeniu tamtej jazdy  👍

Niestety ludzie czytać nie umieją, wyraźne na boksie drukowanymi literami na czerwono napisane  "Uwaga koń gryzie" a ludzie zdziwieni, że jak podchodzą to zębami na nich kłapie  😵
sytuacja sprzed chwili...  moja mama " Ania ale mu te orzechy z tyłu urosły"  🤔  orzechy kasztany prawie to samo 😁
widzexxcie, ludzie po prostu myślą, że ich takie napisy nie dotyczą, tak jak akurat ich nie dotyczą zakazy wjazdu i parkowania na ulicach. Na naszej stajni wiszą ogromne tabliczki z napisem "Nieupoważnionym wstęp wzbroniony!", ale czy ktoś ten napis respektuje? Nawet jak drzwi są zamknięte, to sobie otwierają i wchodzą jak do swojej stodoły.  🙄 Tak samo tablica na drzwiach od hali olbrzymia, w oczodajnym żółtym kolorze, nie da się nie zauważyć, na niej czarnymi literami napisana instrukcja wchodzenia do środka: że trzeba zawołać czy można wejść, poczekać na odpowiedź instruktora i dopiero otworzyć drzwi i tak dalej, na końcu ostrzeżenie, że nie przestrzegając zasad można spowodować wypadek i 20 wykrzykników. A i tak na porządku dziennym są sytuacje, gdy podczas jazdy nagle otwierają się z hukiem wielkie metalowe 'wrota' - i wpada facet, który 'tylko dziecko przyszedł odebrać' albo co gorsza stado dzieciaków z wycieczki na oprowadzanki - takie to nawet nie patrzą, gdzie idą, omijać trzeba łukiem 20-metrowym, bo się zachowują jak ślepi w labiryncie.
"Nieupoważnionym wstęp wzbroniony!"

W tej sytuacji należy wkłusować.
I wszystko jasne! Ci ludzie tak naprawdę znają się na koniach (tylko udają przypadkowych spacerowiczów) i nie wstępują, tylko wkłusowywują! Jedna z zagadek ludzkości została rozwiązana!
Ja powrócę do sytuacji 'ujeżdżania'
Przeczytałam właśnie artykuł o królowej Elżbiecie w czasopiśmie ''Twój Styl'', który mama kupuje co jakiś czas, żeby się trochę "odmóżdżyć", haha. W każdym razie, czytałam artykuł i potem popatrzyłam na zdjęcia i dopiski oczywiście. I tu zacytuję:
18-letnia Elżbieta była już doskonałą amazonką. W 1944 roku podczas zawodów Royal Windsor Horse Show wygrała konkurs ujeżdżania.
Niby nic, ale mnie osobiście to trochę denerwuje. Chociaż przynajmniej napisali ''amazonka'', a nie np. dżokejka czy jeźdźczyni..


Mnie już nic nie zdziwi. Nawet na okładce Skulicza sprzed zgoła dwudziestu lat mamy 'skoki i konkursy ujeżdżAnia' 🙄
mój dziadek: Ooo! Wyprałaś kubraczki dla konia! 🙂
kubraczek - czaprak
grast, ładne 🙂
mój tata widząc pierwszy raz w życiu taranta: Ale tego konia posrało wszędzie. On jest jeszcze brudny. Wyczyść te plamy. 🙂

a ja dostałam ataku głupawki.
Padłam 🤣.
Mój tata mnie dzisiaj powalił. Wychodząc ze ślązakim,na którym miałam jeździć zdziwił się,że on taki nie szczupły. 😀
goście weselni jak im pannę młodą przywieźliśmy pod kościół na ochraniacze-> oooo skarpetki, patrz Władek, jakie słodkieee....
Ostatnio w stajni poszłam się przebierać i poprosiłam chłopa mojego, żeby wsypał Libelli obiad. Nagle przybiega do mnie, cały zdenerwowany i mówi, że Libelli chyba coś jest i że ona chyba nie chce jeść od niego obiadu, że muszę iść sama jej dać 🤔 Ja, lekko zdziwiona, poczłapałam do boksu. Co się okazało?
Że chłop wsypał jej owies i stał pod boksem. A Libelka uznała go za konkurencję do obiadu i co kęs próbowała go odstraszyć 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się