Myślę, że wszystko zależy od człowieka, a nie od wyznawanego podejścia. Bo każde podejście można realizować w sposób problematyczny dla innych ludzi albo nie. U mnie w stajni oprócz mojej rudej są jeszcze inne naturalsowo wychowywane konie - dwa, kiedyś trzy, tych samych właścicieli. Jeden nastoletni, drugi trzyletni ogier. Grzeczne, miłe, szanują ludzi, nie ma z nimi żadnych problemów w obejściu. I w gruncie rzeczy właścicielka stajni mówi, że nasze naturalsowe konie to są te najgrzeczniejsze i najbardziej bezpieczne w codziennej obsłudze. Z drugiej strony nie zwalałabym każdej niesubordynacji konia na to, że "bo właściciel to naturals". Klasycznie prowadzone konie też miewają nieprzyjemne zagrania i nikt nie mówi, że to dlatego, "że klasyczne". Koń też ma swój charakter i jedne są bardziej skłonne do niesubordynacji, inne mniej.
Czy to tak trudno na zawody, choćby to były towarzyskie, doprowadzić konia i sprzęt do porządku ? Jak można na żółtym z brudu siwku startować, o żółtych ochraniaczach i brudnych czaprakach nie wspomnę. Tak jak o niechlujnych koszulkach, prześwitujących stanikach, nic nie mających wspólnego z elegancją, a przecież jeździectwo to sport bardzo elegancji, ujeżdżenie zwłaszcza ... Nie dopięte kaski i fruwające swobodnie włosy równiez nie sprzyjają ładnemu obrazkowi. Lato jest, można konia wykąpać, wysuszyć spacerując, a potem krótko uwiązać. Jeździłam z siwym do teatru i wiem, że da się, trzeba tylko chcieć. Owszem było kilka bardzo eleganckich par i one rzeczywiście ratowały honor (min. forumowe milenka_falbana z piękną Florentyną, Milla z bardzo eleganckim Julianem (zresztą cała drużyna z Grota świeciła przykładem), nikogo więcej z forum nie zidentyfikowałam, jeśli kogoś pominęłam to przepraszam 🙂
Wkurzające były oceny sądziów, zwłaszcza te dotyczące niektórych pierwszych miejsc ... 😵 Oczywiście to moja subiektywna, acz nieodosobniona taka ocena.
Jagoda - swego czasu był dramat na sciezkach huculskich. Pod wzgledem wygladu jezdzca (pomijajac umiejetnosci). Teraz jest juz lepiej. To samo z oceną koni na płycie, bo o ile chody mogą być inaczej ocenione (chocby ze wzgledu na pokazanie konia) to jak w ciagu miesiaca moze mu sie zmienic typ i pokroj? No i wkurzajaca jest definicja, wg ktorej kon moze startowac w kielznie wedzidlowym. Ale wg sedziow wielokrazek np kielznem wedzidlowym nie jest i każą wedzidlo zmieniac. Natomiast totalna olewka jest w przypadku niedopasowanego oglowia.
Jagoda , oceny na zawodach towarzyskich zawsze są zawyżane , nie ma się co wkurzać.. no , chyba że ktoś naprawdę uwierzy , że jest w stanie wykręcić taki wynik i ma na taki wynik umiejętności . Ale tak , na zachętę , żeby się ludzie mocniej wkręcili w ujeżdżenie - czemu nie ?
Tak, o ile przeważajacej siły nie ma argument: naszych oceniamy lepiej. Po co w takiej sytuacji zapraszać całą resztę, no chyba, że dla wpisowego. Tylko tyle 🙂
Jagoda - swego czasu był dramat na sciezkach huculskich. Pod wzgledem wygladu jezdzca (pomijajac umiejetnosci). Teraz jest juz lepiej. To samo z oceną koni na płycie, bo o ile chody mogą być inaczej ocenione (chocby ze wzgledu na pokazanie konia) to jak w ciagu miesiaca moze mu sie zmienic typ i pokroj? No i wkurzajaca jest definicja, wg ktorej kon moze startowac w kielznie wedzidlowym. Ale wg sedziow wielokrazek np kielznem wedzidlowym nie jest i każą wedzidlo zmieniac. Natomiast totalna olewka jest w przypadku niedopasowanego oglowia.
marysia, oceny na płycie dalej takie są 😉 W ciągu miesiąca koń może zyskać lub stracić np 7 pkt. Nie zauważyłam, żeby coś się znacząco zmieniło w tej kwestii 😉 co do wielokrążka to owszem jest to kiełzno wędzidłowe. Ba! Pelham i munsztuk to też wędzidło jakby nie było 😉 Ale w regulaminie z tego co kojarzę chodzi o zapis, że nie ma być dźwigni i czanki, a wielokrążek takową dźwignię stwarza 😉 Więc dlaczego ktoś ma mieć ułatwienie w postaci działania nie tylko na kąciki, ale także na potylicę na ścieżce?
