Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Ja dziś zjadłam tylko trzy posiłki. Wiem, słabo.

Ale poćwiczyłam też Banish Fat, Boost Metobolism autorstwa naszej miłęj Jillian M. i teraz rozumiem, czemu tyle osób tak lubi ten workout. Różnorodność! Można się super upocić i nie zanudzić na śmierć. Fajowo. Dużo bardziej wolę takie coś niż siłówkę - niestety. Trudno, będę słabiakiem, ale wytrzymałym  🙂

edit. A właśnie. Po wczoraj mam okropne zakwasy w różnych dziwnych częściach ciała po.... graniu na xboxie z tą opcją kinect  😀 Masakra, jakie to jest męczące. Jak zjeżdżałam slalom na nartach to czułam nogi, jakbym na prawdziwym stoku była. Jak płynęłam rwącym potokiem w pontonie to każda część ciała pracowała! Co najlepsze, to Ci pokazuje ile kalorii spaliłeś w trakcie sesji. Mega bajer. Ciekawe, ile to się ma do prawdy. Tak czy siak polecam. Może jest jakaś gra w aerobik, to zamówimy  😁
Jedzie któraś z Was od jutra z Ewą Chodakowską? Wrzuca przykładowy jadłospis do inspiracji i ćwiczenia na każdy dzień (przez pół roku). Jako, że mi osobiście Ewka przypadła do gustu ruszam z koksem i będę się sztywno trzymać. Zwłaszcza, że wrzuca też listę zakupów na cały tydzień  😍

Ja się nie odzywam, ale przed Świętami miałam fajny wynik - 7 cm w biuście i talii i -4 cm w udach. Nie mogłam uwierzyć 🙂 Po Świętach się rozleniwiłam aż do dzisiaj. Od jutra zaczynam się odżywiać razem z Ewą i czuję moc, o dziwo!
Lotnaa, celowo wzięłam w cudzysłów te "zbilansowanie", żeby nie wyszło na to samo, jakby dieta wysokotłuszczowa była prawie jak jedzenie zupek chińskich i fast foodów 😉. Po prostu nie bez powodu ta dieta nazywa się low-carb: bo jest niskowęglowodanowa, a więc celowo obniża się ilość węglowodanów, a podnosi ilość tłuszczy w stosunku do rozkładu uznawanego za bardziej "klasyczny" w żywieniu.

Mi najbardziej pasuje ten klasyczny rozkład, bo trafia do mnie idea dostarczania organizmowi wartościowych składników z różnych źródeł, poza tym ten sposób żywienia jest najmniej obciążony zagrożeniem, że nagle nastąpi kolejny przewrót kopernikański, bo tłuszcze jednak nie są takie super 😉. Bo można się tak przerzucać bez końca że w diecie paleo był kiedyś wegetarianin, ale z tym skończył, bo to zuo  😉 - w drugą stronę też jest mnóstwo świadectw, bo różnym ludziom różne rzeczy pasują bądź nie pasują - nie tylko pod względem zdrowotnym, ale też pod względem przydatności z resztą sfer życia, smakowitości i miliona innych rzeczy. Ja byłam na diecie Kwaśniewskiego kiedy mój tata się odchudzał - bo mama nie gotowała dwóch obiadów  😁 - bardzo schudłam wtedy, nawet za bardzo, bo wcale chudnięcia nie potrzebowałam. Czułam się na tej diecie źle, zarówno pod względem samopoczucia, sił witalnych, dolegliwości ze strony układu pokarmowego, jak i pod względem tego co miałam na talerzu  😉. Tłuszcz jest ważny, ale węglowodany z niskim indeksem glikemicznym też moim zdaniem są spoko, a obcinanie ich do niskich wartości pewnie wielu osobom pomoże, a wielu osobom nie bardzo pomoże 😉. Można sobie przejrzeć dla ogólnego oglądu na przykład różne dzienniczki na SFD - jak w różny sposób żonglują makroskładnikami i jak różne rzeczy działają na nich dobrze. Wiadomo, że podstawą są dobrej jakości produkty z danej grupy - więc nie syrop glukozowo-fruktozowy (który wcale nie jest taki rzadki w Polsce), ale jakieś kasze, czy ryż brązowy.

Sam temat Amerykanów to jest temat na zupełnie inną rozmowę mam wrażenie. Przede wszystkim u nich fast foody są tanie, a u nas relatywnie drogie - więc łatwiej jest u nich być biednym i z nadwagą, niż u nas  😉
O właśnie, u Amerykanów to często czysto ekonomiczna kwestia, u nich nie tylko fast foody są tanie, ale generalnie wysoko przetworzona żywność. Do tego można kryzys w ostatnich latach i widać, co z tego wyszło. Za niecały miesiąc będę miała okazję na żywo zobaczyć i jestem bardzo ciekawa, czy to rzeczywiście wygląda u nich tak jak nam to pokazują w mediach.

