Nie ogarniam takiej hipokryzji. Obok mojego domu są dwa ośrodki. W sezonie jest cały czas głośno, głośna muzyka, piski dzieciaków. Ten, z którym sąsiaduje dodatkowo robi nocne imprezy. Ja mieszkam na końcu ulicy, wiec jak zamknę okno mam spokój, pozostali sąsiedzi mają okna na przeciwko głośników. Nie marudzę, bo doskonale wiedzieliśmy gdzie sie budujemy. Dzisiaj w tym drugim ośrodku było WESELE. Drugie chyba w tym sezonie. W zamkniętym pomieszczeniu. Oprócz kolorowych światełek nic nie widziałam ani nie słyszałam. I dzisiaj wchodzę sobie na fb i widzę post z ogromnym oburzeniem właściciela ośrodka bliżej mnie, że mu ciszę nocną zakłócają i są dogadani z policją, bo policja od nich ani razu nie odebrała. 🤔 Gdybym ja albo moi sąsiedzi zgłaszali zakłócanie ciszy przez nich to juz dawno musieli interes zwijac.
O to to, moja sasiadka narzeka, ze miejski chodnik po drugiej stronie ulicy jest ulubionym miejscem osiedlowych wyprowadzaczy psow i nazywa to z oburzeniem "osiedlowa s**lnia", a sama na nasz wspolny prywatny ogrod codziennie rano wypuszczala labradora na kupke i NIGDY po nim nie posprzatala. Poziom hipokryzji, ktorej nijak nie jestem w stanie objac swoim malym rozumkiem.
Nie ogarniam, jak ludzie potrafią oszukiwać... 1. Zamówiłam w knajpie pierogi, 20 sztuk na wynos. Po powrocie do domu okazało się, że zapakowali 17 zamiast 20... Pomyłka? Chyba nie, bo oni sprzedają pierogi po 5 sztuk (5,10,15, nie można zamówić np. 13). 2. Wysłałam CV na normalnie wyglądające ogłoszenie, praca w sklepie sportowym. Szkoda, że wcześniej nie sprawdziłam, czy w ogóle taki sklep istnieje w moim mieście... W odpowiedzi dostałam maila, w którym życzą sobie skanu dowodu osobistego z dwóch stron! Po sprawdzeniu w necie okazało się, że po pierwsze nie ma takiego sklepu w moim mieście ani w ogóle w Polsce (jest na Słowacji), po drugie identyczne ogłoszenie zostało wystawione w kilku miastach. Chyba się przejdę na policję, bo przecież mają moje dane z CV...
Facella, co do knajpy, to nie znam się akurat na tej pierogarni, natomiast powiem Ci, że tylko ten, co nic nie robi, to nie popełnia błędów. W pracy od czasu do czasu muszę robić "odwróconą inżynierię" bo ktoś popełnił błąd i muszę dojść do tego, jak gdzie i dlaczego - i z tej perspektywy uważam, że najpierw trzeba wykluczyć zwykłą ludzką pomyłkę, obojętnie jak dziwna by Ci się nie wydała, a potem zakładać złą wolę. Dość powiedzieć że naprawdę dbający, kochający rodzice potrafią się tak zakręcić, że zapominają o dziecku w samochodzie bo zasnęło na tylnym siedzeniu i nie odwożą ich do przedszkola, mimo że powinni 😉.
A z CV to zdarza się, że ludzie wystawiają ogłoszenie i tak wkręcają aplikujących, że udaje im się na fikcyjne dane brać kredyty, więc dobrze że się w porę skapnęłaś. Niestety taki mamy rynek że pracodawca jest na dużo silniejszej pozycji, a wiele osób jest zdesperowanych 🙁
bush przypomniałaś mi, jak moi znajomi mieli gdzieś zawieść swoją córkę. Oczywiście jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę, w biegu, więc szybko, szybko zapakowali się do samochodu i pojechali. Tylko młoda biegła za samochodem machając i krzycząc "rodzice, zaczekajcie!" 😁 Babcia widząc tą scenkę zadzwoniła do nich z sugestią, że może jednak zabrali by dziecko, skoro je odwożą :wysmiewacz22:
Ale chyba wszyscy jesteśmy coraz bardziej zakręceni, wciąż gonimy w piętkę i brakuje nam już nawet międzyczasów.