A pro po źrebiąt, mnie w jeździectwie wkurza to . A najbardziej wkurza mnie że . pan który molestuję to źrebie jest wykładowcą w Pro Hipiko Bono , które swoim nazwiskiem firmuję Trener Mickunas , a warsztaty odbywają się w S.O Sieraków , które ma ponad 2oo letnią tradycje pracy z końmi . 😤
niesobia, bez komentarza... Na wszystko przychodzi czas, na "odczulanie" na różne rzeczy też. Tylko, że czasem niektórzy przechodzą tą cienka granicę i przestają pozwalać koniom być po prostu końmi. Moja teraz 2 latka nie ma problemu z zabiegami przy niej, wchodzeniem w różne miejsca, bo za człowiekiem pójdzie wszędzie. A nikt poza czyszczeniem i podnoszeniem nóg od początku jej nie molestował
Może mi ktoś wyjaśnić, co to za nowa mania "treningu" i "odczulania" źrebiąt w pierwszych godzinach i dniach życia? 😵 Ja rozumiem wychowanie, oswajanie - przychodzi człowiek, zerknie, może pogłaska, podotyka, noge podniesie, jak czyści matke to i malucha szczotą smyrnie, ale te wszystkie sznurki, gazety, wyginanie to przegięcie spore :/ Przecież taki maluch to nie raz ledwie na nogach się gibie... i jakieś to takie nie wiem, nieetyczne dla mnie.
keirashara, hm nie wiem czy "mania" jest nowa, bo w wielu stadninach się odczulało źrebięta po urodzeniu jakieś 30 lat temu... Ale odczulanie polegało na dotykaniu wszędzie dzieciaka, nie na urywaniu głowy - jak na filmie niesobii 🤔 Magda Pawlowicz, moim zdaniem imprinting jako zapoznanie z zapachem i dotykiem daje dużo. Jako wychowanie nie daje nic - wychowuje się z czasem, nie w 5 min po urodzeniu.
_Gaga, - ale mi właśnie chodzi o to urywanie, gazety, lonże i inne sznurki - bo dotykanie to w pełni rozumiem 😉 Dotykanie widziałam, branie nóżek, itd, to jest imo normalne - a tą reszte widzę od niedługiego czasu co rusz i szczerze nie ogarniam.
Z tego, co czytałam, to prawdziwy imprinting tak właśnie wygląda - robi się go w ciągu kilku pierwszych dni życia źrebaka i polega na przyzwyczajeniu do dotyku wszędzie (w tym też od spodu kopyt, wewnątrz uszu, pyska, pod ogonem itp. - dosłownie wszędzie). Źrebak akceptuje wtedy dotykanie go jako naturalną część świata i potem nie ma problemu ani właściciel, ani kowal, ani weterynarz. Ale NIE polega na odczulaniu na gazety, liny i kosmitów. Myślę, że nastąpiło pomylenie pojęć imprinting i odczulanie. Imprinting jest rodzajem odczulania, ale bardzo specyficznym, na konkretne rzeczy, a nie "na cały świat".
Ja bym chciał żeby Pan Chełkowski lub Pan Mickunas odnaleźli się na Revolcie i publicznie opisali zalety i cele ich metody molestowania źrebiąt na dobę po wyżrebieniu . Byłem na kursie powożenia w S.O Sieraków ,który prowadził wielokrotny reprezentant Polski w czwórkach i na którym z ledwością udało się zebrać trzy osoby . Jednak w tym samym czasie odbywały się seminaria Pro Hipiko z owijanie źrebiąt gazetą , gdzie wykładowcą był ten druid Paronoix /Chełkowski ,na które nie było wolnych miejsc. 😵 🤔 Ktoś mi to wytłumaczy . ❓
niesobia, widzisz, bo kurs powożenia to praca, wiedza i jeszcze raz ciężka praca. A kurs Pro Hipiko to sprzedawanie magii i tajemnej wiedzy. Kto nie chciałby się nauczyć magii 😉 ?