Jeszcze a propos diety "low-carb", próbowałam, ale u mnie kończy się to po kilku (nastu) dniach napadem na słodycze, więc odpuściłam.
Bee., ja aktualnie nie ćwicząc jem 1700 i chudnę 😉 tzn. "lekka aktywność" - agility z psem i inne funkcje "życiowe". Jak się boisz 2300 to spróbuj na 2000, ale rozłóż sobie btw na 30/30/40% - to bardzo ważne jakie proporcje i czego jesz...
ew. zadaj pytanie ile jeść (opisując bmr, wzrost, wiek, wagę, ilość ćwiczeń) i wrzuć jadłospis na grupę pogotowie dietetyczno treningowe na fb 🙂

edit: tzn dziś nie chudnę, bo zaliczyłam makdrajva 😉 ale od jutra zamierzam chudnąć z powrotem 😉
Bry 🙂 pozdrawiam z nad owsianki 😉

Jara jak kostka?

Powoli kończę chorowac wreszcie, waga stoi ok 69 kg więc nie był to chwilowy spadek 🙂

Dziś będzie 5 😉
Ja chyba zdecyduję się na powrót do swoich potrzeb.
I na zabranie się znów za redukcję.
ŹLE SIĘ CZUJĘ SAMA ZE SOBĄ przy tych 2, 3 kilogramach więcej. Nie widzę kresek na ciele ( rzeźby) mam wzdęty brzuch, tłuszczyk się odłożył na tułowiu.
Nie są to moje wymysły, bo po prostu ciuchy są ZA CIASNE. Opijają się, wbijają w ciało. Fuj....

Weekend był dla mnie porażką. Robiłam w piątek faworki a potem nie umiałam się powstrzymać, żeby cały weekend ich nie jeść....moja jedyna aktwyność to jazda konna. Muszę się wziąć za siebie, zmotywować porządnie. Co z tego, że 4-5 dni w tygodniu jest dobrze jak po weekendzie wszystko to tracę. I to tylko i wyłącznie moja wina. Niech ktoś mnie kopnie w dupę....:/ Nie dam się namówić więcej na faworki/pączki itd. Przynajmniej na robienie.

Jara jak kostka?

Opuchnięta, ale rozchodzona i da się żyć. Po pracy kupię sobie Altaziaję i leniuchuję w łóżku 🙂
JARA powrotu do pełni zdrowia 🙂 i podziwiam, że Ty juz 10km robisz, a ciągiem czy z przerwami?
rosek jak tak dalej będzie to będziesz naprawdę fit laska 😀 i fajna sukienka będzie Ci pasować
tunrida jak decyzja?Chudniesz dalej?


Ja jak przestałam myśleć o jedzeniu i o tym żeby jeść mniej zaczęłam ot tak jeść mniej.
Biegałam w minionym tygodniu tylko dwa razy, ale cały tydzień był okropny, więc sobie wybaczam.
Dziś chyba pójdę jakieś 6km chociaż zrobić truchcikiem jak nie będzie padać.
incognito- decyzję podejmę w przeciągu tego tygodnia.
Aczkolwiek myślę, że raczej zdecyduję się wejść na redukcję. W tym celu, już od dziś zaczynam liczyć. Owsianka i pekińska- 300 kcal na śniadanie. Wpisuję do zeszytu.
Ja się opamiętuję - od dziś. Łikend zrobiłam świadoma konsekwencji. Może i dałoby się inaczej, ale tak było przyjemniej.
Wszystko było nie tak...
Mam nadzieję, że dzisiaj wszystko wróci do normy. No prawie  😉
JARA powrotu do pełni zdrowia 🙂 i podziwiam, że Ty juz 10km robisz, a ciągiem czy z przerwami?

Ciągiem 😎 ale żółtwim tempem (10min/km 😉 ), z balastem (ciągnąca się Buła, którą np trzeba wciągnąć na schronisko - dosłownie, bo jest na szelkach przypięta do mnie, a tam jest równo 1km pod górę) i po asfalcie (co akurat jest ułatwieniem). Po lesie po płaskim to jeszcze jak cię mogę, ale pod górę umieram po 200m  😂 Nie mam ani siły w nogach, ani kondycji, ani butów trailowych, a w lesie nie ma się od czego wybić. O wiele więcej siły się wkłada w bieg przez co więcej sie spala  💃
Jak z nogą wyjdę na prostą to spróbuję bez psa 🙂

Póki mam taką dużą nadwagę i brak kondycji to stawiam na spalanie długo i wolno 😉
jara- ja Cię autentycznie podziwiam!!!
100 razy wolę płaską, wygodną bieżnię i zabawę w chomiczka w kołowrotku  😁
A stękała, że nie lubi wysiłu i nie lubi ćwiczyć  😂
A zapitala po lesie z balastem i jeszcze nogi łamie, żeby być większym twardzielem od nas  😁
U mnie weekend średniawy. Piątek na 5, sobota na 4, niedziela na 3. Ćwiczeń brak. Ogólnie tydzień oceniam na 4.
Dzisiaj już po owsiance z połówką banana i żurawiną, ale jakoś mi ciężko. Pewnie po niedzieli.... Muszę, muszę, MUSZĘ w tym tygodniu dotrzeć na siłkę, straszny mam spadek formy i nastroju bez tego. Na zewnątrz się nie wybieram, od rana leje jak z cebra...

