Forum towarzyskie »

Króliki oraz gryzonie

ja mam kojec dla psów 🙂 tego typu 🙂
dla świniaka też będzie oki
a ktoś może ma jakiś kojec/wybieg własnej roboty? 🙂 mój Tata coś główkuje, że zrobić coś takiego mojej śwince i najlepiej żeby to było składane tak abym mogła rozstawiać to w domu jak i w ogrodzie 😉
Ja mam zrobiony taki kojec z siatki połączonej jakimiś zawiasami czy czymś w tym stylu 🙂
Matuzaalem jakbyś miała wolna chwilę to cyknełabyś zdjęcie i wrzuciła tu? 😉
Moja wiewiórka i jej orzeszek.  😍



Aczkolwiek parówkami też nie pogardzi.



Planujemy jej zamontować większy badyl na stałe, bardziej rozgałęziony. Tak by miała o co ścierać pazury.



Często współpracuje z mężem w kuchni.



Lodówka też nie jest jej obca. To tam po raz pierwszy dorwała się do parówki.



Wszędzie  jej pełno.



Tutaj cały zwierzyniec razem. 2 szynszyle, koszatniczka i wiewiórka



No i Szyszek. Ogląda TV. Najchętniej jadłby też chipsy ( UWIELBIA!) , ale nie wolno mu, więc dostaje baaardzo rzadko i tylko zubeleczek. Aczkolwiek fajnie by wyglądał w tej pozycji, na poduchach, przez TV z chipsem w łapie.



Dom bez nich byłby dużo bardziej...smutny.  😉
tunrida aaaale masz stadko  😜  Wiewiórka nasza polska czy jakiś burunduk ? Całe stado dogaduje się bez problemu?
Moja szynszyla uwielbia popcorn, a że ja tez lubię pochrupać, to często muszę wyganiać szyszkę nieomalże prosto z miski  🤔wirek:
Wiewiórka polska, zwykła.
Koszatniczka mieszka w klatce z szynszylami i dogadują się w trójkę super. Wiewiórka doszła niedawno, mieszka oczywiście oddzielnie.
Wiewiórka ma w nosie wszystkie zwierzaki. Koszatniczka ma w nosie wiewiórkę. Młodsza szynszyla też ma w nosie wiewiórkę. Mogłyby sobie biegać niezależnie od siebie po pokoju, gdyby nie... starsza szynszyla.
Szyszek jest wredną gadziną i gania wiewiórkę jak tylko może. Wiewiórka zwykle zdąży uciec, bo jest szybsza i skacze na wyższe piętra pokoju. Aczkolwiek...ze dwa razy nie zdążyła uciec przed Szyszkiem i kłębiły się pod ścianą. Nikt nie zdążył nikogo pogryźć. I może by nawet nie pogryzł, ale nie ryzykujemy. Nie puszczamy ich razem. Trójka chłopaków biega u syna w pokoju, a wiewiórka po pozostałej części domu. Chłopaki nie mogą biegać gdzie indziej, bo OKRUTNE zniszczenia robią. A pokój syna jest do tego odpowiednio przygotowany.
Wiewiórka zniszczeń nie robi, więc ma większy teren do zabawy.
Powracam do wątku 🙂😉
od tygodnia mamy 2 świnki morskie. Jedna us teddy, druga długowłosa 🙂
tunrida, a ty pisałaś gdzieś, skąd ją właściwie masz? Ona udomowiona? Chyba przegapiłam...
Pierwsza wiewiórka wpadła do garażu mężowi pod nogi uciekając przed kotem. Rozpłaszczyła się plackiem i została u nas. Nazywała się Czerwony Wiewiór i ..niestety...po ok 3 dniach umarła w nocy. Popłakaliśmy się, zakopaliśmy ją i tyle.
Po 2 dniach zaczęłam się zastanawiać, czy aby nie była na coś chora. Np na wściekliznę. Bo niby czemu zdechła po 3 dniach życia u nas? Gdyby była uszkodzona przez kota, padłaby szybciej.
zadzwoniłam do weta, wet odesłał do Powiatowego Cośtam Cośtam a tam kazali wykopać wiewiórkę i dostarczyć do Inspektora od Chorób Zakaźnych. Musiałam ją wykopać. Pojechała do warszawy na badania. na szczęście wścieklizny nie stwierdzono.

