Forum towarzyskie »

"Nie ogarniam jak..."

W szpitalach z dietami różnie bywa. Jak mama leżała w Międzylesiu, trzeba było jedzenie dowodzić – bo tam np. uchodziło tylko jedno "bez". Czyli np. albo bezmleczna, albo bezglutenowa. Na szaserów się za to b. starają. Smak taki sobie (fakt, to nie restauracja – a sól zawsze lepiej mieć własną i tak), ale jak zgłaszam się z opcją bezmięsną, bez mleka i bez glutenu – to tak dostaję. I nawet starają się coś wymyślać, żeby nie powtarzać non stop. Hitem były ryżowe "kartacze" z warzywami. Dobre nawet.
infantil -patrząc na sytuacje od strony kontrolera, mówi do osoby zapewne stojacej do niego tyłem- bilecik prosze okazać , nic zero reakcji, szturcha wiec w ramie, zapewne myśląc ze osoba nie słyszy ( i zapewne ma racje bo przecież w uszach słuchawki ) nic, nadal zero reakcji, ale w momencie otwarcia drzwi krok do przodu który według niego został odczytany jako próba ucieczki, dalsze działanie nie podoba mi sie, ale zapewne jego relacja byłaby inna, to juz zapewne policja wyjaśni, czy przekroczył dopuszczalne granice w celu zatrzymania pasażera na gapę podczas ucieczki.
niestety ale trzeba sie z tym liczyć że otoczenie czegoś od ciebie oczekuje, szczególnie w komunikacji miejskiej, i twój strach chyba nie jest tutaj usprawiedliwieniem
co do słuchawek, drażni mnie młodzież odcięta od otoczenia łażąca jak święte krowy po chodnikach, ulicach itp. i niejednokrotnie mam ochotę mocniej takiego osobnika szturchnąć w celu powrotu do rzeczywistości
Ja tam stara baba jestem, a dooobrze ponad 20 lat temu tez ze sluchawkami chodzilam, tyle ze z Walkmanem 😁. Nie ogarniam, ze mozna sie czepiac, ze ktos sobie slucha muzyki 😀

Bez wzgledu na sytuacje kontroler nie ma prawa sobie ludzi szarpac.
CZY przekroczył dopuszczalne granice?
Rzucenie kogoś na ziemię i przetarganie go siłą, narobienie mu ran na rękach itp. jest bezprawne nawet gdybym była pijanym dresiarzem bez biletu obrażającym tego kanara w twarz. A ja mam 160 cm wzrostu, jestem drobniutka i JESTEM KOBIETĄ. Stałam bez słowa, nawet nie wiedział czy mam bilet czy nie. I to nie było złapanie mnie za rękę czy szturchnięcie. Pomijam szkody fizyczne - psychiczne są stokroć większe.
Facet na łatwmy celu sobie życiowe frustracje ulżył BIJĄC mnie.
Już pomijam fakt, że miałam ważny, skasowany bilet.
owszem bić i szarpać nie ma prawa, dlatego jest to sprawa dla policji, a ty masz obowiązek okazać bilet podczas kontroli, gdybyś go okazała nie byloby całej dalszej sytuacji
co do słuchania muzyki, to owszem prosze sobie słuchać , tylko nie wtedy gdy idziesz srodkiem ścieżki rowerowej i nie słyszysz jak dzwonie dzwonkiem a w momencie gdy zaczynam cię wyprzedzać jedna stroną to wskakujesz mi pod koła bo nagle cos do ciebie dotarło i ze strachu obrałeś niewłaściwą stronę do uskoku 🙂

opisana sytuacja jest przykładem co mam do tych ze słuchawkami w uszach na ulicy 🙂
infantil, nie mieści mi się w głowie ta sytuacja :/ mam nadzieję, że jakoś dojdziesz do siebie. Facet nie miał prawa się tak zachować i to, że był w pracy, nic tu nie zmienia. Dywagacja na temat tego, czy przekroczył swoje uprawnienia jest chyba jeszcze bardziej absurdalna od samego wydarzenia 🤔

