Ja mam (miałam...) plan przejechać się rowerem po górach z Nowego Sącza do Pokrzywnej (i dalej do Wrocławia) w połowie maja, ale coś cienko to widzę... Półtora tygodnia rehabilitacji i za bardzo poprawy w plecach nie widzę niestety. Za to noga lepiej i uruchamiam ją pomału, wczoraj zaliczyłam basen. Jeden nieostrożny ruch i zabolało 😉 ale - nareszcie się poruszałam! 🙂 Jeszcze 2 tygodnie i mam nadzieję że wrócę na ściankę!
Nerka, ile metrów ma ta najwyższa ścianka? bo jakoś nie mogę znaleźć informacji. Z takich domowych koncepcji to mi się bardziej podoba:
Marzy mi się jeszcze wypad weekendowy do schroniska Łowców Przygód - mają psy, konie i... oraz
nerechta, drążek to już coś! Mój T. ma drążek do zakładania na framugę drzwi, i do tego ma chwytotablicę właśnie. Nie jest mocarnie przymocowana, tzn przykręcił ją do deski, a deskę wiesza na drążku za pomocą sznureczków. A że deska jest szersza niż framuga drzwi, to wszystko jest zupełnie stabilne.
Mnie na balkonie zamontował taki twór. Choć przyznam, że ja mam z oblakami problem i łatwo nie jest. Ale mogę też zdejmować całą konstrukcję i wtedy podciągam się na samych taśmach. Jak się nie ma, co się lubi... 😉
oooooooooooooooch, dziewczyny, bylam dzisiaj w skalkach! 😍 Bylo troche smiesznie bo nie bylismy z mezem przygotowani na wypad, wiec wymienialismy sie z kumplem butami i nikt nie mial magnezji 🤣 Ale bylo swietnie, puchne z dumy bo robilam mega wysokie drogi z pogarda dla smierci 🤣 Nie balam sie nic a nic! Dzien uznaje za mega udany i kurde, uwielbiam to!!! Szkoda ze tak rzadko mam mozliwosc 👿 🤣 Wynagradza mi to fochy tesciowej i w ogole dziwny klimat podczas wyjazdu swiatecznego heheh.
amnestia, odezwij się! Chyba widziałam jakąś Twoją aktywność na fb, ale czytałam, że jakaś dziewczyna spadła w Tatrach i wystraszyłam się, czy to nie Ty!
nerechta, a gdzie byliście? Masz jakieś fotki?
Wczoraj w nocy wróciłam z Fontainebleau. Było przefantasycznie 😍 Uwielbiam piknikową międzynarodową atmosferę tego miejsca, wartą pokonania 1100 km w jedną stronę. Z racji świątecznego weekendu ludzi było strasznie dużo, ale nawet mnie to nie męczyło. Znów dostałam lekcję pokory, wiem, nad czym muszę ćwiczyć. Kilka razy nieźle się wystraszyłam, będąc już kilka metrów nad ziemią i wiedząc, że MUSZĘ iść w gorę. Nieraz odpuszczałam z obawy, że przeoram twarzą i nosem po skale. Nogi mi się ślizgały, nie ufam im jeszcze, szczególnie na śliskiej skale. Ale gdzieś czasem udało mi się wejść. Niesamowite jest móc poobserwować dobrych boulderowców. Widzę, jaka przepaść mnie od nich dzieli, ale i tak się cieszę, że coś nieraz mi wychodzi. Teraz czekamy, aż zniknie śnieg i idziemy łoić z liną 🙂
Mam nadzieję, że nie urażę niczyich uczuć religijnych ale.. fotka z wielkanocnego śniadania na Szerokim Wierchu. Rezurekcja do 7.30 i o 9 już na szczycie 😁
Lotnaa, żyję :kwiatek: Ale ile telefonów dostałam od znajomych to szok... Akurat byłam w szpitalu, więc się nie odzywałam za bardzo, więc ludzie ześwirowali
Za to ja świruję STRASZNIE. Duszę się bez gór, a z uwagi na najnowsze problemy zdrowotne, wszelki większy wysiłek jest niewskazany. A już na pewno na wysokościach. Ale kumple wspinacze już mi obiecali, że jak się postawię na nogi to mnie zabiorą na jakieś proste drogi. Póki co wracam pomału do biegania (3 km to max w moim stanie :zemdlal🙂, żeby odzyskać straconą kondycję.
Szkoda, że już pewnie na śnieg się nie załapię. Byle do następnego sezonu zimowego, bo Cubrynę i Mięgusze mam nadal w głowie. Alpy mnie już mogą tylko poratować 😉
Wczoraj jeszcze wybralismy sie z mezem i jego rodzina na Wielka Sowe, droga latwa, przyjemna i do tego krotka, ale wszyscy oprocz nas jeczeli po pol godzinie 🙄 Potem dopadl nas deszcz, rozdzielilismy sie, z mezem poszlismy na gore a reszta wrocila do auta. Bylismy totalnie mokrzy, mialam bloto w butach ale bylo mega superowo 🙂 Niemniej jednak konkluzja taka, ze nigdy wiecej nie jade z nimi na zadne lazenie, oooo nie! 🤣
Ktoś ma jakieś rozeznanie w uprzężach? Zaczynam się rozglądać, póki co jedyne co wiem, to że regulowana ma być. Zrobiłam ostatnio pierwsze drogi - niby tylko V, ale radość niesamowita 🙂 wczoraj też dużo ciekawych, choć trudnych ćwiczeń było. Wciągam się!