Kiedy dowiedziała się o tym jedna z instruktorek na mojej siłowni, powiedziała, że ona ma wiewiórkę od około 3 tygodni, bo przypałętała się do nich, jak była malutka i jakaś nieporadna, czy coś takiego. Między bloki.  Ale musi jej znaleźć jakiś inny dom, bo ich bokser nie toleruje wiewiórki a wiewióra nie chce siedzieć w klatce, tylko chce biegać. I zaproponowała, że jeśli chce, to ona mi tę wiewiórkę odda, bo wie, że u mnie będzie miała dobrze. I że innym nie da, ale mi da.  😉
Jak tylko spytałam męża, to od razu usłyszałam "bierz!". A teście mieszkający piętro niżej powiedzieli "Jak wy byście nie chcieli, to my chętnie weźmiemy". ( kieedyś mieli wiewiórkę w domu)

I tym sposobem druga wiewiórka zamieszkała u nas. Nazywa się Biedron. Bo trenerka ciągle się w domu myliła i zamiast "wiewiórka" mówiła "biedronka". A że to jednak chłopiec, to został Biedron.

Mamy już Biedrona z miesiąc, albo i półtora. Jakoś tak... dostaliśmy już w miarę oswojonego. Nie boi się na ogół, ale jednak widać, że to z natury dzikie stworzonko. Czasami ma fazy "uuuciekaaać" z tym, że to taka na pól ucieczka, na pół zabawa. Bo zaraz przychodzi do ciebie zupełnie na luzie. W ogóle bardzo chętnie się bawi, jak dziecko.
Włazi na człowieka i biega po tobie wokół, jak po drzewie i chce żeby ją rękoma ganiać, niby że ją łapiemy. A ta biega po tobie wokół tułowia jak po drzewie.
Czasami tak samo chce żeby ją ganiać po łóżku. nagina wtedy takie wielkie kółka, wykorzystując brzegi łózka, poręcze, poduszki, zagłówki. Po czym podbiega, staje przed tobą i czeka aż ją znów pogonisz.
Fajna jest  🙂 dużo lata luzem, ale u nas zwierzaki ogólnie co dzień latają po domu, bardzo tego pilnujemy, żeby miały jak najprzyjemniejszy żywot
tunrida - więcej fotek!!!!!!  😍 💘
Zakochałam się na zabój w Biedronie i reszcie towarzystwa, ależ Wy macie tam wesoło!!
Rany, jak mi brakuje jakiegoś zwierzątka... Ale musiałyby być od razu co najmniej dwa, bo nas całymi dniami nie ma i by popadły w depresję z samotności. Wczoraj byłam na imprezie i w domu mieli dwa szyszaki i niebieskiego kota brytyjskiego. Już kot był niemożliwie puszysty, ale szyszaki... rany, toż to puch najdelikatniejszy w świecie  💘

Ja chcę zwierzątkooooo  😕

Tu są fotki jakoś z okresu jak ja dostaliśmy. Dopiero na fotkach widzę, że była mała i jednak nam urosła.
Dużo spała. Także na nas.



Spanie ze mną jest dużo bardziej harcorowe.  😉



Tu widzę, że była dużo mniejsza.



Tak właśnie biega wokół tułowia udając, że jesteśmy drzewem. Z tym, że zaczyna na wysokości łydek i czubka głowy też nie oszczędza.



Lubi bułki.



I tak jak pisałam, często z mężem robią coś w kuchni razem.



Tu z Puszkiem, koszatniczką. Zanim mieliśmy wiewiórkę zdawało nam się, że koszatniczka ma ADHD. Ale nie... przy niej Puszek wygląda jakby był zdrowy.



szynszyle - te zaś muszą cierpieć na autyzm.  😍



Szyszek z chipsem. Jak już dostanie w łapkę to NIE DA go sobie wyrwać. Niczego tak bardzo nie lubi jak chipsy. Swój chłop z niego.  😍



Zabawa w szafie.



I próbowała wyjść bokiem a nie dołem. Niestety...gładkie meble nie pozwalają się wczepić pazurami.



Przyczajka na karniszu.



Atak łapą na aparat.



Skok. Strasznie ciężko ją złapać w locie. A chciałabym złapać ją w długim skoku. Ale żeby fota była wyraźna muszę użyć lampy, a lampa to duże opóźnienie. Ale będę walczyć.



