Wrzucam post pod postem, aleeeee 😍 rekreancimy się na 100%, głównie spacerując i biegając po lesie i korzystamy z przepięknej zimy.
Jestem w teamie ZIMO, NIE KOŃCZ SIĘ NIGDY.
Moni ja sobie regularnie w boksie ściągam miotłą pajęczyny, nawet kupy jaskółek szorowałam bo po prostu lubię jak jest czyściutko i estetycznie. Stajnia też dba o konie top i nikogo pająki nie zjadają to bardziej moje widzimisię żeby ogarniać dodatkowo. infantil, zazdroszczę bo w Poznaniu teraz to można z końmi na łyżwach jeździć.. od tygodnia, ani w teren ani nigdzie. Jedno wielkie lodowisko mamy w stajni i w lesie 😭😭
Pozdrowienia z kucynka 🌻
To i ja się pochwalę, wróciłam do jazdy na rudej po prawie roku (!) bez jazdy ???? ostatni raz siedziałam w siodle w połowie kwietnia zeszłego roku, potem już jednak brzuszek nie pozwalał, no i fizycznie nie czułam się na siłach nawet na lekkiego stępa. Po porodzie myślałam że szybko wrócę, ale ruda złapała tajemniczą kontuzję, wyleczoną dopiero pod koniec listopada. A potem przyszły takie mrozy, że warunków do jazdy brak (brak hali). Moja radość, gdy przyszły roztopy i plac wrócił do użytku była ogromna. Na razie lekko wdrażamy się do pracy, więcej z ziemii niż z siodła, ale coś tam się bujamy. I uwaga - koń który w tym roku kończy 7 lat, po 7 miesięcznej przerwie od pracy, pod siodłem chodzi tak, jakby przerwy nie było 🙂 oczywiście - jest sztywniejsza i gorzej reaguje na pomoce, bardziej chodzi mi o jej głowę. Nie muszę konia od zera zajeżdżać, wróciła do pracy jakby miała ledwo tydzień wakacji, a nie kilka miesięcy życia wolnego konika żrącego sianko. Dumna jestem bardzo z Rudej, choć trochę rogi pokazuje.
faith, brawo, brawo, braaaawoooo! Wspaniale, że udało Ci się wrócić 🎉
Ja odpaliłam Januszka po zimowo-zdrowotnej przerwie i powoli sobie robimy kondycję (nie wiem, czy bardziej on, czy bardziej ja 😅😉.
Wrzucam ziomeczka dzisiejszego, bo jestem mega zadowolona z tego, jaką ma formę po niełatwej dla nas zimie. Najpierw klinika w grudniu i leczenie krwawiącego wrzoda, potem lekki powrót do roboty, który w tych mroźnych warunkach ograniczał się do stępo-kłusów po lesie, a na koniec jeszcze mój mądry koń nabił sobie krwiaka i zrobił dziurę w nodze 🤠
Ale tfu tfu, teraz już wychodzimy na prostą.
I pozdrawiamy kącik!
Po ponad 9ciu miesiącach poczułam się na tyle dobrze z każdej strony, że pobujałam się z grubą po placu.
Dzielna moja buła, miała tyle przestoju co ja, a przeżyłyśmy obie😉💪????
Minął już miesiąc od kiedy przyjechał do mnie mój młodziak. Trudne były początki bardzo, nie byłam przygotowana na to, że koń, który był już bardzo ucywilizowany tak źle zniesie przeprowadzkę i bedzie miał tyle emocjonalnych problemów w nowym miejscu. Nigdy nie miałam do czynienia z tak młodym koniem I rzeczywistość mnie mocno zweryfikowała 😂 na szczęście nasz trener nas oboje powyjaśniał i dramaty się skończyły. Więc aktualnie banan nie schodzi mi z twarzy, bo mój koń jest po prostu najsłodszy! Pozdrawiamy z Goldenem wszystkie Rekreanty!
Wyciągam kącik z niebytu!
Jak sobie radzicie w upale?
ollala super ze sie dogadaliście! To prawda, mlodziez weryfikuje i uczy pokory 🙂 mam.podobne spostrzeżenia, mimo ze pracowałam wczesniej z młoda kobylka 🙂 ale wciąż 🙂
Jak idzie współpraca? 🙂 on jest 2022 jak moj? 🙂
Z moim ostatnio wesolo, ale tez bardzo przyjemnie - tfu tfu 🙂
Regularnie pracujemy z trenerka, pod siodlem postępy, jezdzi sie zaiste miodnie.