Jara zdrowiej  :kwiatek: Też Cię podziwiam, u mnie w Bielsku też same górki, dlatego najczęściej wybieram bieżnię bo na pochyłym wymiękam po 100 m  😉

wracam z podkulonym ogonem... po miesiącach stresów zajadanych i zapijanych, wreszcie "zajęłam" się problemem, coś się dzieje w temacie i jest szansa że w którąś stronę ale coś wreszcie się zmieni i poprawi i powiem wam, że o ile do tej pory rządziło mną jedzenie i alkohol, tak od paru dni nie mam ochoty ani na śmieciowe żarcie, ani na alko, a wręcz wróciła mi motywacja żeby zająć się sobą, wagą, kondycją. Przy 171 ważę 87 kg:/ więc jest dramat. Ale mam czas, więc zamierzam powoli zacząć rzeźbić. Plan na najbliższy miesiąc - jeżeli chodzi o dietę to nie jeść śmieci i słodyczy, i jeść chociaż trochę zdrowiej niż do tej pory. A jeśli chodzi o ćwiczenia - pozgrywałam sobie chodakowską na pen driva i jakieś treningi mel B. Dzisiaj - skalpel, zmaierzam wytrwać chociaż z 10 min;P
Breva, dasz radę 🙂 z każdym dniem jeżeli chodzi o ćwiczenia będzie coraz lepiej. O diecie się nie wypowiadam, bo sama mam z tym problem.
Witam!
Wczoraj bez wpadek , dzień na 5 . Dzisiaj wstałam rano poćwiczyłam 45min , spociłam się , dalej jestem chora więc i tak mam dosyc siły. W końcu chyba przejadł mi się nabiał  😅 Na drugie śniadanie nie chciało mi się jeść serka wiejskiego ani żadnego jogurtu  😉

śniadanie; kromka chleba wysokobłonnikowego z cieniutka wartwą pasztetu , pół pomidora , pół jogurtu 200kcal
2sniadanie ; banan , jabłko 150kcal
obiad; sałatka z makreli , kukurydzy , papryki, ogórka i makaronu 300kcal

Incognito
, mam szczerą nadzieję ,że będę w końcu fit  😉
pokemon, tunrida, dalej nienawidzę, a bardzo mi daleko do was fanatyczki siłowni  😀iabeł:
breva- ZŁE PODEJŚCIE. Masz konkretną nadwagę. Praca nad sobą na ostro!
Przeczytaj pierwszy post w tym wątku!! Przeczytaj, zastanów się i ... zastosuj. A dostaniesz nowe ciało!
Breva, określ sobie cel i działaj. Może Ci pomoże mój sposób?
Mi chodzi o to, że cel- jeść mniej śmieciowo to nie jest dobry sposób na prawdziwe i porządne odchudzanie na poważnie!
REGULARNE POSIŁKI !!!!!!!!!!!!!  to podstawa!
I masa innych rzeczy- które są zapisane w pierwszym poście. Breva- przeczytaj to, zanim zaczniesz się męczyć i mieć wrażenie że się odchudzasz.
Lepiej zrobić to raz a porządnie, niż na niby i po trochu.  :kwiatek:
Dokładnie tak. Najlepiej się przestawić na sensowne odżywianie, żeby zdrowe jedzenie to był nasz zwyczaj, a nie okazjonalność pt. 'jestem na diecie'. Powodzenia :kwiatek:
Wrocławianki - w Go Sporcie w Renomie są koszulki termoaktwne z krótkim Reeboka za 39zł 😉
Wypiłam już 1,5 lita czerwonej herbaty, szklankę wody z cytryną i czekam na obiad...W pracy nudy, nic się nie dzieje przez pogodę ;/ Jak u Was mija dzień na 5?
Ja przemoklam do gaci lonzujac konia całe 15 min, teraz czekam na weta, potem z psem do weta także wetday dziś 😉
Póki co jest dobrze. Mieszczę się w wyznaczonym jadłospisie. Poćwiczę dziś na pewno. W tygodniu jest mi duuużo łatwiej zachować dyscyplinę, weekendy to porażka. Może nie każdy, ale większość. Muszę zrobić tak jak napisała tunrida Brevie, przestać się oszukiwać bo to zupełnie bez sensu.
Ja ostatnio mam weekendy na 5 , coraz łatwiej mi przychodzi nas sobą zapanować. Nie ćwiczę w weekendy, sama jazda konna.

Escada , a co się stało koniowi,że wet?
Jakby któraś chciała pochorować na gardło, nie można przełykać jedzenie, w brzuchu ssie, a po kilki kęsach ma się ochotę kogoś zabić, to zapraszam do mnie. Gwarantuję obkurczenie żołądka 😜
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się