Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

tunrida Jakaś szpara się tam znajdzie  😂
Ona tak pieprzy o tych nogach żeby jej nikt nie pogodnil z tego wątku 😂
Dolaczam do grona hejterow wlasnych ud 😉

Tunrida ja wiem o co Ci chodzi z tymi udami na gorze, bo ja mam to samo. I jazda konna robila mi to samo. Jesli ktos twierdzi, ze to dlatego, ze nie umiesz jezdzic, to ja w takim razie tez nie umiem 😉 Dlatego nie jezdze 😎
Bede miala romans do Ciebie na pw- zaraz wysmaruje, bo potrzebuje obiektywnego spojrzenia. :kwiatek:
To ja mam podobnie z nogami/udami jak Jara. Zawsze mam najwieksze, zawsze najtrudniej mi z nich zejsc (na koncu)  i masakra byla z kupowaniem spodni, dopoki sie nie przeprowadzilam do UK, bo tu to taki standard. Prawie kazde w moim rozmiarze pasuja.
A spodnice nosze takie ciut za kolano.

Ja zrzucilam na razie srednio 5kg troche lipa
tunrida, poniekąd rozumiem Twoje zafiksowanie na punkcie nóg. Nawet nie poniekąd, a doskonale to rozumiem, bo ja swoje nogi mam kompletnie nie .. od kompletu 😉
Jak tyje to najwięcej w udach, jak chudnę to najmniej w udach. Najgrubsze co zawsze mam to uda i szczerze ich nienawidzę.  Kupno spodni to dla mnie mega wyzwanie, bo jak coś jest dobre w nogach to jest za duże w pasie i w dupie, a jak coś jest dobre w pasie i dupie to nie przecisnę przez to nogi. Stąd nie chadzam w sukienkach, w spodenkach, w niczym co odsłania kostki. Z drugiej strony Twoje uda przy moich to pikuś i chciałabym je mieć tak tłuste jak Twoje 😁


U mnie to samo.
Być niskim i okrągłym to masakra. A jak masz do tego tęgie nogi to tym bardziej. Pas od spodni wypada mi w połowie brzucha, a jak jest to krój z wysokim stanem to pod biustem 😉 Temat bardzo aktualny, bo właśnie wczoraj kupiłam spodnie lniane i od razu kierunek krawcowa żeby poprawiać górę.
Z tą szparą to ciekawy temat. Ja nie mam. Przynajmniej nie jak stoję na golasa. W obcisłych spodniach... mooże coś tam.
Ale znam dziewczyny, które mają bardzo szerokie kości biodrowe i one mają tą szparę mimo wcale niechudych ud. Bo te uda są naprawdę daleko od siebie przy takich szerokich kościach.

Ja wczoraj udreptałam 13 000 kroków (ok. 11km), dietowo też nieźle, chociaż wtryniłam całą paczkę kaszy jaglanej na mleku kokosowym z dodatkiem miodu i masła orzechowego + banan i truskawki. Miało to dużo kalorii. Ale wciąż mam w głowie, że to zdrowe kalorie.

Waga stoi jak zaczarowana. Ani na milimetr w górę, ani w dół. A marzą mi się jeszcze z te 2 kg w dół  🙄
Ale dobrze wyglądam, ludzie zauważają, że mnie "wyciągnęło". U mnie natychmiast po buzi widać, bo przestaję być pyzakiem i kości mi się mocno zarysowują.
Wczoraj przypadkiem zjadłam tylko 1200kcal - główny posiłek dnia syty, ale z niskokalorycznych produktów i tak wyszło.
Miałam nadzieję, że może znowu trochę wody wypchnę z siebie, ale gdzie tam 🙁
ashtray- odpisałam ci w kilku wiadomościach. Mam nadzieję, że pomogłam.  😉
...
Wróciłam na dobre tory. Brzuch przetrawił wszystko. I tak sobie myślę, że chyba przestawię się z wody lekko gazowanej na niegazowaną. Skoro mam refluks (jak sie poobserwowałam, to faktycznie..może i go mam) to częściej mi sie odbiaj po gazowanej. Więc i może się cofa wtedy? Poza tym...dziś też jak biegałam piłam lekko gazowaną. I ten brzuch dodatkowo gazami się wypełnił.
Decyzja- zmiana na niegazowaną.
Mi sie odbija, bo mam luźny zwieracz żołądka. Jak napije sie piwa to slychac jak babelki same sie ulatniaja z żołądka 😁
No ja chyba tak nie miałam, ale cos tam się porobiło i mam. I od tego cofania widocznie cofa mi się z żarciem i mam całą nagłośnię zaczerwienioną i dolegliwości bólowe w gardle dziwne. Tak że laryngolog kazał iść do gastrologa.  🤔 Na razie nigdzie nie idę. Widzę, że kiedy jem mniej i nie napycham się po korek, to mi się chyba nie cofa. No i jeszcze gazowane odstawię. I poobserwuję sobie
Jak sie dzis juz nic więcej nie wydarzy to dzien na 5!
A ja byłam dziś u chirurga. Jest fajnie. Noga goi się, stanu zapalnego brak. Wstrzyknął ozon.
Za to nic dziś jeszcze nie jadłam  🙄 🤔
ElMadziarra, super wiadomość!  bardzo się cieszę!
A co do drugiej wiadomości to  🤬
Miałam w planie isc dzis po pracy na ABT, ale mam takie zakwasy w posladkach, ze nie moglam się w nocy w lozku obracac 😁 i nie wiem czy isc, czy sobie odpusci
Ja wczoraj podjadalam znów. 😡 Już wcześniej zauważyłam, że jak się trzymam to trzymam. A jak raz podjem, to potem że 3 dni grzeszę.
Postaram się już dziś ogarnąć. Przed chwilą wróciłam z moich 10 km. Było ok.
Załatwiłam mojemu M start w Nocnym Półmaratonie Wrocławskim, miejsca rozeszły się w moment, ale udało się wymotać dla niego miejsce. To będzie jego pierwszy półmaraton, w sumie do tej pory biegał tylko dyszki. Prawie w ogóle nie trenuje z braku czasu, biega głównie na zawodach, na których bardzo dobrze mu idzie, strach pomyśleć co by było gdyby regularnie trenował 😉
Zawody w następny weekend, więc w ten weekend on będzie biegał, a ja za nim na rolkach, już nie mogę się doczekać 😍


