Jak co roku bardzo mnie denerwuje brak hali. Przyszła zima, zrobiła się gruda, a my z młodą, nie możemy normalnie trenować, nie wiem czy płakać czy dalej zwijać się z nerwów. Nie chcę roztrenowywać konia, bo wiem czym to się kończy. Typ mojej małej nie pozwala na takie długie wolne. Wkurza mnie to, że dookoła mnie są stajnie z halą, ale... w jednej nie ma wolnych boksów, w drugiej zabójcza cena, a do trzeciej mam dosyć daleko. Pocieszam się myślą że w ostateczności od stycznia przeniosę się do tej trzeciej. Ale na dzień dzisiejszy jest mi niesamowicie przykro, jak to życie jest niesprawiedliwe, i z przyczyn niezależnych ode mnie może przysporzyć takiego kłopotu, oraz tymczasowej rezygnacji z planów... ech załamka !
U nas to samo... hala jest w planach, ale nie wiem czy już na tą zimę wypali (raczej nie). Koń którego dzierżawię nie jest co prawda w jakimś poważnym treningu, ale jak postoi 2 dni, a co dopiero dłużej, ma fiu bździu w głowie i nie interesuje go nic oprócz popylania. Więc też mi to przeszkadza 🙁 Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - do stajni mam 500 m, a warunki oprócz braku hali super 😉
Mnie denerwuje szprycowanie konia nie wiadomo czym (homeopatia, witaminki), tak że powinien już świecić i uważanie go za super czempiona, który musi mieć wszystko najlepsze, najdroższe a do sportu predyspozycji qń nie ma żadnych... i jeszcze żeby dało się wytłumaczyć czy wyjaśnić, ale nie! Próba podjęcia tematu kończy się śmiertelną obrazą majestatu. A przecież człowiek tylko grzecznie próbuje zwrócić uwagę, że koń jest spokojny, łatwy do jazdy, idealny dla amatora, ale w sporcie wyników miał nie będzie... A amator dalej swoje, koniowi pozwala wejść na głowę, nawet mimo kilku wypadków nie wyciąga wniosków, tylko dalej ślepo wierzy, że uderzenie konia to zbrodnia 😲 nie mam oczywiście na myśli znęcania się czy okładania konia, tylko przywrócenie go do porządku... Powinien być obowiązek zdania jakiegoś egzaminu przed kupnem konia bo czasami żal d*** ściska patrząc na to co ludzie z końmi wyprawiają... niby nikomu się krzywda nie dzieje ale może się w końcu źle skończyć dla każdej ze stron
a mnie wkurza, że wiele osób zamiast zająć się swoim koniem i swoim treningiem woli obserwować innych, komentować, udzielać "życzliwych" porad, rozliczać z czapraków, pasz, witamin, tego z kim się trenuje- oczywiście w imię dobra biednego konisia! mój koń mimo tego, że do sportu predyspozycji qń nie ma żadnych... oraz jest spokojny, łatwy do jazdy, idealny dla amatora, ale w sporcie wyników miał nie będzie a ja zawsze pewnie będę takim "amatorem", zasługuje na to co najlepsze, bo jest mój, jedyny i wymarzony 😎
Irytuje mnie ponad wszystko traktowanie konia jako maszyny na której jeżdżąc - spełnia się swoje ambicje. Irytuje mnie traktowanie koni przeciętnych gorzej niż tych, które jeszcze mogą się rozwinąć i mają potencjał. Denerwują mnie głupota ludzka i błędy, które - być może- nigdy nie będzie dało się naprawić. Denerwuje mnie jak ktoś nazywa mojego konia szkapą i pyta, jak ja mogą w ogóle z czymś takim współpracować. Bo przecież 'nic już z niego nie będzie'. Brak hali też jest denerwujący, fakt.
Ah i jeszcze: denerwuje mnie, że często nie można pogodzić ambicji a przywiązania do jakiegoś konia.