V to juz sa fajne drogi! 🙂 A co do uprzezy to najlepiej pojsc do sklepu oczywiscie, ktory ma mozliwosc podwieszenia sie najlepiej. A jak nie ma takiej mozliwosci to ja radze kupic uprzaz o szerokim pasie na pas (hehe), nie te ultra lekkie sportowe. Nie bedzie sie wrzynac i dobrze sie dopasowywuje. Bardzo Ci polecam wszystkie modele Lhotse - bardzo porzadne, robione w Polsce, i za bardzo dobra cene. Mialam na sobie kilka i wszystkie byly wygodne i funkcjonalne. Mozna kupic za niewiele ponad 100 zl, a czasem nawet taniej 🙂
Lhotse są u nas na wyposażeniu wspinalni. Sklepu z możliwością podwieszenia się brak. Ogólnie sprzęt dostać tu ciężko. V to u nas najprostsze drogi. Wczoraj grupa miała ćwiczenie najpierw nogi po chwytach, ręce 'na tarcie', po płaskiej ścianie. Potem drugie ręce po chwytach nogi po rzeźbie w zacięciu lub na tarcie. Pierwsze miałam normalnie robić, drugie jak spróbować bo trudne. Próbowałam, oj próbowałam 🤣 O, tu widać tą rzeźbę: Plus trawersy z użyciem jednej ręki... 🙂
fajna ta sciana!! Zazdroszcze! 🙂 Musza tam byc latwiejsze drogi dla dzieciakow chociazby.. i przy takiej ilosci chwytow 🙂 Chyba ze to jakas nieadekwatna V. A uprzaz zamow sobie z neta w takim razie, mierzylas, znasz rozmiar 🙂
Właśnie się ostatnio zastanawiałam co tu tak cicho 😉 Ja szlifuję V. A na sekcji miałam zadanie rękoma po rzeźbie, nogami po wszystkim. Chyba pół godziny się mordowałam żeby choć kawałek wejść 😂 O, tu, lewa lina:
dawaj do Gda to cię zabiorę! 😎 Dziś się napatrzyłam jak się nasz instruktor wspina - o rany jak lekko i ładnie! Ahh! Jakby to było zero wysiłku! A ja szlifowałam V. I - muszę, ale to muszę się nauczyć odpadać od ściany! Szczególnie że na wędce to ponoć nawet nie można odpadaniem tego nazwać 😡 Pomału, pomału - będzie dobrze. Musi być 😀
Ja już nie pamiętam kiedy ostatni raz się wspinałam 🙁 Mój partner wspinaczkowy przeprowadził się za granicę, a ja sama mam teraz mnóstwo na głowie (sesja, obrona, zawody). Straszliwie za tym tęsknię 🙁 Może w czerwcu uda się raz wyskoczyć w skały, kiepski rok.
Dawno mnie na rv nie było, ale jak już zajrzałam to musiałam wpaść do wątku 🙂
Dziś lecę na ściankę, wreeeeszcie! 🏇 W Tatry muszę też skoczyć, bo je zaniedbałam. Ale warunki ciężkie i za bardzo nie da się podziałać. A na standardowe szlaki to mi się nie chce jeździć za bardzo. Cubryna w tym sezonie nie pękła, może uda się jak zima wróci. Wkrótce wybieram się też na Mięgusze, ale to z kolegą czekamy aż śniegi puszczą całkiem. Jeśli poznamy topo w wersji "letniej" to może się szarpniemy w następnym sezonie i je złoimy 😀
Teraz czekają mnie też 2 większe wyprawy, jedna na Grossglocknera (chcielibyśmy wejść jeszcze w warunkach zimowych), druga na Zugspitze.
Poza tym nuda, ale nie ukrywam, że źle mi, że czekany i raki się kurzą 😕
Wiemy, wiemy 🙂 Dlatego ćwiczyliśmy ostro (na sucho i w górach) asekurację i wyciąganie ze szczelin lodowcowych. Płakałam z bólu, jak mnie kolega pociągnął, a ja próbowałam osadzić deadmana i zbudować stanowisko 😉
Mam nadzieję, że wyjazd wypali, bo jeśli tak, to będę jedyną niedoświadczoną osobą. Reszta to wrocławski klub alpinistyczny i paru speleologów. 2 teamy po 4 osoby, względnie dobrane wagowo.
Ja dalej V szlifuje, jakieś trudniejsze (jak na mnie 😉 ) ruchy pomału łapię, wczoraj na tarcie sporo mi np wychodziło 🙂 w końcu chodzę minimum 2x w tygodniu, więc też mięśnie się pomału przyzwyczajają do wysiłku 🙂
Chciałabym w tym roku po górach się przejść, Nerka, co ty na to? 😀
U mnie koszt sekcji to 140zł/4 zajęcia, z kartą multisport 100zł. Ale to zależy od miejsca, bardzo różne ceny są. U mnie zajęcia trwają 1,5h, w grupie maksymalnie było nas 9 plus instruktor. Ostatnio przychodzi nas 5. Grupa zaczęła zajęcia w październiku, ja dołączyłam chyba w marcu, więc oczywiście jestem sporo słabsza od nich, ale teraz już mniej to przeszkadza. Rozgrzewkę robimy sami, potem mamy różne ćwiczenia. Jak idziemy na baldy, to zwykle Janusz pokazuje nam jakiś konkretny ruch i mówi ile razy mamy to zrobić. Pokazuje też ćwiczenia na trawersie. Na ścianie np chodziliśmy na czas, na ilość wejść, na szybkość, na tarcie, w zacięciu rękoma nie dotykając chwytów, wczoraj po konkretnych drogach statycznie. Do żadnego klubu nie należymy. Ogólnie jestem zadowolona, bo postępy są, no i mam towarzystwo do wypadów na ściankę. Część grupy była też z naszym instruktorem w skałach na majówkę.