Hubert właśnie dostarczył mi dopalacze dla M do testowania, zasługuję chyba na tytuł najlepszej konkubiny na świecie 😁 😉
Tez Wam tak sie waha waga o jakies ~2 kg miedzy jednym dniem, a drugim? 🤔wirek:

U mnie dzisiaj bedzie bez podjadania i badmington popoludniu ze znajomymi. 😀 Ostatnio nie szlo mi najlepiej, bo glownie stalam w miejscu i czekalam az lotka sama mi wpadnie pod rakietke 😂 Ale dzisiaj zamierzam sie bardziej wczuc 😎
ashtray, mi tak się potrafi wahać. Zwłaszcza, jak mam mega ciężki dzień i niewiele zjem, albo zjem głównie płynne rzeczy (koktajl, zupa) i się zważę rano po takim dniu. Wtedy ważę najmniej. A jak później zjem ciężkie rzeczy, dużo pieczywa, ziemniaki etc to waga pokazuje zgoła inny wynik 😀  Dlatego wagą się nie sugeruję bo możnaby od tego zwariować.

U mnie dobrze, trochę mniej aktywności bo mam strasznie bolesny okres ale może dzisiaj już wyskoczę na fitness wieczorem. Pod kątem jedzenia powiem, że uwielbiam ten czas, kiedy jest tyle świeżych warzyw i owoców. Wczoraj kupiłam sobie koszyk truskawek, worek czereśni, kilka pomidorów malinowych i w zasadzie mogłabym tylko tym się żywić 😀
Mi to o 3-4 kg potrafi skakać.

A ja przez to niejedzenie wczoraj zjadłam resztę chrupek od Marcela, jakoś tak bezwiednie, podczas rozmowy z bratem, zupełnie bez sensu  😵 Po tych chrupkach mnie pokarało, dostałam takiej zgagi, że masakra.
Dziś postaram się jeść racjonalnie, tyle na ile przełknę.

Jeszcze dużo przede mną, ale zaczyna mi się jakaś figura rysować.
infekcja mnie łapie  🤔 Fervex połknięty, nic innefo w robocie nie mam  🤔 wrrr
No to do dupy. Może się jakoś wywiniesz.

A ja dziś oki. Grzecznie. Nawet jadłam i to zdrowe rzeczy.
Ja dzisiaj tragicznie jadłam, tzn rano mój shake z banana, truskawek, płatków owsianych i maślanki a potem... długo, długo nic. Spotkałam się o 12 z koleżanką (niby na 2-3h) i tak się szwendałyśmy do 21 O_O. Zjadłam w międzyczasie chrupki ryżowe. Ale przy tej pogodzie przyznam, że w ogóle nie byłam głodna. Jak wróciłam to nadrobiłam obiad.
Poza tym BARDZO CHCIAŁO MI SIĘ JARAĆ. Byłam o krok od kupienia paczki fajek, ale kupiłam sobie w Decathlonie legginsy i stanik sportowy (nie pamiętam kiedy ostatni raz sobie coś kupiłam, bo wszystko wydaje na konie) i podliczyłam, że normalnie wydałabym tą kasę na tydzień-półtora tygodnia palenia. A teraz za te pieniądze mam coś więcej niż zapchane zatoki i śmierdzące dymem włosy. Więc zacisnęłam pięści i poszłam grzecznie do domu.
Ja mam cos z plecami, nie moge chodzic, siedziec, ruszac sie 🙁
JARA, ale co się stało? Zakwas czy bardziej kręgosłup?
JARA, piona, choć ja mam mniejszy problem raczej. Chodzić mogę, siedzieć mogę, budzę się w nocy z bólu, jak się na chwilę schylę to się nie mogę rozprostować :/ Próbuję się rozciągać, rolować i inne cuda i póki co bez skutku :/
Poza tym jem zdecydowanie za dużo owoców. Dieta oprócz wczorajszej wpadki bez zarzutów, jedynie ilość owoców kosmiczna i kilogram w górę zamiast w dół jest :/
Generalnie zauważyłam ostatnio, że zaczyna mi się odzywać kręgosłup lędźwiowy. Zaczął się odzywać w jednej sytuacji: leżę w łóżku, na brzuchu i podkładam sobie pod klatkę piersiową poduszkę i tak sobie przeglądam neta. Nie był to ból, ale raczej usztywnienie, które można było rozchodzić. Przeszło mi trochę przez myśl, że to może od rolek, bo na początku pobolewają lędźwie, ale jak się wzmocnią to przechodzi. Myślałam, że może te 8kg, które przytyłam zaczynają już doskwierać mojemu kręgosłupowi i stąd ten ból i stąd moja kolejna próba odchudzania.