No i dokańczamy brzoskwinkę po pani. Pani zjada to co najlepsze, a wiewiórka obgryza końcówkę.  😉

Tunrida obłędna jest  😜 A jak tak biega po ubraniach, zasłonach to ichnie niszczy pazurkami?

Meise moi chłopcy nadal są niestety do oddania  🙁, więc jeśli szukasz dwóch uszaków  😎
No jakoś nie zauważyłam zniszczeń na ubraniach. Może jest  na tyle lekka, że pazur nie rozrywa materiału. Aczkolwiek we wnętrzu szafy nie pozwalam jej jednak przesiadywać. A firanki, zasłonki....kit im w oko. Nawet jeśli zniszczy. Nie zależy mi.  😉

edit- zabawa " w przewrotki"

tunrida - a jak jest z załatwianiem się ? Ma jakąś kuwetkę czy jak?
Biega i robi pod siebie. Tak jak i reszta towarzystwa. Żyjemy na bobkach, bo nie da się wysprzątać wszędzie wszystkiego. Bobki chłopaków są twarde i można nimi pstrykać. ( np czasowo z kanapy na ziemię) Bobki wiewiórki są niestety miękkie i trzeba je wszystkie wyzbierać, bo się potrafią "wkleić" w podłoże. W przeciwieństwie do bobków pozostałych chłopaków.
Poznajcie Rysia:

Ryszard Rudy Waleczny (wczesniej Rudy) to roczny pan-królik adoptowany z SPK. Wczoraj przeszedł kastrację i prosto z lecznicy trafił do mnie. Spędził rok w sklepie zoologicznym w akwarium, przed tym jak trafił do mnie był chwilę w DT. Jest agresywny - gryzie (mnie nie ugryzł, psa wczoraj też nie, tylko powąchał, ale z DT przyjechał "z łatką" - gryzę). Dzis rano wyszedł na chwilę na dywanik, ale troszkę się boi jeszcze. Pies przeszczęśliwy, płakała az wczoraj do Niego i spedziła wieczór pilnując klatki. Rano strasznie go chciała pocałować, ale nie pozwoliłam, nie chcę żeby sie przestraszył i ja ugryzł, bo maja się lubic a nie nienawidzić. Oto on:
śliczne maleństwo 😀 powodzenia 😀
Mam pytanie...mojemu 15 letniemu siostrzeńcowi zdechła niestety niedawno świnka morska. Teraz marzy o króliku, rodzice zgodę (wstępną) wyrazili i chęć aby ciocia (czyli ja) mu królika zakupiła.
Tylko mam masę pytań🙂
1. Czy kupując w sklepie zoologicznym mam pewność że z malutkiego króliczka nie urośnie 7 kg bydle?
2. Jak dużą klatkę musi mieć taki królik?
3. Słyszałam że można nauczyć je załatwiania się do kuwety w klatce...jak to zrobić?
4. W jakim wieku najlepiej kupić królika żeby się przyzwyczaił szybko do nowego właściciela?
5. Jest pełno ras...nie znam się...czego szukać🙂? Czy charakter jak u psów zależy od rasy🙂?
6. Czy to prawda, że można takiego malucha nauczyć reagowania na imię i swobodnego w miarę poruszania się po mieszkaniu? (oczywiście najpierw pewnie trzeba pochować wszystkie kable).
Nie kupuj w zoologicznym! W ten sposób właśnie kupiłam miniaturkę, z której wyrosło bydle większe niż klatka... co prawda był kochany,ale musiał wyjechać do gospodarstwa bo nie miałam gdzie go trzymać...
To gdzie mam kupić?
adoptuj np tu http://adopcje.kroliki.net/adoptions/find
albo poszukaj na forach prywatnych hodowców  😉
To chyba raczej u hodowcy bo chcielibyśmy jak najmłodszą. Stąd moje pytanie numer 4🙂
Muffinka,
1. Nie masz żadnej pewności. I zdecydowanie też odradzam kupno jakichkolwiek zwierząt w takich sklepach.
2. Minimum 100 cm, ale oczywiście im większa tym lepsza, chyba że królik będzie miał swobodny dostęp do wybiegu.
3. Jedne można, inne nie bardzo. Polecam postawić kuwetę w miejscu, w którym królik najczęściej się załatwia.
4. ----
5. ----
6. Wiele zależy od królika i czasu, który mu poświęcisz ( jeżeli chodzi o imię). Co do biegania po mieszkaniu, to jak najbardziej, tyle że są króliki - szkodniki, które niszczą nie tylko kable, ale i meble, dywany itp. Zdecydowanie nie można jednak zamknąć królika na stałe w klatce.
Muffinka w SPK adoptować możesz tez małego, ale tak przynajmniej masz pewnośc że dostaniesz malucha nie wczesniej niz jak skończy 6tyg, w sklepie różnie bywa, spotkałam się 3 tyg maluchami...

Uwierz mi tez, że starszy, czyt dorosły osobnik tez się szybko przyzwyczai. Często dorosłe sa juz wykastrowane/wysterylizowane, nauczone czystości, przyzwyczajone do reki.

Klatka to jak pisały dziewczyny minimum 100x50 cm, ale pamietaj, że króliki to zwierzęta które potrzebują ruchu. Minimum kilka godzin biegania po domu/mieszkaniu. To nie jest zwierzę, które posiedzi w kąciku, musi się wybrykac, wybawić...

Co do kuwety, troche loteria, trafisz na czyścioszka albo na brudasa 😉 generalnie jeśli nie jest nauczony juz kuwetowania to przynosisz do domu, wsadzasz do klatki/kojca wysypanego drewnianym zwirkiem, patrzysz w który róg sie załatwia i w to miejsce wkładasz kuwete ze żwirkiem a reszte klatki zostawiasz bez żwirku. Dopóki nie wykasrtujecie/wysterylizujecie to będzie bobczył pewnie tam gdzie stoi lub tam gdzie chce (znaczy teren), ale siku juz może robić w jedno miejsce (chyba, że po złości to wtedy tam gdzie chce).

Polecam królika z SPK wykastrowanego albo gotowego do tego zabiegu (>8m-cy) i kuwetkowego już.
1. Nigdy nie ma się pewności przy zakupie, w dodatku maluchy w sklepie są często za młode, za wcześnie odstawione od matki, co rzutuje potem bardzo na ich życie. Polecam gorąco adopcje: www.adopcje.kroliki.net Można znaleź coś dla siebie.
2. Co najmniej 80 cm długości, ale najlepsze są setki, czyli 100 cm.
3. Można. Jeżeli zdecydują się na adopcję to większośc królików jest już tego nauczona.
4. Króliki powinny byc odlaczone od matki w wieku 8 tygodni, w sklepie można trafic już nawet na 4-tygodniowe. 🤔
5. Generalnie nie ma typowych ras miniaturek, są po prostu odmiany. Krótkowłosy, angorka, lewek itp. Baranki są z reguły łagodniejsze, ale jak od każdej reguły są wyjątki.
6. Można. No i nie wszystkie gryzą kable, to zależnośc indywidualna, trzeba uszaka poznac. 😉
Dzięki dziewczyny! Będziemy teraz myśleć i szukać. Nie śpieszy się bo to i tak zakup po wakacjach bo teraz wyjazdy/obozy itd.( znaczy pewnie w połowie sierpnia)  Więc mamy czas.
Ale od wczoraj siedzę i czytam o królikach i samej mi się zachciało 😉 Coś czuję że dwa kupię 😉
A mój królik niestety czeka na nowego właściciela 🙁
Okazało się, że nie dogaduje się z psami i szynszylem. Dylek jest u Nas dużo dłużej dlatego nie moglibyśmy oddać jego, jest już w rodzinie. Królik niestety się nie przyjął... Do tego ja najprawdopodobniej wyjeżdżam na studia, nie będzie się miał kto zająć królikiem, z którym jak się okazało jest największy problem wśród naszych zwierzaków. Dylek jest czyściochem, a wymiana pelletu na nowy to chwilka bo większość jest sucha i wystarczy trochę kuwetę przemyć. Z psami też problemu nie ma oprócz leków dla jednego. A królik masakra, syfi strasznie 😀  może mi się przytrafił taki bałaganiarz, ale moja mama nie podoła pracy plus jeszcze wszystkie zwierzaki na głowie. Niestety przypuszczałam taki zwrot akcji dlatego się nie przywiązywałam do niej na tak krótki czas.

Stąd pytanie, znacie jakieś miejsca adopcyjne królików na terenie trójmiasta? Niestety już dwie niemiłe sytuacje miałam z nią związane... nie chcę jej oddać w złe ręce. Aż mi ręce opadają jak czytam czasami odpowiedzi.
Sopockie Uszakowo
agnesix-jeśli wyjeżdzasz na studia to zabierz ze sobą króla
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się