tu nie chodzi o naśmiewanie się z kogoś, nic w tym stylu. Sprawa polega na tym, że jeśli ktoś oczekuje więcej niż to możliwe, to w pewnym momencie się rozczaruje. Bardzo szanuję pracę innych i często nawet wolę oglądać konie, w których wyniki włożono dużo pracy, od tych 'fur' które mimo swoich predyspozycji są nierówne, schrzanią połowę, a połowę nadrobią ruchem. Trzeba jednak mieć świadomość tego, co można wyciągnąć z danego konia, a przez co nie uda się przebrnąć. W polskim jeździectwie wiele koni wcale nie wybitnych, odnosi sukcesy właśnie dzięki włożonej w nie pracy i serca. Ale trzeba pamiętać że dosiadają ich doświadczeni jeźdźcy, a nie osoby, które kupiły sobie pierwszego konisia, pojeździły 3 miesiące i doszły do wniosku że teraz będą trenować, startować w zawodach i zdobywać złote pucharki. Bo bardzo miło się patrzy, kiedy do stajni przychodzi osoba, jeździ dla siebie, wie czego może oczekiwać od konia, wie przede wszystkim czego chce od jazdy, maluje się przed oczami sympatyczny obrazek. A jak przychodzi do stajni ktoś, kto co prawda bardzo o konia dba, chucha i dmucha na niego, dostaje ataku paniki przy najmniejszym zadrapaniu i nie mając żadnego doświadczenia stwierdza że jego koń podbije świat swoim rewelacyjnym, drobiącym kłusem i czterotaktowym galopem, to ciężko obojętnie potakiwać i patrzeć jak oboje męczą się, nauką jazdy konnej z książki...
a mnie wkurza, że wiele osób zamiast zająć się swoim koniem i swoim treningiem woli obserwować innych, komentować, udzielać "życzliwych" porad, rozliczać z czapraków, pasz, witamin, tego z kim się trenuje- oczywiście w imię dobra biednego konisia!
nie trzeba stać całymi dniami w stajni żeby obserwować pewne zjawiska
nie uważam że amatorstwo jest złe, wręcz przeciwnie. oceniam jedynie postawę, która do niczego dobrego nie prowadzi. A więź z koniem bez względu na to jaki jest, jazda dla samej jazdy to świetna sprawa, z resztą zazwyczaj z osoby traktujące to w ten sposób mają do tego dystans i "życzliwe porady" nie są dla nich żadną obelgą. Z resztą nie sztuką jest śmiać się z kogoś czy przejść obojętnie, sztuką jest mu pomóc znaleźć odpowiednie rozwiązanie problemu, wyprowadzić go z błędu. Jak ktoś odbiera wszystko w kategorii 'zniewaga, obelga', nie ma możliwości żeby coś poradzić
Irytuje mnie ponad wszystko traktowanie konia jako maszyny na której jeżdżąc - spełnia się swoje ambicje. Irytuje mnie traktowanie koni przeciętnych gorzej niż tych, które jeszcze mogą się rozwinąć i mają potencjał. Denerwują mnie głupota ludzka i błędy, które - być może- nigdy nie będzie dało się naprawić. Denerwuje mnie jak ktoś nazywa mojego konia szkapą i pyta, jak ja mogą w ogóle z czymś takim współpracować. Bo przecież 'nic już z niego nie będzie'. Brak hali też jest denerwujący, fakt.
Ah i jeszcze: denerwuje mnie, że często nie można pogodzić ambicji a przywiązania do jakiegoś konia.
Valerie, Zależy jeszcze jak kto rozumie samo pojęcie. Też jestem z tych panikujących nad każdym zadrapaniem i uważających, że "mój pierwszy koń ma piękny ruch, piękny charakter, pięknie wygląda, pięknie skacze i w ogóle jest Naj", ja kiedyś jeździłam bardziej znośnie [skoro kiedyś było znośnie, to do tego "znośnie" można wrócić, nie? 😉] i widzę oczami wyobraźni pucharki na półkach. 😉 ale nie drenażuję ujeżdżalni, nie śmigam nad drągami i generalnie nie robię nic w tym kierunku odstawiając wszystko na dalszy plan, bo nie mam czasu, kasy i warunków. Nauka jest ważniejsza. Na razie cieszę się z tego, że mam mojego bezapelacyjnego czempiona przy sobie prawie 24 godziny.🙂 Dlatego nie zżymałabym się tak na tego typu miszczów 😉 Niech sobie uważają, że za rok pojadą na olimpiadę, byleby to ich "jeździectwo" nie robiło krzywdy koniom. Mnie najbardziej z tego typu "ambitnych ludzi" wkurzają delikwenci, którzy tak naprawdę nic nie wiedzą, godzinami kręcą kółka po ujeżdżalni albo skaczą 130 na wątpliwym podłożu i przeszkodach szerokości 1,20, nie dbają o swoje konie, nie widzą w jakiej one są naprawdę kondycji, drą się na konia, targają go na zawody na których nie pokazują wcale wybitności, talentu i zgrania ze sobą, w ogóle nie chwalą swoich koni, a wymagają cudów. I jeszcze szydzą z innych. :/ Jakoś tak chamstwo w obchodzeniu się z koniem bardzo często idzie w parze z chamstwem w stosunku do wszystkich innych.
