Sankaritarina, moja kobyłka żyjeee 🙂 Jestem na etapie błagania męża o zdjęcia, bo w końcu chciałabym się wam pochwalić, jak nam idzie oraz załatwiania sobie jakiegoś transportu, bo dobiłyśmy do podstaw (jeszcze galop jest "taki se", ale na tej beznadziejnej ujeżdżalni to nic lepszego nie wyrzeźbię 🙁) i fajnie by było zacząć ją zabierać w różne miejsca, jakieś treningi, itp. Mam również nadzieję, że zarówno mnie, jak i mężowi plany zawodowe się powiodą (a wszystko wskazuje, że jesteśmy na dobrej drodze 😀) to wtedy przeniosę ją do lepszej stajni. Trochę mi będzie brakowało trzymanie konia "pod nosem", jednak potrzebuję lepszej ujeżdżalni, lepszego padoku, no i jakichś stajennych znajomych 😉 Poza tym, mój landlord zaczął mnie wkurzać, bo ma wielce "genialne" pomysły - a to jakiś traktor walnie na środku pastwiska (niech konie mają atrakcję), a to mi szambo wylał centralnie pod bramą do ujeżdżalni... no wesoło mam ostatnio 🤔 Tak więc, tak, czy siak - przeprowadzka to mus 🤔
Na dzisiaj walnę tylko jedno nudne zdjęcie Millie, i prześlijcie mi pozytywne fluidy, aby mąż w końcu się zorganizował i strzelił parę fotek
Ramires, zabij mnie, nie pamiętam. Wiem, że to ktoś znany opowiadał, ale to było wieki temu.
Mozii, u mnie w byłej pracy ktoś się pomylił i na zawody zapakował innego konia... bo był identyczny, jak ten, co miał startować 😁 Dosłownie, różnica była minimalna, przy ponad stu koniach w stajni można było się pomylić 😉
faith, jak to mówią, pierwsze koty za płoty 😉
Atea, też tak mam, bardzo fajne uczucie 🙂
xymena, czemu mamy bić? Mega pozytywnie 🙂