Forum towarzyskie »

"Nie ogarniam jak..."

.
Wiesz Atea, tak naprawdę masz pełne podstawy, żeby im zrobić z dupy jesień średniowiecza. Bo to jakaś żenada totalna. Tyle, że szkoda Twojego zdrowia i emocji Twojego dziecka. Bo fakt, ono nie powinno być w tym przedszkolu. Nie powinno, bo placówka do totalnego kitu  😤
Muchozol kot moich rodziców dochodził do 10 kg, właśnie z powodów problemów pokastracyjnych. Jedząc jak wróbelek. Jakieś 7 kg waży obecnie i nie będzie ważył mniej. Także wiem, o co chodzi.
Ale serio, uważam, że na 10 otyłych zwierząt 9 jest otyłych z winy właściciela...
.
Atea, - żenua ze strony placówki. Jak dla mnie jesteś super mamą, bo się zaangażowałaś i potrafisz stanąć po stronie dziecka, jeśli jest to potrzebne, będzie wiedziało, że zawsze ma w Tobie oparcie i pomoc, może przyjść z problemem 🙂 A z drugiej strony poznałaś opinie innych, więc ślepo go nie bronisz, za obiektywizm pełen 👍

Serio, ja nie ogarniam tego trendu na likwiadacje osób wyróżniających się 🤔
Mochozol - ale sama napisałaś, że wyjątek dotyczy JEDNYCH twoich znajomych, a podejrzewam że znasz więcej ludzi posiadających zwierzęta 🙂. Ja nie spotkałam zwierząt spasionych inaczej niż z zaniedbania (w sesnie olania potrzeb żywieniowych co do ilosci i jakości) od biedy jakieś sporadyczne przypadki psów z tendencja do tycia/dobrze przyswajające, które wyglądałyby normalnie gdyby wychodziły na więcej niż na siku przed blok.

A przy okazji - nie ogarniam właśnie tego - od 1,5 roku mieszkam w wieżowcu, gdzie więcej niż 1/3 mieszkańców ma psy. W promieniu kilometra mamy 4 duże parki  + lasek pare kroków dalej. Ponieważ przez większość tego czasu byłam bezrobotna złaziłam z moim psem okolicę o każdej możliwej porze dnia i nocy... i nigdy nie spotkałam żadnego z zapsionych sąsiadów 🙁 ... pod blokiek owszem bardzo często: rekordzistę spotykam przynajmniej raz dziennie - nigdy nie oddaliła się z psem na więcej niz 4 kroki od wejścia do klatki schodowej, ale to sztampowy przykład: 40 letnia pudernica z "joreczkiem", ktróra wychodzi na fajka a psa zabiera chyba przy okazji...
smutne to 🙁

edit: za długo pisałam, i zdążyła rozmowa pójść dalej :P
.
muchozol od razu dodałam edita, przecież 🙂 (treść sie troche przeterminowała bo za długo pisałam)
.
Muchozol to widocznie zależy, jak się trafi, bo ja znam spasionych zwierząt co najmniej kilka, i gruby z powodów zdrowotnych jest jedynie kot moich rodziców, a reszta to zwierzaki zapasione parówkami etc. i niemające za grosz ruchu, którego potrzebują. Także mnie statystyka wychodzi może nie 1/10, ale na pewno 1/5.
Wiadomości z frontu przedszkolnego: zmieniam przedszkole. Rozmawiałam godzinę z Panią dyrektor, potem poprosiłam wychowawczynię do rozmowy bo okazuje się, że następuje jakieś rozdwojenie jaźni podczas gdy rozmawia ze mną, a z Panią dyrektor. Powiedziałam, że mogę przychodzić codziennie, czy co tydzień pytać jak się Franek sprawuje, pracować z dzieckiem. Tylko muszą wiedzieć konkretnie nad czym. Dyrektor powiedziała, że dziecko nie wpisuje się w normy i musi być przeniesione. Pytam się co takiego robi, czy jest agresywny, w jaki sposób przeszkadza. No gada, i wstaje na krześle i śpiewa, a reszta grupy mu klaszcze. I Pani sobie z tym nie radzi. Przy czym mi mówiła, że radzi.

Na informację, że chodziłam przez tydzień do przedszkola i pracowałam z nim na bieżąco i to przyniosło efekty dowiedziałam się, że szkoda, że dopiero teraz się Pani zainteresowała dzieckiem. No super. Moje 5 albo i więcej rozmów z wychowawczynią podczas roku, podczas których nie zgłaszała większych problemów (umówmy się, dla mnie to, że dziecko śpiewa podczas zajęć nie jest większym problemem) to za mało. Nikt mnie na rozmowę nie wezwał, nikt nie zadzwonił, nikt nie poinformował, że mają poważny problem.