Tylko czym innym jest branie tego wszystkiego na wesoło, a czym innym ślepe wierzenie że naprawdę jest tak jak sobie człowiek ubzdurał. Wiadomo że "mój koń jest dla mnie najlepszy, najpiękniejszy, najdoskonalszy", ale zdaje sobie sprawę z jego realnych możliwości. Nigdy nie będę patrzeć na swojego konia w 100% obiektywnie, zawsze w moich oczach będzie nieco 'wywyższony', ale nie spodziewam się, że jeśli nagle postanowię przerzucić się na powożenie, to że zaprzęgnę sobie tego samego konia i będę oczekiwała od niego że da sobie radę.
Czepiam się tylko i wyłącznie tego, że niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że koń nie będzie jednocześnie Totilasem, Shutterfly i mistrzem we wszystkich dyscyplinach, co oczywiście nie znaczy, że jest od nich gorszy (w sensie: każdy ma w sobie coś co można pokochać 😉 ) i że nie możemy go uważać za tego "naj". Tak jak z ludźmi: jedni lubią pływanie, inni jazdę na rowerze, jeszcze inni grę w szachy i rozwijanie tych zainteresowań sprawia im zarówno przyjemność jak i satysfakcję bez względu na miejsce w rankingu, tak i jedne konie są świetne w skokach, inne w ujeżdżeniu, a jeszcze inne są rewelacyjnymi towarzyszami w wyjazdach do lasu.
Mam nadzieje że tym razem wyraziłam się wystarczająco jasno 😉
niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że koń nie będzie jednocześnie Totilasem, Shutterfly i mistrzem we wszystkich dyscyplinach
Tak naprawdę, jeśli się chce i weźmie się konia w poważny i umiejętny trening, można z byle szkapy zrobić podobieństwo Totilasa czy też Shutterfly. Oczywiście, nie wszystko na raz. Oprócz chęci i zapału potrzebny jest także zdrowy rozsądek i troska o zwierzę. 😉 Rozumiem że chodzi wam o ludzi, którzy kupują konie i w obchodzeniu się z nim w ogóle nie używają mózgu - widziałam takich nie raz i była to dla mnie przykrość... Galopy po grudzie/betonie na niepodkutym koniu, wpychanie koniowi paszy i dodatków o których działaniu nie ma się zielonego pojęcia - to tylko niektóre z pomysłów takich ludzi. Szkoda mi takich koni, no ale co zrobić - one same się nie obronią, choćby chciały. 🙁
niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że koń nie będzie jednocześnie Totilasem, Shutterfly i mistrzem we wszystkich dyscyplinach
Tak naprawdę, jeśli się chce i weźmie się konia w poważny i umiejętny trening, można z byle szkapy zrobić podobieństwo Totilasa czy też Shutterfly. Oczywiście, nie wszystko na raz. Oprócz chęci i zapału potrzebny jest także zdrowy rozsądek i troska o zwierzę. 😉 Rozumiem że chodzi wam o ludzi, którzy kupują konie i w obchodzeniu się z nim w ogóle nie używają mózgu - widziałam takich nie raz i była to dla mnie przykrość... Galopy po grudzie/betonie na niepodkutym koniu, wpychanie koniowi paszy i dodatków o których działaniu nie ma się zielonego pojęcia - to tylko niektóre z pomysłów takich ludzi. Szkoda mi takich koni, no ale co zrobić - one same się nie obronią, choćby chciały. 🙁
Gdyby z 'byle szkapy' dało się zrobić Totilasa, to zachodni genetycy i hodowcy popełniliby masowe samobójstwo 😁 . Poza tym ujęłaś dokładnie wszystko to, o co mi chodziło 😉
Mnie jeszcze wkurza to że multum ludzi w ogłoszeniach o sprzedaży swoich koni trąbi "Tylko w dobre ręce, tylko w dobre ręce", a jak przyjdzie co do czego, sprzedają zwierzaka byle laikowi - grunt że zaoferuje za konia fortunę 🤔wirek:
Tak naprawdę, jeśli się chce i weźmie się konia w poważny i umiejętny trening, można z byle szkapy zrobić podobieństwo Totilasa czy też Shutterfly. Że co? 🤔 🤔 🤔wirek: 🤔 🤔 Widziałam wiele wręcz cudownych przemian na skutek mądrego treningu, no ale bez przesady: "I w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu". A zresztą: Oj tam, oj tam 😀iabeł:
A mnie,po tym co dziś wyprawiałam na Kupidynie wkurza to,że do jeżdżenia trzeba mieć sporo siły. A ja,mała,krucha,z anemią już nic nie zdziałam.