Aż zapomniałam o swoim "nie ogarnianiu": nie ogarniam, jak można być takim debilem, żeby na autostradzie, wyprzedzając tira, mając z tyłu inne auto, otworzyć okno i wywalić przez nie puszkę po energetyku  👿 całe szczęście nie dostałam w szybę, poszła pod koła, ale jakbym była kolejnym debilem nie trzymającym odległości, to bym już pewnie nie miała szyby  🙄
blucha serio? 🤔
nie wiem czego nie ogarniam bardziej - usprawiedliwiania szturchania kobiety słuchającej muzyki przez kanara (to już nie można, nie wiem, popukać kogoś w ramię? inaczej się nie da zwrócić na siebie uwagi?) czy przyrównywania słuchania czegoś na słuchawkach w tramwaju do chodzenia jak święta krowa odcięta od świata po ścieżce rowerowej.

infantil trzymaj się i mam nadzieję, że jakoś się uda dać chamowi popalić :kwiatek:
Gniadata serio ? 🤔
blucha nikt nie ma prawa naruszyć mojej cielesności. Nawet gdybym tego biletu nie miała i celowo próbowała uciec. Nikt nie ma prawa robić mi krzywdy.
Ja nikogo nie krzywdzę słuchaniem muzyki i staniem cicho w kącie przy drzwiach tramwaju.
blucha, eeee? 🤔 Raczej logiczne, że po ścieżce rowerowej się nie łazi. A np. osobie głuchej, jadącej komunikacją miejską i akurat stojącej tyłem do kontrolera, nie reagującej na szturchnięcie (mało to razy się zdarza, że ktoś przechodząc po prostu szturcha? czasem w komunikacji jest taki ścisk, że nonstop jest się szturchanym i dotykanym) też powiesz, że "trzeba się z tym liczyć że otoczenie czegoś od ciebie oczekuje"? 😵
blucha, na serio?! Żeby Ciebie ktoś nie pobił jak się kiedyś zagapisz, albo zamyślisz.
wracając do szpitali, to przepraszam bardzo, ale w szpitalach jest przeznaczona mniejsza pula pieniężna na jedzenie dla chorych niż w więzieniach!  Dlaczego ktoś kto ma odsiadke ma zjeść lepiej niż chory w szpitalu |(pomimo tego, że żadna z tych instytucji to nie hotel).


blucha, rili ? puknij się  w czoło nim znów taką głupotę napiszesz i jeszcze będziesz się przy niej upierać...


infantil, straszna sytuacja.. 🙁 szkoda, że tylko 1 osoba Ci pomogła.. 🙁

Szpital dostaje kontrakt od Funduszu. "Umawia się", że w danym roku przyjmie tyle i tyle pacjentów. Jak przyjmie więcej to Fundusz może szpitalowi nie zapłacić. Za tych pacjentów szpital dostaje odpowiednią ilość punktów. ( dokładniej to te punkty są nie za pacjentów, ale za procedury które się tym pacjentom wykona, nieważne, bo to tylko utrudnia zrozumienie)
A za te punkty szpitalowi przysługuje odpowiednia ilość kasy. I tą kasą dyrektor musi odpowiednio rozporządzić. Ja to widzę tak, że wszystko jest wtedy kosztem czegoś. Jeśli zwiększy stawkę żywieniową, to musi uciąć gdzie indziej. Nie wiem gdzie można bezpiecznie ciąć koszty, by pacjenci byli zadowoleni. Myślę, że każde cięcie kosztów ostatecznie i tak odbije się na satysfakcji pacjenta. Zabierze część etatów, chorzy dłużej będą czekali na wykonanie badań.

A wiadomo, że ludzie i tak zwykle dokupują sobie jedzenie. I tak widzę, że cała masa jedzenia jest zwracana z powrotem! Mało kto zjada wszystko co dostanie. Siedzę tu i widzę. Będąc dyrektorem, chyba też bym nie zwiększała stawki na żywienie. Bo myślę, że i tak nie dogodzisz i tak nie dogodzisz. I tak będą zwracać i tak. I tak będą się dożywiać we własnym zakresie i tak. Zajęłabym się innymi problemami szpitala, moim zdaniem dużo ważniejszym.
nie ogarniam jak w obecnych czasach społeczeństwo nie umie czytać ze zrozumieniem, wyciąga błedne wnioski i próbuje wcisnąć komuś tekst którego nie napisał, zaraz mi napiszecie ze to ja ją pobiłam  🤣
dla nieumiejących czytać zacytuje moje zdanie - ...,, dalsze działanie nie podoba mi sie, ale zapewne jego relacja byłaby inna, to juz zapewne policja wyjaśni, czy przekroczył dopuszczalne granice w celu zatrzymania pasażera na gapę podczas ucieczki,,... , .. ,,owszem bić i szarpać nie ma prawa, dlatego jest to sprawa dla policji,,...

