Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Wróciłam z wyjazdu życia.....
Wróciłam jako nowy człowiek  🙂
Chyba nie da się opisać tego, co przeżyłam w jednym z najpiękniejszych zakątków Polski.
Jestem spełniona.
Jestem spokojna.

Wracam do Was 🙂

Zajechałam moje buty biegowe na zbiegu z czeskiej Koruny. Trzeba się wybrać po nowe... po kilkunastu latach. Nowe buty biegowe 🙂 Zakupię jakies wyczesane w kosmos, co mnie same poniosą...

Wracam już do ocen. Od dziś 🙂
Ale ogólnie schudłam i miałam tydzień na same 5-tki, albo i 6-tki. Jadłam przepysznie, wegańsko, czysto, zdrowo i kolorowo. I aktywność. Bardzo dużo aktywności.
Przymierzylam mase tych siatkowych butow na piankowej podeszwie. Niestety lubie miec cos konkretnego na nogach. Wiecie: warstwy materialow, usztywnienia itp. W tych czulam sie jak w skarpetce/kapciach. Moglabym hasac w tym na sali gimnastycznej moze. No i szukalam jednak czegos z `traktorowa` podeszwa.
Wszystkie Asics byly dla mnie za niskie w podbiciu, a szkoda, bo niektore wygladaly fajnie. 
Powiedzialam sprzedawcy o moich watpliwosciach, blocie, patyczkach, lisciach.  Wybral mi dwie pary. Jedna mi przypasowala bardziej. Dodal mi jakies wkladki zelowe w gratisie.
I tak: bieglo mi sie normalnie. Nie czulam jakiegos dodatkowego powera, ale nic nie bolalo (raz pobieglam w jakischs starych adidasach i bolaly mnie te miesnie na piszczelach, tutaj nie) Na moje potrzeby wystarczy. Specjalnie pobieglam dzisiaj z gorki po lisciach i slisko nie bylo. Troche ta podeszwa sztywna, ale chyba sie przyzwyczaje,
Takie piankowe kupilam corce na wf.
moje
i corki
Gdyby byly takie w moim rozmiarze to bym wziela dla siebie.

No i musze zmienic pore biegania, bo tylko jak wyjde z domu, to sie stresuje, ze powinnam wracac, bo nie zdaze  wszystkiego ogarnac przed wyjsciem.
Wracam powoli do normy 😀 Planuje lekki rozruch na siłce w czwartek, w sobotę do konia. Wczorajsze wieczorne ważenie pokazało 61kg, więc po "zapchaniu się" kleikami ryżowymi i sucharkami + nie była bym sobą jakbym jogurtu/kefiru nie dodała do sucharów 🙄 W teorii +1kg względem tego co udało się złapać przed urlopem. Nie jest źle 😀 Chociaż w lustrze po dniu głodówki to wyglądało wszystko spoko... 😁
Ja dalej wegetacja. Od 1.5 tygodnia jestem chora - nie przeleczyłam się od razu i ze zwykłego przeziębienia zrobiło się cięższe, później przeszło mi na zatoki a teraz na gardło i oskrzela :/ W weekend się poddałam i wzięłam fervexy a dzisiaj poszłam grzecznie do apteki po coś na kaszel i do płukania zatok.
W weekend przyjechała przyjaciółka i bardzo chciała gdzieś jechać, więc ją zabrałam do Karpacza. Genialna ja wchodziłam z ostrym zapaleniem zatok i sparaliżowaną z bólu połową twarzy na Śnieżkę. Było to w sobotę, bałam się, że mnie to dobije bo strasznie wiało ale przyznam, że czuję się jakoś lepiej. Chyba wysiłek i czyste powietrze dobrze mi zrobiły, poza tym byłam dobrze ubrana. Wturlałyśmy się na górę razem z plecakami (nie miałyśmy jeszcze ogarniętego noclegu więc nie było gdzie zostawić), ja przy okazji sprawdziłam swoje treki, które niedawno kupiłam - okazały się na szczęście super wygodne. Zakwasy w tyłku straszne, ale czuję się z tym super. Przypomniałam sobie jak dużo frajdy daje łażenie po górach.
Mam nadzieję, że za kilka dni będę mogła wrócić do swoich treningów - próbowałam coś ćwiczyć ale napady kaszlu i ból twarzy mi to po prostu uniemożliwiają. Będę musiała się nieźle wziąć w garść, bo ostatnie tygodnie odbiły się na mojej sylwetce
08.09  meise 5, magda 5, tunrida 5, majek 4