To koń ma się męczyć, a nie ty!
Ta dziewczynka z pewnością podnosi z 80 na klatę...
No chyba że chodzi o brak kondycji. Wtedy mogę się zgodzić że trochę tej wytrzymałości trzeba mieć, ale siły?! Anemii nie zazdroszczę, ale może przyczyna leży raczej w tym że za bardzo pomagasz koniowi, zamiast zadziałać przez 0,5sek kiedy przestaje pracować i usiąść spokojnie w siodle 😉 Jakby o siłę chodziło to byśmy miały rozdzielone konkurencje, między mężczyzn i kobiety...
Valerie, do tego, zeby kon sie meczyl, a nie jezdziec, czasem trzeba dojsc rowniez samodzielnie sie meczac. nie wiesz, jakiego milenchen ma konia. moze musi go naprawiac, odrabiac, bo sie go nie da ujechac i wiesza sie na wodzy. a moze na tej akurat jezdzie szalal, brykal i musiala dziewczyna walczyc o zycie. ja tam sie czasem na treningach tez mecze zeby moj kon szedl tak jak powinien...
[quote author=Milenchen link=topic=885.msg788512#msg788512 date=1290977840] A mnie,po tym co dziś wyprawiałam na Kupidynie wkurza to,że do jeżdżenia trzeba mieć sporo siły. A ja,mała,krucha,z anemią już nic nie zdziałam.
To koń ma się męczyć, a nie ty!
Ta dziewczynka z pewnością podnosi z 80 na klatę...
No chyba że chodzi o brak kondycji. Wtedy mogę się zgodzić że trochę tej wytrzymałości trzeba mieć, ale siły?! Anemii nie zazdroszczę, ale może przyczyna leży raczej w tym że za bardzo pomagasz koniowi, zamiast zadziałać przez 0,5sek kiedy przestaje pracować i usiąść spokojnie w siodle 😉 Jakby o siłę chodziło to byśmy miały rozdzielone konkurencje, między mężczyzn i kobiety...
[/quote]
bardzo fajny film z dziewczynka, musze nagrac moja anie na otello, wyglada tak samo🙂
Ta dziewczynka z pewnością podnosi z 80 na klatę...
No chyba że chodzi o brak kondycji. Wtedy mogę się zgodzić że trochę tej wytrzymałości trzeba mieć, ale siły?! Anemii nie zazdroszczę, ale może przyczyna leży raczej w tym że za bardzo pomagasz koniowi, zamiast zadziałać przez 0,5sek kiedy przestaje pracować i usiąść spokojnie w siodle 😉 Jakby o siłę chodziło to byśmy miały rozdzielone konkurencje, między mężczyzn i kobiety...
Przyznaję bez bicia - brak kondycji.Chyba uratuje mnie tylko karnet a siłownię 😎 ...Może to przez to,że mam możliwość jazdy tylko raz w tygodniu (eh,cena dobrych treningów dla osób nie posiadających swojego konia jest dość wysoka...) i nie mam wyrobionych mięśni tak,jak osoby jeżdżące 5-6 razy...Ale też i siły (w sumie,to siła wiążę się z kondycją...).Co do tego,czy koń zły - koń genialny,tylko jeździec dupa 🙂.Gdy wsiada na niego dziewczyna(której imienia tutaj zdradzać nie będę,bo chyba nie ma potrzeby),troszkę "większa" ode mnie (po prostu szczupła,a nie anorektyczka 🙂 )to jestem pod wrażeniem.Koń idzie idealnie,robi wszystko,czego się od niego wymaga.Ja się chyba za szybko poddaję,jak mi coś nie wychodzi to się denerwuje i po którejś próbie rezygnuję...
No i jeszcze jedna rzecz,która wkurza mnie w jeździectwie - żeby jeździć na trochę wyższym poziomie,niż po prostu rekreacyjnie, trzeba mieć mnóstwo pieniędzy.
