zen, kiedyś się wyłącznie suszyło - to woda "szkodziła".
Wróciłam do blanszowania, nie tylko ze względu na kurki. W pierwszej chwili aromat ze świeżych mrożonych jest lepszy, ale końcowy smak z blanszowanych, po dłuższej obróbce cieplnej 🙂 - lepszy. Zapewne zależy, do czego chcemy grzybów użyć.
Grzyby mogą trochę nasiąknąć jak się je umyje ale bez przesady, spłukanie nic im nie zrobi 😉
U nas ludziów jak mrówków w lesie, mimo dnia powszedniego godziny ok. 10-11. Niby wyszłyśmy z mama tylko na spacer z psem na 30 minut no ale i tak coś się udało znaleźć, mimo że nieźle las przebrany i co chwila kogoś spotykałyśmy. No i u nas się już gąski zaczęły 🤔
Grzybów nie trzeba wiele przyprawiać. Zwykła vegeta jest super, pięknie podkreśla smak. Dodaję też czasami "zielone" typu pietruszka, liść laurowy, majeranek no i... pieprz 🙂
Ale jestem zła!!! Byliśmy dzisiaj na grzybach - co prawda tylko godzinkę, ale uzbierała się 1/3 wiaderka. W domu chciałam zrobić sosik grzybowy i trochę zasuszyć. Z tej całej kupki tylko cztery!!! nie były robaczywe 👿
Ja nie rozumiem jednej rzeczy! Jak można zbierać grzyby, których nie jesteśmy pewni? Jak można nie sprawdzić zanim się zbierze? A jak już zebraliśmy sromota/kanię, w domu nie sprawdzić z atlasem przed zrobieniem czego kolwiek!? Nigdy tego nie pojmę, a takich podstawowe zasady wpoili mi rodzice grzybiarze! Nie tykam grzybów, których nie znam, a jak jestem prawie pewna, to wołam mamę, która jest ekspertką, a i tak w domu sprawdza każdego nie pewnego grzyba w atlasie.
Ja nie rozumiem jednej rzeczy! Jak można zbierać grzyby, których nie jesteśmy pewni? Jak można nie sprawdzić zanim się zbierze? A jak już zebraliśmy sromota/kanię, w domu nie sprawdzić z atlasem przed zrobieniem czego kolwiek!? Nigdy tego nie pojmę, a takich podstawowe zasady wpoili mi rodzice grzybiarze! Nie tykam grzybów, których nie znam, a jak jestem prawie pewna, to wołam mamę, która jest ekspertką, a i tak w domu sprawdza każdego nie pewnego grzyba w atlasie.
No właśnie. Ja dlatego nigdy w życiu nie spróbowałam kani, bo mimo, że byłam pewna na 99%, to jednak się nie zdecydowałam. A smaka mam od dawna... Wolę zbierać grzyby, które od zawsze zbierano u mnie w rodzinie i których jestem pewna. I najlepiej jak jestem z doświadczoną osobą w lesie.
Kami ma rację- tam bezpłatnie przeprowadzają identyfikację grzybów wszelakich- osoby zbierające grzyby na sprzedaż mogą tam uzyskać certyfikat, że dane, zebrane przez nie grzyby są bezpieczne.
ja mam szczęście, że mój tato zna się dobrze na grzybach więc w sezonie mogę się nimi delektować bez końca. Ale jego zasada też jest prosta - jak nie jest pewny na 100% to nie bierze, choćby grzyb wyglądał najcudowniej na świecie. Swoją drogą jak mi pierwszy raz przyniósł do domu kanie i zaproponował, że zrobi na kolację, to myślałam, że chce się mnie pozbyć 😁
nopebow u nas też tak się je, panierka i na patelnię. Coś pysznego 😜 dawniej nie znałam tych grzybów bo ich nie było w naszej okolicy ale tam gdzie teraz mieszkają moi rodzice jest ich pod dostatkiem
Kanie łatwo poznać po zapachu, taki... mleczno-grzybowy? I ma ruszający się pierścień na nóżce- nie jest w nia mocno wrośnięty tylko łatwo nim ruszać. No i muchomor sromotnikowy jest zielonkawy, plamki na kapeluszu ma białe (kania ma takie szare) i ogólnie dla mnie to mało podobne grzyby, zwłaszcza te w pełni rozłożone. Ale jak ktoś nie jest pewien to atlas w dłoń i do lasu, jeśli grzyba nie jesteśmy w 100% pewni nawet z atlasem to albo pytać doświadczonych grzybiarzy albo nie zbierać.
A ja nie wiem, czemu ludzie mylą kanie ze sromotnikiem. To przecież w ogóle inne grzyby! Inaczej wyglądają, pachną (kania tak lekko orzechowo)... I czemu ludzie zbierają grzyby, których nie są pewni? Ja zostawiam, albo pytam taty...
Vanille a jesteś spod Krakowa 👀 Bo my byśmy się chętnie z mężem wybrali na grzyby z kimś bardziej doświadczonym 🙇
Kami studiuję w Krakowie 🙂 Wiesz, ja na grzyby zawsze chętnie ale nie wiem czy nazwałabym siebie kimś doświadczonym. Moi rodzice się znają, zbierają grzyby co roku ale ja towarzyszę im raczej rzadko ze względu na odległość. Moja rola polega przede wszystkim na zwożeniu gotowych słoików z domu 🤣
A ja nie wiem, czemu ludzie mylą kanie ze sromotnikiem. To przecież w ogóle inne grzyby! Inaczej wyglądają, pachną (kania tak lekko orzechowo)... I czemu ludzie zbierają grzyby, których nie są pewni? Ja zostawiam, albo pytam taty...
Również nie pojmuje, jak można pomylić sromotnika z kanią. Dwa całkowicie różniące sie od siebie grzyby, że nawet z kilku metrów widać, co jest co.
W moich okolicach najczęściej znajduje czubajki czerwieniejące, kanie bardzo sporadycznie. Ale obydwa grzyby są dobre, podobne do siebie i całkowicie różniące sie od sromotnika.
U mnie wreszcie popadało troche więc grzyby ruszyły. Kilkadziesiąt maślaczków w sadzie, 2 pieczarki przy stajni, kilkanaście kozaków w zagajniku brzozowym i 10 litrowe wiadereczko podgrzybków w lesie, więc jak na dwa dni polowania całkiem nieźle. Niestety w lesie było zbyt wielu grzybiarzy, zeby nazbierać więcej, ale z tego co zaobserwowałam, to chyba nikt z lasu nie wyszedł na pusto.
szemrana dziekuję Ci raz jeszcze za prześwietny pomysł z suszonymi kaniami. Wczoraj miałam u siebie gości, których nie widziałam kilka miesiecy. A że smaki mają wykwintne to musiałam przygotować coś po domowemu ale z nutką... no właśnie magii. Do pasty pomidorowo- tunczykowej dodałam suszone kanie. No był jeden wielki obłęd !!! Cały wok sosu poszedł w 15 min. A to miało być pierwsze danie 😎 😍 Dzisiaj męza wysyłam ponownie na grzyby. Niech przynosi jak najwięcej.