Plamkakochanie, masakra. Czesto sie zdarza że nie wychodzi w posiewie az nie jest za pozno? Wy tam macie tez EPM nie? I trującą dla klaczy w ciąży trawę (tall fescue). Zwariowalabym jakbym miala hodowac konie w USA :P
karolina_,
hahahaha 🤣 Tak, mamy EPM. Trawa jest malo popularna z tego co wiem, zalezy duzo od rejonu kraju. Ja nie znam nikogo tutaj kto ma ta trawe 👀 Kolezanka miala tutaj kobyle w ciazy w zeszlym roku i najpierw dostala kolki a pozniej miala zapalenie lozyska- hodowla nie jest na nerwy wszystkich 😂 (a dodam jeszcze, jak zrebak mial 2 miesiace to kobyla niechcaco go kopnela i zlamala mu szyje...zrebak przezyl)
Ja sie ciesze ze jak ja mialam ciezarna kobyle, jeszcze w Polsce, to nie wiedzialam o calym ryzyku, a obylo sie bez przygod, bo jakbym teraz miala hodowac to bym chyba najpierw musiala wykupic wielki zapas srodkow na uspokojenie 🤣
U nas pierwszy raz sie to zdarzylo ze wyszlo negatywnie a pozniej pozytywnie jesli chodzi o wynik na pythiosis, mielismy 4 przypadki tej "choroby" w ciagu ostatnich kilku lat. Pozostale udalo sie nam uratowac z pomoca komory hiperbarycznej 😎
Plamkakochanie, w USA z hodowla do ujezdzenia i skokow jest ciezko. Maja te same chorobska co my (herpes, leptospiroza) plus swoje wlasne, plus mega pod gorke logistycznie. Jest kilka stacji ogierów w USA i kilka w Kanadzie (ale to tez transport przez granice), a tak to tylko mrożonki - maja ograniczona pule ogierów, bo zanim cos mlodego zamroza na USA to troche czasu mija, potem z kolei jak intensywnie startuja to ciezko ta kwarantannę ogarnac zeby zamrozic. Zeby miec sensowny wybor, sporo hodowców trzyma klacze w Niemczech czy Holandii i ewentualnie importuja corki do 18 mca zycia, bo krotsza i tańsza kwarantanna. Takze naprawdę trzeba miec zacięcie zeby tam hodować. W Polsce to nie jest żaden biznes, ale w USA chyba bym sie w to w ogole nie pchała.
Ty swoja klacz sprzedałaś czy ściągałaś na Floryde?