28.11 sanna-5- tunrida-5 ElMadziarra-5 galop-4+ ..................... Ubiegane kolejne 10 km. Przedłużyłam dietę pudełkową na kolejne 2 tygodnie. Musze bardziej pilnować tego co dojadam, bo zatrzymało mi się chudnięcie. 🤔 No i nie mogę mieć tych cheat day-ów, bo potem mi się takie żarcie przedłuża na kolejny dzień i nadrabiam z trudem stracone kalorie. I nie powinnam mieć dni na 6, bo wtedy następnego dnia mam mega głodzillę i nie jestem w stanie jej opanować.
Troszkę testowałam w ostatnich dniach i wychodzi na to, że powinnam czuć między posiłkami lekki głód, a wieczorem zjeść tylko jedną, zaplanowana porcję (i potem czuć duży głód 😉 ) posiłku, żeby ruszyło. Więc zmuszam się na kilka dni. Ciężkich jak cholera. Mam nadzieję, że przestanę być głodna po paru dniach. Muszę nauczyć się jeść mniej, bo zdrowo i regularnie już jem.
Potwierdzam, też tak mam. Żeby ruszyło muszę chodzić głodnawa. i dobrze, jeśli mi się kilka razy zakręci w głowie. Znaczy, że spalam swój tłuszcz z głodu.
Atea najgorsze kilka pierwszych dni 😉 ja zalewałam na początku żołądek płynami ( woda, herbata).
Dzień żywieniowo na 5. Śniadanie -płatki, bca,keratyna. II- 3 wafle ryżowe z humusem Obiad-piers z kurczaka i kuskus Podwieczorek- baton proteinowy Pomiędzy treningami (dzis dwa) węglowodany. Na kolacje będzie omlet z dwóch jajek, porcji białka czekoladowego i banana.
Poza żywieniowo natomiast KRYZYS....nie ma siły, nie ma szybkości, o wytrzymałości już nie wspominam.....dawno nie mialam takiego zjazdu....na ostatniej rundzie worka myslalam, ze sie autentycznie za przeproszeniem porzygam...nie wiem z czego to wynika...moze z przemęczenia....musze cos odpuścić bo już nie ogarniam...skonczy sie pewnie odstawieniem konia co najmniej do wiosny 🙁
A tych kalorii to nie za mało, jak na treningi? Bo tak wiesz...hm... alb ostro trenujesz, robisz siłę, wytrzymałość, albo się odchudzasz. Robić te 2 rzeczy na raz, to raczej ciężko. Ja dziś powinnam być na 5.
edit- widzę po sobie. Kiedy jestem naprawdę na redukcji i zaczynam spalać własny tłuszcz, to tracę siłę. Podczas machania żelastwem mam mniej siły. Ewidentnie. Podczas biegania 10 km, też jestem wolniejsza i bardziej się męczę. Coś za coś
Odchudzac sie generalnie nie odchudzam. Waga wyjsciowa jest ok, tluszczyku z brzucha chce sie ostatecznie pozbyć. (zawsze tak jem- chyba, ze mam wpadki. No i z wyjatkiem obozow letnich w gorach ale tam robimy mase i forme na sezon)...natomiast robię wagę. Czyli z mojego normalnego 50.5 do soboty musze zejść na 48. Czyli teraz duuuzo pije a od jutra ucinam wodę do minimum...ograniczamy jedzenie....od piątkowego popołudnia nie bede do soboty wieczor nic jeść ani pic...nie jest to zdrowe ale tak to wygląda....