Nie ogarniam gęstwiny przepisów. Taki drobiazg: gaśnica samochodowa. Dali mi z nowym autem, zerknęłam : gwarancja 5 lat, to spokojnie siedziałam. I akurat w pracy pan od gaśnic. Pokazuję a on: trzeba co rok mieć naklejkę czy jest OK. No to zlecam, żeby sprawdził. Pięć złotych nie pieniądze. Pan.... nakleił. I już. Sprawdzone. Po co komu takie "sprawdzanie" ? I skąd miałam wiedzieć, ze gwarancja a naklejka to dwie sprawy? Ile jeszcze takich "zbrodni" codziennie, nieświadomie popełniam? p.s BTW- auto mojego znajomego spłonęło na autostradzie i od niego wiem, że taką gaśniczką to można zgasić.... świeczkę.
Hehe ja nie zapomnę, jak mój W poszedł na spacer z naszym pudeleńkiem, ale zaszedł po drodze do warzywniaka pod blokiem i przywiązał tam psa na chwilę. Wchodzi do mieszkania bez psa, widzi mój pytający wzrok i wypala krótkie acz treściwe: o ku*wa! 😁
Co do kradzieży danych osobowych - mój tata ma firmę i miał dwie takie same akcje w zeszłym roku - ktoś podrobił jego pieczątkę, skądś wziął dane z dowodu osobistego i zaciągnął kredyty, których nie spłacał. No i mój tata bujał się z komornikami, chodził do sądów, miał testy na zgodność pisma odręcznego - niby wiadomo, że jest niewinny, ale stres ogromny :/ No i oczywiście te umowy kredytowe podpisuje tzw. słup czyli najczęściej pijaczek, któremu jakaś grubsza ryba postawi za to butelkę wódki, więc na koniec siedzieć idzie pijaczek a nie właściwy winny.
Komornik czekał, ale nie interesowało go, że to ewidentne oszustwo, tylko prowadził działania przeciwko tacie. Dopiero decyzja sądu zdjęła komornika z głowy. Na szczęście proces trwał krótko, bo ten człowiek-słup podawał się za pracownika mojego taty, a jak spotkali się na sali sądowej, to sędzia ot tak spytał go - czy zna pan tego pana? A słup na to: nie. No i było trochę po ptakach, ale co mój tata się namartwił i najeździł po komornikach i innych komendach policji, to jego.
Pytam z czystje ciekawości, jak po prostu postępowania komornicze wyglądają w praktyce. Bo jak na papierze powinno byc, to ja wiem, ale jak to w praktyce, to inna sprawa. Jeśli nie masz nic przeciw, odezwe się potem na pw, z paroma pytaniami :kwiatek:
Niektóre banki wymagają też założenia konta w ich banku, żeby dostać kredyt, ale "pracodawcy" nawet na to znaleźli sposób i proszą potencjalnego pracownika o przesłanie przelewu na 1 grosz na wskazane konto (żeby niby wiedzieli gdzie wypłatę przysyłać), co w niektórych bankach potwierdza założenie konta.
Ogólnie chyba najgorsze są parabanki, gdzie dokumentacja jest najbardziej uproszczona...