Witam was poranną fotką z pracy! (nic nie obrabiałam, tak autentycznie było!) Dobrego dnia uczciwie walczące nieustępliwe kobiety! Niech moc będzie z nami. 🙂

Piekny widok tunrida
Ja dzisiaj wdrazam plan z bieganiem po poludniu.
Wczoraj zawalilam obiad, bo maz zrobil. Pizze domowej roboty.  👍 Stad 4, bo cala reszta tip top. I jedzenie i ilosc wody i aktywnosc (wieczorem jeszcze wsiadlam na konia).
Niebo jak runo na baranie  😀

U mnie też się zapowiada dobry dzień. Wyspałam się, zjadłam płatki jaglane na mleku migdałowym, robota idzie do przodu.
Jedyne co, to nie mogę się wziąć za tłumaczenie, no normalnie aż mnie skręca jak o tym myślę.

Aha... wczoraj zapisałam się na terapię do głowologa. Zamierzam się nieźle wyrzy*ać Chyba, że mi nie podpasuje. Bo dla mnie większość tych ludzi powinna długopisy skręcać. No ale tutaj mam kogoś z polecenia, więc zobaczymy.

Stwierdziłam, że w tym tygodniu pobiegnę sobie półmaraton (dystans), a może i 25km. Chyba jedyny powód, że tego jeszcze nie zrobiłam, to problem z wygospodarowaniem 2,5h na sam bieg.
Wrzucam Wam fajny pomysł na biegowe interwały do porzygu  😁  piramida interwałowa  😁

1) ROZGRZEWKA
2-3 km luz (luźny bieg, bez spiny!)
dynamiczna rozgrzewka: kilka serii skipów, wymachy nóg i krążenia biodrami

2) WŁAŚCIWA CZĘŚĆ
15 sek szybko - przerwa 1'15 trucht - 30 sek szybko —  przerwa 1'30 trucht - 45 sek szybko - przerwa 1'45 trucht - 1min szybko - przerwa 2min trucht - 45sek szybko - przerwa 1'45 trucht - 30sek szybko - przerwa 1'30 trucht - 15sek szybko -  przerwa 1'15 trucht
3 min przerwy marszem
powtarzamy całą serię

3) COOLING DOWN
1-2km trucht

Dla początkujacych biegaczy sugeruję zrobić 15/30/45/30/15, bo jednak minuta szybko to jest sporo 🙂 i dwie serie będą ok  🏇
Fajne! Kolebka dzięki! Ja piramidy robię na drążku, podciąganie, więc skorzystam z opcji biegowej 🙂
Nie mogę się oprzeć żeby i tu nie wrzucić fotki. Moje 11 km sprzed chwili. Jessu..jak super się biega jak się nie jest na minusie energetycznym.  🙂 Siły a siły. Jestem chyba jeszcze nakarmiona swoim cheat day'em z niedzieli, mimo że od poniedziałku jest znów czysta micha. Ale było ślicznie i cudownie.