blucha, nie martw sie, ja zrozumiałam co chciałas przekazać. I tez nie pojmuje najazdu na Ciebie. Mozna to podsumować tak, kontroler jakiś popapraniec, może z problemami psychicznymi, zachowanie wręcz kryminalne, ale początkowe zachowanie infantil rownież nie było całkowicie ok, z czego powinna zdać sobie sprawę, aby na przyszłość oszczędzić sobie podobnych atrakcji 😉
infantil, nie było kamery w tramwaju? Powinni Ci udostępnić nagranie
nie ogarniam jak w obecnych czasach społeczeństwo nie umie czytać ze zrozumieniem, wyciąga błedne wnioski i próbuje wcisnąć komuś tekst którego nie napisał

zgadzam się w całej rozciągłości niestety. Odechciewa się tu rozmawiać o czymkolwiek, bo zaraz jest wszystko poprzekręcane i udowadniasz, że nie jesteś wielbłądem :/


" (...)Wasze filmiki mi nie pomogły i nie pomogą ani trochę."

Gdyby ktoś trafił na filmik w internecie, na którym facet targa młodą dziewczyną po przystanku tramwajowym - to jestem nią ja i prosiłabym o podesłanie mi tego filmu, bo będę miała dowód na policji.


a tego fragmentu nie rozumiem, szczerze mówiąc.
Bo się wydarzyło. Bo infantil doświadczyła przemocy i to przeżycie z nią zostanie. Bo ludzie zamiast filmować mogli zareagować i jej pomóc. Teraz gdy mleko wylane, filmik może być wykorzystany ewentualnie w sądzie. Ale nie cofnie czasu. Nie ogarniam, bo niespecjalnie trudne do zrozumienia.  😉
Dokładnie.
n wolałabym aby ktoś zareagował niż nieźle się bawił podczas nagrywania całego zajścia, jednakże mleko już się rozlało i jeżeli ktokolwiek ma to nagranie to niech udostępni je poszkodowanej.
Ew. niech sam wniesie skargę.
To forma znieczulicy moim zdaniem, bo teraz człowiek szuka sensacji i nowych wrażeń, zamiast fizycznie pomóc. Lepiej być biernym uczestnikiem...

Dokładnie tak. Stokroć bardziej pomogłaby mi reakcja ludzi - moze całe zdarzenie trwałoby krócej i miałabym mniej obrażeń.
Filmy mogą przydać się na policji, ale i tak nakazałam zabezpieczenie monitoringu miejskiego, więc prawda jest taka że gdyby filmików nie było to i tak dowody do zabezpieczenia mam. A może gdyby reakcja ludzi wystąpiła to nie byłoby jakich dowodów zabezpieczać bo do całej sytuacji by nie doszło.
Zresztą w momencie gdy tłum dookoła mnie bez słowa nagrywał to zwyczajnie poczułam się jak małpa w zoo, którą oglądają przechodnie.
infantil, sytuacja okropna i ciężko wyobrazić sobie twoje odczucia w tamtym momencie i teraz. Nie ogarniam ani zachowania kanara , który powinien wylecieć z roboty w trybie natychmiastowym i odpowiedzieć karnie (w ogóle nie ogarniam co trzeba mieć we łbie, żeby tak się zachować...) ani ludzi naokoło. Jednocześnie rozumiem to co chce przekazać blucha chociaż sama użyłabym innych słów.
Powiedz mi, co dokładnie zrobiłaś z całą sytuacją jak już facet się uspokoił? :/