Murat-Gazon, ja jeszcze dołączyłam do pakietu imprintingu dźwięk głośnego sprayu, bo nawet z cichym psikaczem mam u matki "źrebiątka" mam kłopot ("źrebiątko" to dziś 11 letni mastodont) . Odczulone "źrebiątko" dziś mogę całe choćby farbą w sprayu (głośną) machnąć i luzik 😉
Gaga w sumie też dobry pomysł, wiele koni ma z tym problem (chociaż ja ostatnio przyzwyczajałam młodego do sprayu, pierwszy raz w życiu miał go widzieć, więc nastawiłam się na długie i wesołe zabawy 😉 a młody zareagował na zasadzie "ooo a co to? pokaż! ale fajne! psikaj jeszcze!" 😀 )
A ja bym dorzucił jeszcze ,żeby arcymolest Chełkowski włożył temu biednemu źrebakowi rękę do dupy , bo to klaczka była , więc duże szanse, że kiedyś ktoś jej USG będzie robił . 😉
niesobia, ja z tym sprayem to akurat poważnie, bo wiele koni się go boi... (dźwięku) Ja też dość wcześnie przyzwyczajałam źrebaka do czegoś na plecach (ręcznika na przykład) aby nie było opcji ściągania derek zębami. Szybko też miał na nogach ochraniacze (na moment). On generalnie chyba wszystko poza siodłem i ogłowiem poznał szybko (czyli w pierwsze pół roku życia)... i stwierdził że fajnie, ale kantara to on nosił nie będzie i już... zostało mu to do dziś 🤔wirek:
A ten kudłaty z filmu to jakaś znana postać? Wyguglowalam Chełkowskiego, ale niewiele o nim znalazłam i jestem ciekawa, jaki ma zasięg rażenia. Bo to, co robi na tym fillmie ja bym nazwała sadyzmem.
Gaga ja swoje żrebaki też od maleńkości przyzwyczajam do opieki przez człowieka , ale żadnych paluchów bez potrzeby nie pcham do anatomicznych otworów 😀iabeł: . Też konia przykrywam kocykiem , nieraz flanelową koszulą , a rękawy wiąże delikatnie tam gdzie będzie kiedyś popręg , też podnoszę nogi , czeszę delikatnym zgrzebłem , płucze nogi wężem ,prowadzam w reku z matką . Moje roczniaki w obsłudze nie odbiegają zachowaniem od dorosłych koni , mogę im zmierzyć temperaturę , spryskać sprejem, czy zmienić zaschnięty opatrunek na nodze , Mogę to wszytko bezstresowo robić , nie dlatego ,że zaraz po urodzeniu zgwałciłem bezbronnego niemowlaka ,tylko dlatego ,że moje konie mnie i ludzi znają i ufają . Osiągnięcie tego stanu zaufania nie wyrobisz jednorazowym owinięciem gazetą , czy skrajnym fistingiem , tylko codzienną pracą i opieką . A jak komuś się wydaje ,że jak raz owinął świeżo urodzone źrebie gazetą to do końca życia ten koń nie będzie reagował ucieczkową na gwałtownie przywiane gazety, to może się boleśnie pomylić , a ewentualne zażalenia egzekwować u magików . 😀iabeł: 🏇
Niejaki doktor Chełkowski przeprowadził jeszcze przed wojną pierwszą udaną w Polsce inseminacje klaczy . Może to jakiś nieudany jego potomek . ❓ Sory za brak edycji wydawało mi się ze Trusia napisała pomnie :kwiatek:
Fanką imprintingu nie jestem w żadnym wydaniu. Informacji o Mikołaju Chełkowskim jest całkiem sporo. Mi się bardzo podoba praca jaką wykonuje z końmi i jak szkoli jeźdźców. Zwłaszcza, że pamiętam niektóre konie sprzed kilku lat zanim trafiły pod jego opiekę - nie przypominały obecnych maszyn.
Na -biegunach Ja osobiście efektów pracy p. Chełkowskiego nie widziałem , ale widziałem kilka filmików z jego zajęć i osobiście bardzo mi się nie podobały , wręcz wedle mnie jest to instruktarz jak nie należy postępować z koniem . Kilka koni w życiu wyszkoliłem do pracy przy filmie , pokazach i inscenizacjach , sztukach teatralnych i proszę mnie nie mylić z rekonstruktorami historii . Dla nich tylko pracowałem .
Co do "imprintingu" z filmu to jest nieudane podejście do tego co propaguje pewien znany cowboy i behawiorysta - niestety imię mi z głowy wyleciało. W bardzo telegraficznym skrócie, chodzi o to, żeby w pierwszych godzinach po porodzie źrebaka nauczyć zejścia z presją przy ucisku....
Co do Pro Hippiko Bono i Panu Chełkowskim, o którym tu mowa... cóż. Osobiście mam bardzo złe zdanie. Jakiś czas temu wybrałam się na "szkolenie" z pewnym Francuzem... trochę żal na tych ludzi i na te konie, którymi do szkolenia dysponują patrzeć.