Dziś- śniadanie- mleko z musli II śniadanie- 200ml kefiru 0% obiad- ryż z jabłkiem i śmietaną podwieczorek- 3 wafle ryżowe karmelowe kolacja- 3 chrupkie z sekiem serem żółtym i pomidorem, sałatka( tuńczyk w oliwie+ryż+groszek+kukurydza+ogórek konserwowy)2 wafle ryżowe i 3 kawałki czekolady. O tą czekoladę za dużo/.
Dobra Dziewczyny. Po ćwiczeniach wrócił mi humor. I nie ma śladu po motywacyjnym zjeździe z ostatnich dni. Wygrzebałam stare zdjęcie i porównałam z nowym z niedzieli. Jak się uda znaleźć fioletowy top to zrobię sobie porównawcze w takim samym zestawie. Ale widać pomału jaką figurkę skrywam pod luźnymi górami... A spodnie nowe. Idealnie przylegające.
Po lewej listopad 2012 (czyli początku dbania o siebie - 78 kg), po prawej wczoraj przed wyjazdem na grila (koszulkę ścisnęłam z tyłu, aby przylegała do ciała). Zmiana nie jest aż tak spektakularna jak na tak długi okres czasu, ale jak na mnie to jest i tak dobrze. Jak ja mogłam być takim pulpetem?!
Zmiana jest BARDZO DUŻA. Gratulacje. Masz nieco problematyczną budowę i nic na to nie poradzisz, ale widać, że jest duuuużo lepiej a może być jeszcze więcej. 👍 Nie ma zjazdów sandrita- walczysz o swoje piękne ciało i UWALCZYSZ je! Ja w ciebie wierzę. 🙂
Ja dziś miałam lekkiego doła, dopadło mnie jakieś zniechęcenie, zwątpienie, sama nie wiem co. Nie pękłam jeśli chodzi o dietę ale nie miałam przyjemności ani z jedzenia, ani z ćwiczenia. Nawet to, że przebiegłam pierwszy raz ponad 4 km nie poprawiło mojego nastawienia. Ale jak się ogląda takie zdjęcia to od razu motywacja wraca.
Oj..zjazdy każdy chyba łapie. Ja przez 2 ostatnie dni- to same wiecie.
Dziś dieta na 4+, 5-. Nie wiem jak to wszystko teraz dokładnie liczyć, kiedy mam np takie intensywne treningi jak dziś. Gubię się w tym i trochę jem na czuja. Dietetyczka pytała ile kalorii jadam. Kurde..raz 1800- raz 2400. Treningi mam raz mniejsze, raz większe. Raz mi ciemno przed oczami z głodu, raz jestem napchana. Jakoś tak..na czuja wszystko. I przez to, jak teraz chcę przez 2 tygodnie robić to z bilansem w zeszycie, to nie bardzo wiem ile mam jeść, żeby było ok. Plącze mi się toto wszystko. Ale staram się ogólnie być na minusie na koniec dnia.
A co na to trener? Może on coś doradzi? Ja się trzymam mojej podstawy (1400-1500) i dokładam maks.500 kcal w dni, kiedy bardzo dostaje w tyłek. ale zazwyczaj jest to 300 dodatkowych kalorii. Jak koń? Był wet?
Sandrita 😲 😲 😲Zmiana nie jest aż tak spektakularna jak na tak długi okres czasu --> Ty żartujesz czy jak? Jest bez porównania 1000razy lepiej 😜 szał i byle tak dalej 😅
Twoja podstawa to żeby nie chudnąc i nie tyć? Jeśli tak, to moja podstawa to ok 1800 podobno. ( bo 1400 to było na chudnięcie. I kiedyś podstawę miałam 2400, a teraz ok 1800) I teraz tak...mój własny trening- to niby spalonych 600 kcal na aerobach. To mam zjeść wtedy o 300 więcej? A jeśli tak jak dziś miałam aerobów godzinę- czyli 600 plus trening z trenerem, kiedy pot ze mnie kapał, to ile spaliłam razem? 800? To ile mam zjeść więcej? 500?
Czyli 1800 podstawy plus 500 z ćwiczeń = 2200? I będę chudła? No mówię ci, ze się gubię a nie chcę zrobić błędu i przytyć przez lipcem. Trener mi z dietą nie pomoże. Chyba za słabo się na tym zna. Dietetyczka jest lepsza, ale jakoś na wizycie omawiałam z nią inne rzeczy.
Doktor Okoński będzie jutro. Kon w stepie chodzi ok, ale w kłusie kuleje baardzo mocno. I jest to kulawizna taka jak 2 lata temu. Więc- już nawet wet przez telefon powiedział " Wie pani, ze to bardzo źle..". Tak..wiem. I coraz bardziej oswajam się z myślą, że naprawdę zaprzyjaźnię się z siłownia na dłużej.
