dzięki za odpowiedzi, jak wet dojedzie dam znać co to sie porobiło w tej nodze, a na marginesie macie jakieś sprawdzone sposoby na zasuszenie tej rany, wydaje mi sie ze wyziarninowało już do odpowiedniego momentu , i teraz trzeba by było podsuszać, żeby strup się w końcu zrobił, oczywiście jak wet będzie też zapytam, bo na razie czekaliśmy az rana wyziarninuje do końca...
Ja takie rany smarowałam krzemem w galaretce (to się chyba nazywało „maseczka młodzieżowa” czy jakoś tak).
Coś mniej więcej takiego jak to: klik nie wierzyłam, że to zadziała ale rzeczywiście działało na ranę na samym stawie skokowym (zszyć się tam skóry nawet nie dało).
[quote author=_Gaga link=topic=95933.msg2833665#msg2833665 date=1546246757] A ja niezmiennie polecać będę Vetericyn. Nawet moja weta się do tego mega przekonała, widząc efekty leczenia paskudnej rany. [/quote]
W lutym kobyła podcięła się pastuchem w pęcinie, w miejscu zaznaczonym na biało na zdjęciu. Tylna noga.Podcięcie nie głębokie . Dostała antybiotyk, kulała tylko kilka dni. Rana goiła się długo, robiona była vagothylem. Klacz była źrebna. Teraz już jest strupek, ale taki brzydki, wypukły , po zdrapaniu go nie ma krwi, rózowawa skóra. Natomiast bardziej z tyłu wyraźnie wyczuwalne jest zgrubienie . Macie pomysł czym to smarować aby zgrubienie zeszło? Klacz karmi, suplementuje ją, jedzenie ma bdb. Ale podejrzewam że i tak najwięcej energii organizmowi schodzi na pokarm, a wcześniej na płód.
Moja kucka podcięła się linką od pastucha dokładnie w tym samym miejscu. Nam się rana troche babrała, bo było lato i stado much. Strupek też był paskudny ale sam odpadł po czasie i zostało zgrubienie. Wet mi zalecił jakaś maść na blizny, smarowałam sumiennie bardzo długo ale zgrubienie zostało do dziś (troszke mniejsze ale jednak wyczuwalne).
Donia, moja kobyła za źrebaka miała przecięte ścięgno na tylnej nodze. Bardzo duże zgrubienie, widoczne. Tak przez wiele lat. Zginęło, została blizna - brak włosów, zgrubienie zeszło po suplementacji, długiej, msm'em. Msm był /jest stosowny z innej przyczyny. To była taka przypadkowa 'wartość dodana'.
Koń rozciął sobie nogę między stawem pęcinowym a koronką, rana szyta mamy 3 szwy. Problem taki że to młody dwuletni ogierek stojący na wolnym wybiegu, wczoraj rana była szyta więc noc i pół dnia spędzi w stajni ale pytanie jak zabezpieczyć ranę żeby nie zabrudził sobie jej błotem. Mam możliwość ściągania go na noc do stajni ale w dzień wolę jak będzie stał na łące. Myślałam o opatrunku, zawinąć go owijka i na noc ściągać żeby rana oddychała. Jakieś rady?
Siwa239 - bardzo dobre zioła to waleriana (kozłek lekarski), melisa, konopie, chmiel szyszki, rumianek- czyli to, co dla ludzi. No i magnez, tryptofan -ale to już "chemia". Można dostać tutaj: https://www.dlakoni.pl/c75-uklad-nerwowy
odkopuję.... czy ktoś miał do czynienia z raną na tyle głęboką, że widoczna jest kość? Złamania nie ma, ale widoczna jest kość stawu pęcinowego. szwy nie trzymają, rana jest otwarta. Póki co, koń jest pod kontrolą lekarza (codzinnie), ale niestety do codziennych zmian opatrunków konieczna jest codzienna sedacja... Ja nie jestem właścicielem, ale chcąc nie chcąc - żyję tym trochę...
czy ktoś miał tego typu doświadczenia i może się podzielić doświadczeniami? Jak długo się rana goiła, na ile w ogóle do tego doszło? czy w stajni czy w klinice...?
z góry dzięki
ja też znam rany, które goiły się rok, ale nie o to chodzi, żeby ktoś mi powiedział, ile ta konkretnie rana będzie się goiła, tylko o podzielenie się swoimi doświadzeniami... Np. czy koń był wieziony na kliniki, jak przebiegał proces opatrywania rany itp.