Wystarczy też wysłać wniosek do swojego banku z prośbą - taki hajs na tyle i tyle miesiecy, miesieczny dochód tyle i tyle. Za 15min pieniądze na koncie 😉
Nie ogarniam, wkurza mnie i wszystko naraz trzymanie sie "stereotypów". Wczoraj (niedziela) moja mama została obudzona o 8 telefonem od szanownej pani administrator, ze w jej mieszkaniu jest pies ludożerca, że całe osiedle jest sterroryzowane a sąsiedzi boją sie z domów wychodzić i ona zaraz zgłosi sprawę na policję. Mieszkanie tydzień temu wynajęliśmy młodej parze z amstafem. Mama wkurzona, nie wie co sie dzieje.. Po chwili ochłonęła i kazała mi w dzien podjechać i zobaczyć psa. Lokatorów nie było, dzwoniłam domofonem, pózniej dostałam sie na klatkę i pukalam do drzwi i cieszą. Zadzwoniłam i powiedzieli ze za 5 minut bedą. Kazałam im przyjechać z psem i dowiedziałam sie, że pies jest w mieszkaniu. Pies ludożerca nie szczeka jak dzwonię i pukam do drzwi? Dziwne 😉 w międzyczasie postanowiłam popytać sąsiadów. Sąsiadka zza ściany stwierdziła, że siedzi w domu cały czas z kilkumiesięcznym dzieckiem i nawet nie wiedziała, że ktoś sie tam wprowadził, a co dopiero ze jest tam agresywny pies. Lokator przyjechał, otworzył drzwi i zobaczyłam dużego, merdajacego ogonem psa, ktory od razu próbował na mnie wskoczyć i lizal mnie a jak rozmawiałam z lokatorem łasił sie, nawet na chwile ode mnie nie odchodząc. Nie rozumiem jak mozna byc tak ograniczonym i wygadywac takie bzdury!
Tania Jak byłam niedawno na szkoleniu z pierwszej pomocy, dla kierowców, to prowadzący opowiadał nam o pożarach aut. Zalecał mieć w aucie minimum dwie takie gaśnice i w razie pożaru, jak najmniej uchylić np.maskę samochodu, użyć naraz dwie gaśnice i szybko zamknąć. Inaczej nie ma szans na ugaszenie, przygaszenie.
Nie ogarniam po co ludzie ogladaja filmiki z "agresywnymi imigrantami"(na ktorych najczesciej nawet nie widac wyraznie sylwetki, a co dopiero twarzy, no ale podpis najczesciej tak wlasnie brzmi) i sie tym ekscytuja. Po co? W jakim celu? Co fajnego w ogladaniu, jak banda mezczyzn bije dwie kobiety lub niszczy samochod? Nie ogarniam.
I nie ogarniam, jak mozna przyjsc z 1,5 rocznym dzieckiem po buty, ktore beda dobre... za pol roku 😵
Dobre w sensie będą pasować. Tłumaczyłam, że u tak małego dziecka to jest loteria i ja nie mogę dać gwarancji, czy będą dobre... a pani z uporem maniaka dosłownie co chwilę pytała się "ale jak pani myśli, one będą pasować za pół roku???" 😵
Tania Jak byłam niedawno na szkoleniu z pierwszej pomocy, dla kierowców, to prowadzący opowiadał nam o pożarach aut. Zalecał mieć w aucie minimum dwie takie gaśnice i w razie pożaru, jak najmniej uchylić np.maskę samochodu, użyć naraz dwie gaśnice i szybko zamknąć. Inaczej nie ma szans na ugaszenie, przygaszenie.
brałam udział w wypadku gdzie używało się gaśnic samochodowych można je sobie w d. wsadzić z nazbieranych od ludzi 10 odpaliły może z 2 - oczywiście nic nie ugasiły, dopiero Pan z TIRa przyleciał z mega wielką gaśnicą przemysłową i pomógł
Nie ogarniam, zadałam pytanie na fb w wątku o ratowaniu kuca z paskudnym przykurczem czy nie lepiej by było go poddać eutanazji zamiast męczyć i zostałam obsypana hejtami a za przykład został mi podany koń z ochwatem, któremu ktoś dał szansę nie uśpił i wyleczył. Gdzie ochwat a gdzie koń, który nie wiadomo od jakiego czasu łazi opierając się na własnym pysku i stawie nadgarstkowym i mega przerostem kopyt.