We wtorek byłam na TBC, po którym mam zakwasy w pośladkach, a później byłam na pilatesie. Do tej pory jak chodziłam na pilates to były to spokojne zajęcia, z relaksacyjną muzyką, ćwiczenia były spokojne, ruchy długie, dokładne, powolne. Nie miało to iść w kardio tylko we wzmacnianie mięśni głębokich. A że głównie tu chodzi o kręgosłup to stąd nacisk na powolne i dokładne ruchy.
Wczoraj poszłam na ABT żeby trochę się rozruszać, bo nadal miałam zakwasy. ABT było bardzo lajtowe, niespecjalnie się zmęczyłam. Ćwiczenia na macie robię swoim tempem, jak mnie coś boli to zwalniam lub przestaję je robić. Wiem np że nie umiem robić prawidłowo brzuszków, używam do tego pleców, a nie brzucha, więc nie robię ich wcale albo robię bardzo powoli i skupiam się żeby robić je dobrze, a nie dużo i w tempie.

Po ABT poszłam na pilates, a tam zdziwienie, bo nie ma babeczek, które do tej porty nas trenowały tylko jakiś ... seba spod sklepu. Przepraszam za porównanie, ale ten trener nie wyglądał na kogoś kto trenuje ludzi. Czapka z daszkiem, dziary, dresik, air maxy i gruby brzuch. Nie wykonywał ćwiczeń z nami, nie pokazywał jak mamy je robić, chodził między matami, klaskał nadając tempo i  z pilatesu zrobił kardio. Po ostatnim ćwiczeniu nie mogłam się podnieść z maty, a dziś nie mogłam się podnieść z łóżka. Rano i tak było sto razy lepiej niż wczoraj wieczorem. Dramatem była poranna kąpiel. Musiałam łyknąć Nimesil żeby w ogóle wsiąść do auta i dojechać do pracy.

Wczoraj o pierwszej w nocy pisałam maila do chłopaka od basenu, że chce zacząć od sierpnia chodzić na naukę pływania i jak to wypali to wszelkie sporty naziemne chyba zamienię na ten basen.
JARA, mój trener mnie wyprowadził z chronicznego bólu lędźwi (takiego, że na kilka razy wstawałam z łóżka, a dwa razy skończył się chodzeniem w zgięciu 4 dni). Okazało się, że odpowiedzialne za nie było duże spięcie tylnej taśmy nóg (czyli głównie tyłu ud) i słabe pośladki. Przy okazji wyprowadził mnie z bólu prawego kolana, za który z kolei odpowiadał bardzo spięty przód uda. Może warto się temu przyjrzeć od tej strony? Tylko to po puszczeniu stanu zapalnego. Od kiedy wzmacniam mięśnie, rozciągam się i roluję nie boli mnie nic. A ćwiczę regularnie i ciężko.
JARA, masz możliwość pogrzania plecków? Jakaś poduszka elektryczna czy solux? Mnie to pomaga w chwilach buntu pleców.
Trzymam kciuki, żeby Cię puściło.

Wczoraj mi wyszło 1750 kcal, jakoś nie wiem z czego w sumie, bo jakościowo było zdrowo i przemyślanie. Przez migrenę byłam mniej dokładna w ważeniu przy szykowaniu popołudniowych posiłków i jakoś tak się nazbierały końcóweczki.
Chciałabym siąść na rowerek stacjonarny, ale tak się jeszcze waham czy nie przegnę znowu i nie ruszę dochodzących do siebie więzadeł.


Dobrego dnia wszystkim 😀
Ja wczoraj dalam ciala, a tak mi dobrze szlo z dieta..

Jara, Ty masz siedzaca prace? Mnie bola ledzwie jak sie malo ruszam zza biurka.
A teraz boli mnie staw w biodrze.
Zamienilam sie z kolezanka na krzesla w biurze.
jara- fizjoterapeuta !!! I będziesz nówka sztuka. I przy okazji dowiesz się co, jak, dlaczego i jak zapobiegać.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się