Ale najbardziej to go poprostu lubie 🙂 marzyłam o takim koniu, proludzkim, szukającym kontaktu, ciekawskim - no i trafiłam 😍
Wspólne spędzanie czasu jest dla mnie super relaksem i przyjemnością, dla niego chyba tez, bo przychodzi zawsze chętnie🙂
Pozdrawiam rekreantow od dzieciaczka!
faith, ten twój słodziak ma takie samo maślane spojrzenie jak mój Golden 😂 chyba wszystkie 4 latki to takie cukiereczki. Super sie czyta, ze się dogadujecie i robota idzie dobrze! Tfu tfu, niech się wam tak dalej wiedzie.
Tak, mój tez jest z 2022. U nas aktualnie kolejna rewolucja- ponieważ w gastro znowu nam wyszły wrzody I musialam troche zweryfikować jak wyglada nasza codzienność to dzisiaj po raz kolejny zmieniliśmy stajnie. Młody pojechał do wspaniałego miejsca gdzie jest cisza, spokoj i super warunki dla niego i do treningu. Także mam nadzieje ze, teraz bedzie trochę z górki, ze leczenie zacznie przynosić w koncu efekty i w koncu zacznie sie jakas poważniejsza robota.
O, fajnie, że wątek odgrzebany 🙂 martrix, ja od tygodnia codziennie pobudka o 4.00 i.... pokochałam to! I dzięki temu kompletnie nie odczuwam tych pieruńskich upałów 😀 że też przez tyle lat posiadania konia nie mogłam się zmotywować do wstawania przed świtem w lecie. Teraz nadrabiam. Co prawda mam dni (jak dziś), że spałam tylko 2h, ale o dziwo mój organizm jest zachwycony. Właśnie skończyłam pracę i ani myślę odsypiać. Od tygodnia śpię średnio 4-5h. Nie pojmuję siebie, ale co tam.
U nas super pod każdym względem, oprócz zdrowotnego (początek astmy...). Koń skacze jak szalony, po płaskim chodzi jak maszyna i w dwóch paluszkach, a w terenie budzi się bestia - czyli to, co kocham najbardziej 😁 Jest tak wesołym i kochanym zwierzem, że po 7 latach nadal nie dowierzam, że takiego sobie przyjaciela sprawiłam.
Niestety od 4mcy mieliśmy tylko jeden (1!) trening skokowy, bo praca mi koliduje z dostępnością czasową trenerki. Ale skaczę dużo sama i już nawet mój koń po kolejnym ćwiczeniu sam podjeżdża do przeszkód, bo wie, że będą zsiadać i podwyższać 😅 jesteśmy samowystarczalni 🙃
Siódmy rok z darmozjadem i ciągle jest tylko lepiej, i lepiej, i lepiej 🐎 wszystkim rekreantom mogę życzyć tylko tego samego + końskiego zdrowia 🙂
Ja po prostu zrobiłam wakacje młodemu w te upały, ma czas jeszcze na trening i jazdy 🙂
W ogole śmieje sie ze przy 2gim koniu jak przy 2 dziecku - mam znacznie większy chill psychiczny i znacznie to wszystko przyjemniejsze 😉
No ja dzisiaj też tylko lonżowałam i to bez galopu, żeby odglutał się po inhalacji. Na zewnątrz było przyjemne 20 stopni o świcie, ale o 8 jak wracałam do domu było już 30.
Chore temperatury.
Natomiast uczucie jak wychodzę po 4 na zewnątrz i jest tak rześko i można oddychać - bezcenne 💕
Zawiozłam koniom wielką sól i zawiesiłam na padoku. Mój dzban jak zwykle podejrzliwy wobec wielkiego, szarego obiektu i zlizywał sól tylko z mojej ręki, ale kobyła od razu zaatakowała i szczęśliwa machała jęzorem 🙂
Ciekawe czy ten syrop na oddech zda egzamin. Dziś wracałam się specjalnie do domu, bo zapomniałam wziąć. Na razie ogromny plus - koń wcina i kompletnie nie grymasi.