Może rzeczywiście tym razem za dużo za wcześnie ucielam ale ostatnio miałam spory problem żeby 48 zrobić, stanęło na 49.50 i nie chciało ruszyc
Problemem jest tez chyba ogólne ogromne zmęczenie.. Od 1,5 roku ciągnę trybem kon, dwie prace, i treningi 6 razy w tygodniu. I chyba to jest ten moment kiedy organizm mówi dość, daj mi luzu trochę. Sama nie wiem. Teraz musze spiąć poślady na grande w niedziele (w takim stanie to będzie cieezka walka). I jednak poważnie pomyśleć o odstawieniuduzegona jakiś czas. A potem luzujemy troche i wchodzimy z robieniem siły na nowy sezon. Zelastwo, crossfit itp. Także i dieta będzie inna
Rozumiem, ale zejście z tłuszczyku na brzuchu i zejście z wagi, to jest właśnie odchudzanie, nie? I aby to osiągnąć musisz jeść mniej niż organizm potrzebuje. Więc nie ma się co dziwić, że zauważasz brak siły i spadek wytrzymałości na ciężkich wymagających treningach. A najszybsze zejście z wagi do zawodów to byłoby celowe odwodnienie organizmu, ale to już pod okiem kogoś mądrego w realu.
29.11 sanna-5+ tunrida-5 ElMadziarra-5- galop-? ............. Zrobiłam trening, ale no właśnie... zupełnie spadam z sił więc ciężko mi szło i mi się nie chciało. Ale zrobiłam. I do roboty na 24h. Powinna dziś też być dieta na 5.
Jest dobrze 💃 chyba za bardzo się spinałam a im bardziej nie szło tym byłam coraz bardziej spięta... dziś pierwsze dwie rundy tarczy MASAKRA..bez siły...oddychałam rękawami...potem treneiro pomógł mi luzu złapać i mega..wszystko wchodziło...bekwisty, kolana, praca z kontry 😅 nawet się nie zasapałam. Oby przed walką się znów nie spiąć.
Inna sprawa, że chyba ,mam jeźdźca dla konia także będzie możliwość większego luzu.
Dzień na 5. Śniadanie- standard 😉 płatki, kreatyna bca Obiad- kurczak, kuskus, warzywa z patelni, surówka Podwieczorek- baton proteinowy Przed treningiem- węglowodany
Po bca i kreatyna Kolacja- porcja białka.
Rano miałam kryzys i prawie wciągnęłam czekoladę ale jak bym się potem przyznała 🤣
A ja cały czas trenuje, a efektów brak, bo zawalam dietę... Albo nic nie jem, albo... nic nie jem a wieczorem zapycham się słodyczami /: Straciłam zainteresowanie jedzeniem, mało co mi smakuje. Nie mogę rano wstać, jestem przemęczona.
Ale trenuje mi się fajnie, polubiłam siłkę, mam nadzieję, że będę chodzić już przynajmniej kilka kolejnych lat.
Kawa, zero wody. Lipa.
Do tego mam koszmarne bóle kręgosłupa. Jeżeli macie jakieś fajne zestawy na kręgosłup, to podeślijcie mi tu proszę. Bo ja w nocy nie śpię z bólu, nie mówiąc o dniu >:
Ćwiczenia mogą nic nie dać, a wręcz zaszkodzić! Bo możesz mieć nadwyrężone mięśnie kręgosłupa, są wtedy twarde, spięte i stąd bóle! Moja porada- do dobrego fizjoterapeuty-masażysty naprzód marsz. Już na pierwszej wizycie obmaca cię, postawi diagnozę, rozmasuje stany zapalne i spięte mięśnie jeśli je masz i zaleci ćwiczenia odpowiednie dla stanu twoich mięśni kręgosłupa. I choćby z braku kasy miałaby to być tylko ta jedna jedyna wizyta, to już daje MNÓSTWO, bo wiesz potem co masować i jak ćwiczyć!
Przez internet to można sobie podsyłać ćwiczenia, kiedy akurat NIE masz bólów i chcesz im zapobiegać wykonując zdrowe dla kręgosłupa ćwiczenia.