Oczywiście konkluzja była taka, że nie mogę się pogodzić, że moje dziecko nie jest idealne i uwaga, nie umiem się podporządkować  😁 No cóż, niedaleko pada jabłko...

Jestem załamana poziomem rozmowy i nade wszystko wk***wiona. Jadę zaraz na objazd okolicznych przedszkoli.
A z mojego "jabłka" jestem dumna. W normy się nie wpisuje, phi.


Atea dobra decyzja, nauczyciel jest niekompetentny skoro sobie nie radzi, szkoda twoich nerwów a twoje dziecko zachowuje się jak dziecko.
jujkasek Nie jestem typem zawistnym, ale za to co dzisiaj się nasłuchałam to serio, nie odpuszczę tak do końca. Mam już parę asów w rękawie.
keirashara   :kwiatek: Staram się go nie idealizować. Wiadomo, że dla mnie jest cudowny, i jest całym światem. Doskonale jednak znam też jego wady. I chętnię podejmę się pracy nad nimi z kimś kompetentnym.

Wyobraźcie sobie, że w przedszkolu psychologa NIE MA. To w ogóle legalne, możliwe? A przynajmniej tak mi Pani powiedziała jak poprosiłam o opinię. Oczywiście uzasadnienie dostanę, może, po weekendzie, jak Pani znajdzie czas.

10 sierpnia jestem umówiona w poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Ale powiem jedno, byłam w tym nowo-powstającym przedszkolu. Rozmawiałam z pomysłodawczynią i dyrektorką. Pani jest psychologiem, mamą. Wysłuchała mnie do końca i była oburzona postawą kadry. A tam? Nauka poprzez zabawę i ruch, nauczanie dostosowane do umiejętności i talentów dziecka, mega fajnie zapowiadająca się kadra. Piękny budynek wyremontowany w środku, a na zewnątrz pozostawiony w czerwonej cegle  😍 Półokrągłe okna  😍 Miód malina. NIE MA TEGO ZŁEGO! Teraz tylko muszę się uwijać, żeby namówić rodziców kilku 5-latków na zmianę przedszkola, żeby utworzyła się grupa wiekowa dla Franka.

Pani powiedziała, że ich marzeniem jest, żeby dzieci płakały... gdy będą wychodzić z przedszkola 😉 Lubię ich! I mam nadzieję, że utrą nosa gminnej placówce.
Jestem po prostu wyczerpana tą tygodniową walką, ale czuję, że los ratuje moje dziecię przed beznadziejnym systemem.
[quote author=Murat-Gazon link=topic=95120.msg2555369#msg2555369 date=1465539470]
No akurat widziałam zdjęcia Twojego psa 😉 Zaręczam Ci, że nie masz  😁
[/quote]

Ty masz na myśli Bułkę, a ja mówię o moim drugim psie, który jest.. chorobliwie otyły  😉
Atea, nie ma obowiązku zatrudniania psychologa w przedszkolach w Pl. Niestety. Trzymam za Was kciuki, bo jako nauczycielowi jest mi głupio, kiedy coś takiego czytam.

(co do kotów: ja mam jednego otyłego. Jak go odchudzić kiedy mam w domu jeszcze dwa inne?)
Atea, ja mam fuksa, bo po pierwsze moja chodzi do prywatnego, a po drugie właścicielką jest psycholożka. Szczerze Ci współczuję.
Pamiętam, jak rozmawiałam kiedyś z wychowawczynią mojego diabła, to było tuż po tym jak mój exmąż pozostawił dziecko na rzecz ruchania kochanki, i ona się tak biedna popłakała. Tak na odlew.
(ta wychowawczyni, nie ta kochanka 😁 )
Widać, że przejmują się i dziećmi, i tym co się dzieje, no i dają radę.
To jest to o czym napisała gwash - spychologia placówkowa.

Co do otyłych zwierząt. Ja nie mam siły do takich właścicieli, serio. "On nic nie je" "on je raz dziennie" "nic mu nie daję", do orzygu.
.
No i tu mam problem. Trzy miski, mnie nie ma ciągle w domu, mąż kotów nie znosi. Jeden kot chudy. Nie kontroluję ile który zjada. Są na karmie urologicznej. Jak nie dam jeść, to jeden mi dom zjada. Kable, kwiaty, meble mam pogryzione.
.
Atea, nie popuść, żeby nie skrzywdzili kolejnego dziecka.