Tak, tyle mam, żeby nie tyć i nie chudnąć. I tak jest lepiej, bo jeszcze rok temu było to 1200. Masakra, zbieram żniwa z czasów, kiedy musiałam ważyć tyle i tyle. To się latami ciągnie za mną. Liczę, że za rok, dwa, będzie to już w okolicach 1800-1900 🙂
A chcesz chudnąć czy już nie? Czy tylko wypalać tkankę tłuszczową?
No.....chce spalić tkankę tłuszczową. A że nie będziemy już robić siłówek, lecz rzeźbę, to w masę już tak mocno przyrastać nie będę. Więc teoretycznie powinnam i na wadze schudnąć.
tunrida, tak sobie właśnie dumam i myślę, że może nie ma co kombinować za bardzo, tylko skoro idziesz na rzeźbę, to pilnować dostarczenia większej ilości białek w posiłki okołotreningowe? Jeśli ma być redukowana tkanka tłuszczowa, to może lekko zmienić proporcję między węglami a białkiem na korzyść białek? Ale nie wiem co na to Twoje nerki.
DZIĘKI DZIEWCZYNY ZA TAK MIŁE SŁOWA!!!! OGROMNIE TEGO POTRZEBOWAŁAM!!!! :przytul: :przytul: :przytul: :przytul: :przytul: Egoistka ze mnie... 😉
tunrida Mój motywatorze! Dzięki za wiarę we mnie! Sama wiesz jak bardzo potrzebne są takie słowa! :przytul: No budowę ciała mam bardzo problematyczną... Wszystko widać na lewym zdjęciu. Wąskie ramiona, wąskie kostki, a tłuszcz odkłada się od talii do kolan. Budowa jabłka jak to pokazują wykresy. BĘDĘ WALCZYĆ!!! 🏇
Mia Bardzo Ci dziękuję i cieszę się!!! :przytul: Kordelia Dziękuuuuję!!! Dobrze, że się nie dałaś! Trzymaj się i walcz dalej! 🏇
zen Cieszę się, że widać! 😀 W takim razie nie wymyśliłam sobie... 😎 Dziękuję!!! Ja też mogę z prywatą na PW? 🙂 Od kiedy jestem z Wami to zawsze mnie ciekawi to o co pyta Mybay, ale nie miałam odwagi sama zapytać... 😁
mybay A no bo wiesz... Niektóre te "zdjęcia motywacyjne" w pół roku są tak mocne, że wprost nie do ogarnięcia! Ale co tam. Mi zajmie to więcej czasu, ale dam radę!!! Dzięki!!! :przytul: I nie dam się już!!! Szkoda mojej ciężkiej pracy nad sobą. Zdecydowanie! A Ty kiedy pokażesz fotki? 🙂
Wykąpałam się, natarłam balsamami i teraz odpoczynek. Woda + finał Gry o Tron. WODA. Nie PIWO do wieczornego serialu. 🙂
Hm..ja i tak chyba dużo białka zjadam. Nerki powinny dać radę. ja się guuubię. 🙁
Na razie i tak mam tylko 3 tygodnie i zaraz idzie lipiec. A w lipcu mam zamiar wyjechać w pizdu przed siebie. Nie będzie ani siłowni, ani liczenia kalorii, bo nie będzie neta i nie będzie dostępu do wszystkich produktów jakie by sobie życzyła. Będę się starała spaprać jak najmniej z tego co mam, ale....może być różnie. Regularność posiłków to też wielki znak zapytania. Trener ma mi rozpisać treningi, chociaż na 2 razy w tygodniu. Mam sobie kupić gumy i zabrać do motocykla. ( mąż jak to usłyszał, to szlag go trafił, że i na wyjeździe zamierzam trenować, ale cóż...musi to chłop przeżyć jakoś)
Tak więc tak naprawdę, to dopiero od sierpnia jakoś rozsądnie, planowo, matematycznie będę to wszystko rozgryzać. I budować na nowo.
sandrita- to zdrowe być w pewnym sensie egoistką. I wcale nią nie jesteś. ja myślę, że KAŻDY potrzebuje pochwał. I ja np nie widzę powodów by robić jakieś dzikie podchody w tym celu. Chcesz się chwalić- chwal się! Potrzebujesz by cię chwalić- mów! Jesteśmy tu dla siebie, nie? Po to, by sobie nawzajem pomagać, tak? No chyba tak. Ja tam uważam, że życie byłoby prostsze, gdyby ludzie mówili o swoich potrzebach. 🙂 Bardzo ładnie walczysz i możesz sobie strzelić laurkę. ( ja też se miałam strzelić jak zacznę robić 10 pompek, ale mi się odechciało jej rysować :hihi🙂
Weź jeszcze piłkę 🙂 kochanego masz męża :kwiatek: ja bym ustawiła jakąś wyjściową kaloryczność i tego się trzymała, więcej białek w posiłki okołotreningowe. I zobaczyła jak organizm się z tym zmaga. Jesteś wytrenowana, jak będzie coś nie tak, to szybko to wyłapiesz i skorygujesz.
