Stanu zapalnego to ja bym nie grzała, ale do fizjo to zdecydowanie tak! Sama się jak zwykle waham czy iść ze względów finansowych, ale może rzeczywiście powinnam się umówić...
Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło, mam siedzącą pracę, bite 8h za biurkiem, czasem coś poskaczę po półkach, ale generalnie siedzę. Fizjoterapeutów mam na tym samym piętrze u mnie w biurowcu, dokładnie drzwi naprzeciwko. Chyba skorzystam, dziś mają zamknięte 🙁
Ja też się dołączę do klubu bolącego kręgosłupa. Wystarczy, że dłużej pochodzę i już mnie ból rozdziera. W nocy mnie boli, że aż spać nie mogę. Ratuję się Voltarenem max. Przyszły tydzień idę do znajomej fizjo, bo ileż można (laska jest przekozakiem, głęboko wierzę, że mnie wyprowadzi z tego). Kurde, jeszcze 30-stki nie przekroczyłam, a tu takie bóle jak u 80-latki. Ta praca przy kompie wykończy nasze pokolenie 🤔
Wczoraj rano zanotowałam spadek wagi o 0,300 kg (dziś rano się on utrzymał). Fajnie, czyli od zakończenia postu jestem -4,300 kg (nie dość, że nie przybyło, to jeszcze spada). A zjadłam wczoraj suflet i popiłam radlerem. Ale potem to wyczłapałam z koleżanką, z którą musiałyśmy sobie dużo wyjaśnić 😉 W planie dziś 11km biegańska. I jakiś stretching z YT.
Ja sie wlasnie martwie, ze mocno przyplacimy zdrowiem to siedzenie za biurkiem. Cale pokolenie. I jeszcze dlonie mi marzna bo trzymam je ciagle na biurku. Czasem musze poleciec gdzies zrobic cos innego, ale czuje, ze i tak za duzo siedze. Jeszcze czekam na hemoroidy ;( Zaproponowano mi specjalna nakladke na biurko, zebym mogla stac, a nie siedziec. Ale stanie tez mi nie sluzy. Moglabym za to chodzic. Myslicie, ze sie zgodza na biurko z bieznia?
No dobra, mam miesiac zeby swoj cel osiagnac.
Pojde pobiegac, obiecuje. Na silownie nie ide, za duzy obciach.
Oj dziewczyny, trzymam kciuki za wszystkie kontuzje :kwiatek:
Ja wczoraj na glupim badmingtonie sobie nadwyrezylam reke. Zrobila mi sie sina, bolesna gula przy nadgarstku. Troche zeszlo po zimnych okladach i masci przeciwzapalnej. Jest siniak i lekka opuchlizna. Troche boli. Oczywiscie prawa reka 🙄
Dzisiaj mam w planach bieganie (tunrida :kwiatek: ), ale potem jest mecz... wiec moze czipsy wpadna 😀iabeł:
Teraz w biedrze jest taka o smaku cytryny. Lime. Mniam. Miałam nie pić gazowanego. A stoi przy mnie przy łóżku. A co dziś zjadłam, to nie powiem, bo wstyd. Powiem tylko, że taka mleczna czekolada to na koniec wszystkiego od ręki prawie całą bez 3 kostek. Leżę i umieram. Aby wyzdrowieć, to dam radę. No ja nie umiem chorować z pustym brzuchem.
Powrót na dobre tory. Po południu nawet rowery wpadły. Dieta ok. Aby utrzymać. Już wiem że z powodu kilkudniowej wpadki nie urobie do urlopu tego czego chcę, ale z pewnością w ciuchach będzie luźniej.
JARA, do fizjoterapeuty idź! Mnie ból pleców ostatnie dwie noce nie budził - w końcu! 💃 dostałam giga wycisk w piątek na treningu (nadal mam kosmiczne zakwasy) i raz że mi się wszystko porozciągało a dwa że jestem mega zmęczona i mogłabym spać i spać 😂 Dziś miałam spędzić pół dnia na rowerze, popołudniu iść na stretching, ale ledwo żyję więc pewnie okroję plan do absolutnego minimum. Zakupy jedzeniowe zrobiłam niekompletne więc dzisiejsze zamknięte sklepy są mi wysoce nie na rękę :/ Dziś jeszcze jem dużo owoców, od jutra ograniczam.
