Również oceniam imprezę bardzo dobrze. Pod względem sportowym, widowiskowym i organizacyjnym. W zaprzęgach się zakochałam, no i ... Horseman Team wymiatał :-) Ciekawe jak to wyglądało od strony zawodników i luzaków. Mam nadzieję na kolejny raz w przyszłym roku.
Impreza zorganizowana na europejskim poziomie. Jedyny minus, patrząc ze strony zawodników i luzaków, to odległości pomiędzy parkurem i stajniami, no ale to się zdarza. Inaczej się pewnie nie dało tego rozwiązać. Odległość do koniowozów również zabójcza... No i stajnie umiejscowione w miejscu, gdzie przy deszczu były automatycznie zalewane - w każdym razie nasze boksy. Na duży plus na pewno zapewnienie zaplecza sanitarnego, - dla widzów, jak i dla uczestników na parkingu dla koniowozów. Wystarczająca ilość, wszystko czyściutkie - a to nie zawsze się zdarza. Fajnie zorganizowane strefy VIP. Liczymy na kolejne edycje.
armara, dokładnie tak! Ja też na miejscu słyszałam same superlatywy i wzrok ludzi pełen zachwytu. Jak na pierwsze podejście było fantastycznie. Z mojej perspektywy przyjezdnego, chciałoby się tylko więcej stoisk ze sprzętem 😉. Trzymam kciuki, żeby za rok była powtórka i pojadę na pewno.
aaaa właśnie, duży plus za liczne i czyste toalety dla mnie jedynym minusem mogły by być przydługie przerwy szczególnie dało się to we znaki w niedzielę jeśli ktoś chciał zacząć, tak jak my, od ujeżdżenia i zostać już do końca; a w niedzielę widzów więcej, niż krzesełek i trzeba było pilnować miejsc 😉
Hmmm, serio podłoże nie było OK? Wydawało mi się lepsze od zeszłorocznej Warszawy... Chyba, że popołudniami, jak słońce dawało, to faktycznie tego równania i polewania mogło być mało i mogło być mniej zwięzłe... Rano wydawało mi się super. Zwłaszcza po deszczach 😉
Impreza była suuuuper. Szkoda, że na pokazie koni arabskich było tak mało osób - myśmy oczy wybałuszali co oni nam tutaj za perełki z Janowa przywieźli 😁 Ogólnie chyba w życiu nie było tak cicho na powożeniu 🙁 To mnie najbardziej zawiodło w sumie!!! A poza tym to naprawdę było świetnie, tutaj bardzo fajne było to, że można było wychodzić bez problemu, bardzo blisko było mnóstwo stoisk z jedzeniem, także te przerwy można było dobrze wykorzystać - choćby na kąpiel w morzu 😉
Byłam pod wielkim wrażeniem 15-latka z Niemiec (Marvin Jungel 😉), który wygrał MR na tym turbokucyku... WOW. Czapki z głów. Ale jak zobaczyłam potem przejazdy jego trenera (Philip Shober) to nic dziwnego, że tak chłopak jeździ 😉 No i Ola Kierznowska... WOW! <3 Serce puchnie, że mamy takich juniorów. A debiut Adasia Grzegorzewskiego w Potędze porwał całą publiczność. Super, no super emocje były!
PS.: Gdyby ktoś jeszcze był w Kołobrzegu, to BAAARDZO polecam racuchy z jagodami i bitą śmietaną koło molo, zaraz obok okienka z pizzami. Pycha!
To kolej na moje podsumowanie 😀 Generalnie było fantastycznie, organizacja na super poziomie. Z tego, co słyszałam, organizatorzy zbierali generalnie pozytywny feedback zarówno od zawodników, jak i wystawców czy sponsorów. Jak dla mnie rewelacja. Przepiękne miejsce, przyszło bardzo dużo ludzi! Już od piątku trybuny były pełne. Tak jak standardowy cykl Cavaliady jakoś nigdy szału na mnie nie zrobił (sama nie wiem, dlaczego, wszystko ok, ale jakoś mnie nie ciągnie nigdy), tak edycja w Kołobrzegu obłęd! Naprawdę świetnie się bawiłam, również jako kibic 😀 Fantastyczne prowadzenie konkursów Wenus vs Mars czy zaprzęgów. Jedyny minusik to bardzo małe centrum prasowe - ledwo się tam mieściliśmy. Na przyszły rok przyda się drugi kontener 😉
W tamtym roku mieszkańcy straszne się czepiali, poza tym tydzień później jest Sunrise tam gdzie były stajnie i organizatorzy się spięli, ze mają mało czasu na rozstawianie. Skoro PZJ planował organizacje na początku roku to wydaje mi się, ze miasto miało jakieś ale. Podobno trwają jeszcze jakieś negocjacje.
Ale to już zimą, albo mi ktoś mówił albo czytałam. Nie pamiętam. Na pewno, że nie w Kołobrzegu tylko gdzieś indziej. Czy to prawda to pojęcia nie mam bo po tym nigdzie żadnej wiadomości odnoście cavaliady nad morzem nie było.