Ostatnio miałam ten sam problem. Bolały mnie plecy (przeciążyłam ćwicząc hantlami) Potem zaczął mnie boleć pośladek, myślałam, ze zakwas po Chodakowskiej ( bo ja nie ćwiczę na co dzień na nogi i pośladki) Bolało coraz bardziej. Mąż mnie pomasował, a że sam godzinami leżał u fizjoterapeutki, to wiedział co sprawdzać. Znalazł i wielkie stwardnienie gdzieś tam w plecach, gdzie bym się w życiu nie spodziewała. I z tego miejsca ból promieniował mi do innej części i do pośladka. Rozmasowywał mi to, sama sobie masowałam w miarę możliwości. Rozciągałam potem ten rozmasowany fragment i WSZYSTKO MINĘŁO!!!! Ale nie polecam tak robić samemu. My się ta "bawimy", bo raz że on u fizjo spędził ze sobą nie jedną godzine, a dwa, że ja mam kumpelę fizjo, która też niejednego mnei nauczyła.
tunrida, namówiłaś mnie. Kurde, muszę w końcu coś dla siebie zrobić... Zaczęłam pracować na stojąco, ale ból nie mija (jest ciut lepiej). Pójdę, niech mnie wyobracają. Eh, czuję się jak 80-ciolatka.
Dziś zjadłam orzechy i jaglankę z cukinią i kurkumą. Wreszcie coś porządnego, jej (-:
Naprawdę! Zobaczysz, że mi podziękujesz! zobaczysz, że będziesz sobie w brodę pluła, że tak długo czekałaś. Jeśli nie masz kasy zbytnio na takie rzeczy, to tylko 1 wizyta. Tylko znajdź namiary na dobrego fizjo, który masuje ( każdy powinien umieć i robić to, ale niektórzy się specjalizują w czymś innym i różnie to bywa)
W ogóle dobry fizjo to niesamowita sprawa. Mąż miał od lat postępujące bóle kolan, a zwłaszcza jednego. Że miał i kilka urazów, to myślał, że to od tego. Kiedy zaczęły mu dokuczać naprawdę okrutnie szarpnął się na prywatne USG kolan. Kolana wyszły idealnie wzorowo. Był przekonany, że lekarka to konował. Żył dalej z bólami aż poszedł do fizjo. Ta w kilka minut zdiagnozowała przyczynę bólu- pospinane mięśnie pleców i tylna taśma na nogach. Pomasowała, kazała porobić po jej okiem kilka ćwiczeń rozciągających uda od tyłu. I mąż się zszokował, bo ból kolan był ewidentnie mniejszy! Poszedł do innej fizjo na całą serię masaży i ćwiczeń. Miał podobno po jednej stronie mięśnie kręgosłupa "przyklejone" do kręgosłupa i ona mu to jakoś ręcznie "odklejała". Wył z bólu, ale tego dnia zbiegał i wbiegał po schodach bez ból kolan, co było dla niego szokiem! Ogólnie miał masakrę z mięśniami pleców i tyłami nóg. Po naprawieniu tych części, kolana jak nowe!
Pluje sobie w brodę, że tyle lat żył przekonany, że ma chore stawy kolanowe i z tym bólem się męczył! A to wszystko powodowało latami błędne koło i spinanie się kolejnych partii mięśniowych. Bo oszczędzając kolana nadwyrężał inne partie.
W ogóle dobry fizjo to niesamowita sprawa. Mąż miał od lat postępujące bóle kolan, a zwłaszcza jednego. Że miał i kilka urazów, to myślał, że to od tego. Kiedy zaczęły mu dokuczać naprawdę okrutnie szarpnął się na prywatne USG kolan. Kolana wyszły idealnie wzorowo. Był przekonany, że lekarka to konował. Żył dalej z bólami aż poszedł do fizjo. Ta w kilka minut zdiagnozowała przyczynę bólu- pospinane mięśnie pleców i tylna taśma na nogach. Pomasowała, kazała porobić po jej okiem kilka ćwiczeń rozciągających uda od tyłu. I mąż się zszokował, bo ból kolan był ewidentnie mniejszy! Poszedł do innej fizjo na całą serię masaży i ćwiczeń. Miał podobno po jednej stronie mięśnie kręgosłupa "przyklejone" do kręgosłupa i ona mu to jakoś ręcznie "odklejała". Wył z bólu, ale tego dnia zbiegał i wbiegał po schodach bez ból kolan, co było dla niego szokiem! Ogólnie miał masakrę z mięśniami pleców i tyłami nóg. Po naprawieniu tych części, kolana jak nowe!