Idźcie laski koniecznie do dobrego fizjo, bo plecy same się nie rozchodzą i nie rozluźnią :kwiatek: mnie moja fizjo przywróciła do żywych, z plecami zawsze miałam problemy a od dwóch miesiecy ( i kilku bardzo bolesnych sesjach...) jest ideolo 😍
Ja też cały czas wszystkim trąbie o fizjoterapeucie. Ale ludzie albo nie wierzą że to działa, albo niedowierzają, albo im się nie chce. Dopiero jak ktoś pójdzie to potem wielkie zdziwienie i zaskoczenie, że to daje AŻ TAKIE efekty. No... Daje. Ja sobie chyba fizjo wpisze na stałe w grafik miesieczny.
Ja wczoraj dałam ciała, przez cały dzień zjadłam tylko jednego domowego tosta, na obiad kawałek gotowanej wołowiny i to tyle. W sobotę była koszmarna ulewa, a w niedzielę znów upał i nie chciało się żyć ani jeść. Dziś już chłodno, więc i jedzenie będzie lepiej wchodzić.
Z plecami raz lepiej, raz gorzej. Wczoraj wieczorem było już ok, dzisiaj też. Na pewno pójdę do lekarza i do fizjo. Dziś już nie było miejsc, będę próbować jutro rano. Muszę jeszcze jutro ogarnąć operację mojego psa na ten tydzień, więc trzymam dietę i odpuszczam chwilowo aktywność fizyczną, póki nie dostanę się do lekarza i fizjo. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i od sierpnia pójdę na basen 🙂
Z moich obserwacji, szkoda czasu, zachodu i kasy na lekarza. Jeśli nie masz tam niczego co wymagałoby operacji, to od razu do fizjo. No chyba, że niektzórzy fizjoterapeuci nie chcą się dotknąć bez wcześniejszej wizyty u lekarza. Ale to tylko niektófrzy i tylko w przypadku niektórych chorych. No..albo jeśli idziesz na NEZ, to wtedy lekarz potrzebny by wystawił skierowanie do fizjoterapeuty. Ale jeśli w grę wchodzi fizjoterapeuta prywatnie, to ja bym ominęła lekarza, jako zwykłą stratę czasu.
Ja chyba do urlopu jednak nie schudnę i nie zwalę tłuszczu. Najnormaniej w świecie, znów straciłam do tego zapał. Trzymam dietę, utrzymuję atywność, ale bez spiny już jakiejkolwiek. Chrzanię to. Zaczynam psychiczne odpoczywanie. Bo i tak na urlopie nie utrzymam ani diety, ani aktywności odpowiedniej. Tak więc- postaram się jak najmniej popsuć. A do walki wrócę po urlopie. Zawieszam staranie się.
Nie wiem jak to możliwe, że po tygodniu rajdowania pojechałam wczoraj w całodniowy teren i mam dzisiaj zakwasy 😀 A na urlopie zakwasów nie miałam ani razu, a jeździliśmy codziennie w tym też dwa dni pełne. No ale trudno, w najgorszym wypadku te nieszczęsne uda jeszcze bardziej mi się rozrosną 😀 Z jedzeniem bez problemu, pogoda korzystnie wpływa na nieobżeranie się. Chciałabym wreszcie pójść na fitness, dzisiaj jest szansa tam dotrzeć. W sobotę widziałam się z przyjaciółką, a że zostawił ją facet to spotkanie skończyło się na piwie i papierosach. Wczoraj miałam okropną chęć zakupu własnych szlugów ale się powstrzymałam. Dzisiaj też mam ochotę zapalić ale nie tak szaleńczo jak wczoraj. Nie korci mnie żeby iść do sklepu.