09.09  majek 5, magda 5, tunrida 5
.........
rano znów 10 km, ale na razie pasuję, bo mi uda wybuchną.  (że już nie wspomnę o bólu mięśni przy skoliozie, które to bóle zmusiły mnie by dziś przed bieganiem łyknąć apap) Jutro i pojutrze treningi, bez żadnego biegania. I rozciagam wał mięśniowy w plecach. Ale fotki wam dam, bo klimatyczne.
Dobrego dnia dziewczyny! Trzymać się dzielnie, żeby wiochy nie było jutro. 🙂



Mam dziś dzień bez treningu co oznacza ciężki czas jeśli chodzi o dietę. Po wysiłku jest mi trudno, bo chce się jeść i z powodu uciętych kalorii i z powodu wysiłku z dnia poprzedniego. Koleżanka wczoraj zrobiła szarlotkę, na szczęście ciasta jest w niej 2 mm a reszta to jabłka z małą ilością cukru 🙂 Frustruje mnie noga, że nie mogę podskakiwać. Biegać wprawdzie nie znoszę, ale może bym się zmusiła by iść na jakieś maszyny na siłkę, a i z rozgrzewką przed wspinem byłoby mi łatwiej. Wczoraj np zamiast pajacyków machałam tylko rękami, w sumie wymachy nóg mogę dodać następnym razem...
Magda- nie jedz ciasta, nawet jeśli to jabłka z cukrem. Jako ciekawostka, na diecie od trenerki owoc miałam RAZ dziennie, np jabłko, zawsze na drugie śniadanie. I .zakaz jakichkolwiek innych owoców. Nawet po bieganiu.
A cukru ZERO, ZERO, ZERO.
Jabłka z odrobiną cukru. Owoców jem za dużo, to wiem. Śliwki dziś mi koleżanka ma kupić więc znów będzie za dużo owoców. Jak kiedyś byłam na konsultacji dietetycznej to dostałam wytyczne że mam jeść 600 g owoców dziennie. Więc podejście jest różne. Ale ja jem za dużo owoców, to wiem. Nieco zmniejszyłam już a jak się sezon na śliwki skończy to jeszcze zmniejszę.
Chodzi mi o to, że jest chcemy naprawde wejść na redukcję i mieć ten efekt, to ZWYKLE nie da się tego osiągnąć mając dietę " prawie" dobrą. Albo 2 dni trzymać dietę a co trzeci dzień zaliczać wpadkę " a bo urodziny koleżanki,  a bo ciężki trening"
Widzę po sobie z ostatnich tygodni. Kiedy miałam dietę " prawie", to bujalam się i bujalam. Kiedy zaczęłam się trzymać BARDZO rygorystycznie ( a dieta od trenerki wyglądała MEGA ostro) to chwila moment i zwalilam co chciałam.
Dlatego uprzedzam. Niby takie banały, niby każdy to wie, niby się ma milion wytłumaczeń na swoje niezgodne z dietą postępowanie, ale...fakt jest faktem.
Po czasie, teraz, stwierdzam, że szkoda mi czasu który zmarnowałam na dietę " prawie". Bo tylko zmęczyłam i znużyłam się psychicznie a efektu nie było. I na co mi to było? Strata czasu.
Tunrida, cofam to co mówiłam o przywodzicielach x czasu temu. Oglądam sobie teraz regularnie dresażystki i ja nie wiem gdzie miałam oczy. Odkąd też dociskam śrubę zauważyłam, że i mi to wyłazi. Mea culpa, kajam się, życia nie znam!

I brzydki ten przywodziciel 🙁 🙁
Oesssu, no to kurde fajnie, bo ja normalnie kryzysu instruktorskiego dostałam jak mi wszystkie zapowiedziałyście, że przywodzicieli nie używacie  😂
amnestria- dziękuję Ci za ten wpis. To MEGA WAŻNE dla mnie.  😁  poważnie  😁
Bo ja WIEM, że ja mam schizy, wiem, że potrafię być uparta, wiem, że jak się zafiksuję, to potrafię cisnąć do upadłego, jakbym wszystkei rozumy zjadła, ale...  z tym przywodzicielem ręce bym se dała uciąć, że to nie moje schizy, tylko po prostu fakt.
I cały czas się upieram, że 1) od konia przywodziciel mi się rozrasta, 2) od zbyt częstego i szybkiego biegania TEŻ !!! mi się rozrasta. 3) I od nadmiernych rowerów też.