Od siebie mam taką trochę smutną refleksję. Sama mam totalną blokadę językową. Rozumiem angielski ale ciężko mi wydusić z siebie słowa (chociaż jak jestem zmuszona to mówię 😉 ). Myślę, że w twojej sytuacji to, że mówiłaś po angielsku mogłoby jakoś negatywnie wpłynąć na moje zachowanie, przyblokować mnie na chwilę czy coś. Ciężko stwierdzić. Zareagowałabym ale nie tak sprawnie jak przy języku polskim.
Dziewczyny! W takich lub podobnych sytuacjach trzeba niestety wskazać konkretną osobę 🙁 "Niech mi Pan/Pani pomoże"
To samo w sytuacji, jak komuś trzeba udzielić pomocy i jednocześnie gdzieś zadzwonić "Niech Pani/ Pan zadzwoni po policję/pogotowie" - na szkoleniach z pierwszej pomocy baaaardzo na to uczulają. Jak mówimy ogólnie "Niech ktoś pomoże" to to się niestety rozmywa 🙁 Smutne i tego nie ogarniam 🙁
Odnośnie pierwszej pomocy to wiem jak działać ale szczerze mówiąc nigdy nie zastanawiałam się co robić jak ktoś by mnie zaatakował :/
W temacie. Od piątku trwają Dni Ursynowa. Rok temu na tej imprezie z daleka widziałam hmmmm powiedzmy 3/4 mężczyzny wystające z krzaków. Krzaki były niecałe 10m od głównej ścieżki. Tłum ludzi przechodził obok. Byłam jedyną, która zareagowała. Podeszłam do pierwszej z brzegu osoby z obsługi i po chwili przy facecie była karetka. Tak, był pijany i menelowaty ale równie dobrze mógł mieć cukrzycę czy cokolwiek innego.
Chess , P. mnie szkoli na takie sytuacje, ale raczej nie sądzę, żebym w sytuacji zagrożenia potrafiła założyć balachę  😵

Ja miałam sytuację, że koleżanka robiła imprezę w clubie, nagle weszły 3 dziewczyny i jedna się położyła na stoliku w kącie. Razem z P. byliśmy jedynymi którzy nie komentowali "ale się nawaliła". Jak podeszłam to okazało się, że po prostu okres, ale tak czy inaczej
Zaczęłam drzeć się po angielsku, ponieważ na co dzień używam go częściej niż j. polskiego - przez częste wyjazdy i mieszkanie za granicą. Chyba taka naturalna reakcja. Już niezależnie czy rozumiał czy nie, darłam się histerycznie i histerycznie płakałam, więc przekaz był mocno jasny  🙁
Jak facet mnie puścił (bo jeden z przechodniów go odciągnął), to ja się poderwałam z tej ziemi, pozgarniałam swoje rzeczy i uciekłam w panice przed siebie.
Potem poszłam zgłosić na policję.
infantil, ja rozumiem i wiem, że faceta należało od razu uspokoić i odciągnąć. Twoje mówienie po angielsku również rozumiem 😉
Tak po prostu sobie myślę, że nie wiedziałabym jak dogadać się z Tobą, pomóc po wszystkim itp już po ogarnięciu tamtego typka.
safie, ta twoja sytuacja dość ciekawa. Chociaż uważam, że poza gośćmi na takie akcje powinna reagować obsługa lokalu. Jak raz byłam w klubie ze znajomymi to jak tylko na moment zamknęłam oczy i oparłam głowę na oparciu fotela to zmaterializował się przy mnie facet z obsługi. Inna sprawa, że kładzenie się na stoliku, bez względu na okoliczności wydaje mi się dziwaczne. Były we 3 i koleżanki jej jakoś nie pomogły?
Chess , ja całkowicie rozumiem, bo sama strasznie cierpię. Koleżanki przy niej były, jedna poleciała po tabletki. Z obsługi też się ktoś przewinął, ale umówmy się, że okres to nie powód do udzielania pierwszej pomocy 😉
infantil, zdarzenie paskudne, i ten kanar powinien wylecieć na zbity pysk, nie wspominając że powinien odpowiadać za takie zachowanie. Niemniej jednak wydaje mi się, że to że krzyczałaś po angielsku było kluczową sprawą ze nikt ci nie pomógł, a tylko nagrywali, ludzie są dziwni. Ja tak w sumie też nie bardzo rozumiem tego krzyku po angielsku, ludzie w sytuacjach stresowych , nieoczekiwanych, krzyczą w języku ojczystym,  nawet jak się dużo wyjeżdża, czy mówi w innym.  W sklepach, urzędach itp też mówisz po angielsku?.
Ludzie w sytuacjach stresowych reagują różnie. Kto wie jaki proces myślowy przeszła infantil, zanim zaczęła krzyczeć, nawet nie zdając sobie z niego sprawy. Potrafię to sobie wyobrazić, że jej mózg uznał, że w sytuacji zagrożenia najwięcej opcji daje język angielski - bo nie zawsze jest w Polsce, a poza nią prędzej ktoś zrozumie angielski niż polski. Poza tym, jeśli słuchała muzyki - mogła jej słuchać po angielsku i mózg był "przestawiony" na ten język. To możemy tylko gdybać. Nie ma się co dopatrywać winy tam, gdzie jej nie ma.
Facella, możliwe, ja próbuję to całe zdarzenie zrozumieć.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się