Piłki by nie zniósł. On to widzi tak- wstaje rano z namiotu, wyłazi, przeciąga się jak niedźwiedź w górach i widzi mnie jak cała mokra, zlana potem od bladego świtu napitalam jakieś biegi, skoki, rozciągania na gumach. On chce luuzu, wolności, radości, zero zmartwień i założeń. Jak najmniej planów. A tu ja będę marudzić, że "zatrzymujemy się już na noc, bo ja MUSZĘ machnąć trening wieczorem. Nie pojedziemy teraz gdzieś tam, bo ja teraz będę jeść obiad. A po obiedzie szybko musimy wrócić, bo ja nie mogę przegapić podwieczorku. Nie mogę w w tym sklepiku nic kupić, bo tu nie ma jogurtu 0%- jedziemy do innego. A teraz ty rób co chcesz, a ja idę napompować piłkę i będę robić brzuszki. Ty możesz złożyć namiot w tym czasie".
Tak to biedny widzi mniej więcej. 😀iabeł: Aż taka wstrętna to nie będę. Ale będę starała się połączyć luz i jego oczekiwania z moimi nowymi potrzebami.
Nie- jemu się odechciało. 😀 On teraz ma wakacje i motocykle w głowie a nie ćwiczenia. Schudł z 10 kg i wygląda dużo lepiej niż wcześniej, bo w odchudzanie się wciągnął. Do ćwiczeń ( a w zasadzie do typowego pakowania- bo tylko to go ewentualnie kręci) wróci jesienią, jak się skończy typowy sezon na motocykle. Mój mąż nigdy nie był typem sportowca. A za pakowanie się wziął, żeby mieć więcej siły do motocykla w terenie. A potem wziął się trochę za siebie, żeby za bardzo nie odstawać ode mnie. Ale typem sportowca nigdy nie był i nie będzie. Jednakże..wcale mi to nie przeszkadza. Aby nie przeszkadzał mi. 🙂
zamiast malowania laurki, mam dla dzielnych walczących dziewczyn oczojebną laurkę "onlajn" http://www.omfgdogs.com/ 🏇
Sandrita, ale to bardzo dobrze, że myślisz o sobie. I to nie jest taki egoizm. A poza tym, jak same siebie nie będziemy kochać, to któż zrobi to lepiej? 😁
No i też widać efekty!! 👍 Brawo dziewczyny ! Jak widać można. I nie tylko gadamy tu o pierdołach, ale walczymy skutecznie! 😀 Brawo.
edit- uda ci spadły! Ale ja bym chyba nie ćwiczyła NIC A NIC NA NOGI. Ani jednego ćwiczenia siłowego. Aeroby już tylko. No chyba, że chcesz przypakować górę, ale nie sądzę by to u ciebie ładnie wyglądało. Też masz taką budowę, że uda masz masywne. I pewno już takie będą w porównaniu z resztą. Aczkolwiek myślę, że aerobami można by je zmniejszyć jeszcze trochę. patrzę i patrzę i coraz bardziej dochodzę do wniosku, ze tobie bym zaleciła TYLKO aeroby. Po to by wysmuklić jak się da to ciało. Nic bym tam chyba nie rzeźbiła mocniej na razie. Chociaz na brzuchu to ja tu tanki tłuszczowej jakoś nie widzę. 🙂
Sandrita i mybay super zmiana 🙂 Sandrity spektakularna, bo duzo spadła. Też tak chcę 🙂 Mam dzisiaj zakaz ćwiczeń, jakichkolwiek (pomijam to, że od 12 do 16 mam non stop jakiś zabieg 😁 ), bo zaczęłam "robić na tunridę" 😁
Kozakować, kozakować. Utknęłam na 75,5. Było 74,9, a teraz jak zaklęte 75,5. I wczoraj zakrzyczałam z bólu na ławeczce, jak próbowałam podnieść nogi, bo przedwczoraj dałam sobie w dupę. A raczej w brzuch. Kazano przestać. I na wszelki wypadek pochwalono przy wszystkich koksach, że widać różnicę olbrzymią. Taaaaaaa. I te wszystkie koksy patrzyły 😁 A ja sobie obiecałam, że jeszcze 10 kilo i potem przyjdę w czymś takim: I zobaczymy, jak wtedy oni będą ćwiczyć 😁
mybay Super 👍. Nie wiem jak to zrobiłaś, że przy 3,5 kilo widać taką różnicę. Domyślam się, że to przez ostre ćwiczenia. Ja przy różnicy 3 kg nie widzę u siebie ŻADNEJ zmiany. Tzn. w lustrze widzę, po ciuchach czuję a na zdjęciach. No nic, poczekam jeszcze ze 3 kilo.