Dzieci znajomej chodzą do takiego fajnego przedszkola. Widzę na fejsie i zazdroszczę, sama bym poszłam. Starsze dzieci przychodzą w odwiedziny, bo kochają przedszkole...
Anai czyżby na Royalu? Podstawą odchudzenia kota i doprowadzenia go do prawidłowej wagi jest podawanie karmy z wysoką zawartością mięsa, bez zbóż (które koty nie trawią) i innych zapychaczy. A Royal praktycznie nie ma mięsa i jest pełen zbóż. Najlepiej gdyby to była mokra karma bo sucha wpływa niekorzystnie na nerki.
casines, jak sucha karma wpływa niekorzystnie na nerki ?
casines, royal canin urinary s/o.  Zalecone  przez weta.  (Chyba wątek  zmienię  na koci  🙂😉
anai, - nie złośliwie, ale spytaj innego weta o opinie. Takiego, który nie handluje royalem 😉
keirashara, nie kupuję  karmy  u weta.  A które  karmy są  bezzbozowe ? Edit.  Już  wiem,  znalazłam  w moim sklepie  z żarciem  dla kotów.
Atea, chciałabym być złym prorokiem, ale obawiam się, że jeszcze niejeden raz zetkniesz się z takimi zjawiskami.
My akurat na przedszkole nie narzekaliśmy, w sumie to właśnie jakość przedszkola i ogólnie warunków do "odchowu potomstwa" dołożyła się do wyboru miejsca zamieszkania, ale co do szkoły, to dopiero teraz dogadałam się ze szkolną psycholog. Która ma wiele identycznych obserwacji dotyczących, hm, pewnych rozwiązań systemowych. Te "rozwiązania" nasuwają podejrzenie, że są Celowo złe. Do d* - a powszechne. Nasza bezradność wobec tego bezwładnego a władnego systemy jest porażająca. Ale żeby w przedszkolu?
Może faktycznie musiało tak być, żeby Franek trafił do fajnego.

Nigdy nie zapomnę, jak wezwano nas "na dywanik" do przedszkola (nie tego naszego fajnego). Pani (później zwana przez nas czule "wielorybem"😉 z oburzeniem pokazuje "rysunek" syna. Pusta kartka. "Co to ma być? Proszę! - tu pokazuje prace reszty dziatwy, na każdej kartce blok, okienka, w okienkach jakieś zarysy sylwetek. Proste polecenie przecież: "Narysuj co robią twoi sąsiedzi", i wszystkie dzieci elegancko, tylko ON nie!" My oczy jak  spodki, i krótkie pytanie: "Przyszło pani do głowy, że dziecko może nie mieć Żadnych sąsiadów???" (rysowanie koni wtedy nieco go przerastało).
anai To w sumie szokujące (z tym psychologiem). Nie martw się, wszystkich nauczycieli nie przekreślam, znam na szczęście wielu wspaniałych pedagogów (vide: moja kierowniczka obozowa  :kocham🙂.
Strzyga Myślę, że jeszcze im to pójdzie w pięty 😉
pokemon No więc Franek teraz też będzie w prywatnym z właścicielką Panią Psycholog, więc liczę na coś więcej 🙂
halo No właśnie 🙂 Gdzieś pisałam, że tak sobie myślałam, że tego typu problemy się pojawią, ale, że już w przedszkolu to sama jestem zaskoczona. Zwłaszcza, że wydawało mi się (oj mocno wydawało), że wychowawczyni jest w porządku. Tylko, cóż, była nieszczera wobec mnie. Co prawda, w obawie przed utratą pracy, więc trochę mi jej żal. Niestety jednak krzywdzenie mojego dziecka w zamian było mocną przesadą. I choć wpierw nie chciałam: to ostatecznie jej zaszkodziłam, bo na wyjściu powiedziałam (w obecności dyrektor), że mocno się zawiodłam i ostentacyjnie rzuciłam "skandal!" 😁

Na razie Franek mocno niepewny, trochę smutny. Myślę jednak, że przedszkole spełni nasze oczekiwania i będzie zachwycony. Nie mogę się doczekać 🙂

BARDZO! Dziękuję za wsparcie  :kwiatek:
Facella, a dobrze zaparkowałaś? 😉
abre, tak 😉 zresztą, kto nosi przy sobie tyle folii, żeby auto owinąć, bo źle stoi  😂
Dzisiaj musiałam stanąć nieco obok i aż się boję, co jutro zastanę  😵
Facella, a może to jakiś nieśmiały (a pomysłowy) amant? 😉
Niemożliwe 😁
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się