No niby tak, ale zobacz, o ile bardziej opłaca się jazda sportowa niż rekreacyjna - jeśli zgarniesz miejsce na podium, jednak dostajesz trochę tej kasy 😀 Ale z drugiej strony, jeździectwo samo w sobie jest drogie - zarówno sam koń, rzeczy dla niego jak i trening na nim. I to de facto jest denerwujące, nie powiem 🙁
Milenchen rozumiem twoją frustrację. Przez kilka lat,co najmniej 4,jeździłam po minimum 2 konie przynajmniej 6 razy w tygodniu. W tej chwili owszem nadal jeżdżę minimum 2 konie ale raz,dwa razy w tygodniu,w tym jeden to trening skokowy i drugi jazda płaska. Równowaga poszła się paść, mam problemy z przejechaniem parkuru 130, kiepsko panuję nad końmi.. No i po jednym treningu kondycja wysiada. Zapisałam się już na basen+siłownie,zobaczymy czy to coś poprawi. Co mnie teraz denerwuje w jeździectwie? Że konie są 400 km ode mnie i mogę trenować 1-2 razy w tygodniu. I nie mam póki co perspektywy przeniesienia ich bliżej.Aaa i jeszcze to,że zasypało i nie można zjechać koniowozem,więc wyjazd do Spodka jest zagrożony. Głupia zima!! 😤
A mnie denerwują ciągłe pretensje do instruktora, że nie chce dać jakiegoś konia na jazdę - bo zwierz już zbyt długo pracował, bo jest chory itp - teksty typu : "ale to on jeszcze godzinki by nie wytrzymał ?" I ogólnie traktowanie konie przez niektóre osoby, jak nieczułe maszyny.
A mnie denerwuje jeszcze to, że jak coś jest "jeździeckie", to już kilkukrotnie droższe. Jakiś przykład? Pojadę do castoramy, kupię wieeeeeelką skrzynkę na narzędzia(która równie dobrze może służyć jako skrzynka na szczotki; na jedno wychodzi) za 30 zł. Następnie jadę do sklepu jeździeckiego i co? Malutka skrzyneczka - co najmniej 70 zł. No ale, nie zapominajmy, że mała skrzynka jest w końcu na szczotki dla konia. Takie magiczne hasło wznoszące cenę. Tak samo zresztą z rękawiczkami, kurtkami i tym podobnymi. 🤔wirek:
kodusiowata dokładnie, ja też ogromną skrzynkę kupiłam kilka lat temu w jakimś markecie, była jeszcze w promocji i zapłaciłam bodajże kilkanaście zł i służy z powodzeniem do tej pory, zresztą nie tylko skrzynkę ale różne szczoteczki z ostrzejszym łosiem które się przydają, kupiłam w sklepie gosp. domowego.
To sie nazywa snobizm-i to mnie najbardziej wkurza. Dlaczego ten sam kantarek-zrobiony u tego samego producenta ma tak różne ceny? Chodzi mi o kantarek z tej porządnej party,podszywanej jakby zamszem do tego fajne patynowane okucia.Jedyne czym sie różnią to napis wybity na okuciu nachrapnika- York-37zł,Fair Play-47zł ,Anky-180 zł. To chore-kto jest taki niemądry żeby za tą samą rzecz ładować kilkakrotnie drożej-jakośc bez zmian,tylko napis inny i moze egzotyczna nazwa koloru 😜 dotyczy to też wielu innych rzeczy-nie tylko końskich dla uczciwości.
Wkurza mnie to, że ludzie niepotrafiący jeździć uważają się niewiadomo za kogo, wszystko robią dobrze i układają konie. Sami ledwo siedzą, ale ich koń robi postępy, co z tego, że są u niego raz w tygodniu. Jak coś nie wychodzi, to koń nie podniósł nóg, to koń nie mógł się skupić, to koń... Wszystko jest winą konia, nie patrzą na siebie.
Wkurza mnie to, że ludzie niepotrafiący jeździć uważają się niewiadomo za kogo, wszystko robią dobrze i układają konie. Sami ledwo siedzą, ale ich koń robi postępy, co z tego, że są u niego raz w tygodniu. Jak coś nie wychodzi, to koń nie podniósł nóg, to koń nie mógł się skupić, to koń... Wszystko jest winą konia, nie patrzą na siebie.
to zawsze najbardziej mnie wkurzało... "koń mnie zrzucił", bo gdzieżby tam powiedzieć, że siedzę jak worek ziemniaków w siodle i zleciałem na pierwszym lepszym bryknięciu... 😉