To jest tak, że jeśli ktoś genetycznie ma te nogi szczupłe i szparę między udami, to nawet jak coś mu się rozrośnie, to będzie miał chude uda. czasami ktoś się upiera, że uda chude, bo ma inne kryteria oceny grube/chude niż ja. Czasami też jest tak, że ten przywodziciel rozrośnie się do pewnych granic i koniec. Dalej już nie rośnie ( pytanie gdzie kto ma tę granicę)   Ale zasada jest zasadą.
dziękuję Ci za ten wpis  :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
Atea Wiesz co, no to głównie ja głosiłam, ale wszystko cofam. Tzn ja nadal uważam, że podstawa to siedzieć luźno i nie wydaje mi się bym używała przywodzicieli podczas zatrzymywania np, bardziej przy figurach, gdy z jednej strony trzeba "zbudować mur".

Ale zasadniczo to sorry! 🤦 🤣

tunrida, :kwiatek: głupio mi, ale każdy błądzi 😀 ale okropnie to wygląda 😲 Takie bułki twarde, fuj! No nic, muszę się pogodzić, ale zaczynam rozumieć schizę udową 😁
amnestria, hahaha ja miałam po tej dyskusji następnego dnia jazdę pt używamy górnej części uda do wyginania w zakrętach, kołach itp ;P i do cofania i działania łydki, do odpowiedniego ustawienia miednicy itp.
Ale z drugiej strony nadal uważam, że jeżdżąc 1-2x w tyg w tereny czy na placu, ale jeżdżąc bez jakiegoś zacięcia na ciężkie treningi i nowe elementy uj to te nogi aż tak nie puchną, jak u ujeżdżeniowców jeżdżących codziennie, albo mających w treningu kilka koni. Ty przecież teraz jeździsz na maksa intensywnie i trudne elementy, ciężkie treningi.
Btw, kiedy mogę wpaść w odwiedziny Ducha-dresażysty 😀? Przejeżdżam obok was teraz 😉
Głodna jestem!  😤
Ja zeżarłam czekoladek i merci za w sumie.... wstyd przyznac...500 kcal  😡  I moje bieganie 10 km rano poszło się walić....   Jeszcze mam szansę utrzymac dzien na 5, jesli NIC zakazanego nei dojem, spoza diety, ale i tak .. żal.  A wszystko przez to, że lezy to porokładane wokół mnie w pracy i po oczach wali.
Lada moment przyjdą moje dietetyczne budynie, to będzie mi łatwiej.

cricetide- nie trzeba miec profesjonalnych treningów, żeby sobie uda rozbudowac na koniu. Starczy jeździć w rekreacyjne tereny trwające 3 godziny na koniu którego trzeba często pchać dosiadem( no dobra...można było batem, zamiast pchać, ale na takie porady to już wiele lat za późno)
Dobra, to ja odwrotny problem mam 😁  Chcę odbudować przywodziciele, bo sflaczały były i przedstawiają sobą obraz nędzy i rozpaczy. I chcę to ogarnąć przed powrotem w siodło.
Jakieś propozycje skutecznych ćwiczeń?  😉
Wszystkie ćwiczenia w których napinasz przywodziciela.
-

- siadasz na ziemi, nogi w rozkroku, między stopy nogi od krzesła, albo piłka i ściskaj ile dasz radę!
- specjalne maszyny na siłowni do tego celu
- tu masz jakiś taki zestaw, ale to nie jest na izolowane przywodziciele, ale na inne mięsnia też. I moim zdaniem, raczej ich tak nie tyle rozbudujesz, co wzmocnisz po prostu. 