Pluje sobie w brodę, że tyle lat żył przekonany, że ma chore stawy kolanowe i z tym bólem się męczył! A to wszystko powodowało latami błędne koło i spinanie się kolejnych partii mięśniowych. Bo oszczędzając kolana nadwyrężał inne partie.
Jestem w szoku 😲 Pędzę do fizjo! Ja mam tyle czasu problemy z kolanami i nic z tym nie robię, bo mam wrażenie, że taki to mój "krzyż"... Naprawdę, dajesz mi kobieto nadzieję! Serio, umawiam się w tym momencie na wizytę!!
Oj tak, fizjo to magicy! Miewałam bóle pleców, że dawałam radę schylić się maks do kolan - po jednej wizycie (masaż plus zestaw ćwiczeń do domu) byłam w stanie dotknąć podłogi. Teraz mam zestaw ćwiczeń na ból pod łopatką i na bark. Rzetelnie ćwiczę odkąd dostałam ten zestaw i bóle przeszły. Dodałam jeszcze ćwiczenia na mięśnie antagonistyczne i wychodzi mi 30-45 minut ćwiczeń, które robię 3-4 razy w tygodniu przed wspinem. Pewnie za jakiś czas wybiorę się na kontrolny masaż i po nowe ćwiczenia 😀
Glodna jestem, ssanie mam straszne. Waga jutro od 16. Zostal jeszcze kilogram. dzis tylko śniadanie-platki i zupa krem ok 15. Bez treningu tylko lekki rozruch. Do wagi bez jedzenia i picia. Nie lubie 48 robic.
Ale za to po wadze wigilia klubowa. Tylko co z tego jak żołądek bede miała tak scisniety, ze pewnie malo co zjem. Pobawic sie tez nie pobawie, trzeba sie wyspac na niedzielę.
Od razu zaznaczam niech nikt takiego bicia kilogramow sam nie uskutecznia. To jest naprawde malo zdrowe. Choc ja i tak malo dmucham 2, 3 kg. Chlopaki i po 10 zbijają czasem
archeo- nie sądzę by którakolwiek z nas zamierzała robić taka redukcje jaka ty teraz robisz. Współczuję, ale rozumiem. Pisz, pisz...mi, jako osobie pazernej takie czytanie że ktoś głoduje tak bardzo, pomaga trzymać się w swojej normalnej diecie.
Miałam rano biegać, ale od wczoraj kolano się zbuntowało. I to nie wiem czemu? Nic złego nie zrobiłam. Normalnie schodziłam po schodach. Podejrzewam, że ogólnie ciało mam przemęczone. W związku z tym dziś rano odwaliłam trening siłowy. Nawet uczciwy mi wyszedł! I trochę ciężarów gdzieniegdzie podkręciłam. I mam starannie upozowane fotki. 😍
Muszę bardziej trzymać dietę, przykręcić nieco kalorii. A tak mi ciężko i tak bardzo jestem już tym znużona. No ale cóż.... 😉
Firma Tatu. Chyba turecka. I one nie są sportowe. Delikatne ze świecidełkami. Ale jeśli ich nie pozakładam sobie do ćwiczeń, to raczej nigdzie w nich nie wyjdę w moim wieku i przy mojej pracy. Wiec używam. 😍 Zaraz śniadanie i do konia, bo nie ma dziś swojego treningu i trzeba go ruszyć. Tylko jeszcze muszę o 10😲0 dziecko z korków odebrać.