EDIT: JARA, przeglądam sobie groupon i takie coś mi się rzuciło w oczy klik. Pomyślałam o Tobie, może akurat coś by Ci to pomogło
JARA, mój trener mnie wyprowadził z chronicznego bólu lędźwi (takiego, że na kilka razy wstawałam z łóżka, a dwa razy skończył się chodzeniem w zgięciu 4 dni). Okazało się, że odpowiedzialne za nie było duże spięcie tylnej taśmy nóg (czyli głównie tyłu ud) i słabe pośladki. Przy okazji wyprowadził mnie z bólu prawego kolana, za który z kolei odpowiadał bardzo spięty przód uda. Może warto się temu przyjrzeć od tej strony? Tylko to po puszczeniu stanu zapalnego. Od kiedy wzmacniam mięśnie, rozciągam się i roluję nie boli mnie nic. A ćwiczę regularnie i ciężko.
To jest dobry trop do sprawdzenia przy bólach pleców. Ogólnie warto tylną taśmę wzmacniać ćwiczeniami 🙂. Dobry fizjoterapeuta na pewno powie, co konkretnie zawiodło i jak to naprawić, by nie bolało. Nawet jeśli się ma coś "permanentnego", to i tak odpowiednie ćwiczenia mogą bardzo pomóc - a jeśli to tylko jakieś niedociągnięcia mięśniowe lub za małe rozciągnięcie i inne takie, to może być całkiem po problemie dzięki ćwiczeniom.
Ja to w ogóle nie za bardzo wyobrażam sobie życia bez ćwiczeń, wystarczy tydzień-dwa i już bez ćwiczeń czuję się jak emerytka 🤣
Ja to w ogóle nie za bardzo wyobrażam sobie życia bez ćwiczeń, wystarczy tydzień-dwa i już bez ćwiczeń czuję się jak emerytka 🤣
ja też tak mam. Choć najbardziej mnie boli jednak nadwyrężony nadgarstek - bardzo mi ogranicza pole ćwiczeń, bo wiele z tych które lubię mocno go obciąża.
majek, ja teraz mam sit stand desk i ani siedzenie, ani stanie jakoś szczególnie mi nie służy. Ale jak często zmieniam pozycję to jest ok.
W moim modnym korpo jeszcze się spotyka siedzenie na piłce zamiast na krześle (takiej dużej do ćwiczeń) ale jakoś nie przekonuje mnie to bardzo... Wydaje mi się że ja bym się na takowej pięknie zgarbiła bardzo szybko, zwłaszcza intensywnie myśląc o moich pliczkach Excelowych 🤣
Ja dziś szłam do mojej fizjo z myślą " hm..po co w sumie ja tam dziś idę, skoro wcale mnie jakoś mocno nie boli?". Jak tylko wbiła swoje paluchy we mnie i wygła mnie w tej skoliozie, to wiedziałam że dobrze zrobiłam że przyszłam.
Kupiłam ostatnio legginsy z Folkstar i poniosę je do reklamacji... Już po pierwszym użyciu wyglądały jak wyciorana szmata, po 3 użyciach pod kolanami są białe paski (od załamywania się materiału) :/ Straszny szajs... Żałuję, bo są piękne... I tu pytanie - widziałyście może gdzieś legginsy z motywem folkowym? Najchętniej takie za kolano (3/4).
busch, ja w pracy siedzę na piłce i już nie wyobrażam sobie inaczej siedzieć! 🙂
Ja oficjalnie odpuszczam na razie to odchudzanie. Znów sobie ze 2 dni przycisnęłam pasa i znów mnie infekcja łapie. Za ostro. Minus energetyczny powoduje, że jestem słabsza. Jesli do tego w pracy mnie obudza raz czy dwa razy w nocy i pochodzę na gołe stópki ( bo upał) a to nagle w pomieszczeniu ciut chłodniej, to ja widać wystarcza to do łapania infekcji. Z poprzedniej się wybroniłam, to kolejna próbuje mnie złapać. I znów groprinosin i fervex w użyciu. Musze ten minus energetyczny robic sobie mniejszy i tempo chudnięcia mieć wolniejsze. Czyli- po urlopie. Na razie to ja chcę być ZDROWA na wyjazd.