Chodzi mi też o to, jakie były powikłania i czy były... np. staw septyczny?
czy miał ktoś doświadczenie z raną do kości, która doprowadziła do uśpienia konia?
czyli nie jest to "Pytanie" a "Prośba o podzielenie się swoimi historiami dotyczącymi ran z kością na wierzchu"
taggi,
Tak, w klinice w ktorej pracuje mielismy takie rany, gdzie widac bylo golym okiem kosc. Kon byl w areszcie boksowym, wychodzil tylko na zmiany bandazy i ogledziny weta. Wyslany do domu jak wlasciciele czuli sie na silach zajac sie samodzielnie. Kon jest w tym momencie czysty w ruchu i zagoil sie zupelnie. Rana byla na przedniej nodze, na wysokosci kosci srodrecza. Szukalam fotek bo mialam kilka ale musialabym glebiej poszperac zeby znalezc, wygladalo troche obrzydliwie 🤢
Miałam raz w stajni konia z rana na stawie skokowym z otwartym stawem. Nie pamiętam już tak dokładnie ale był w klinice jakiś czas, to wszystko było oczyszczone i pozszywane pod narkozą. Noga była grubsza w tym stawie bardzo długo ale zagoiło się i w ruchu był czysty.
Znam też przypadki uśpienia konia w skutek rany do kości ale to raczej bardziej hardcorowe w stylu koń wsadził nogę w boksie między kraty i tak wisiał nie wiadomo ile i okorowal nogę w pęcinie do kości, bardzo łatwo infekcje w takim przypadku.
taggi, ja znam dwa takie przypadki, ale żaden nie obejmował stawu.
Jeden dotyczący nadpecia, bez uszkodzenia ścięgien ani torebki stawowej. Oskurowal sie do kosci jakby chciał zostać preparatem anatomicznym za zycia. Stal w klinice kilka miesięcy az to stabilnie wyziarninowalo bez dzikiego mięsa i można bylo ogarniać zmiany opatrunków w domu. Wrocil do sportu.
Drugi as rozwalił bok tak, ze bylo widać zebra - tak z 4 czy 5. Klinika założyła na to dość ciekawą konstrukcję szwów żeby nici nie przecinały skóry przy oddychaniu. Większość szwów wytrzymała i czas gojenia był tu dużo krótszy, po niecałych 4 tygodniach koń był wygojony i w domu.
Bardzo Wam dziękuję za te wpisy. Trochę napawają optymizmem. Klinika jest rozważana i pewnie kon pojedzie ale wczoraj jakoś miałam wczoraj kryzys i zastanawialam się na ile to w ogóle do wyleczenia..
taggi, Ja już nie pamiętam czy kości były na wierzchu, czy "tylko" torebka stawowa, ale znam konia, który jako 1,5 roczny koń w nocy wsadził nogę między drzwi a framugę. Musiał kopnąć leżąc/nacisnąć na dół drzwi, one się odchyliły, noga się wsunęła i uwięzła... nie wiadomo na jak długo, ale to wyglądało jakby sobie prawie odciął ją w stawie pęcinowym 😫 Rana po obu stronach stawu. Goiło się długo, w stajni, ale się zagoiło. Poza zgrubiałym stawem i bliznami, nie zostawiło to konsekwencji na szczęście. Tu pewnie robotę robiło to, że koń młodziutki, to szybsza regeneracja, niemniej to była bardzo brzydka i głęboka rana.
ps. mając w pamięci tamto wydarzenie, mamy w stajni wszędzie podwójne zamknięcia, tak żeby na dole był dodatkowy skobel.
Dzięki!! Jutro kon jedzie do kliniki więc wierzę że będzie pod najlepsza opieką. Teraz tylko trzymać kciuki żeby transport przebiegł dobrze.. okropna sytuacja