- ja np czuję przywodziciele już przy zwykłych wykrokach ( a nie tylko czworogłowe) https://www.trenerok.pl/wykroki/  Można to robić przy okazji sprzątania chaty. 🙂 Albo taki rodzaj przysiadów plie
Dzięki. Na amen zapomniałam o ćwiczeniu z tego filmiku. A co do drugiej propozycji, to bezpieczniejsza będzie piłka (jak ją znajdę).

tunrida dzięki za te dodatkowe filmiki. Niestety wykroki z pewnych względów odpadaja. Żałuję, że nie mogę sobie pozwolić na trenera personalnego.
cricetide- nie trzeba miec profesjonalnych treningów, żeby sobie uda rozbudowac na koniu. Starczy jeździć w rekreacyjne tereny trwające 3 godziny na koniu którego trzeba często pchać dosiadem( no dobra...można było batem, zamiast pchać, ale na takie porady to już wiele lat za późno)


No właśnie, czyli rozchodzi się też o technikę i używanie pomocy. Jak się przez 3h pcha konia to wcale nie dziwne, że rozbudowuje się te właśnie mięśnie. Większość sportów uprawianych intensywnie rozbudowuje któreś konkretne partie mięśni.
10.09 meise 4+, magda 5-, tunrida 2
........
Przygarniał kocioł garnkowi. Opieprzałam Cię magda za podjadanie po czym wczoraj wieczorem napchałam się słodyczy pod korek. Muszę się ogarnąć bo stracę co urobiłam. A to byłoby TOTALNIE bez sensu. Wracam do rozpiski od trenerki, włącznie z ważeniem ryżu i papryki. Trudno. I dziś nic nie trenowałam. Spałam sobie prawie do 7😲0  😁 widocznie organizm musiał odpocząć.
Ja mam kryzys. Wiem, że nie jem w 100% dobrze bo za dużo owoców i wpada jakaś mała czekoladka czasem, ale kurna kaloryczność idealna, a NIC nie poszło w dół. NIC, ZERO. Zaczyna mnie to frustrować, bo drugi dzień z rzędu jestem głodna. Zjadłam śniadanie (ZA duże) i nadal jestem głodna. Na obiad mam kaszę z grzybami i tymiankiem i buraczki i jak sobie o tym pomyślę to już mi słabo więc pewnie dam sobie luz i pójdę do knajpy na obiad i tylko wybiorę jakieś lżejsze jedzonko, ale smaczne(!) a nie trawę :/ Dziś mam trening, ręka zaczęła boleć, więc do zepsutej nogi dochodzi kolejne 'coś'.
No, to se pomarudziłam. Wybaczcie. Ale mam kryzys zdecydowanie. Skończę te owoce co mam i nie kupuję. Czekoladkę mam jedną ostatnią i więcej nie przyjmuję. Ja naprawdę chcę i potrzebuję schudnąć 🙁
magda, nie pamiętam czy pisałaś, ale nie mogę teraz skojarzyć - konsultujesz z kimś dietę czy sama układasz? Może warto sięgnąć po pomoc jeśli próbujesz i nie wychodzi? Zwykle chudłaś na takiej diecie i aktywności jak jesteś teraz?
Zwykle mogłam robić aeroby a teraz jestem ograniczona. W przyszłym tygodniu jeśli nie wyjadę to postaram się zmusić do jeżdżenia rowerem, przynajmniej wtedy, gdy nie mam ścianki. Rower nie jest zakazany chyba (dopytam). Zwykle nie ograniczałam się że tego czy tamtego mi nie wolno jeść i przy uciętej kaloryczności w pierwszym tygodniu spadał mi 1-2 kg a potem 0,5 średnio. A teraz serio NIC. Dietę kiedyś skonsultowałam i dostałam wytyczne ile jakich grup produktów jeść. Wydaję dużo na fizjoterapię, więc rękami i nogami bronię się przed kolejnym wydatkiem (dietetyk), szczególnie że jestem okropnie kapryśna co do jedzenia i wielu rzeczy nie jem, mam okropne jazdy że coś mi się chce zjeść więc muszę albo tak jak dziś - mam niby smaczny obiad ale go nie zjem bo choćbym nie wiem jak się nim zapchała to nadal będę 'głodna' (pewnie bardziej będę mieć chęć na coś niż pusty brzuch).
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się