To może ja najpierw odpowiem zbiorowo, w związku z licznymi pytaniami o zawody 🙂 Pojedziemy skoki, ze względu na to, że chwilowo w ujeżdżeniu cisza. Dzisiaj ten plan potwierdził się na treningu, więc właściwie na 99,9% jedziemy (nie wiem, co musiałoby się stać, żebym teraz zrezygnowała... tfu tfu!).
baffinka świetnie Cię rozumiem, bo wiosna zawsze daje finansowego kopa... Pomijając weta i inwestycje sprzętowe, pomyśl, jaka zabawa będzie z wykupowaniem licencji... 😁
wymodelowana załatw mi fotografa, to zobaczysz kilka razy wersję fit 😁 Na pewno napiszę, jak poszło 🙂
faith z tym dopingiem to spokojnie, bo zawody dopiero 22.03 😀 Daj znać, jak siodło!
Atea czy ja wiem? Trenując z J. też zawsze myślałam, że to mój własny prywatny niedosyt, a teraz wiem, że po prostu nie miałam punktu odniesienia i rzeczywiście
da się zrobić więcej mniejszym kosztem - czasu, wysiłku itd... Tak, jak napisała
kujka - po prostu przychodzi moment, gdy wiesz, ze trafiłaś na "swojego" trenera.
gryglodor dzięki :kwiatek: Jest bardzo pojętna, ale wciąż trochę trudna, bo ma charakter i nie da się jej "oszukać" w żaden sposób 😁 Bardzo ładnie wszyscy troje wyglądacie. Siwa robi super wrażenie!
Hermes bardzo ładny skok 🙂
Ja jestem dzisiaj po najwspanialszym treningu świata 😅 i pluję sobie w brodę, że nikt mi tego nie nagrał 😀
Skakałam dziś na Rudej pod kątem zawodów już powoli, miało być "asekuracyjnie" po tak długiej przerwie od porządnych skoków, a było tak: 😍 Poskakaliśmy pojedyncze wyższe przeszkódki, potrójną linię, a nawet... rów z wodą. Dojeżdżając do rowu to ja zrobiłam większe oczy niż mój koń 🤣 , na którym nic absolutnie nie robiło dziś wrażenia - nawet nie spojrzała na ten rowek. Skakała bardzo płynnie, super się prowadziła, mogłam sobie pozwolić na posłanie ją na przeszkodę z daleka i z bliska, i co najważniejsze - sama trzymała tempo i rytm. Super! Byłam bardzo zadowolona, Trener także, a więc potwierdziło się, że zawody jedziemy.
Muszę przyznać, że w stosunku do skoków bodajże ze stycznia (?) super się ujeździła, zupełnie inaczej teraz galopuje w dystansie, zupełnie inaczej się wybija. Urosła w siłę, mięśnie, a jednocześnie przestała się napalać na skoki i lecieć do przodu. Policzyłam sobie dzisiaj, ile w nią wkładam: czasu, pieniędzy, wysiłku - i jest to cholernie dużo - ale nie żałuję. Gdy jechałam w sierpniu tamtego roku z koleżanką, by obejrzeć kilka koni - w tym ją - naprawdę nie sądziłam, że znajdę tak wszechstronnego i elastycznego konia, który mimo gorszych momentów staje się stale coraz piękniejszy i lepszy, i coraz mi bliższy.
Jedna fotka z wybiegu: