Moje dzisiejsze ważenie oddalam w niepamięć :/ może jutro będzie lepiej? Bardzo bym chciała, by mnie to zmobilizowało, ale małe odstępstwa (choć kilka dni z rzędu) i TYLE na plusie? :/
A co tu pisać? 🙂 Siedzę w pracy i pracuję. na razie nie mam problemów z dietą. Zaczną się wieczorem.
Aaaa...tatuaż mi się złuszczył. Jutro wpadnę pokazać się tatuażyście i dostanę pozwolenie na bieżnię. Z tym, że wstyd mi tam iść taka gruba i nie w formie. Ale cóż....
Ja to chyba żadnej diety już nie mam i mieć nie będę, jak sie nakręcam, że dieta, że coś tam to jem więcej, a jak o tym nie myślę to jest ok, więc nie jestem na diecie i niech przychodzi ta odwilż, bo biegac chce 😜
Wczoraj dzień na 5 , przepłynęłam 1,5km ale niestety weszłam 5 min wcześniej, więc rekord 1,4 tylko poprawiłam , ale to przez mojego chłopaka , który się ze mna droczył przez pierwszy basen i straciliśmy kupę czasu , właśnie na te 2 baseny... Po basenie wypiłam trochę inki i zjadłam dwa małe buraki gotowane. Wczoraj nasmażyłam naleśników, na mące orkiszowej , suchy naleśnik miał 95kcal i w zależności co do niego dodałam to miał od 120-160kcal. Zjadłam 3 , czyli wczoraj razem z tymi burakami coś koło 1500kcal. Kupiłam ten dżem z łowicza , drogi ale pycha 😍
Dzisiaj rano wstałam , poszłam pobiegać , bo koleżanka mnie namówiła. Trochę pobiegałyśmy , trochę pochodziłyśmy razem 50min. Najgorsze,że dzisiaj idę na imprezę , postaram się jak najmniej pochłonąć 😉
Nie znasz🙂 Jeszcze pogadam z JARA , jak jej pasuje ale mi pasuje jaknajwcześniej , bo jeszcze muszę jechać do stajni z ta dziewczyna , bo może będzie jeżdzić na Hege 😉
sandrita, piątka! Widzę, że masz identyczny mechanizm działania jak ja 😁 Pandurska, dziękuję, kochana jesteś :kwiatek: No i dziękuję za rady dot. szpagatu! Fachowca to aż miło posłuchać! Szkoda, że nie uczysz w Rzeszowie 🙂 Od ostatniej dyskusji w wege-wątku intensywnie myślę o jodze, medytacjach i mam ogromną ochotę znaleźć sobie jakiegoś mentora, który by mnie w to wprowadził. Czuję, że teraz naprawdę mocno tego potrzebuję...
U mnie na wczorajszej, wieczornej czekoladzie się nie skończyło, o nie... Przed północą zjadłam michę podwójnego popcornu (na spółkę z Tż, ale jemu coś słabo szło) i wypiłam pół butelki porto 😡 Tak się uwaliłam, że jak rano schodziłam ze schodów, żeby wypuścić zwierzaki, to musiałam się mocno poręczy trzymać, bo HELIKOPTER 😜
Ja nie wiem co się ze mną dzieje. Od kilku dni nie jestem w stanie się wieczorem pohamować.
A jeszcze po tym wczorajszym porto mam dziś takie ssanie, że tylko myślę o górze żarcia. Oglądam sobie fit laski w necie, żeby się zmotywować i... pohamować.
rosek0, Mi niedziela pasuje, bo zapomniałam, że w piątek się przeprowadzamy i w sobotę muszę zdać tą ruinę i rozpakować się na nowym mieszkaniu. A co do godziny to mi też pasuje jak najwcześniej, ale nie o 7 rano 😁 9-10 tak jak Hubert pójdzie biegać z chłopakami, bo później będzie mi wydzwaniał tak jak ostatnio: gdzie ja jestem, bo on umiera w samotności 😁 Whitemoon trzeba zwerbować na wypad 😉
Jak będzie ciepło zabierzesz mnie też do stajni? 🙂
No to super, dla mnie 9 -9:30 będzie super. Pewnie ,że Cię zabiorę do stajni 🙂 Tak myślałam ,żeby zabrać dla nas naleśników , co Ty na to? I jakiś termosik z herbatką czy kawką , bo jednak trochę dłużej nam zejdzie 😉
Naleśniki dietetyczne oczywiście 😁 Obiecałam sobie,że po naszej wyprawie będę miała tyle spalonych kalorii ,ze jak wróce do domu to zrobie na obiad schabowego z ziemniakami i mizerią , a co 😎
rosek a to fajnie, że ktoś się znalazł 🙂 i udanej wyprawy-ja właśnie sprawdziłam, że termin egzaminu już jest i wtedy kiedy Wy będziecie się włóczyć po górach ja będę pisała egzamin 😜
No zobaczymy czy sobie nawzajem podpasują 😁 Laska jeżdzi dużo lepiej ode mnie , więc raczej kwestia czy jej będzie pasował koń. Jest szansa ,że kobyła się będzie częściej ruszać , co mi ułatwi życie i w sumie jej psychicznie też 🙂 Żałuj , jak juz się nie mogę doczekać , tak przyjemne spalanie kalorii to ja lubię 😅
Niestety byłam głodna i zjadłam naleśniki , które miały być na obiad 🙁 Co ja teraz będę jadła na obiad? Mam nadzieję ,że wytrwam z tym obiadem do 16. 1000kcal za mną ... pięknie....
Baffinka, dzięki , raz ,że pogoda a dwa ,że wczoraj wieczorem basen (do 22) , dzisiaj od rana bieganie (o 8) , więc chyba organizm sie domagał trochę więcej pożywienia. Zjedz pierś z kurczaka wędzona , jak lubisz , z warzywami. Bardzo dobra a małokaloryczna, można się porządnie najeść 😀 O nie nie, ten dzień to katastrofa, jak się skończy to wypiszę go z pamięci. Wciągnęłam na obiad udko z rożna, dwa skrzydełka i 5 ciastek.... Dzisiaj już się nie odzywam , do jutra 🙂
Też mam glodzille od rana a do tego nie miałam jak zjeść obiadu bo jestem poza domem bez kasy :/ do tego zanim wrócę i coś na ten obiad zrobię to będzie po 17 :/
5 dzień a ja nie wytrzymałam i zjadłam 7 toffifi, dobrze że jedno ma tylko 41 kcal. Ogólnie do końca dnia tylko zielona herbata i serek wiejski lekki po treningu. Trening robię crossfitowy i bardzo ciężki także będę miała nauczkę..
tylko jakoś tak mam dziś doła, chce mi się ryczeć i sięgnęłam po moje ulubione smakołyki..
cierpienie- też mam doła..... 🤔 Pożarłam średnią ilość czekolady. Ucięłam za to z obiadu i utnę z podwieczorku i kolacji. Mam nadzieję, że wyjdę w miarę na swoje. Póki nie wrócę na siłkę, nie mam szans na dietę!
Melduje się. Skoczyłam dziś 3500 - mój rekord jak do tej pory. Mogłabym skakać i więcej pewnie, ale muszę sobie przywieźć moje buty sportowe. Bo na bosaka to sobie w końcu takie kuku zrobię, że po schodach nie wyjdę. Nie chcę być mądrym Polakiem po szkodzie 😉
Dietowo nijak. Mam gastrofazę (jak zawsze po alko) i jem kanapki. Zaraz Tż przyjedzie i zrobimy boczniaki a la schabowe 🙂
jak ja was kocham 💘 byłam dzisiaj na zakupach i wróciłam do domu z nowymi spodniami rozmiar 40 , gdzie normalnie noszę 42/44 . czuję że mam już twarde mięśnie , teraz tylko tego tłuszczu się pozbyć
Byłam dziś w sklepie i doszłam do wniosku, że nie stać mnie na dietę 😂
Dopiero dziś odpuściły zakwasy z brzucha... więc jutro na siłkę 😜 Też macie wrażenie, że jak się już raz to przeszło to zdecydowanie łatwiej do tego wrócić? Na siłowni już na 3 dzień biegałam znów swoje 30 minut, dziś drugi dzień jem regularnie i żołądek się normalnie co 3h dopominał.