ja bym nie chciała ani kawowej świeczki - nie lubię syntetycznych zapachów kawy, a czekolady zwłaszcza 😁🙂 ale wolałabym to niż kolejny płyn do kąpieli🙂 Posiadam zestaw płynów do kąpieli i soli i sukcesywnie wywalam jak mija data...nie że nie lubię się myć, zwyczajnie nie mam czasu/siły/ochoty na leżenie w wannie i zdarza mi się to bardzo rzadko🙂 wolałabym fajne skarpety 🙂 nie cierpię robić prezentów równie bardzo jak nie lubię ich dostawać 🙂 w zasadzie prezenty same w sobie są OK, ale ta niepewność, czy uda się w razie czego "szczerze" ucieszyć 🙂 Kiedyś, byłam niezapowiedzianym gościem na wigilii, tzn późno zapowiedzianym, nikt nic nie miał dla mnie przygotowanego i ciocia podarowała mi mydło właśnie🙂 bardzo mile to wspominam. To było mydło do trzymania w szafce, ozdobione ręcznie jakąś szalenie trudną techniką z użyciem wstążeczek i szpilek. To było miłe, dostać cokolwiek 🙂 Taki wyjątek 🙂
A nie możeszz zapytać koleżanki, sąsiadki czy kogokolwiek ? Może lubią takie rzeczy i możesz im oddać zamiast wyrzucać. Nie ogarniam marnotrawstwa.
spokojnie, co mogę oddaję, ale czasem mnie najdzie i użyję parę razy 🙂 Poza tym podkolorowałam rzeczywistość, nie mam kartonów nieużywanych płynów do kąpieli. 🙂 też nie lubię marnotrawstwa, dlatego pewnie mnie to rusza, że jednak jakieś stoją i się czasem przeterminują🙂
przedstawianie świata z punktu widzenia zwierzęcia.
Świat z punktu widzenia zwierzęcia mógłby przedstawić tylko zwierzak, a nie człowiek jak mu się wydaje, że ten świat wygląda. 😉 Już widzę jak koniki cieszą się z treningu z panią Asią i że pan Józek przyjechał podkuć konisia. 😁
Mój koń powiedziałby zupełnie coś innego: idź skąd przyszłaś, daj żreć i pozwól mi być czarnym, grubym koniem. Albo: paczaj jaki ze mnie folblut wyścigowy frruuuuuuu i nie mów, że mam za duży brzuch na konia wyścigowego! 😁
Na blogu kogoś innego: Dzisiaj sobie brykałem, było mi wesoło i roznosiła mnie energia po nowej pysznej paszuni, która sprawiła mi moja pańcia.
Na blogu Izzi: Dziś znów przyjechała do stajni i wsiadła na mnie, więc zaczęłam brykać żeby pozbyć się balastu. Jak wsza łonowa uczepiła się i nie spadła. Muszę zacząć brykać zanim dociągnie popręg.
***
Na blogu kogoś innego: Oh, cudowny dzień, rwałam się dziś do pracy.
Z pamiętnka Iski: Znów przyjechała, poniosłam ją stępem.
***
Na blogu inne konia: Oh kocham galopować!
Czarny gruby koń: No i jak przyszło do galopu no to ja rura przed siebie, pierwsza kosmiczna, lewym pasem wyprzedam białego grubego konia (czyt. Hegemonię - tą bez grzywki z wielkim łbem, vide zdjęcie powyżej), no i lecę, wszak lewy pas to nie kółko różańcowe, a ta cholera się śmieje do siebie i nie spadła, nawet jak zahaczyłam o pierwsze napotkane drzewo. Musze opracować inną technikę.
***
Jakiś inny koń: Oh dzisiaj jestem taka pobudzona!
Czarny gruby koń: Biały gruby koń się spłoszył. Hmmmm. To ja też się społoszę.
***
Z bloga innego konia: Oho! Moja ukochana pańcia przyjechała!
Z bloga Izzi: Ku#%%! Chyba mam coś pilnego do załatwienia na drugim końcu pastwiska.
***
Z przypadkowego bloga: Kocham wgalopowywać na górki!
Z przypadkowego wpisu z bloga Iśki: Kocham wgalopowywać na górki! Na szczycie wsadzam łeb między nogi i wale z krzyża. Kocham gruchot łamanych kości!
Hola hola hola ! Moj kon ma grzywke i nie ma duzego lba 👿 tzn ona cala jest duza, nie ogarniam jak ktos moze tak na nia mowic. Obrazilas jedynego andaluza w stajni, zrobie Ci krzywde Twoim czarnym koniem 😎 😂
Hola hola hola ! Moj kon ma grzywke i nie ma duzego lba 👿 tzn ona cala jest duza, nie ogarniam jak ktos moze tak na nia mowic. Obrazilas jedynego andaluza w stajni, zrobie Ci krzywde Twoim czarnym koniem 😎 😂
Chcialam Ci tylko zwrócić uwage, ze tak wypowiada sie o Twoim "andaluzie" moj "folblut". Nie ja. Nadto pragnę podniesc, iz juz raz moim koniem polamalas mi palce u stopy!
Aaa no racja, troche sie zagalopowalam. Z Twoim folblutem sobie juz porozmawialam ostatnio , na tyle skutecznie, ze zaprzestala na chwile chciec wysadzic mnie z siodla a nastepnego dnia,na moj widok , chowala sie za beczke z woda...z mizernym skutkiem ... 😁
Powiedzcie mi jak bardzo tępym i ograniczonym umysłowo trzeba być, żeby palić gałęzie w rowie 5 metrów od drewnianej stajni wypełnionej słomą i sianem, w wietrzny dzień? Moja matka jest trzeci dzień na hydroksyzynie i nie mogę jej uspokoić. Zresztą ciężko się dziwić skoro wyszła sobie rano nakarmić konie a tu słup ognia i białe do piany konie w boksach. Ja pierdziele. Brak słów. Panowie z robót interwencyjnych nie widzieli problemu... 🙄