Miałam kiedyś podobny tygrysi wzór, tylko bez tych świecących lampasow, lazilam w nich na okrągło.. Ale to 10 lat temu było.. Chociaż, teraz, do dłuższego czarnego swetra.. Ale na trening czadowe, takie "tygrysek w akcji" 😎
One fajnie optycznie wyszczuplają. Mimo że tygrysie paski są w poprzek, to z boków nogawek jest ciemniej i to optycznie fajnie wyszczupla. Jeszcze ja się dobrze napnie uda, żeby były szczuplejsze to miodzio.
Spodnie spodniami 😉 mnie najbardziej rękawiczki interesują 🙂 jaka to firma? o ile dobrze widzę są dość wysokie na nadgarstku, czegoś takiego szukam.
Jeszcze pół kilo...wkraczam w zombie mode..muszę któregoś z chłopaków poprosić żeby ze mną na wagę pojechali..sama się za kółko wsiadać chyba nie odważę.
Edit. Nigdy nie wiadomo kto czyta także wolałam zrobić dopisek żeby osoba niedoświadczona a chcącą jak najszybszych efektów sie na cos takiego nie porwała
archeo- super, fajnie ekstra, zarąbiście 👍 I wcale nie dziwne, że ledwo łazisz. Jak przed zawodami najesz się czegoś ( węgli czy czegoś) to wystarczy by mieć siłę na zawody? Ciężko chyba tak zarazem schodzić z wagi i zachować siły.
Co do rękawiczek to nie wiem jaka firma. Jakaś byle jaka. Kupiłam, bo na nadgarstku to one mają nierozciągającą się taśmę, którą sama owijasz nadgarstek i zapinasz na rzepa. Ja tylko w takich usztywniających nadgarstki sięgam po ciężary.
Jeść to ja zacznę zaraz po wadze, mam cały plecak żarcia i wody. Najpierw woda i banan a potem małymi porcjami węgle i białko. Jest cala noc zeby sie ustabilizować i nawodnic. Jeszcze 100 gr za pol godzny będzie można cos zjeść. A jutro 8.30 ruszamy na torwar 🙂 przez to cale zbijanie przynajmniej nie mam czasu stresa złapać...mysle tylko o jedzeniu.
Gorzej jak waga jest dwa razy. Patek przed zawodami, sobota walki, niedziela rano znów waga i dalsze walki polfinalowe i finalowe.
Co do rękawiczek to ja właśnie muszę sobie takie z usztywnieniem nadgarstka kupić. Miałam lewy złamany i sie czasem odzywa jak nie dognę sierpa albo przy większych ciezarach
Edit.jesli chodzi o sile na walki potem. To ona jest tylko w tej chwili głęboko schowana 😉 najważniejsze to zregenerować sie po wadze. Także już wczoraj treneiro zapowiedzial, ze o 21 nie chce mnie na wigilii już widziec
Wpadam pochwalić się że jeździłam konno po górach Wicklow mrrrrow mrrrrow! Siedziałam na koniu pierwszy raz od lat xxx, jej, jakie fajne uczucie czuć konia pod tyłkiem 😜
A jakie potem zakwasy w nogach będą, hehe 😉 Ja mam nawet po kilkumiesięcznej przerwie.
02.12 sanna-5- tunrida-3 ElMadziarra-5 galop-? ... Wczoraj dałam du*y, ale nie było tak źle. Może nawet powinno być 4-? Co za różnica... Dziś się sprężam. 10 km już zrobiłam z rana. Kolano dało radę. Jest ok.
Tunrida, to był tylko trekkiing , jak zobaczyłam po jakim podłożu te konie muszą dreptać to to nie miałam sumienia zmuszać biednego konia do czegoś więcej niż step na luźnej wodzy. Pojechałysmy tylko na dwa konie, przewodniczka była przemiła dziewczyna więc przegadalysmy cała drogę.
dobra walka ale jeszcze dużo pracy przed nami, sporo błędów po mojej stronie...za to +1000 do motywacji.
Dzisiejszy dzień pewnie żywieniowo nie będzie najlepszy Rano- płatki Po walce pojechaliśmy na kebaba 😉 Także teraz trzeba się przez resztę dnia przypilnować i od jutra wracamy do zdrowego odżywiania